Tęcza Duda Leszno - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 57:63
Moderator: patrese
- patrese
- Kadet
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
- Lokalizacja: Leszno / Poznań
- Kontaktowanie:
Tęcza Duda Leszno - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 57:63
...
Ostatnio zmieniony 29 października 2007, 10:50 przez patrese, łącznie zmieniany 1 raz.
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ


Mecz, który trzeba rozstrzygnąć na swoją korzyść.
Obecnie styl gry jaki nasze panie prezentują jest zdecydowanie lepszy, więc nadzieje także większe. Trochę zimnej krwi, której zabrakło w meczu z Lotosem na pewno będzie potrzebne. Detale mogą zadecydować o końcowym wyniku. Mam tylko nadzieje, że trener Krysiewicz postawi na Jinks (statystyki asyst u tej zawodniczki nie są przypadkowe)
P.S.
Jak tam chłopaki zbiórka? Ile zebraliście?
Pozdrawiam
Obecnie styl gry jaki nasze panie prezentują jest zdecydowanie lepszy, więc nadzieje także większe. Trochę zimnej krwi, której zabrakło w meczu z Lotosem na pewno będzie potrzebne. Detale mogą zadecydować o końcowym wyniku. Mam tylko nadzieje, że trener Krysiewicz postawi na Jinks (statystyki asyst u tej zawodniczki nie są przypadkowe)
P.S.
Jak tam chłopaki zbiórka? Ile zebraliście?
Pozdrawiam
Nikita Bell- I love this game!
Tęcza Leszno!
Tęcza Leszno!
-
don.deks00
- Amator
- Posty: 191
- Rejestracja: 23 stycznia 2007, 15:44
- Lokalizacja: .::Leszno City::.
- Kontaktowanie:
- patrese
- Kadet
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
- Lokalizacja: Leszno / Poznań
- Kontaktowanie:
Tęcza Duda na tarczy
27.10.2007.
Koszykarki Tęczy Dudy Leszno znów nawiązały wyrównaną walkę, ale znów zeszły z parkietu pokonane. Leszczynianki przegrały w hali Trapez z KSSSE AZS PWSZ Gorzów 57:63.
Spotkanie obu drużyn zapowiadało się jako bardzo ciekawe spotkanie, w którym trudno było wskazać zdecydowanego faworyta. Za zespołem z Gorzowa przemawiało większe doświadczenie, za leszczyniankami własna hala.
Już pierwsze 10 minut spotkania pokazało, że emocje mogą być do końcowej syreny. Pierwsze prowadziły miejscowe (3:0, 7:2), ale drużyna trenera Maciejewskiego szybko wyrównała (7:7), by po chwili objąć prowadzenie. Pierwsza ćwiartka zakończyła się remisem (11:11).
Gorzowianki bardzo dobrze rozpoczęły II kwartę, bo od prowadzenia (7:0). Wypracowaną przewagę w pierwszych minutach tej części gry utrzymały do przerwy, prowadząc różnicą 4 punktów (25:29).
Po przerwie losy się odwróciły. To zespół z Leszna szybko dogonił rywala i po rzucie Mieloszyńskiej objął nawet 4-punktowe prowadzenie (35:31). Tak jak w poprzednich kwartach, tak i w tej trwała niesamowita walka na ,,deskach". Przed ostatnią częścią meczu był remis (42:42).
Na 5 minut przed końcem meczu 1 punktem po celnym rzucie Żytomirskiej prowadziły gospodynie (52:51). Niestety było to ostatnie prowadzenie Tęczy. Po rzucie Szott gorzowianki odskoczyły na 3 punkty na 1 minutę i 36 sek przed końcem spotkania. Tego prowadzenia czwarty zespół poprzedniego sezonu nie oddał do końca.
W końcowych fragmentach spotkania znów czegoś zabrakło leszczyniankom. Walka w obronie wypadła na korzyść miejscowych. Patrząc w statystyki były one bardzo podobne. Gorzowianki wykonywały jednak aż 28 rzutów wolnych, z których wykorzystały 24. Gospodynie takich rzutów oddały tylko 13 i celnie trafiły 11. Zabrakło też punktów w kilku prostych akcjach. To złożyło się na nieznaczną porażkę 57:63.
- Moim zdaniem zabrakło nam skuteczności. Moja była poniżej krytyki. Niestety zagrałam słabo. Gdybyśmy trafiały lepiej w łatwych sytuacjach, a takich kilka miałyśmy to mecz mógł potoczyć się inaczej - powiedziała Monika Siwczak.
