Koszykarki ROW-u Rybnik wygrały w Lesznie
Popis Natalii Trofimowej. Dzięki świetnym rzutom z dystansu białoruskiej snajperki koszykarki z Rybnika wygrały w Lesznie
W ubiegłym roku zespół z Leszna wygrał z ROW-em Rybnik, ale to była zupełnie inna drużyna niż wczoraj. Wtedy, w grudniu, w barwach naszego zespołu wystąpiło osiem zupełnie innych koszykarek niż w sobotę!
W Lesznie też nastąpiły zmiany, ale problem polega na tym, że słabiej grają zawodniczki, które w poprzednim sezonie decydowały o postawie drużyny. W sobotę debiutowała w Dudzie Amerykanka DeTrina White. Nic wielkiego jednak nie pokazała, w przeciwieństwie do swojej rodaczki Ashley Shields. To właśnie dzięki niej Duda wygrywała 18:13, a Shields miała już na koncie trzy rzuty trzypunktowe. - Wtedy mieliśmy pójść za ciosem, a tego nie zrobiliśmy - mówił trener koszykarek z Leszna Jarosław Krysiewicz.
Bronią obu zespołów były rzuty z dystansu. W 13. min Duda miała już na koncie sześć takich trafień (na 11 oddanych rzutów), Rybnik - pięć (na dziewięć). W Lesznie do Shields dołączyła Edyta Krysiewicz, która specjalizuje się w tego typu akcjach, a w ROW-ie coraz lepiej radziła sobie Natalia Trofimowa. Białorusinka przejęła rolę Elżbiety Międzik, która w ubiegłym tygodniu ogłosiła, że jest w ciąży, i przerwała grę.
- Przynajmniej wiedzieliśmy, czego spodziewać się po Międzik. Na dodatek ona słabiej broni. A tak pewnie część jej zadań przejmie Trofimowa - analizował przed spotkaniem trener Dudy Jarosław Krysiewicz. Tyle że jego podopieczne nie potrafiły sobie poradzić z reprezentantką Białorusi i olimpijką z Pekinu. W 19. min Trofimowa zdobyła pięć punktów z rzędu, ROW wygrywał 44:41, a dorobek zawodniczki wzrósł do... 20 punktów!
Po remisowej i wyrównanej pierwszej połowie (44:44) nagle stało się coś dziwnego. Duda prowadziła 48:46 i stanęła. Rybniczanki zdobyły 12 punktów z rzędu - tym razem rolę egzekutorek przejęły dwie Amerykanki: Kasha Terry i Naketia Swanier. Zryw Shields i jej kilka punktów doprowadziły jednak do wyniku 57:60. Tyle że w czwartej kwarcie sytuacja się powtórzyła (57:70 w 36. min) - z tą różnicą, że Duda już się nie podniosła.
Duda Leszno - Utex ROW Rybnik 72:78 (25:23, 19:21, 13:16, 15:18 )
Duda-Super Pol: Shields 28 (4x3), Krysiewicz 24 (3x3), White 6, Czarnecka 6, Durak 0 oraz Koc 5, Siwczak 3 (1x3), Makowska 0, Drzewińska 0, Krężel 0, Budnik 0.
Utex-ROW: Trofimowa 24 (4x3), Terry 19, Swanier 18 (1x3), Radwan 7 (1x3), Chomać 6 oraz Chomicka 4.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
...........................................................................................................
Heroiczny bój i wygrana w Lesznie! Duda Super Pol - UTEX ROW 72:78
UTEX ROW Rybnik pomimo licznych problemów kadrowych zdołał odnieść ósme zwycięstwo na parkietach Ford Germaz Ekstraklasy. Tym razem rybniczanki pokonały na trudnym terenie w Lesznie, tamtejszą drużynę PKM Duda Super Pol 78:72. Zmobilizowane rybniczanki poradziły sobie w tym meczu bez Elżbiety Międzik i LaTangeli Atkinson. Ta druga poczynania swoich koleżanek obserwowała z ławki rezerwowych, narzekając na uraz pleców.
