a ja tam jestem pelen podziwu dla druzyny MUKSU szczerze mowiac przedsezonem myslalem ze to bedzie slabeusz w stylu Łomianek a jednak pokazuja dziewczyny ze grac umieja ale zawsze czegos brakuje zeby postawic kropke nad i , mysle ze Muks w 2 czesci jeszcze pokaze cos u siebie i sprawi kilka niespodzianek ...
Co do meczu nei widziaelm ale hmm martwi jednak to ze koncepcja leszczynskiej obrony nie jest kontynuowana ..coz albo gramy otwarta gre i robimy wyniki tkaie jak w poznaniu albo skupiamy sie na skutecznej obronie gdzie w Lesznie pokazywalismy ze ciezko druzyna zdobyc chocby te 60 pkt , szczerze nei wiem czy to byla taka taktyka z lekkim lekcewazeniem przeciwnika czy poprostu zagralismy na luzie
MUKS Poznań - Tęcza Duda Leszno 89:94
Moderator: patrese
- patrese
- Kadet
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
- Lokalizacja: Leszno / Poznań
- Kontaktowanie:
Gdy kosze wciągają piłkę...
Andrzej Grupa
2007-12-09, ostatnia aktualizacja 2007-12-09 20:55
Duda Leszno kontynuuje swoją zwycięską serię - w Poznaniu wygrała już siódmy ligowy mecz z rzędu. Ale zwycięstwo przyszło jej z ogromnym trudem.
Dla MUKS była to piąta porażka z rzędu - tym bardziej bolesna, że młode poznanianki wcale nie musiały tego spotkania przegrać. Zaznaczmy jednak, że był to chyba najlepszy mecz ekstraklasy koszykarek w tym sezonie, a na pewno - najbardziej widowiskowy.
Oba zespoły imponowały bowiem skutecznością - nie była jednak ona bynajmniej efektem słabej gry obronnej. Duda zasłynęła już w tym sezonie ze świetnej defensywy - tylko w dwóch pierwszych meczach straciła więcej niż 70 pkt, a w sześciu ostatnich jej rywalki nie potrafiły zdobyć nawet 60 pkt. To było kluczem do wygranych leszczynianek, bo atak wczoraj u nich szwankował. Wczoraj jednak atak nie zawiódł. - Hala przy Chwiałkowskiego ma takie kosze, które same wciągają piłkę. Wystarczy że rzucisz piłkę w ich kierunku, a ona wpadnie. W Arenie jest znacznie gorzej - mówiła tydzień temu podczas derbów Poznania kierowniczka męskiej drużyny Politechniki Katarzyna Tomczak. Tak było właśnie w sobotę.
MUKS zaskoczył Dudę. Trener gości Jarosław Krysiewicz polecił Monice Siwczak indywidualne pilnowanie Okeishy Howard. Tak, by Amerykanka nie dostawała nawet piłek. Leszczynianki nie wiedziały, że rozgrywająca MUKS w piątek się rozchorowała i jej występ nie był pewny. Choć momentami Howard sprawiała wrażenie, jakby za chwilę miała się przewrócić ze zmęczenie, ambitnie biegała do każdej akcji. Słabiej jednak broniła i to wykorzystały leszczynianki - zwłaszcza Edyta Krysiewicz. Ta zawodniczka grała niegdyś w hali przy Chwiałkowskiego w barwach Progresu Poznań. Teraz wróciła do niej i zagrała znakomicie. W pierwszej kwarcie MUKS uzyskał 9 pkt przewagi (20:11), ale Duda w trzech kolejnych akcjach zdobyła w sumie 9 pkt i był remis. W 15. min po akcji Katarzyny Rezler poznanianki prowadziły 34:23, ale i to nie była wystarczająca przewaga. MUKS wygrałby tę połowę, gdyby nie Krysiewicz. Na 3 s przed końcem drugiej kwarty Agnieszka Skobel wyprowadziła poznanianki na prowadzenie 46:45. Piłkę dostała jednak Krysiewicz, zrobiła kilka kroków i metr przed środkową linią boiska rzuciła w kierunku poznańskiego kosza - piłka do niego wpadła. - Ćwiczę takie rzuty na treningach - mówiła doświadczona zawodniczka Dudy.
