Strona 1 z 1

5 kolejka: AZS Poznań - ŁKS

: 01 listopada 2007, 13:44
autor: Lisu
Na ten mecz wybraliśmy się w 3 osoby. Z Łodzi wyruszyliśmy pociągiem już z samego rana. Ponieważ jechaliśmy "bananem" który zazwyczaj wynajmujemy na wyjazdy piłkarskie z przyzwyczajenia zajęliśmy pierwszy przedział czyli "przedział dla rowerów" (lub osób leżących) ;)

Podróż mija nam bardzo spokojnie. W Poznaniu jesteśmy kilka minut po 12.00. Udajemy się na Stary Rynek gdzie w jednej z restauracji opijamy fakt iż jeden z nas został tego dnia wujkiem. Gratulacje!

Po kilku kolejkach, piwku i daniu dnia udajemy się na spacer po mieście.

Następnie lądujemy w jakimś klubie bilardowym. Mieliśmy skorzystać tylko z WC a skończyło się na kilku piwkach. Ponieważ piwek było dużo dostaliśmy charakterystyczne zielone kapelusze z logo piwa w których udaliśmy się w kierunku hali budząc uśmiech i politowanie na twarzach przechodniów ;)

Na Arenie jak to na Arenie - pustki. Kilkunastu kibiców AZS zgromadzonych przy boisku próbowało coś bardzo nieśmiało dopingować. Niestety ponieważ większość meczu przespałem nie wiem jak wyglądał ich doping w trakcie spotkania, początek mieli bardzo niemrawy, a w końcówce gdy się przebudziłem słyszałem głównie bęben.

Dziwiło mnie że kibice żużlowi tzw. Skorpiony siedzieli po przeciwnej części sali niż młyn AZSu i z tego miejsca kilka krotnie próbowali zagrzewać do walki koszykarki.

Na meczu spotykamy jednego ze starszych kibiców ŁKS który był tego dnia w Poznaniu i zawitał na mecz. Zabieramy się z nim w drogę powrotną samochodem. WIELKIE DZIĘKI ARKU!!! W Łodzi jesteśmy ok.22.00. Gdyby nie powrót samochodem o 22.00 wsiadalibyśmy dopiero w PKS w Poznaniu.

PS. Byliśmy bez barw i nie prowadziliśmy dopingu, chyba, ja spałem a może chłopaki ;)

: 01 listopada 2007, 13:54
autor: Kanidżia
A przy naszych możliwościach mogłoby się okazać, że do autobusu byśmy wsiedli dziś. ;) ;) ;) Dzięki Arek!

Dopingu nie było. Ja za to dwukrotnie atakowałem bar. :D

Muszę przyznać, że nie zazdroszczę kibicom AZS. Byłem już 3. raz na meczu AZS - ŁKS(raz na hali przy ul. Chwiałkowskiego, dwa razy na Arenie) i te mecze zawsze były smętne. Nie piszę tego, by się "ponapinać", tylko macie tak niesprzyjające warunki(Arena, brak piwa w barze ;)), że wręcz przeciwnie, szacunek za to, że chcecie i bawicie się na tych meczach. Nam pozostało zasnąć. :)

: 01 listopada 2007, 20:09
autor: MARAS
No to jest ten ból że nie ma piwa w barze w Arenie tylko na przerwe trzeba iść poza Arene na piwo. A sklepów okolicy też jak na lekarstwo chociaż teraz w tej nowej galerii coś otwarli. A ja że ktoś jest ŁKSu dopiero zauważyłem na IV kwarcie.

: 01 listopada 2007, 21:59
autor: Kanidżia
MARAS pisze:No to jest ten ból że nie ma piwa w barze w Arenie tylko na przerwe trzeba iść poza Arene na piwo. A sklepów okolicy też jak na lekarstwo chociaż teraz w tej nowej galerii coś otwarli. A ja że ktoś jest ŁKSu dopiero zauważyłem na IV kwarcie.


Fakt. Spaliśmy cały czas. :lol: A sklepy wokół Areny są już nam znane z poprzedniego sezonu. ;)

: 01 listopada 2007, 23:41
autor: EL
Jako szczęsliwy wujek 8) , miałem przyjemność (wątpliwą) oglądać cały mecz, robiłem też kumatą relacje telefoniczną Simonowi. Doping był...a jak ! W III kwarcie śpiewaliśmy z Kanidzią "Life is life(nanananana)" ;). Wyjazd pozytywny...mimo wszystko. I oczywiście wielkie podziekowania dla Arka za transport do domu....


Szacunek ludzi w zielonych kapeluszach 8)