AZS Poznań - SMS Łomianki 06.01.2007
Po raz drugi w odstepie pół roku zjawiamy się w Poznaniu. Od nas dwie osoby. Miały być trzy, ale jedna nie dotarła na poranny pociąg
Wyjechaliśmy o 10 i po spokojnej, czterogodzinnej podróży docieramy do Poznania. Trochę zwiedzilismy, zjedliśmy, był również czas na wzniesienie toastów "za zwyciestwo"

Bez większych kłopotów docieramy w okolicę "Areny". W obawie przed kontrolą ochrony rozpracowaliśmy nasze zaopatrzenie przed obiektem

Po czym okazało się, że weszlismy (za darmo) bez żadnych kontroli

Hala zrobiła na mnie wrażenie swoimi rozmiarami, szkoda tylko że trybuny znajdują się tak daleko od boiska. Gdy oczekując na początek meczu dostrzegłem delegację poznaniaków, myślałem ze może zajęlismy im miejsca

Nic bardziej mylnego, zostalismy milo przywitani, dostaliśmy również koszulki od Inei.
Jako, że bylismy tylko we dwóch, ograniczamy się właściwie tylko do okrzyków. Młyn AZS-u, umiejscowiony blisko parkietu, na oko 10-12 osób. Za nami miejscowy dziadek, który od początku dosadnie wyrażał swoje rozczarowanie poziomem meczu

Przyznam, że spodziewałem się pogromu, dlatego byłem bardzo zadowolony tego dnia. Do czasu..
Po zakończeniu spotkania miała miejsce przykra sytuacja. Zawodniczki podziękowały sobie za mecz i jak gdyby nigdy nic, poszły do szatni. Nic to, że dwie osoby przejechały za nimi 300 kilometrów, by pomóc w wyjazdowym meczu. Sytuacja zdarzyła się niestety nie po raz pierwszy. Cóż, widocznie bez dopingu, nie mając wsparcia gra im się lepiej. Dlatego dopingu na meczu z ŁKS-em nie będzie. Szkoda, ale wobec takiej ignorancji nie można przejść obojętnie.