Z Energą o kolejne zwycięstwo
02.02.2008.
Koszykarki Tęczy Dudy Leszno powracają do hali Trapez. Kibice musieli czekać na ten moment od połowy grudnia. Spragnieni dobrego basketu kibice w Lesznie powinni więc w sobotni wieczór wypełnić leszczyńską halę do ostatniego miejsca.
Energa Toruń, która będzie rywalem zespołu z Leszna wciąż jeszcze, pomimo fatalnego początku sezonu wierzy w zakwalifikowanie się do fazy play-off. To bardzo nierówny zespół i bardzo nieobliczalny.
Mówią o tym wyniki. Nie tak dawno zespół ,,Katarzynek" sprawił największą niespodziankę sezonu, wygrywając z Wisłą w Krakowie, by w kolejnym meczu przegrać u siebie z INEĄ AZS Poznań.
Leszczynianki poradziły sobie znakomicie z Energą w pierwszej odsłonie sezonu, głównie dzięki Constance Jinks, której nie ma już w zespole trenera Jarosława Krysiewicza. Amerykanka zdobyła wówczas 27 punktów.
Torunianki poważnie podchodzą do sobotniej konfrontacji. Świadczy o tym fakt, że przyjechały do Leszna już w piątek i odbyły trening w Trapezie.
- Wiemy o tym, że rywal jest zmobilizowany, bo wymyka się im szansa na play-off. Trzeba nastawić się na ciężki bój - mówi Jarosław Krysiewicz, trener Tęczy Dudy Leszno.
Na całe szczęście trener gospodyń będzie mógł już skorzystać z wszystkich swoich koszykarek. To rzadkość w tym sezonie, jeśli chodzi o klub z Leszna. Kontuzje i choroby bardzo często prześladowały czwartą obecnie drużynę Ford Germaz Ekstraklasy.
Leszczynianki, by nie stracić kontaktu ze ścisłą czołówką tabeli to spotkanie muszą wygrać. Mecz ten rozpocznie się w sobotni wieczór w hali Trapez o godzinie 18.00.
www.panorama.media.pl
.............................................................................
2 lutego 2008 - 0:05
Energa jedzie do Leszna
Dziś „Katarzynki” spróbują zatrzymać największą rewelację Ford Germaz Ekstraklasy.
Duda Leszno gra w tym sezonie tak, jak tego po Energi oczekiwał prezes Maciej Krystek.
W Toruniu górą były leszczynianki.W rewanżu nie zobaczymy już na parkiecie Navondy Moore (z lewej) oraz Constance Jinks. Obie Amerykanki po serii słabych występów straciły pracę w polskiej lidze.
Nastroje w toruńskiej ekipie są minorowe. - Wciąż jeszcze nie mogę zrozumieć, co stało się w środę w Toruniu - przyznaje prezes Krystek. Energa ma tylko trzy dni, żeby otrząsnąć się po kompromitującej porażce z AZS Poznań. To niewiele czasu, zwłaszcza że dziś zagra z jeszcze mocniejszym przeciwnikiem, i to w dodatku na wyjeździe.
Tak miały grać torunianki
Duda Leszno jest jak dotąd największą rewelacją rozgrywek. Zespół latem stracił swoją największą gwiazdę Nikitę Bell, która przeniosła się do Rybnika. Sprowadzono za to kilka przeciętnych koszykarek z Brzegu i Darię Mieloszyńską, która wróciła do Polski po zakończeniu edukacji w USA. Nowe elementy doskonale w całość złożył trener Jarosław Krysiewicz. Zupełnie niespodziewanie Duda walczy o trzecie miejsce po rundzie zasadniczej, z 15 spotkań do tej pory wygrała aż 10.
Leszczyniankom nie przeszkadzał w wygrywaniu nawet brak dobrych zawodniczek z zagranicy. Jedyną była do niedawna Constance Jinks, ale właśnie straciła pracę. Na nieszczęście „Katarzynek” jedyny dobry mecz rozegrała właśnie w Toruniu, gdzie zdobyła aż 27 punktów. W jej miejsce testowana jest Ryan Coleman, która w ubiegłym roku z kolei była liderką toruńskiej Nova Trading. Być może amerykańska rzucająca zagra dziś przeciwko swojej dawnej drużynie.
Najskuteczniejszą koszykarką Dudy jest Mieloszyńska (śr. 14,5 pkt, 7 zbiórek), ale Krysiewicz ma bardzo szeroki skład, a ważne role odgrywają w nim także jego żona Edyta, Martyna Koc, Agnieszka Makowska, Monika Siwczak i Olga Żytomirska.
Szanse są wszędzie
Energa na własnym parkiecie przegrała z Dudą w pierwszej rundzie 54:67. Czy to oznacza, że w Lesznie jest bez szans? Niekoniecznie, bo przewidywania wyników „Katarzynek” jest zadaniem bardzo karkołomnym. - Wygraliśmy w Krakowie, gdzie mieliśmy przegrać, ulegliśmy u siebie AZS Poznań, choć byliśmy faworytem. Tak się w tym sezonie układa, że zespół lepiej gra na wyjeździe. W Krakowie udowodniliśmy, że w każdym meczu jest szansa na zwycięstwo, trzeba tylko te szanse wykorzystywać. W tym sezonie liga jest taka, że każdy zespół może wygrać z każdym. Różne jest oczywiście prawdopodobieństwo, ale wszędzie trzeba szukać punktów - podkreśla trener Energi Piotr Błajet.
Szkoleniowiec liczy na dalsze postępy w grze nowych nabytków LaToyi Bond i Amy Denson. - Bond w ostatnim meczu już się rozpędzała, ale czasami zbyt wolno rozgrywała piłkę, a przecież od „jedynki” zależy tempo gry w ataku. Denson trochę brakuje sił. Widać, że miała przerwę w treningach przez kilka tygodni. Ciężko będzie jej odrobić te straty, a bez tego nie pokaże pełni swoich możliwości. Przeciwko AZS mimo tych braków grała sporo, bo Kovalnko i Marczewska niewiele wnosiły do gry - mówi Błajet.
W innych meczach
MUKS Poznań - AZS Kolegium Karkonoskie Jelenia Góra, Lotos Gdynia - AZS PWSZ Gorzów, ŁKS Łódź - Inea AZS Poznań, Utex ROW Rybnik - SMS Łomianki, Wisła Can Pack Kraków - CCC Polkowice
www.gazetapomorska.pl