- W obronie zagrałyśmy naprawdę dobrze. To nasz atak zawiódł. Byliśmy równorzędnym rywalem, ale co z tego jak punkty jadą do Gorzowa. Postaramy się o niespodziankę w następnym meczu - stwierdziła Daria Mieloszyńska.
Tęcza Duda Leszno - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 57:63 (11:11, 14:18, 17:13, 15:21)
Punkty dla Tęczy zdobywały: Koc 16, Mieloszyńska 12, Jinks 9, Budnik 7, Siwczak 6, Makowska 3, Talarczyk 2, Żytomirska 2, Krysiewicz 0.
Najwięcej dla KSSSE AZS PWSZ: Żurowska 15, Szott 13, Ristic 13.
www.panorama.media.pl
27.10.2007.
Koszykarki Tęczy Dudy Leszno znów nawiązały wyrównaną walkę, ale znów zeszły z parkietu pokonane. Leszczynianki przegrały w hali Trapez z KSSSE AZS PWSZ Gorzów 57:63.
Spotkanie obu drużyn zapowiadało się jako bardzo ciekawe spotkanie, w którym trudno było wskazać zdecydowanego faworyta. Za zespołem z Gorzowa przemawiało większe doświadczenie, za leszczyniankami własna hala.
Już pierwsze 10 minut spotkania pokazało, że emocje mogą być do końcowej syreny. Pierwsze prowadziły miejscowe (3:0, 7:2), ale drużyna trenera Maciejewskiego szybko wyrównała (7:7), by po chwili objąć prowadzenie. Pierwsza ćwiartka zakończyła się remisem (11:11).
Gorzowianki bardzo dobrze rozpoczęły II kwartę, bo od prowadzenia (7:0). Wypracowaną przewagę w pierwszych minutach tej części gry utrzymały do przerwy, prowadząc różnicą 4 punktów (25:29).
Po przerwie losy się odwróciły. To zespół z Leszna szybko dogonił rywala i po rzucie Mieloszyńskiej objął nawet 4-punktowe prowadzenie (35:31). Tak jak w poprzednich kwartach, tak i w tej trwała niesamowita walka na ,,deskach". Przed ostatnią częścią meczu był remis (42:42).
Na 5 minut przed końcem meczu 1 punktem po celnym rzucie Żytomirskiej prowadziły gospodynie (52:51). Niestety było to ostatnie prowadzenie Tęczy. Po rzucie Szott gorzowianki odskoczyły na 3 punkty na 1 minutę i 36 sek przed końcem spotkania. Tego prowadzenia czwarty zespół poprzedniego sezonu nie oddał do końca.
W końcowych fragmentach spotkania znów czegoś zabrakło leszczyniankom. Walka w obronie wypadła na korzyść miejscowych. Patrząc w statystyki były one bardzo podobne. Gorzowianki wykonywały jednak aż 28 rzutów wolnych, z których wykorzystały 24. Gospodynie takich rzutów oddały tylko 13 i celnie trafiły 11. Zabrakło też punktów w kilku prostych akcjach. To złożyło się na nieznaczną porażkę 57:63.
- Moim zdaniem zabrakło nam skuteczności. Moja była poniżej krytyki. Niestety zagrałam słabo. Gdybyśmy trafiały lepiej w łatwych sytuacjach, a takich kilka miałyśmy to mecz mógł potoczyć się inaczej - powiedziała Monika Siwczak.
- W obronie zagrałyśmy naprawdę dobrze. To nasz atak zawiódł. Byliśmy równorzędnym rywalem, ale co z tego jak punkty jadą do Gorzowa. Postaramy się o niespodziankę w następnym meczu - stwierdziła Daria Mieloszyńska.
Tęcza Duda Leszno - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 57:63 (11:11, 14:18, 17:13, 15:21)
Punkty dla Tęczy zdobywały: Koc 16, Mieloszyńska 12, Jinks 9, Budnik 7, Siwczak 6, Makowska 3, Talarczyk 2, Żytomirska 2, Krysiewicz 0.
Najwięcej dla KSSSE AZS PWSZ: Żurowska 15, Szott 13, Ristic 13.
www.panorama.media.pl
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ


- patrese
- Kadet
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 stycznia 2007, 21:48
- Lokalizacja: Leszno / Poznań
- Kontaktowanie:
Nasze koszykarki lepsze od Leszna
Kamil Siałkowski2007-10-28, ostatnia aktualizacja 2007-10-29 11:03
Wiedzieliśmy, że w Lesznie łatwo nie będzie. I nie było. Nasze koszykarki szalę przeważyły dopiero w samej końcówce meczu. - Walka była niesamowita, tutaj jeszcze niejeden zostawi punkty - mówił rozpromieniony trener gorzowianek.
