Rozmawiam ze skrzydłową Polfy, Emilią Lamparską. Po przeciętnym sezonie 2004/2005 w tym jest wartościową koszykarką, choć nie zdobywa po 20 punktów na mecz. Pomocna jest szczególnie w obronie i rozbijaniu strefy rzutami za 3.
Jak czujesz się jako dowartościowana zawodniczka, wychodząca w pierwszej „5”?
- Naprawdę dobrze. Cieszę się, że trener mi zaufał i postawił na mnie. Mam nadzieję, że udowadniam, że źle nie zrobił. Nie chcę zawieść jego, siebie i kibiców.
Zatem zacznijmy od początku Twej kariery. Dlaczego zostałaś przy koszykówce? Wcześniej próbowałaś sił w innych dyscyplinach.
- Szukałam swojego miejsca w różnych dyscyplinach i dziedzinach życia. Jednak nie dawało mi to radości. W kosza zaczęłam grać dla zabawy, ale tym razem połknęłam bakcyla. W dalszym ciągu gra przynosi mi satysfakcję.
Pierwszy mecz w seniorskiej reprezentacji kraju rozegrałaś w wieku 20 lat. Jak wspominasz swój debiut?
- Byłam zdenerwowana, więc niewiele pamiętam. Wiem, że czekałam na moment, kiedy trener pozwoli wejść na parkiet i będę mogła się pokazać.
Kiedy przyszłaś do Pabianic, o mieście mówiłaś, że jest małe, bez korków i miejsc do wieczornej zabawy. Czy dwa lata zmieniły coś w Twojej opinii?
- Raczej nie. Moim zdaniem to, że nie ma korków i nie trzeba wyjeżdżać godzinę wcześniej na trening to plusy Pabianic. A do kina, na zakupy czy na dyskotekę można jechać do Łodzi.
Zatem co porabiasz poza treningami?
- Studiuję w WSHE
(Wyższej Szkole Humanistyczno - Ekonomicznej – przyp. własny) w Pabianicach na II roku pedagogiki wczesnoszkolnej. Poza tym spędzam czas z moimi chłopakami: Jędrkiem i psem Frodkiem.
Jak łączysz więc sport z nauką i życiem prywatnym?
- Daję sobie jakoś radę. Nie ja pierwsza, nie ja ostatnia. Oczywiście, treningów nie opuszczam. Na uczelni mam ITS
(Indywidualny Tok Studiów – przypis własny), więc jeśli nie uczestniczę w zajęciach, to wykładowcy nie robią mi problemów.
Masz młodszą siostrę. Czy ona także jest sportsmenką?
- Niestety nie. Ale Ewka za to świetnie gotuje, czego jej zazdroszczę.
Ostatnie pytanie z kręgu sportowego. Najśmieszniejsza sytuacja podczas meczu, treningu?
- Jest wiele śmiesznych sytuacji. Jedna z nich miała miejsce właśnie na treningu. Trenowałam w spodniach dresowych zapinanych na napy. W trakcie rzutu do kosza koleżanka zahaczyła ręką o moje spodnie, które wylądowały na moich kostkach.
Czy żałujesz jakieś decyzji?
- Wszystkie moje decyzje staram się dokładnie przemyśleć. Rozważyć za i przeciw. Czasami coś nie wyjdzie, ale mówi się trudno.
Twój najczarniejszy sen to...?
- Gdy ktoś mnie goni, a ja staram się uciec. Niestety przebieram nogami w miejscu. Budzę się zmęczona i przerażona.
Najbardziej szalona rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłaś?
- Nie pamiętam...
Co u ludzi cenisz najbardziej, a co Cię w nich drażni?
- Cenię szczerość, pogodę ducha, otwartość. Nie lubię kłamstwa i cwaniactwa.
Trzy rzeczy bez których nie możesz się obejść.
- 1. Rodzina i przyjaciele. 2. Zwierzak-przyjaciel. 3. Dobre kosmetyki.
Za co siebie lubisz, a co chciałabyś w sobie zmienić?
- Cenię w sobie upór i chęć dążenia do celu. Moja wada... – jeśli ktoś mi zajdzie za skórę, potrafię być złośliwa.
I ostatnie pytanie. Plany na święta i Sylwestra.
- Święta oczywiście spędzam z rodziną w Toruniu. Nie mogę się już doczekać! Nowy Rok natomiast będę obchodzić w Pabianicach w gronie znajomych.
Rozmawiała: Edyta Walczak.
(źródło:
www.szpila5.prv.pl 
)