Tęcza Duda Leszno przed sezonem 2007/2008...
Moderator: patrese
co jak co mniejsza o styl pisania ale zrozumialem o co koledze chodzi i pwoiem ze to jest pomysl ... rozgrywajace Siwczak i Malaszewwska ( ale to teoria) Jinks na zmiany czyli mamy juz 3 rozgrywajace z ktorych teoretycznei mozna kazda za kazda zmieniac , i dokladnei poki Edyta nie poprawi gry powinna siedziec na lawce jesli wynik jest na styku . co do Budnik widzimy duza poprawe ostatnio zagral dobrze w obronie nie stoi juz tak dlugo z pilka na obwodzie wiece sie rusza udaje jej sie zajac miejsce pod koszem i to jest to ..ale aktualnie rewelacja jest chyba M.Koc ktora bierze na siebie duza opdowiedzialnosc i w meczu z Gorzowem nie czula respektu i sama czesto konczyla akcje ... jedyne co mnie denerwuje to bezsensowne wejscia Jinks pod kosz gdzie ona musi sie przedzierac przez wysokie zawodniczki co jest wogole bezsensu ale trzeba pochwalic za rzuty z poldystansu to jej idzie dobrze
nie gra zle dziewczyna ...a co do tego Dano ze chcialbys jeszcze chyba kogos z zagranicy to bedzie ciezko ale zawsze cos moze wymysla
Życiowe bitwy nie zawsze wygrywają silni i szybsi, lecz prędzej czy później TYM, który wygrywa, jest TEN, który nieustannie myśli, że może wygrać.
z trzema zawodniczkami tj; król i Krzywicki i Soroczyńska inne może klub Wschowa albo szukać 1 liga a Pożegnanie Edyta Krysiewicz a nowy tęcza Leszno Natalia Małaszewska zrobić z trzema zawodniczkami tj. W związku, z tym chciałbym jako kopic powiedzieć Panu, że te zawodniczki może 2 ale 1 do drużyny.
Jeleniogórska koszykówka wegetuje
Koszykówka. AZS Jelenia Góra na krawędzi bankructwa - działacze nie mają nawet pieniędzy na podróże na mecze wyjazdowe. Na razie jednak nie zamierzają wycofywać się z rozgrywek
Sytuacja jeleniogórskich koszykarek jest tragiczna. Drużyna nie pojechała na ostatnie dwa wyjazdowe spotkania do Gdyni i Łomianek, bo działaczy nie stać było na pokrycie kosztów podróży. Działacze Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet zezwolili na przełożenie tych spotkań, ale nie wiadomo, czy mecze w ogóle kiedykolwiek się odbędą.
Na pewno zostaną rozegrane dwa kolejne mecze jeleniogórskich koszykarek - dzisiaj u siebie z MUKS-em Poznań oraz wyjazdowy z Uteksem Rybnik.
- Te mecze dojdą do skutku tylko dlatego, że znaleźliśmy osoby, które pokryją nam koszty organizacji meczu z Poznaniem oraz podróży do Rybnika - wyjaśnia menedżer AZS-u Jelenia Góra Arkadiusz Rzepka. Niestety, to jest tylko pomoc doraźna i nie wiemy, co będzie z kolejnymi spotkaniami.
Działacze jeleniogórskiego klubu są bezradni. - Już mnie bolą usta od proszenia potencjalnych sponsorów o pomoc w finansowaniu klubu. Były różne obietnice, zapewnienia, ale niestety, na tym to wszystko się kończyło - narzeka Rzepka.
Największy żal jeleniogórscy działacze mają do władz miasta. - Już we wrześniu miały być rozdysponowane pieniądze na promocję miasta. Niestety, wszystko się przedłuża i prawdopodobnie nastąpi to dopiero w drugiej połowie listopada - mówi Rzepka.
Jeleniogórski działacz twierdzi, że bardzo liczy na pieniądze od władz miasta, ale wie, że nie rozwiążą one wszystkich kłopotów klubu.
- Jeśli dostaniemy jakieś środki, to możemy liczyć na około 80 tys. zł. To jednak wystarczy na przetrwanie do końca roku. To koszty samych wyjazdów i organizacji meczów - twierdzi Rzepka.
Menedżer klubu żali się, że klubowi nie pomagają prominentni politycy z okręgu jeleniogórskiego. - Tylko poseł Szmajdziński na początku dużo nam pomógł. Wysłaliśmy też pisma do senatora Prawa i Sprawiedliwości Tadeusza Lewandowskiego i posła Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny, ale niestety, nie dostaliśmy odpowiedzi - tłumaczy Rzepka.
