21.10.2006. Lotos Gdynia - AZS Poznań
Wyjazd do Gdyni planowany był od tygodnia, jednak że jedziemy postanowiliśmy dopiero w piątek wieczorem. Zachęceni trzema pod rząd zwycięstwami wyruszyliśmy do Gdyni na mecz jak to niektórzy gadali na szczycie

Wybraliśmy sie w 5-osobowym składzie, wyruszamy o 6:15 z dworca głównego w Poznaniu, podróż umilamy sobie rozmowami o koszu i naszych szansach z Lotosem, robimy pamiątkowe foty. Dłuższy postój czeka nas w Gdańsku bo coś tam z pociągiem robili... Ok godz 12 docieramy do stacji Gdynia Główna, wysiadamy robimy foty na dworcu i udajemy sie na miasto z zamiarem zobaczenia morza. Po drodze zawijamy do baru gdzie studiujemy co piszą lokalne gazety o dzisiejszym meczu koszykarek. Po obiedzie wszyscy uznają że przyszedł czas na piwko które konsumujemy na Skwerze Kościuszki na falochronie. Robimy pamiątkowe foty przy sławnych okrętach takich jak : "Błyskawica" , "Dar Pomorza" , " Dar Młodzieży". Następnie udajemy sie z powrotem do centrum Gdyni gdzie wsiadamy w trolejbus mający nas zawieść w okolice hali Lotosu. Z przystanku trolejbusu do hali jest dystans ok 1200 metrów po drodze wchodzi do Centrum Handlowego "Wzgórze" w celu zakupienia wyżej już wymienianych trunków, następnie przebieramy sie w barwy klubowe i wkraczamy na obszar Gdyńskiego Ośrodku Sportu kierując sie na hale. Tam czekają nas niespodziewane problemy z ochroną, nikt nic niewie dopiero po 15 minutach przynoszą nam bilety i pozwalają łaskawie wejść

Wkraczamy na hale na 10 minut przed meczem, szybko rozmiawiamy z naszymi trenerami i udajemy sie na trybuny. zajmujemy miejsca za reklamami, ale dowiadujemy sie że to miejsca numerowane i są zarezerwowane dla niby Vipów. Po krótkim zastanowieniu stwierdzamy że lepszy punkt obserwacyjny będzie naa balkonie i tam też idziemy. Zawieszamy dwie flagi i czekamy na początek meczu. Doping prowadzimy cały mecz, jednak kibice Lotosu przeszkadzą od czasu do czasu swoimi bębnami i syreną. Stwierdzamy że trzeba poczekać jak przestaną bezsensownie walić i wtedy włączymy sie! Doping myśle że w miare możliwości naszych 5 osób, każdy dawał na maksa widząc wydarzeia na boisku. Spiker meczu mówi na 2 minuty przed koncem " że cała hal ma wstać i ładnie dopingować swój zespół" na co my odpowiadamy że "cały mecz stoimy"

Ale atmosfera przyjazna nikt nie szukał zaczepki, poza tam jakimiś głupimi gestami. Po meczu udajemy sie na konferencje prasową, spotykamy tam KIBICA który łapie swoją następną ofiare( Monike Sibore) do zdjęcia. Potem mała pogawędka z trenerami i koszykarkami i udajemy sie w droge powrotną na dworzec, zaliczając po drodze wspomniane już centrum handlowe i robiąc zakupy do pociągu

Pociągiem wyruszamy o 21:30, spożywamy piwko pełni entuzjazmu dotyczącego gry naszego zespołu, niektórzy śpią

Do Poznania docieramy coś koło 2:30 i ledwo co orientujemy sie że jesteśmy już na miejscu( wszyscy zasnęli), gdyby nie Łukasz-fan zajechalibyśmy z pewnościa do stacji docelowej tego pociągu jaką był Wrocław

Ogólnie wyjazd uważam za bardzo udany, emocje były przednie....