Spotkanie od punktów rozpoczęła skrzydłowa leszczyńskiego zespołu Justyna Żurowska, na co jednak szybko odpowiedziała Magdalena Radwan, skutecznie egzekwując dwa rzuty osobiste. Na pierwsze prowadzenie rybniczanki wyszły po celnym rzucie za trzy punkty Naketi Swanier, a tablica wyników wskazywała wtedy wynik 5:4. W tym momencie jednak wszyscy sympatycy rybnickiego zespołu zadrżeli, gdyż w kolejnej akcji, po faulu Żanety Durak, na parkiet runęła Aleksandra Chomać, która z ogromnym grymasem bólu po chwili usiadła na ławce rezerwowych. Okazało się, że zawodniczka ma stłuczony łokieć i kość ogonową, co znacznie utrudniało jej grę i poruszanie się po boisku. Koleżanki na parkiecie jednak nie poddawały się. Szalała Swanier, która była wszędzie. Amerykańska rozgrywająca biegała, asystowała, przechwytywała i sama zdobywała punkty. Ostatecznie pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem Dudy Super Pol 25:23, a wszystko to za sprawą Ashley Shields (11 punktów w pierwszej kwarcie) oraz skuteczności z linii rzutów za 3 punkty (5/9).
Druga kwarta to popis naszej skrzydłowej Nataliyii Trafimavej. Białorusinka zdobyła w tej kwarcie aż 15 punktów i praktycznie w pojedynkę trzymała wynik dla drużyny z Rybnika. Spotkanie w dalszym ciągu stało na bardzo wysokim poziomie, do którego niestety nie potrafili dopasować się sędziowie. Po jednej z kolejnych błędnych decyzji przewinieniem technicznym ukarany został trener Mirosław Orczyk, który po jednej z kolejnych decyzji wręcz eksplodował przy linii bocznej boiska. Ostatecznie po 20 minutach meczu wynik brzmiał 44:44 i wszystko w leszczyńskiej hali Trapez mogło się jeszcze wydarzyć.
Po zmianie stron koszykarki UTEX ROW przeszły do ofensywy. Przede wszystkim poprawiły grę w obronie, gdzie udało się powstrzymać duet Shields - Edyta Krysiewicz, który w pierwszej połowie meczu zdobył łącznie 31 punktów. Gdy rybniczanki dołożyły do tego znakomitą grę w ataku, przewaga ROW-u systematycznie wzrastała. Okres wygrany 12:0 wyprowadził podopieczne Orczyka na prowadzenie 60:48. Końcówka trzeciej kwarty to jednak dobry okres gry gospodyń, które zdołały zmniejszyć straty do 3 punktów. Ogromna w tym zasługa Shields, która w końcówce zebrała wszystkie swoje siły i zdobyła 7 ostatnich punktów w tej kwarcie dla swojego zespołu.
Przed rozpoczęciem ostatniej kwarty, emocje w Trapezie sięgnęły zenitu. Pierwsze 4 minuty ostatniej części meczu okazały się jednak kluczowe dla losów spotkania. Rozpędzony zespół z Rybnika zdobył pierwszych 10 punktów w tej kwarcie i objął prowadzenie 70:57 na 6 minut przed końcową syreną. Bohaterką tych akcji była niewątpliwie Swanier, która nadawała takie tempo gry, że rywalki tylko mogły podziwiać jej umiejętności i szybkość na parkiecie. Leszczynianki próbowały wrócić do gry dzięki niezawodnej Shields, jednak tego dnia UTEX ROW grał koncertowo. Ostatnie sekundy meczu to już egzekucja rzutów osobistych po obu stronach boiska co nie zmieniło już wyniku meczu. Po końcowej syrenie meczu wynik na tablicy brzmiał 78:72 dla drużyny gości, a to oznaczało, że UTEX ROW, po heroicznym boju, wygrał w Lesznie i zakończył pierwszą rundę Ford Germaz Ekstraklasy z dorobkiem 8 zwycięstw w 12 meczach.