Po przerwie było odwrotnie - to Duda wciąż miała przewagę, a MUKS ją gonił. Przez 7 min skutecznie, bo co chwilę był remis. I wtedy Krysiewicz trafiła z półdystansu, wyprowadzająca akcję MUKS Howard straciła piłkę, a próbująca przerwać kontrę Dudy Durak niesportowo sfaulowała Constance Jinks. Amerykanka wykorzystała dwa wolne, leszczynianki dalej miały piłkę i Krysiewicz trafiłą za 3 pkt. Na początku czwartej kwarty przewaga Dudy sięgnęła nawet 11 pkt (78:67), ale i tak do końca mecz był emocjonujący. W ostatniej minucie Howard trafiłą za 3 pkt (89:92), ale w kolejnej akcji trafiła Olga Żytomirska i Duda wygrała. - Jestem pod wrażeniem gry MUKS, bo jak na beniaminka grają świetnie. One w tej hali rządzą, a my wiedziałyśmy, że grają koszykówkę która nam nie pasuje: bardzo szybką, trochę niepoukładaną, nieprzewidywalną - mówiła Edyta Krysiewicz. Trenerka MUKS Iwona Jabłońska stwierdziła, że o meczu przesądziły dwie zawodniczki. - W pierwszej połowie Krysiewicz trzymała wynik, a w ostatniej kwarcie nie potrafiliśmy zatrzymać Jinks. Ta Amerykanka wygrała mecz. Szkoda, bo zwycięstwo bardzo by się nam przydało - mówiła. - W czwartej kwarcie znaleźliśmy pewne ustawienie, które dawało nam punkty. Jestem pod wrażeniem gry dziewczyn z Poznania, bo jeżeli tak młody zespół tak mocno walczy, to znaczy że przyszłość jest przed nimi - stwierdził trener Krysiewicz, którego zespół ma spore szanse na zajęcie trzeciego miejsca na półmetku rundy zasadniczej. Jak to się stało, że z drużyny rozpaczliwie walczącej o ligowy byt Duda awansowała do ścisłej czołówki? - Nie chciałabym chwalić swojego męża, ale on nas bardzo fajnie poukładał. Mamy skład średnio dobrych zawodniczek. Mąż jest jednak świetnym taktykiem i cieszę się, że pod jego skrzydłami mogę jeszcze grać - podsumowała Edyta Krysiewicz.
MUKS Poznań - Duda Leszno 89:94
Kwarty: 22:20, 24:28, 21:28, 22:18.
MUKS: Howard 25 (1x3), Skobel 19, Mądra 14 (1x3), Antczak 6, Nieznalska 5 oraz Durak 16 (1x3), Rezler 4, Skowronek 0, Najtkowska 0.
PKM Duda-PWSZ: Krysiewicz 24 (4x3), Koc 14 (2x3), Makowska 9, Siwczak 8 (2x3), Budnik 5 oraz Jinks 20 (2x3), Żytomirska 14, Talarczyk 0.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
Andrzej Grupa
2007-12-09, ostatnia aktualizacja 2007-12-09 20:55
Duda Leszno kontynuuje swoją zwycięską serię - w Poznaniu wygrała już siódmy ligowy mecz z rzędu. Ale zwycięstwo przyszło jej z ogromnym trudem.
Dla MUKS była to piąta porażka z rzędu - tym bardziej bolesna, że młode poznanianki wcale nie musiały tego spotkania przegrać. Zaznaczmy jednak, że był to chyba najlepszy mecz ekstraklasy koszykarek w tym sezonie, a na pewno - najbardziej widowiskowy.
Oba zespoły imponowały bowiem skutecznością - nie była jednak ona bynajmniej efektem słabej gry obronnej. Duda zasłynęła już w tym sezonie ze świetnej defensywy - tylko w dwóch pierwszych meczach straciła więcej niż 70 pkt, a w sześciu ostatnich jej rywalki nie potrafiły zdobyć nawet 60 pkt. To było kluczem do wygranych leszczynianek, bo atak wczoraj u nich szwankował. Wczoraj jednak atak nie zawiódł. - Hala przy Chwiałkowskiego ma takie kosze, które same wciągają piłkę. Wystarczy że rzucisz piłkę w ich kierunku, a ona wpadnie. W Arenie jest znacznie gorzej - mówiła tydzień temu podczas derbów Poznania kierowniczka męskiej drużyny Politechniki Katarzyna Tomczak. Tak było właśnie w sobotę.
MUKS zaskoczył Dudę. Trener gości Jarosław Krysiewicz polecił Monice Siwczak indywidualne pilnowanie Okeishy Howard. Tak, by Amerykanka nie dostawała nawet piłek. Leszczynianki nie wiedziały, że rozgrywająca MUKS w piątek się rozchorowała i jej występ nie był pewny. Choć momentami Howard sprawiała wrażenie, jakby za chwilę miała się przewrócić ze zmęczenie, ambitnie biegała do każdej akcji. Słabiej jednak broniła i to wykorzystały leszczynianki - zwłaszcza Edyta Krysiewicz. Ta zawodniczka grała niegdyś w hali przy Chwiałkowskiego w barwach Progresu Poznań. Teraz wróciła do niej i zagrała znakomicie. W pierwszej kwarcie MUKS uzyskał 9 pkt przewagi (20:11), ale Duda w trzech kolejnych akcjach zdobyła w sumie 9 pkt i był remis. W 15. min po akcji Katarzyny Rezler poznanianki prowadziły 34:23, ale i to nie była wystarczająca przewaga. MUKS wygrałby tę połowę, gdyby nie Krysiewicz. Na 3 s przed końcem drugiej kwarty Agnieszka Skobel wyprowadziła poznanianki na prowadzenie 46:45. Piłkę dostała jednak Krysiewicz, zrobiła kilka kroków i metr przed środkową linią boiska rzuciła w kierunku poznańskiego kosza - piłka do niego wpadła. - Ćwiczę takie rzuty na treningach - mówiła doświadczona zawodniczka Dudy.
Po przerwie było odwrotnie - to Duda wciąż miała przewagę, a MUKS ją gonił. Przez 7 min skutecznie, bo co chwilę był remis. I wtedy Krysiewicz trafiła z półdystansu, wyprowadzająca akcję MUKS Howard straciła piłkę, a próbująca przerwać kontrę Dudy Durak niesportowo sfaulowała Constance Jinks. Amerykanka wykorzystała dwa wolne, leszczynianki dalej miały piłkę i Krysiewicz trafiłą za 3 pkt. Na początku czwartej kwarty przewaga Dudy sięgnęła nawet 11 pkt (78:67), ale i tak do końca mecz był emocjonujący. W ostatniej minucie Howard trafiłą za 3 pkt (89:92), ale w kolejnej akcji trafiła Olga Żytomirska i Duda wygrała. - Jestem pod wrażeniem gry MUKS, bo jak na beniaminka grają świetnie. One w tej hali rządzą, a my wiedziałyśmy, że grają koszykówkę która nam nie pasuje: bardzo szybką, trochę niepoukładaną, nieprzewidywalną - mówiła Edyta Krysiewicz. Trenerka MUKS Iwona Jabłońska stwierdziła, że o meczu przesądziły dwie zawodniczki. - W pierwszej połowie Krysiewicz trzymała wynik, a w ostatniej kwarcie nie potrafiliśmy zatrzymać Jinks. Ta Amerykanka wygrała mecz. Szkoda, bo zwycięstwo bardzo by się nam przydało - mówiła. - W czwartej kwarcie znaleźliśmy pewne ustawienie, które dawało nam punkty. Jestem pod wrażeniem gry dziewczyn z Poznania, bo jeżeli tak młody zespół tak mocno walczy, to znaczy że przyszłość jest przed nimi - stwierdził trener Krysiewicz, którego zespół ma spore szanse na zajęcie trzeciego miejsca na półmetku rundy zasadniczej. Jak to się stało, że z drużyny rozpaczliwie walczącej o ligowy byt Duda awansowała do ścisłej czołówki? - Nie chciałabym chwalić swojego męża, ale on nas bardzo fajnie poukładał. Mamy skład średnio dobrych zawodniczek. Mąż jest jednak świetnym taktykiem i cieszę się, że pod jego skrzydłami mogę jeszcze grać - podsumowała Edyta Krysiewicz.
MUKS Poznań - Duda Leszno 89:94
Kwarty: 22:20, 24:28, 21:28, 22:18.
MUKS: Howard 25 (1x3), Skobel 19, Mądra 14 (1x3), Antczak 6, Nieznalska 5 oraz Durak 16 (1x3), Rezler 4, Skowronek 0, Najtkowska 0.
PKM Duda-PWSZ: Krysiewicz 24 (4x3), Koc 14 (2x3), Makowska 9, Siwczak 8 (2x3), Budnik 5 oraz Jinks 20 (2x3), Żytomirska 14, Talarczyk 0.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ


Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości



