AZS PWSZ Gorzów- AZS Poznań 17.12.2006
Oficjalnie nikt do Gorzowa sie nie wybierał, w takim przekonaniu koszykarki wyruszyły na ostatni mecz w tym roku. Z tego co mi wiadomo wyruszyly o 14:00, my wyruszamy samochodem o 14:35 ze stacji paliw w Swadzimiu, w pięciosobowym składzie, z koszykarkami pojechał jeden kibic któremu do końca mówiliśmy że oglądamy mecz w TV
Droga mija przyjemnie na dyskusjach na różne tematy, robimy postój na górkach pod Międzychodem testując na polu pirotechniki

.
Następnie zatrzymujemy sie po zaopatrzenie w Netto w Skwierzynie, ruszamy dalej i po kilometrze znowu stoimy w korku, z daleka ktoś od nas dostrzega autokar podobny do tego jakim nasze koszykarki jeżdża zazwyczaj na mecze. Nie ujawniamy sie jednak, oni zjeżdżają na postój, my lecimy dalej. W Gorzowie małe perypetie związane z obiazdami, Wrona wprowadza nas w mroczne dzielnice Gorzowa

Jakoś przejeżdzamy Warte, i jesteśmy na miejscu, szukamy jeszcze marketu aby nabyć czapki mikołajów, i potem udajemy sie pod hale. Pod halą rozpakowujemy sie, zabieramy ekwipunek i na hale.
Na wejściu mówimy że z Poznania jestesmy, biletier idzie nam darmówki załatwiać, i zaraz największy absurd. Mówi żebyśmy pokazali jakiś dowód tożsamości że my z Poznania

Żenada! Mówimy że idziemy na balkon i tam też sie rozkładamy, ku zdziwieniu calej drużyny która sie rozgrzewa

Zawieszamy flagi. Mecz rozpoczyna sie z opóźnieniem ze względu na relacje TV

(jak zawsze). W szóstke zakładamy czapki świąteczne i zaczynamy doping, jedziemy ostro, emocji co nie miara na parkiecie. Kompletu na hali nie było jednak ludzi dużo. Doping Gorzowa niezmienił sie od kiedy byliśmy ostatni raz, bębny, pod koniec grupka wstala i zaczęła śpiewać, dużo ludzi wyposażonych w dmuchane pałki.
Pod koniec zaczynamy śpiewać świąteczne melodie, dziewczyny dziękują za doping, my na koniec "AZS, co, Wesołych Świąt"

Zwijamy sprzęt i udajemy sie na konferencje, na której bardzo miłe słowa pod naszym adresem skierował trener gorzowianek, następnie udajemy sie na parking i po jakimś czasie wyjeżdzamy z Gorzowa, robimy postój pod Skwierzyną tam gdzie koszykarki zatrzymają sie po nas na kolacje. My udajemy sie dalej, celem zdążenia do McDonalda pod Pniewami, siedzimy tu jakieś 40 minut, wyruszamy i po jakimś czasie dogania nas autokar z naszymi. Jedziemy przed nimi aż do granic Pozniania. Do chałupy docieramy o 24:00.
Wyjazd super i efet zaskoczenia też