Rybniczanki w całym spotkaniu grały w szóstkę. Do tego od 3 minuty meczu z urazem musiała borykać się Chomać. Pomimo tych wszystkich przeciwności losów, koszykarki UTEX ROW pokazały niesamowity charakter, wolę walki i wiarę w zwycięstwo. W pierwszej połowie meczu koncertowo grała Trafimava, która zakończyła tą część z 20 punktami na koncie. W drugiej nasza rzucająca została odcięta w ataku, jednak z pomocą przyszły jej Swanier i Kasha Terry. Ostatecznie Trafimava zakończyła mecz z dorobkiem 24 punktów, Terry z 19 oczkami na koncie, a Swanier dodała punktów 18. Nie można jednak zapomnieć również o pozostałych zawodniczkach, które na parkiecie zostawiły sporo zdrowia i serca. UTEX ROW pokazał w Lesznie prawdziwy team spirit, który w końcowym rozrachunku dał rybniczankom upragnioną wygraną.
PKM DUDA SUPER POL Leszno - UTEX ROW Rybnik 72:78 (25:23, 19:21, 13:16, 15:18 )
UTEX ROW: Nataliya Trafimava 24, Kasha Terry 19, Naketia Swanier 18, Magdalena Radwan 7, Aleksandra Chomać 6, Małgorzata Chomicka 4
DUDA Super Pol: Ashley Shields 28, Edyta Krysiewicz 24, Joanna Czarnecka 6, DaTrine White 6, Martyna Koc 5, Monika Siwczak 3, Żaneta Durak 0, Aleksandra Karpińska 0, Agnieszka Makowska 0, Katarzyna Krężel 0, Agnieszka Budnik 0
Oto, co po meczu powiedzieli trenerzy obu zespołów:
Mirosław Orczyk (trener UTEX ROW Rybnik) - Myślę, że stworzyliśmy znakomite widowisko, stojące na niezłym poziomie. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko pogratulować swoim zawodniczkom determinacji, hartu ducha i profesjonalizmu. Graliśmy w sześć zawodniczek, wiedząc, że w ciągu tygodnia straciliśmy Elę Międzik, a Atkinson zamiast trenować była w szpitalu. Mieliśmy sześciu graczy i nic więcej nie mogliśmy wymyślić. Udało nam się ustać pierwszą połowę meczu, a w drugiej pozmienialiśmy trochę obronę. Zespół zagrał bardzo mądrze, z charakterem. W ataku i obronie wykorzystaliśmy swoje szanse i sytuację, i cieszę się niezmiernie z wygranej. Teraz mamy tydzień wolnego i mam nadzieję, że się zregenerujemy, odpoczniemy i wyleczymy urazy. Chciałem również naszym kibicom, że w takich trudnych warunkach dotarli za nami na tak daleki wyjazd. Dopingowali nas i wierzyli w nasz sukces i to jest dla nas bardzo ważne. Kończymy pierwszą rundę z dorobkiem 8 zwycięstw i uważam to za bardzo dobry rezultat.
Jarosław Krysiewicz (trener PKM Duda Super Pol Leszno) - Gratuluję Mirkowi i drużynie z Rybnika zwycięstwa. Wszyscy pytają się co się stało w czwartej kwarcie, ale tak naprawdę myślę, że mecz ten przegraliśmy w pierwszej i drugiej kwarcie. Prowadząc pięcioma czy sześcioma punktami powinniśmy ten mecz kontrolować i grać konsekwentnie to co mamy grać, a nie oddawać rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Myślę, że nie przegraliśmy tego meczu z całą drużyną Rybnika tylko z jego zawodniczką, która w ciągu dwudziestu minut rzuciła nam dwadzieścia punktów. Chodzi tutaj o Trafimavą oczywiście. Wiedząc o niej praktycznie wszystko, przygotowując się do niej, dajemy jej zdobyć tyle punktów. To był nasz największy problem, przez który przegraliśmy mecz.
www.kkrowrybnik.pl