Dopingowanie a hałasowanie
: 27 listopada 2006, 22:23
Uważam, że jest to problem który od dłuższego czasu dzieli środowisko kibiców nie tylko koszykówki kobiet w Polsce. Chodzi mianowicie o sposób dopingowania oraz o wykorzystywane do niego gadżety.
Moim zdaniem można tutaj wyróżnić dwie grupy. Kibiców którzy dopingują w tradycyjny sposób czyli po przez śpiewanie melodyjny piosenek, skandowanie krótkich okrzyków, często połączonych z klaskanie a nie raz wspierane bębnem nadającym rytm. Druga grupa to Ci którzy do dopingu używają przede wszystkim bębnów, piszczałek, trąbek (tzw. małyszówek), klapeczek, syren itp.
Warto zauważyć, że ta druga grupa to bardzo często ten rodzaj kibiców którzy, jeżeli już w ogóle używają własnego głosu do dopingowania drużyny, zazwyczaj wykrzykują nazwy firm będących sponsorami niż nazwę macierzystego klubu. Nie jest to jednak reguła.
Ja osobiście nie uważam tej drugiej formy za doping. Dla mnie jest to zwykłe robienie hałasu. W bezpośrednim starciu tradycyjne metody dopingowania nie mają szans bo grupa np. trzech bębniarzy jest w stanie skutecznie zagłuszyć o wiele liczniejszą grupę śpiewających kibiców. Jednak czy o to w tym wszystkim chodzi?
W jaki sposób taki hałas ma pomóc drużynie? Osobiście poznałem ostatnio opinie zawodniczki która twierdziła, że delikatnie mówiąc irytuje ją ten monotonny łomot bębna i tym podobnych rzeczy na jej własnej hali. Śmiem twierdzić że podobne zdanie mają też inne zawodniczki. O ile jestem w stanie zrozumieć, że używanie różnego rodzaju syren, trąbek itp. w momencie gdy atakuje drużyna przeciwna ma na celu zdekoncentrowanie zawodniczek o tyle nie mam bladego pojęcia jak taki sam hałas ma pomóc w zdobyciu kosza własnej drużynie.
Uważam, że prawdziwym wyzwaniem dla kibiców jest zdzieranie gardła przez całe spotkanie. Oczywiście ktoś może powiedzieć że niemiłosierne walenie w bęben czy trąbienie też wymaga dużego wysiłku jednak ktoś kto tak mówił chyba nigdy nie dopingował w tradycyjny, być może dla niektórych już "oldschoolowy", sposób.
Nie można nikogo zmusić do zmiany sposoby w jaki dopinguje swój zespół. Z pewnością kibice klubu X nie zmuszą do zmiany stylu dopingowania kibiców klub Y. Do takiej zmiany może dojść tylko i wyłącznie jeżeli kibice klubu Y sami dojrzeją to tego. Liczę, że ten temat wywoła ożywioną (lecz kulturalną) dyskusję i być może któraś z hałasujących ekip wyciągnie z niej jakieś wnioski na przyszłość.
MNIEJ HAŁASOWANIA, WIĘCEJ DOPINGOWANIA !!!
Moim zdaniem można tutaj wyróżnić dwie grupy. Kibiców którzy dopingują w tradycyjny sposób czyli po przez śpiewanie melodyjny piosenek, skandowanie krótkich okrzyków, często połączonych z klaskanie a nie raz wspierane bębnem nadającym rytm. Druga grupa to Ci którzy do dopingu używają przede wszystkim bębnów, piszczałek, trąbek (tzw. małyszówek), klapeczek, syren itp.
Warto zauważyć, że ta druga grupa to bardzo często ten rodzaj kibiców którzy, jeżeli już w ogóle używają własnego głosu do dopingowania drużyny, zazwyczaj wykrzykują nazwy firm będących sponsorami niż nazwę macierzystego klubu. Nie jest to jednak reguła.
Ja osobiście nie uważam tej drugiej formy za doping. Dla mnie jest to zwykłe robienie hałasu. W bezpośrednim starciu tradycyjne metody dopingowania nie mają szans bo grupa np. trzech bębniarzy jest w stanie skutecznie zagłuszyć o wiele liczniejszą grupę śpiewających kibiców. Jednak czy o to w tym wszystkim chodzi?
W jaki sposób taki hałas ma pomóc drużynie? Osobiście poznałem ostatnio opinie zawodniczki która twierdziła, że delikatnie mówiąc irytuje ją ten monotonny łomot bębna i tym podobnych rzeczy na jej własnej hali. Śmiem twierdzić że podobne zdanie mają też inne zawodniczki. O ile jestem w stanie zrozumieć, że używanie różnego rodzaju syren, trąbek itp. w momencie gdy atakuje drużyna przeciwna ma na celu zdekoncentrowanie zawodniczek o tyle nie mam bladego pojęcia jak taki sam hałas ma pomóc w zdobyciu kosza własnej drużynie.
Uważam, że prawdziwym wyzwaniem dla kibiców jest zdzieranie gardła przez całe spotkanie. Oczywiście ktoś może powiedzieć że niemiłosierne walenie w bęben czy trąbienie też wymaga dużego wysiłku jednak ktoś kto tak mówił chyba nigdy nie dopingował w tradycyjny, być może dla niektórych już "oldschoolowy", sposób.
Nie można nikogo zmusić do zmiany sposoby w jaki dopinguje swój zespół. Z pewnością kibice klubu X nie zmuszą do zmiany stylu dopingowania kibiców klub Y. Do takiej zmiany może dojść tylko i wyłącznie jeżeli kibice klubu Y sami dojrzeją to tego. Liczę, że ten temat wywoła ożywioną (lecz kulturalną) dyskusję i być może któraś z hałasujących ekip wyciągnie z niej jakieś wnioski na przyszłość.
MNIEJ HAŁASOWANIA, WIĘCEJ DOPINGOWANIA !!!