W pierwszej połowie nie było (chyba) w ogóle dopingu dla ŁKSu. Po przerwie w kilkanaście osób zaczynamy dopingować ŁKS. Podobnie jak ostatnio nie z sektora za koszem lecz na prostej tam gdzie kiedyś przez kilka lat był młyn.
Co do kibiców z Torunia to gdy zobaczyłem ich pod halą spodziewałem się że zrobią dobrą korbę. Nie było wśród nich jakiś zgredów itp. wyglądali na takich co potrafią ryknąć. Niestety zawiodłem się. Ich "doping" to głównie robienie hałasu waląc w bęben i trąbiąc. Ja byłem na hali tylko w drugiej połowie i stałem w naszym "młynie" dokładnie na drugim końcu hali więc być może coś przegapiłem.
