Koniec marzeń o medalu
W czwartym spotkaniu ćwierćfinału play-off koszykarki CCC na własnym parkiecie zostały zdemolowane przez Dudę. Polkowiczanki przegrały po raz trzeci w tej rywalizacji, co oznacza, że to ich rywalki zagrają w półfinale z Lotosem. Dolnoślązaczkom pozostaje już tylko walka o miejsca 5-8 (pierwszym rywalem będzie ŁKS Łódź, decyduje bilans dwumeczu). Szkoda, bo w ostatnich pięciu sezonach nasze koszykarki zawsze przebijały się do strefy medalowej. Pierwsza połowa meczu była popisem grających na dużym luzie lesznianek. Podopiecznym Jarosława Krysiewicza wychodziło w ataku dosłownie wszystko. Jego małżonka Edyta (12 punktów w inauguracyjnej odsłonie) trafiała trójki z ośmego metra, a jej koleżanki potrafiły znaleźć drogę do kosza nawet w trudnych sytuacjach, pod presją upływającego czasu na rozegranie akcji. Przyjezdne regularnie punktowały po szybkich kontratakach, bo zawodniczki CCC nie nadążały z powrotem do obrony. Pomarańczowe raziły też niedokładnością w ataku i kiepsko spisywały się w rzutach z dystansu. Przewaga Dudy rosła w zastraszającym tempie. W piątej minucie było tylko 8:13, ale 180 sekund później już 11:26. Druga kwarta nie przyniosła żadnych zmian w obrazie gry. Świetnie grająca Ryan Coleman napędzała kolejne ataki Dudy i w 16 minucie jej zespół prowadził już wręcz niewiarygodną, bo aż 29-punktową różnicą (22:51). Do przerwy CCC straciło 54 punkty, podczas gdy w rozegranym dzień wcześniej meczu nr 3 zespół z Leszna w ciągu 40 minut rzucił cztery oczka mniej. O defensywie CCC najlepiej świadczy fakt, że pierwszy przechwyt zawodniczki tej drużyny zanotowały dopiero w 19 minucie.
–Nie wyobrażam sobie, żebyśmy po przerwie zagrały tak źle, a Duda tak dobrze i tak skutecznie. Półfinał ciągle jest w zasięgu – mówiła w przerwie Ilona Jasnowska, jakby nie zwracając uwagi na to, że jej drużyna miała do odrobienia 22 oczka. W trzeciej kwarcie coś wreszcie drgnęło w grze CCC. Lepsza obrona dała możliwość wyprowadzania kontr i łatwiejszego zdobywania punktów. W 28minucie było 52:65, co dawało pewne nadzieje na odrobienie strat i doprowadzenie do piątego spotkania. Żenująco rozegrana końcówka kwarty(0:8 ) sprawiła jednak, że już po 30 minutach lesznianki mogły praktycznie rozpocząć świętowanie historycznego awansu do półfinału. Polkowiczanki w ostatniej odsłonie zmniejszyły nieco dystans, ale na więcej znakomicie dysponowany zespół Dudy po prostu im nie pozwolił.
CCC Polkowice – Duda Leszno
74:91 (13:30, 19:24, 20:19, 22:18 )
Stan rywalizacji: 1:3. Awans: Duda.
CCC: Lacy 16 (1x3, 5/13 z gry), Masilionene 16 (2x3, 5 str.), Stampalija 12 (5 str.), N’Diaye 11 (1), Jasnowska 9 (4/10 z gry), Bortelova 6,
Jeziorna 2, M. Pietrzak 2, Szyćko 0.
Duda: Krysiewicz 27 (2x3, 7/14 z gry, 11/11 z wolnych), Coleman 23 (2x3, 8/10 z gry, 3 str., 3 prz., 4 bl.),
Makowska 11 (2), Koc 9, Mieloszyńska 8 (2), Talarczyk 5 (1),
Żytomirska 4, Budnik 4, Siwczak 0.
W statystyce: zbiórki 25:33 (Stampalija, Bortelova, Masilionene, N’Diaye,
Lacy po 4 - Coleman, Budnik po 8 ), asysty 7:9 (Bortelova 6 - Coleman 3).
Klucz do zwycięstwa: Świetna skuteczność i rewelacyjna gra z kontry
lesznianek w pierwszej kwarcie, która ustawiła przebieg całego pojedynku
Bohaterki meczu: Ryan Coleman i Edyta Krysiewicz (Duda). Obie zdobyły łącznie 50 punktów na dobrym procencie. Ten duet był motorem napędowym zespołu z Leszna.
źródło Gazeta Wrocławska
...................................................................................
Wypowiedzi po meczu w Polkowicach
01.04.2008.
Koszykarki Tęczy Dudy Leszno osiągnęły duży sukces, awansując po poniedziałkowym, czwartym meczu z CCC Polkowice do najlepszej czwórki drużyn w kraju. Poniżej można przeczytać wypowiedzi po decydującym spotkaniu.
Krzysztof Spisacki, trener CCC Polkowice
- Gratuluję Jarkowi Krysiewiczowi zwycięstwa. Bez dwóch zdań jego zespół w tej rywalizacji okazał się lepszy. Mogę tylko potwierdzić, że zespół z Leszna zagrał wspaniałą pierwszą i drugą kwartę. To natomiast, co myśmy zrobili, to dramat. Powtórzę to co powiedziałem dziewczynom w szatni. Powiedziałem dokładnie, że tutaj nie potrzeba tej drużynie trenera, ale psychiatry. Tak pogubionym, tak nieprzytomnym, to nie można być. Nie można wygrać tego meczu w ten sposób z tak dobrym i poukładanym zespołem jak Leszno, jak się przegrywa 30 punktami. Trener Krysiewicz nawet skrzętnie wykorzystał naszą niemoc, by wprowadzić na parkiet zmienniczki, dając odpocząć swoim najlepszym koszykarkom. Swoją postawą pozwoliliśmy na rotację zespołowi przeciwnemu. W tych meczach zwyciężają charaktery, tylko, że u nas cały sezon tego charakteru brakowało. Nie ma gracza, który weźmie na siebie odpowiedzialność za grę, tylko każdy patrzy na drugiego. Gramy dalej, ale trzeba już teraz przyznać, że ten sezon jest dla nas porażką.
Jarosław Krysiewicz, trener Tęczy Dudy Leszno
- Cieszę się, że nie muszę gratulować Wojtkowi Spisackiemu. Jestem dumny z moich dziewczyn. Po trzecim, przegranym meczu powiedziałem w szatni, że wygrywają tylko ci, którzy mają charakter w tym sporcie. Zespół przyjął to do wiadomości i do serca. Wiedzieliśmy, że drużyna CCC chce nas ,,zabić" siłą fizyczną. Zagraliśmy va bank. Chcieliśmy odpowiedzieć tym samym i myślę, że może i jesteśmy słabsi fizycznie na pierwszy rzut oka, ale to my dzisiaj wyglądaliśmy pod tym względem lepiej. Swoje dała też agresywna obrona. Odcinaliśmy od skrzydeł. Wychodziliśmy na rywalki na całym boisku i to był klucz do zwycięstwa. Do tego doszła jeszcze fenomenalna skuteczność w I połowie, bo mieliśmy po 20 minutach 60%-skuteczność w rzutach za dwa punkty. To wszystko dało taki, a nie inny wynik. Wiedziałem, że jeśli się przyciśnie CCC i narzuci się mu swoje warunki, to jest szansa na to, by rywal się nie podniósł. Znam tą specyfikę gry w play-off, bo sam grałem i wiem to z doświadczenia. Dziewczyny wypełniły te wszystkie założenia w 100% i cieszymy się, że jesteśmy w czwórce. Dla naszego zespołu to ogromny sukces, tym bardziej, że jeszcze w ubiegłym roku z trudem udało się nam uratować ligę.
Magdalena Pietrzak, koszykarka CCC
- Chciałam pogratulować zespołowi z Leszna i życzyć medalu w tym sezonie. My musimy się podnieść. Walczymy teraz o piąte miejsce. Trzeba zapomnieć to co za nami. Faktem jest, że zagrałyśmy słabo i przespałyśmy pierwszą połowę. Zagrałyśmy ją wręcz tragicznie. To, że zostawiłyśmy serce na parkiecie w III i IV kwarcie niestety już nie wystarczyło.
Edyta Krysiewicz, koszykarka Tęczy Dudy Leszno
- Na pewno byłyśmy bardzo dobrze przygotowane do tego meczu pod względem siły fizycznej. Czujemy się w tym względzie w dalszym ciągu bardzo dobrze. Myślę, że o naszym zwycięstwie zadecydował jeden ważny punkt. Byłyśmy dzisiaj pewne siebie, dobrze przygotowane i miałyśmy stworzone bardzo dobre warunki na to, by przystąpić do tego meczu z taką wiarą i siłą. Grałyśmy to co grałyśmy przez cały sezon. Szłyśmy do przodu, byłyśmy agresywne. Spełniłyśmy w zasadzie każde założenie trenera. Cieszymy się bardzo, bo było naszym marzeniem, by zagrać w czwórce. Dzisiaj to mamy i będziemy walczyły dalej.
Dodajmy, że na leszczynianki w półfinałach czeka już Lotos PKO BP Gdynia, jedyny niepokonany zespół w tym sezonie. Pierwsze dwa spotkania rozegrane zostaną w w Gdyni w sobotę i niedzielę 5 i 6 kwietnia.
www.panorama.media.pl