Działacze jeleniogórskiego klubu zapewniają, że uczynią, co się da, aby dograć sezon do końca. - Zrobimy wszystko, aby tak się stało, choć wiemy, że nasza sytuacja jest prawie beznadziejna. Wynagrodzenia na bieżąco dostają tylko koszykarki. Działacze i trenerzy pracują za darmo - tłumaczy Rzepka.
Koszykówka. AZS Jelenia Góra na krawędzi bankructwa - działacze nie mają nawet pieniędzy na podróże na mecze wyjazdowe. Na razie jednak nie zamierzają wycofywać się z rozgrywek
Sytuacja jeleniogórskich koszykarek jest tragiczna. Drużyna nie pojechała na ostatnie dwa wyjazdowe spotkania do Gdyni i Łomianek, bo działaczy nie stać było na pokrycie kosztów podróży. Działacze Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet zezwolili na przełożenie tych spotkań, ale nie wiadomo, czy mecze w ogóle kiedykolwiek się odbędą.
Na pewno zostaną rozegrane dwa kolejne mecze jeleniogórskich koszykarek - dzisiaj u siebie z MUKS-em Poznań oraz wyjazdowy z Uteksem Rybnik.
- Te mecze dojdą do skutku tylko dlatego, że znaleźliśmy osoby, które pokryją nam koszty organizacji meczu z Poznaniem oraz podróży do Rybnika - wyjaśnia menedżer AZS-u Jelenia Góra Arkadiusz Rzepka. Niestety, to jest tylko pomoc doraźna i nie wiemy, co będzie z kolejnymi spotkaniami.
Działacze jeleniogórskiego klubu są bezradni. - Już mnie bolą usta od proszenia potencjalnych sponsorów o pomoc w finansowaniu klubu. Były różne obietnice, zapewnienia, ale niestety, na tym to wszystko się kończyło - narzeka Rzepka.
Największy żal jeleniogórscy działacze mają do władz miasta. - Już we wrześniu miały być rozdysponowane pieniądze na promocję miasta. Niestety, wszystko się przedłuża i prawdopodobnie nastąpi to dopiero w drugiej połowie listopada - mówi Rzepka.
Jeleniogórski działacz twierdzi, że bardzo liczy na pieniądze od władz miasta, ale wie, że nie rozwiążą one wszystkich kłopotów klubu.
- Jeśli dostaniemy jakieś środki, to możemy liczyć na około 80 tys. zł. To jednak wystarczy na przetrwanie do końca roku. To koszty samych wyjazdów i organizacji meczów - twierdzi Rzepka.
Menedżer klubu żali się, że klubowi nie pomagają prominentni politycy z okręgu jeleniogórskiego. - Tylko poseł Szmajdziński na początku dużo nam pomógł. Wysłaliśmy też pisma do senatora Prawa i Sprawiedliwości Tadeusza Lewandowskiego i posła Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny, ale niestety, nie dostaliśmy odpowiedzi - tłumaczy Rzepka.
Działacze jeleniogórskiego klubu zapewniają, że uczynią, co się da, aby dograć sezon do końca. - Zrobimy wszystko, aby tak się stało, choć wiemy, że nasza sytuacja jest prawie beznadziejna. Wynagrodzenia na bieżąco dostają tylko koszykarki. Działacze i trenerzy pracują za darmo - tłumaczy Rzepka.
DUDA
Jak ja bym był trenerem to zostawił bym w składzie :
Siwczak, Makowską, Jinks, Mieloszynską, Budnik, Koc oraz Żytomirską
reszte zawodniczek bym zrobił out, no moze Krysiewicz i Talarczyk na głeboką rezerwe
sprowadził bym Małaszewska z Jeleniej oraz jedna dobrą zawodniczka rzucajaca na pozycje 2-3 która dobrze by rzucała za 3 punkty!!!!
Siwczak, Makowską, Jinks, Mieloszynską, Budnik, Koc oraz Żytomirską
reszte zawodniczek bym zrobił out, no moze Krysiewicz i Talarczyk na głeboką rezerwe
sprowadził bym Małaszewska z Jeleniej oraz jedna dobrą zawodniczka rzucajaca na pozycje 2-3 która dobrze by rzucała za 3 punkty!!!!
kurde widze ze temat Malaszewskiej ktoryzarzucilem dobrze sie przyjal !!! i wielu uwaza podobnie ..jesli ktos jest blisko klubu ma jakies znajomosci niech podrzuci ten pomysl trenerowi komus z zarzadu moze sie do neigo przekonaja
Życiowe bitwy nie zawsze wygrywają silni i szybsi, lecz prędzej czy później TYM, który wygrywa, jest TEN, który nieustannie myśli, że może wygrać.
