Jadą zdobyć Arenę
09.01.2008.
Koszykarki Tęczy Dudy Leszno już dzisiaj, w środę - 9 stycznia rozegrają awansem kolejne spotkanie rozgrywek Ford Germaz Ekstraklasy. Leszczynianki wybierają się do poznańskiej Areny, gdzie zagrają z INEĄ AZS Poznań.
Zanosi się na kolejne ciekawe i emocjonujące derby. Już w pierwszym meczu obu drużyn w Lesznie było bardzo ciekawie. Spotkanie rozegrane 21 października zakończyło się sukcesem gospodyń 77:72.
W rewanżu sprawa wyniku będzie ponownie sprawą otwartą. Szanse na zwycięstwo są bardzo wyrównane. Zapewne zadecyduje lepsza dyspozycja dnia i to, czy agresywnie grające koszykarki z Leszna nie złapią zbyt wielu fauli.
Jeśli tak jak w Krakowie zabraknie zmienniczek, to może być gorąco... Koszykarki z Leszna i trener zespołu Jarosław Krysiewicz jadą do stolicy Wielkopolski po zwycięstwo.
- Interesuje nas tylko wygrana. Już w drodze powrotnej z Krakowa rozmawialiśmy o tym. Znamy dobrze rywalki. Tak ich dobre, jak i słabsze strony. Z przeciwniczkami trzeba grać szybko. Trzeba będzie też złapać rzut. Arena jest specyficzna, bo to duża hala. Trzeba się do tego przyzwyczaić i to bardzo szybko - uważa Jarosław Krysiewicz.
Obie wielkopolskie drużyny przegrały swoje ostatnie mecze. Poznanianki w Gdyni, bardzo wysoko, bo (60:90), a drużyna Tęczy Dudy Leszno w Krakowie 64:81, pozostawiając jednak po sobie dobre wrażenie.
Patrząc na pozycje w tabeli teoretycznie faworytkami są koszykarki z Leszna, ale to tylko teoria. Poznanianki będą u siebie, a atutem poza publicznością, będzie też własna hala. Szanse wygranej należy ocenić po równo.
Pojedynek w Arenie, na który wybiera się spora grupa kibiców ,,Tęczy" rozpocznie się o godzinie 18.00.
www.panorama.media.pl
...............................................................................
AZS Poznań z nożem na gardle w derbach Wielkopolski
2008-01-08, ostatnia aktualizacja 2008-01-08 19:15
Wyluzowane koszykarki z Leszna czy zdenerwowane z Poznania - kto będzie górą w trzecich w tym sezonie koszykarskich derbach Wielkopolski? Mecz w Arenie w środę o godz. 18.
- W środę czeka nas bardzo ważny, wręcz kluczowy w walce o dobre miejsce przed fazą play-off - mówił po ostatnim spotkaniu w Gdyni trener Inei-AZS Roman Haber. Było to wytłumaczenie faktu oszczędzania podstawowych zawodniczek w niedawnych spotkaniach. Trzon poznańskiego zespołu stanowią bowiem doświadczone i starsze wiekiem zawodniczki - w podstawowej piątce tylko Joanna Jarkowska ma mniej niż 30 lat. A poznanianki są w dość trudnej sytuacji - zajmują ósme miejsce w tabeli i z takimi drużynami jak Duda Leszno, ŁKS Łódź, CCC Polkowice czy ROW Rybnik muszą wygrywać, awansować na minimum szóste. Inaczej w pierwszej rundzie play-off, do której wchodzi osiem czołowych ekip, trafią na potentatów: Wisłę Kraków lub Lotos Gdynia.
Duda Leszno aż takich problemów z zakwalifikowaniem się w ogóle do play-off nie ma - dzięki dziewięciu zwycięstwom w pierwszej rundzie. Gdyby leszczynianki jeszcze dziś pokonały Ineę, wówczas ich sytuacja w walce o miejsce w czołowej szóstce będzie wyśmienita. - Zdajemy sobie sprawę z tego, że to AZS ma nóż na gardle. Jeśli z nami przegra, to czwarte czy piąte miejsce może być dla tej drużyny nieosiągalne - mówi trener Dudy Jarosław Krysiewicz.
Poznanianki będą miały w derbach przewagę własnej hali, choć nie kibiców, bo tych przychodzi do Areny niewielu. - Arena jest bardzo specyficzna, nie wiem, jak mój zespół sobie w niej poradzi - przyznaje Krysiewicz, były zawodnik m.in. Śląska Wrocław. - Jako zawodnik rozegrałem tu wiele spotkań, ale wtedy gdy grałem przeciwko Lechowi, przychodziło tu po 5-6 tys. widzów. Tego dystansu między koszami dzięki temu się tak nie czuło. Teraz, gdy w Arenie jest po 500 kibiców, gra się dziwnie. No cóż, postaramy się pchać akcje jak najbliżej kosza i stosować swoją agresywną obronę.
Poznański zespół zagra dziś w najmocniejszym składzie, choć w sobotę nogę lekko skręciła Monika Ciecierska. Zdołała jednak wrócić na parkiet jeszcze w meczu z Lotosem, choć i tak trener Haber oszczędzał jej zdrowie na spotkanie z Dudą. W zespole z Leszna prawdopodobnie nie wystąpi Monika Siwczak, której w poniedziałek wróciły bóle pleców po urazie z meczu z Rybnikiem. Za to po wyleczeniu anginy gotowa do gry jest Amerykanka Constance Jinks. Żadnych zdrowotnych problemów nie ma też Daria Mieloszyńska, która z powodu kontuzji pauzowała przez blisko dwa miesiące. - Jest bardzo mocna psychicznie, ćwiczy więcej niż inne zawodniczki. Musiałbym ze dwie do kupy zebrać, by dźwigały na treningach takie ciężary, jakie ona przerzuca - przyznaje Krysiewicz. To właśnie podkoszowe pojedynki Mieloszyńskiej, Budni i Koc z Aleliunaite-Jankowską i Jarkowską mogą być ozdobą tego spotkania. Mogą być także kluczem do wygranej, bo zawodniczki obwodowe obu drużyn prezentują podobną siłę.
Derby Wielkopolski rozpoczną się w Arenie o godz. 18. Wstęp na podstawie dzisiejszego wydania "Gazety Wyborczej".
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań