CCC-ŁKS
Szczerze mowiąc mieliśmy na początku dylemat: Polkowice i koszykarki czy Kielce i piłkarze. Patrząc z perspektywy wyników dokonalismy slusznego wyboru. Wyjazd masakryczny-ekipa lansersko-bandycka

.
Tym razem wszystko było zaplanowane jak trzeba. O 10.00 na dworcu pojawia się Alan Delon Polskiego Młota czyli kolega simon z siateczką wypelnioną dziesięcioma symbolicznymi piwami ...dla siebie

Za chwilę zjawia się EL z Lisem, wbijamy pod kasy, kupujemy (wymiękamy) bilety do Wrocławia. Jeszcze przed wyjazdem krótki kontakt z ekipą wyjeżdżającą na piłkę, która ma zbiórke niedaleko dworca. Wsiadamy do pociagu, anektujemy wagon i ... zaczyna się... Spożywamy bronisławy (EL woli inne trunki) a simon zarzuca historie z mlodości. W tak zwanym miedzyczasie ciągle trzaskają nasze drzwi od przedzialu

PDK (Ach te chuligany!) Co jakiś czas na korytarzu da się slyszeć głośne :WOJNA!!!!

W polowie trasy sokiści spisują Lisa za nogi na drzwiach przedziału

, choć sekundę wcześnie EL przez otwór okienny pozbył sie wszystkich puszek po bronislawach...Simon zaraz zaprzyjaxnia sięz sokistami i molestuje ich pytaniami o dworzec we Wroclawiu

Robimy jeszcze mała oborę przy wyjsciu z pociągu ("przesuń tych państwa Mikey bo nam się spieszy"

) Po opuszczeniu skladu pociągu oczywiście j... nam się kierunki i biegamy jak posrani. W koncu znajdujemy dworzec PKS, jest bus, ładujemy się i choc ciasno jak w ... nie powiem czym - jedziemy... Docieramy do Polkowic po zmroku. Ku naszej radości zaraz po wyjsciu z busa wpadamy na toi toia-kilka fotek do albumu turysty i zmierzamu ku hali. Oczywiście odwiedzamy market celem zakupienia kolejnych produktów. Na polkowickiej starówce na murku spozywamy zakupioną w sklepie Netto kielbasę na zimno z musztardą. EL ma chwilowe klopoty z przyswojeniem produktu plynnego, ale na sczeście zachował twarz i starówka nie zostala zanieczyszczona

Na pelnej korbie udajemy sie w kierunku hali, w czasie drogi simon umila nam czas kolejna historią tym razem z Niemiec... (PDK-KMWTW). Dzieki mojemu nieprzecietnemu zmyslowi orientacji i niezawodnej pamięci docieramy do hali bez błądzenia. Lokalizujemy kierownika Smacznego, otrzymujemy bilety dla gości i ładujemy się. Ochrona przerazona taka patologią która najwyraźniej chce wejść na halę sprawdza nas dokladnie pytajac komu kibicujemy. Odpowiedź: "Polskiej koszykowce". Ale komu? Odpowiedź: "w zasadzie wszystkim.

Ale tym dwóm drużynom co dzisiaj garją to której bardziej?

Wreszcie wlazimy na halę. Robimy błyskawiczny lans-dostajemy sie w sfere zainteresowania szefa ochrony-na szczeście koleś jest ok, nie robi problemów. W czasie meczu jedziemy w czwórke przeciwko syrenie i dwóm bębnom (przebic sie przez to ciężko, ale probujemy. Oprocz spontanicznycego "ŁKS! ŁKS!"po udanych akcjach zapodajemy "Miłości jedyna ma", ŁKS kosz!", "Klubem Łodzi jest...", Jestesmy zawsze tam..." ale najdlużej ciągniemy "chorwackie". Po przerwie do repertuaru dolączamy jeszce "Tylko TY" i "Jedno miasto Łódż, jeden lódzki klub". Oczywiscie nie darujemy sobie "Kto nie skacze ten z Widzewa"

Pod koniec meczu jedziemy już tylko chorwackie. Po meczu ochrona cofa Lisa z parkietu (co grozilo ochronie powaznymi konsekwencjami

), koszykarki i kierownictwo dziekują za doping. Szef ochrony odprowadza nas na konferencję, a po niej mile spotkanie z naszym forumowym Paździochem (pozdrawiamy

). W trakcie przerwy gadamy także z Kubą i Brzydkim (także pozdro). Potem kolacja w Aquaparku ipowrót z drużyną. W domu jesteśmy przed 4 rano. Zdjęcia jutro powrzucam bo padam na ryj...