MAŁASZEWSKA
Po co ma się męczyć kobitka w Jeleniej jak na razie mają tylko pieniędzy na 2 mecze a na 100% spadną, jak może przyjść do DUDY??????
- wlodi9
- Kadet
- Posty: 1126
- Rejestracja: 14 lutego 2007, 21:32
- Lokalizacja: ...:::Leszno:::...
- Kontaktowanie:
Re: MAŁASZEWSKA
seplador pisze:Po co ma się męczyć kobitka w Jeleniej jak na razie mają tylko pieniędzy na 2 mecze a na 100% spadną, jak może przyjść do DUDY??????
Do TĘCZYYY !!!!!!
T Ę C Z A
L E S Z N O
L E S Z N O
trenerem to zostawił bym w składzie: Siwczak, Makowską, Jinks, Mieloszynską, Budnik, Koc oraz Żytomierską reszte zawodniczek Talarczyka a Krysiewicz już emerytura a moze zmiena Małaszewska a król i Krzywicki i Soroczyńska chodzi do klub Wschowa albo 1 liga. zawód porządku 5 Jinks i Małaszewska i Koc i Mieloszynska tez szukac dobrze grac granica. 
Trener Dudy Leszno: Trzeba odblokować moją żonę
Amerykanka Constance Jinks upewniła chyba trenera Dudy Leszno, że warto ją zostawić w zespole. Zdobyła aż 27 pkt, a leszczynianki wygrały prestiżowy mecz w Toruniu.
Jinks miała do tej pory tylko jedno udane spotkanie - z Lotosem Gdynia. - Od dwóch najbliższych meczów zależy to, czy u nas zostanie, czy nie - zapowiadał we wtorek trener Dudy Jarosław Krysiewicz. W środę w Toruniu zawodniczka odmieniła losy spotkania, którew zaczęło się dla Dudy nieszczególnie - w 8. min Energa prowadziła 14:6, a leszczynianki miały już osiem fauli. Jinks trafiła za 3 pkt, a prawdziwy popis dała w drugiej kwarcie. Zdobyła w niej 18 pkt, trafiając niemal z każdej pozycji. - Widać, jak dochodzi do formy - mówił Krysiewicz. Bez skuteczności Jinks, Duda mogłaby mieć problemy, bo trzy pozostałe niskie koszykarki obwodowe - Edyta Krysiewicz, Monika Siwczak i Anna Talarczyk - zdobyły łącznie zaledwie 1 pkt. - Musimy odblokować zwłaszcza "Edzię", bo znów miała świetne pozycje do rzutu i nie trafiała - mówił trener Krysiewicz o swojej żonie Edycie.
Spotkanie w Toruniu miało sporo dodatkowych podtekstów. Energa grała o głowę swojego trenera Dariusza Raczyńskiego i - niewykluczone - kilku zawodniczek. Torunianki, choć uważane przez fachowców za kandydata nawet do włączenia się do walki o medal, przegrały bowiem trzy wcześniejsze spotkania. Na dodatek to właśnie Duda - po zwycięstwie w Toruniu - wyrzuciła rywalki z ekstraklasy w końcówce poprzedniego sezonu. Energa wróciła do niej - z nowymi sponsorami i większością składu - dzięki tzw. "dzikiej karcie".
- Spodziewam się walki na śmierć i życie - mówił przed meczem Krysiewicz. I Duda tę walkę podjęła - w sumie jej zawodniczki popełniły aż 28 fauli, ale choć aż pięć koszykarek miało po cztery przewinienia, to żadna z nich przedwcześnie nie musiała opuścić boiska. - To jest właśnie nasz sposób na grę. Agresywnie bronimy, popełniamy faule, ale to daje efekt. Wiem, że całego sezonu tak nie jesteśmy w stanie grać, ale wierzę, że kiedyś przyjdzie jeszcze lepsza gra w ataku i wówczas będzie można trochę odpuścić w obronie - mówił Krysiewicz.
W drugiej połowie przewaga Dudy tylko raz zmniejszyła się do 3 pkt (40:37 w 26. min), w końcówce meczu sięgała jednak nawet 16 pkt. Aby tak się stało, wcale nie musiały dobrze grać środkowe Dudy. Trener Krysiewicz je jednak rozgrzeszył: - Miały przed sobą Amerykankę Taylor, która ma 203 cm wzrostu. A ta druga, Alexis, jest duża jak nasze dwie Kocowe razem wzięte i pewnie jeszcze kawałek - śmiał się.