Dariusz Maciejewski porównał to spotkanie do przedsezonowych pojedynków z Dynamem Kursk i Dnieprem Dniepropietrowsk. - Nasze rywalki zagrały podobny, niesłychanie ostry i twardy basket. Teraz wyszło doświadczenie, które nabyliśmy w sparingach. Wiedzieliśmy jak grać z takim zespołem, dlatego wygraliśmy ten mecz - mówił szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ.
Gorzowski zespół miał w Lesznie trzech bohaterów. Justyna Żurowska, Agnieszka Szott i Słowenka Katarina Ristić zdobyły razem 41 z 63 pkt dla naszej drużyny. Nasze trzy liderki świetnie podzieliły się zadaniami. Szott super zagrała w końcówce. Gdy na niecałe 5 min do zakończenia spotkania "Pysia" wracała na boisko, było 52:51 dla gospodyń. Wcześniej kilka minut spędziła na ławce, bo już w trzeciej kwarcie złapała czwarte przewinienie. Szott już w pierwszej na boisko zdobyła 2 pkt (łącznie w ostatnich minutach dała nam aż siedem "oczek"). Wyszliśmy na prowadzenie, którego nie oddaliśmy do końca. - Nie spodziewałam się, że ktoś w tej lidze może nam postawić takie warunki, jak Kursk - powiedziała Szott. - Super, że przełamałyśmy się w końcówce i w gorącej atmosferze wyszarpałyśmy zwycięstwo gospodyniom.
Żurowska, która w Lesznie wyjątkowo zagrała z nr 13, błysnęła bardzo dobrą skutecznością. Trafiła cztery z pięciu rzutów z gry, tylko raz na siedem prób pomyliła się na linii rzutów wolnych. Zdobyła 15 pkt, najwięcej spośród zawodniczek KSSSE AZS PWSZ. - Najważniejsze było zwycięstwo drużyny, a nie indywidualne wyczyny - przyznała skromnie Żurowska. - Zagrałam z trzynastką, bo spakowałam strój z poprzedniego sezonu, a one się trochę różnią. Swój pożyczyła mi Basia Kaszewska, za co jej bardzo dziękuję. Mam tylko nadzieję, że trener przez moją pomyłkę nie będzie zły.
Wreszcie pochwalić możemy także Keti Ristić. Nasza rozgrywająca miała słaby początek sezonu. Ale w Lesznie grą zespołu kierowała bardzo dobrze. Po raz kolejny okazało się, że gdy Słowenka nie gra zwariowanych akcji, a szaleństwo zastępuje spokojem, jest niezwykle pożyteczną zawodniczką. - Byłyśmy dziś zespołem, trzymałyśmy się mocno. Nie próbowałyśmy grać indywidualnie i to przeważyło - skomentowała krótko rozgrywająca KSSSE AZS PWSZ.
- Staraliśmy się przeciwstawić gorzowskiej obronie, to momentami fajnie nam się udawało - mówił trener leszczynianek Jarosław Krysiewicz. - Potrafiliśmy wypracować czyste pozycje. Cóż z tego, skoro z nich nie trafialiśmy. To był nasz największy problem i właśnie o to mam duży żal do moich podopiecznych. Gdy gra się na 20-procentowej skuteczności, bo taką mieliśmy do przerwy, nie da się z Gorzowem wygrać. W końcówce zabrakło nam cwaniactwa, przede wszystkim w ataku. Z obrony jestem zadowolony, bo zagraliśmy na poziomie renomowanego przeciwnika, który słynie właśnie ze świetnej defensywy.
PKM DUDA PWSZ LESZNO - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 57:63 (11:11, 14:18, 17:13, 15:21)
Duda PWSZ: Koc 16 (1x3), Mieloszyńska 12, Jinks 9 (1), Budnik 7, Siwczak 6 oraz Makowska 3, Talarczyk 2, Żytomirska 2, Krysiewicz 0.
AZS PWSZ: Żurowska 15 (1x3), Szott 13, Czubak 3, N'Garsanet 2, Moore 2 oraz Ristić 13 (1), Chomać 6, Czarnecka 4, Babicka 3 (1), Karpińska 2.
