Dziewczyny graja kiepsko... dostaja baty...strata wacha sie od 20 do trzydziestu punktów...w końcu zostaje przy trzydziestu 46-74 dla Torunia.
Czyli wszystko po staremu...do czasu kiedy kumpel spytał dzieciarnie co tu robi...
I co sie okazało...że wcale nie sa z Łomianek...przyjechali na SMS autokarem z Mińska Mazowieckiego!!! bo ktoś im zorganizował wyjazd za 5zł. Szok... 30 osobowa ferajna dzieci , która nawet próbowała dopingować...a po meczu pozyczali od nas szaliki do zdjęć i rozmawiali z koszykarkami na spycjanym spotkaniu... pozytywne...
Smuci mnnie tylko jedno...to co zwykle...gdyby odjąć tych przyjezdnych dzieciaków...rodziny koszykarek i nasza piątke...na hali było około 10 osób z Łomianek... zawrotne liczby jak na ekstraklase. z jednej strony to rozumiem...bo dziewczyny przegrywaja...kazdy mecz jest z góry spisany na straty...ale z drugiej strony to jest okazja do stworzenia czegoś fajnego...to nie boli.