Energa Toruń - Duda Leszno 54:67
Kwarty: 14:10, 11:26, 18:15, 11:16.
Energa: Predehl 10, Alexis 8, Perlińska 6, Tłumak 3 (1x3), Marczewska 2 oraz Taylor 12, Moore 8, Chełczyńska 2, Grabowska 2, Kowalenko 0.
Duda: Mieloszyńska 14 (2x3), Żytomirska 8, Koc 7, Krysiewicz 0, Siwczak 0 oraz Jinks 27 (4x3), Budnik 5 (1x3), Makowska 5 (1x3), Talarczyk 1
http://www.sport.pl/koszykowka/1,65092,4633204.html
Amerykanka Constance Jinks upewniła chyba trenera Dudy Leszno, że warto ją zostawić w zespole. Zdobyła aż 27 pkt, a leszczynianki wygrały prestiżowy mecz w Toruniu.
Jinks miała do tej pory tylko jedno udane spotkanie - z Lotosem Gdynia. - Od dwóch najbliższych meczów zależy to, czy u nas zostanie, czy nie - zapowiadał we wtorek trener Dudy Jarosław Krysiewicz. W środę w Toruniu zawodniczka odmieniła losy spotkania, którew zaczęło się dla Dudy nieszczególnie - w 8. min Energa prowadziła 14:6, a leszczynianki miały już osiem fauli. Jinks trafiła za 3 pkt, a prawdziwy popis dała w drugiej kwarcie. Zdobyła w niej 18 pkt, trafiając niemal z każdej pozycji. - Widać, jak dochodzi do formy - mówił Krysiewicz. Bez skuteczności Jinks, Duda mogłaby mieć problemy, bo trzy pozostałe niskie koszykarki obwodowe - Edyta Krysiewicz, Monika Siwczak i Anna Talarczyk - zdobyły łącznie zaledwie 1 pkt. - Musimy odblokować zwłaszcza "Edzię", bo znów miała świetne pozycje do rzutu i nie trafiała - mówił trener Krysiewicz o swojej żonie Edycie.
Spotkanie w Toruniu miało sporo dodatkowych podtekstów. Energa grała o głowę swojego trenera Dariusza Raczyńskiego i - niewykluczone - kilku zawodniczek. Torunianki, choć uważane przez fachowców za kandydata nawet do włączenia się do walki o medal, przegrały bowiem trzy wcześniejsze spotkania. Na dodatek to właśnie Duda - po zwycięstwie w Toruniu - wyrzuciła rywalki z ekstraklasy w końcówce poprzedniego sezonu. Energa wróciła do niej - z nowymi sponsorami i większością składu - dzięki tzw. "dzikiej karcie".
- Spodziewam się walki na śmierć i życie - mówił przed meczem Krysiewicz. I Duda tę walkę podjęła - w sumie jej zawodniczki popełniły aż 28 fauli, ale choć aż pięć koszykarek miało po cztery przewinienia, to żadna z nich przedwcześnie nie musiała opuścić boiska. - To jest właśnie nasz sposób na grę. Agresywnie bronimy, popełniamy faule, ale to daje efekt. Wiem, że całego sezonu tak nie jesteśmy w stanie grać, ale wierzę, że kiedyś przyjdzie jeszcze lepsza gra w ataku i wówczas będzie można trochę odpuścić w obronie - mówił Krysiewicz.
W drugiej połowie przewaga Dudy tylko raz zmniejszyła się do 3 pkt (40:37 w 26. min), w końcówce meczu sięgała jednak nawet 16 pkt. Aby tak się stało, wcale nie musiały dobrze grać środkowe Dudy. Trener Krysiewicz je jednak rozgrzeszył: - Miały przed sobą Amerykankę Taylor, która ma 203 cm wzrostu. A ta druga, Alexis, jest duża jak nasze dwie Kocowe razem wzięte i pewnie jeszcze kawałek - śmiał się.
Energa Toruń - Duda Leszno 54:67
Kwarty: 14:10, 11:26, 18:15, 11:16.
Energa: Predehl 10, Alexis 8, Perlińska 6, Tłumak 3 (1x3), Marczewska 2 oraz Taylor 12, Moore 8, Chełczyńska 2, Grabowska 2, Kowalenko 0.
Duda: Mieloszyńska 14 (2x3), Żytomirska 8, Koc 7, Krysiewicz 0, Siwczak 0 oraz Jinks 27 (4x3), Budnik 5 (1x3), Makowska 5 (1x3), Talarczyk 1
http://www.sport.pl/koszykowka/1,65092,4633204.html
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości
