Gorzów lepszy po dogrywce
Bliskie sprawienia niespodzianki były koszykarki PKM Duda Super-Pol Leszno. Leszczynianki podejmowały niepokonany zespół KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski. Podjęły walkę, ale ostatecznie przegrały po dogrywce (68:75).
Spotkanie nie stało na najwyższym poziomie. Walki obu zespołom i ambicji nie można jednak było odmówić. Podobnie zresztą jak w spotkaniach tych drużyn w poprzednim sezonie.
Skutecznie mecz rozpoczęła Byears. To po jej rzutach gospodynie prowadziły (4:3), a w 4 minucie (8:5). Potem na chwilę pojawił się remis (13:13). Był też moment prowadzenia przyjezdnych, ale kwartę celnymi rzutami wolnymi zakończyła Czarnecka, dając leszczyniankom minimalne prowadzenie (17:16).
Świetnie gospodynie zagrały w II kwarcie. To wtedy aż trzy razy z rzędu i to celnie zza linii 6,25 trafiła Krężel, a czwarty taki celny rzut oddała Shields. Dzięki tej skuteczności miejscowe do przerwy wypracowały sobie 11-punktową przewagę (37:26).
Na początku trzeciej ,,ćwiartki" wpadły dwie kolejne ,,trójki" za sprawą Krysiewicz i Drzewińskiej i było już (43:29).
Wtedy do roboty wzięły się gorzowianki i bardzo szybko, przy nieskutecznej grze miejscowych zaczęły odrabiać dystans. Po 30 minutach było już tylko (53:52).
W IV kwarcie na prowadzeniu był już lider tabeli. Za sprawą Taylor na niespełna 7 minut przed końcem meczu miał pięć punktów więcej (53:58 ).
Zespół trenera Krysiewicza nie poddawał się. Na kilkanaście sekund przed końcem tracił po celnych ,,osobistych" Zohnovej 3 punkty (60:63).
Wtedy na dość szaloną akcję zdecydowała się Shields. Weszła pod kosz trafiła z faulem i po chwili celnie rzucając z linii rzutów wolnych doprowadziła do remisu (63:63).
Gorzowianki miały jeszcze 5 sekund na zmianę wyniku, ale nic z tego nie wyszło i sędziowie musieli zarządzić 5-minutową dogrywkę.
W niej już dominowały zawodniczki z Gorzowa, które dość łatwo uzyskały kilka punktów przewagi, głównie dzięki dobrej grze Żurowskiej. Leszczynianki przegrały ostatecznie to spotkanie (68:75).
- Na pewno dzięki Amerykankom mamy trochę nowego ducha. Nowe zawodniczki wniosły sporo ożywienia i było to widać na parkiecie. W dogrywce myślę, że zabrakło już nami sił i wygrał Gorzów. Szkoda, bo walczyłyśmy do samego końca - powiedziała Joanna Czarnecka, zawodniczka PKM Duda Super-Pol Leszno.
- Gra, jak równy z równym z liderem tabeli na pewno jest jakimś dobrym znakiem dla drużyny. Moje zawodniczki muszą to ciśnienie teraz wytrzymać i uwierzyć w to, że za tydzień w Toruniu można wygrać. Amerykanki na pewno wniosły nową jakość gry, ale też podjęły sporo złych decyzji. Było to widać gołym okiem. Chociażby akcja na dogrywkę, kiedy nie mieliśmy prawa grać za dwa punkty, tylko szukać rzutu zza linii 6,25. Była to bardzo szczęśliwa akcja Shields. To był nasz pierwszy mecz w takim składzie. Nie było szans, by zagrać w tym tygodniu z kimś sparing, bo nikogo tu nie ma. Mecz ten był jedną wielką niewiadomą. Na pewno mam po nim wiele materiałów do przemyśleń i poprawiania tej gry - powiedział Jarosław Krysiewicz, trener PKM Duda Super-Pol Leszno.
PKM Duda Super-Pol Leszno - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 68:75 (17:16, 20:10, 16:26, 10:11, d.5:12)
Punkty dla PKM Duda Super-Pol zdobywały: Shields 21 (10 zbiórek), Byears 14, Krężel 12 (4x3), Krysiewicz 8, Czarnecka 5, Koc 3, Drzewińska 3, Cavey 2, Makowska 0.
Najwięcej dla KSSSE AZS PWSZ Gorzów: Breitreiner 21, Zohnova 13, Richards 10.
www.panorama.media.pl
..........................................................................................................
Szkoda przegranej, bo niewiele zabrakło, aby wygrać ten mecz i sprawić sporą niespodziankę. Z drugiej strony nie ma co narzekać, bo po fatalnych poprzednich występach Tęcza gra inną koszykówkę. Gdyby Amerykanki były choć minimalnie skuteczniejsze... Przyjechały niedawno, więc mam nadzieję, że z czasem się wyrobią. A wyrabiać mają się z czego. Shields ma ogromny potencjał- jej finezyjne akcje wniosły dużo świeżości do gry całego zespołu. Tylko ta fatalna skuteczność... Jeśli ją poprawi, a wierzę że tak, to ma szansę zostać jedną z gwiazd FGE w tym sezonie. Takiej zawodniczki jeszcze Leszno nie miało.
Co do Byears- bardzo przydatna w drużynie, jej siła, spokój i opanowanie w grze pod koszem to wielki atut. Żeby jeszcze mniej chodziła, a chociaż trochę truchtała...
Z Cavey obawiam się, że nic dobrego nie będzie. Bardzo przeciętna zawodniczka- osobiście uważam, że popełniono błąd sprowadzając ją do Leszna. Na wymianę na kogoś lepszego pewnie już nie będzie szans- dolar podskoczył do góry i mogą być problemy z wypłatami dla aktualnych zawodniczek, a co dopiero myśleć o jeszcze jakichś wymianach.
A teraz trochę o pozostałych. Dlaczego przez 45 minut gra bardzo słabo dysponowana Edyta Krysiewicz? Gra słabo od dłuższego czasu- każdemu może się zdarzyć. Wiele dobrego ta zawodniczka zrobiła dla klubu więc nie mam pretensji. Ale dlaczego nie daje się szansy innym na grę?
Dlaczego świetnie wczoraj grająca (podkreślam- wczoraj grająca

) Katarzyna Krężel grała jedynie 15 minut? Myślę, że trener Krysiewicz nie panował do końca nad tym, co działo się w hali. Myślałem też, że ex-gorzowianki wreszcie się przebudzą w tym dla nich prestiżowym meczu, ale nic podobnego nie odnotowałem.
Poza tym kadra jest obecnie za szeroka- klub jest aż tak bogaty, aby utrzymywać tak bezproduktywne zawodniczki jak choćby D. Nawrotek czy A. Król?
Gratulacje za zwycięstwo dla Gorzowa, podziękowania dla leszczynianek za podjęcie walkę. Widać, że teraz jest szansa na wygraną w każdym meczu, tylko trzeba ostro trenować.