Tęcza Duda Leszno przed sezonem 2007/2008...
: 27 kwietnia 2007, 12:08
Żyłczyńska: Groziła mi roczna przerwa
27.04.2007.
Marta Żyłczyńska, skrzydłowa koszykarskiej drużyny Dudy Tęczy Leszno w drugiej części sezonu borykała się z dużymi problemami zdrowotnymi. Pierwsze diagnozy były niepokojące. Na szczęście nie sprawdziły się do końca.
Koszykarka narzekała na obrzęk nóg, a w związku z tym na zmęczenie organizmu. Dużo było wokół dolegliwości zawodniczki tajemnicy, ale dzisiaj możemy powiedzieć, że ze zdrowiem doświadczonej zawodniczki jest lepiej.
- Groził mi nawet rok rozbratu z koszykówką. Niesympatycznie było o tym mówić. W klinice w Poznaniu, w której przebywałam kilka dni postawiono ostateczną diagnozę. Podejrzewano sarkoidozę, jest to choroba, której nazwa groźnie brzmi i mogła się rozwijać. Na szczęście jest ona u mnie rozwinięta w najmniejszym stopniu. Obędzie się bez leków. Potrzebny jest mi odpoczynek. Nie mogę przez około 1,5 miesiąca trenować. Leczenie jest więc nieskomplikowane. Nie muszę też przyjmować żadnych środków farmakologicznych - powiedziała Marta Żyłczyńska.
Przez tę chorobę zawodniczka nie mogła w pełni pokazać swoich możliwości na parkiecie. Dobry dla koszykarki był początek sezonu, później w związku z dolegliwościami skrzydłowa zespołu z Leszna grała słabiej i przebywała na parkiecie coraz mniej czasu. Żyłczyńska liczy, że pozostanie w drużynie Duda Tęcza na kolejny sezon.
- Mam nadzieję, że zostanę. Sezon mimo wszystko był dla naszej drużyny udany, bo pozostałyśmy w ekstraklasie. Liczę, że ten kolejny będzie jeszcze lepszy - dodała popularna ,,Żyła".
Życzymy zawodniczce szybkiego powrotu do pełni sił i z niecierpliwością oczekiwać będziemy kolejnego sezonu w ekstraklasie. Ten rozpocznie się prawdopodobnie na przełomie września i października.
www.panorama.media.pl
27.04.2007.
Marta Żyłczyńska, skrzydłowa koszykarskiej drużyny Dudy Tęczy Leszno w drugiej części sezonu borykała się z dużymi problemami zdrowotnymi. Pierwsze diagnozy były niepokojące. Na szczęście nie sprawdziły się do końca.
Koszykarka narzekała na obrzęk nóg, a w związku z tym na zmęczenie organizmu. Dużo było wokół dolegliwości zawodniczki tajemnicy, ale dzisiaj możemy powiedzieć, że ze zdrowiem doświadczonej zawodniczki jest lepiej.
- Groził mi nawet rok rozbratu z koszykówką. Niesympatycznie było o tym mówić. W klinice w Poznaniu, w której przebywałam kilka dni postawiono ostateczną diagnozę. Podejrzewano sarkoidozę, jest to choroba, której nazwa groźnie brzmi i mogła się rozwijać. Na szczęście jest ona u mnie rozwinięta w najmniejszym stopniu. Obędzie się bez leków. Potrzebny jest mi odpoczynek. Nie mogę przez około 1,5 miesiąca trenować. Leczenie jest więc nieskomplikowane. Nie muszę też przyjmować żadnych środków farmakologicznych - powiedziała Marta Żyłczyńska.
Przez tę chorobę zawodniczka nie mogła w pełni pokazać swoich możliwości na parkiecie. Dobry dla koszykarki był początek sezonu, później w związku z dolegliwościami skrzydłowa zespołu z Leszna grała słabiej i przebywała na parkiecie coraz mniej czasu. Żyłczyńska liczy, że pozostanie w drużynie Duda Tęcza na kolejny sezon.
- Mam nadzieję, że zostanę. Sezon mimo wszystko był dla naszej drużyny udany, bo pozostałyśmy w ekstraklasie. Liczę, że ten kolejny będzie jeszcze lepszy - dodała popularna ,,Żyła".
Życzymy zawodniczce szybkiego powrotu do pełni sił i z niecierpliwością oczekiwać będziemy kolejnego sezonu w ekstraklasie. Ten rozpocznie się prawdopodobnie na przełomie września i października.
www.panorama.media.pl