Podróż mija nam bardzo spokojnie. W Poznaniu jesteśmy kilka minut po 12.00. Udajemy się na Stary Rynek gdzie w jednej z restauracji opijamy fakt iż jeden z nas został tego dnia wujkiem. Gratulacje!
Po kilku kolejkach, piwku i daniu dnia udajemy się na spacer po mieście.
Następnie lądujemy w jakimś klubie bilardowym. Mieliśmy skorzystać tylko z WC a skończyło się na kilku piwkach. Ponieważ piwek było dużo dostaliśmy charakterystyczne zielone kapelusze z logo piwa w których udaliśmy się w kierunku hali budząc uśmiech i politowanie na twarzach przechodniów
Na Arenie jak to na Arenie - pustki. Kilkunastu kibiców AZS zgromadzonych przy boisku próbowało coś bardzo nieśmiało dopingować. Niestety ponieważ większość meczu przespałem nie wiem jak wyglądał ich doping w trakcie spotkania, początek mieli bardzo niemrawy, a w końcówce gdy się przebudziłem słyszałem głównie bęben.
Dziwiło mnie że kibice żużlowi tzw. Skorpiony siedzieli po przeciwnej części sali niż młyn AZSu i z tego miejsca kilka krotnie próbowali zagrzewać do walki koszykarki.
Na meczu spotykamy jednego ze starszych kibiców ŁKS który był tego dnia w Poznaniu i zawitał na mecz. Zabieramy się z nim w drogę powrotną samochodem. WIELKIE DZIĘKI ARKU!!! W Łodzi jesteśmy ok.22.00. Gdyby nie powrót samochodem o 22.00 wsiadalibyśmy dopiero w PKS w Poznaniu.
PS. Byliśmy bez barw i nie prowadziliśmy dopingu, chyba, ja spałem a może chłopaki