źródło Gazeta Wyborcza Gorzów
Kamil Siałkowski2007-10-28, ostatnia aktualizacja 2007-10-29 11:03
Wiedzieliśmy, że w Lesznie łatwo nie będzie. I nie było. Nasze koszykarki szalę przeważyły dopiero w samej końcówce meczu. - Walka była niesamowita, tutaj jeszcze niejeden zostawi punkty - mówił rozpromieniony trener gorzowianek.
Dariusz Maciejewski porównał to spotkanie do przedsezonowych pojedynków z Dynamem Kursk i Dnieprem Dniepropietrowsk. - Nasze rywalki zagrały podobny, niesłychanie ostry i twardy basket. Teraz wyszło doświadczenie, które nabyliśmy w sparingach. Wiedzieliśmy jak grać z takim zespołem, dlatego wygraliśmy ten mecz - mówił szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ.
Gorzowski zespół miał w Lesznie trzech bohaterów. Justyna Żurowska, Agnieszka Szott i Słowenka Katarina Ristić zdobyły razem 41 z 63 pkt dla naszej drużyny. Nasze trzy liderki świetnie podzieliły się zadaniami. Szott super zagrała w końcówce. Gdy na niecałe 5 min do zakończenia spotkania "Pysia" wracała na boisko, było 52:51 dla gospodyń. Wcześniej kilka minut spędziła na ławce, bo już w trzeciej kwarcie złapała czwarte przewinienie. Szott już w pierwszej na boisko zdobyła 2 pkt (łącznie w ostatnich minutach dała nam aż siedem "oczek"). Wyszliśmy na prowadzenie, którego nie oddaliśmy do końca. - Nie spodziewałam się, że ktoś w tej lidze może nam postawić takie warunki, jak Kursk - powiedziała Szott. - Super, że przełamałyśmy się w końcówce i w gorącej atmosferze wyszarpałyśmy zwycięstwo gospodyniom.
Żurowska, która w Lesznie wyjątkowo zagrała z nr 13, błysnęła bardzo dobrą skutecznością. Trafiła cztery z pięciu rzutów z gry, tylko raz na siedem prób pomyliła się na linii rzutów wolnych. Zdobyła 15 pkt, najwięcej spośród zawodniczek KSSSE AZS PWSZ. - Najważniejsze było zwycięstwo drużyny, a nie indywidualne wyczyny - przyznała skromnie Żurowska. - Zagrałam z trzynastką, bo spakowałam strój z poprzedniego sezonu, a one się trochę różnią. Swój pożyczyła mi Basia Kaszewska, za co jej bardzo dziękuję. Mam tylko nadzieję, że trener przez moją pomyłkę nie będzie zły.
Wreszcie pochwalić możemy także Keti Ristić. Nasza rozgrywająca miała słaby początek sezonu. Ale w Lesznie grą zespołu kierowała bardzo dobrze. Po raz kolejny okazało się, że gdy Słowenka nie gra zwariowanych akcji, a szaleństwo zastępuje spokojem, jest niezwykle pożyteczną zawodniczką. - Byłyśmy dziś zespołem, trzymałyśmy się mocno. Nie próbowałyśmy grać indywidualnie i to przeważyło - skomentowała krótko rozgrywająca KSSSE AZS PWSZ.
- Staraliśmy się przeciwstawić gorzowskiej obronie, to momentami fajnie nam się udawało - mówił trener leszczynianek Jarosław Krysiewicz. - Potrafiliśmy wypracować czyste pozycje. Cóż z tego, skoro z nich nie trafialiśmy. To był nasz największy problem i właśnie o to mam duży żal do moich podopiecznych. Gdy gra się na 20-procentowej skuteczności, bo taką mieliśmy do przerwy, nie da się z Gorzowem wygrać. W końcówce zabrakło nam cwaniactwa, przede wszystkim w ataku. Z obrony jestem zadowolony, bo zagraliśmy na poziomie renomowanego przeciwnika, który słynie właśnie ze świetnej defensywy.
PKM DUDA PWSZ LESZNO - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 57:63 (11:11, 14:18, 17:13, 15:21)
Duda PWSZ: Koc 16 (1x3), Mieloszyńska 12, Jinks 9 (1), Budnik 7, Siwczak 6 oraz Makowska 3, Talarczyk 2, Żytomirska 2, Krysiewicz 0.
AZS PWSZ: Żurowska 15 (1x3), Szott 13, Czubak 3, N'Garsanet 2, Moore 2 oraz Ristić 13 (1), Chomać 6, Czarnecka 4, Babicka 3 (1), Karpińska 2.
źródło Gazeta Wyborcza Gorzów
SIAMO SEMPRE CON VOI - LECH POZNAŃ


Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości
