Właśnie przed chwilą wróciłam z Torunia i może kilka słów ode mnie na temat wyjazdu.
Chciałam też przeprosić za moją ślepotę, nie zauważyłam, że temat jest juz założony i założyłam nowy. Dziękuję za skasowanie tematu założonego przeze mnie, bo tylko niepotrzebny bałagan narobiłam.
A teraz o samym wyjeździe.
Z Krakowa wyjazd pociągiem o godz.8.40. Jedzie nas 4 pikników. Podróż do Torunia dość długa, lecz ogólnie czas mijał dość szybko, bez jakiś ekscesów. W tym samym dniu w Toruniu grała też Cracovia (hokej), ale na żadnych kibiców tejże drużyny nie mielismy wątpliwego szczęścia się natknąć.
Toruń wita nas jak to zwykle ostatnio bywa deszczem i wichurą. W drodze przez Stare Miasto dowiadujemy się, że jednak będzie nas 5 osób. Kolega Robert właśnie dojechał do Torunia. W oczekiwaniu na dotarcie kolegi robimy zakupy w sklepie z piernikami. Być w Toruniu i nie kupić toruńskich pierników? A potem już powolnym krokiem w kierunku hali.
Tam mielismy nadzieję zobaczyć mecz, w którym to Wisła gromi Swojego przeciwnika. Jednak jak było to każdy wie.
Chciałam,tu w tym miejscu podziękować za pierniki, które dostaliśmy od Wielebnej.
A po meczu krótka rozmowa z Campbell, którą zagadywał fearless. Co do fearlessa, to chciał wszędzie być i oczywiscie poszedł jeszcze na konferencję. Chcielismy jeszcze zrobić sobie zdjęcie z Chamique, lecz ta tak szybko poszła do szatni, że nawet niezauważylismy kiedy. Ale przed nami teraz dwa wyjazdy, wiec może uda się to nadrobić. Po meczu na rynek i do knajpy. A tam piwo i pyszne jedzenie. Jakoś trzeba było odreagować ten mecz. Ale jak tak dalej pójdzie to człowiek wpadnie w alkoholizm.
I powrót do domu. Pociąg troche napchany, ale przestawiliśmy goscia, który wyłożył się w pozycji leżacej i miejsce sie znalazło. Pociagiem mielismy jechac do Katowic, ale nie wiadomo jakim cudem znaleźliśmy sie w Koluszkach, przez które pociag ten nie jedzie. I nagle słyszymy, że za 15 min mamy pociąg do Krakowa. A więc szybkie wyskakiwanie z pociagu, przesiadka i juz prosto do Krakowa.
Co do samych kibiców w Toruniu, to byli jacyś chłopcy z bębnem,być może to był własnie młyn. Dopingują cały mecz, ale nie ma sie co dziwić, w końcu Katarzynki mogły ten mecz również wygrać.
Pozdrowienia dla Bartolino, fearlessa, Grzesia i Roberta.