w Gdyni lub w innych miastach, które dają możliwość przede wszystkim studiowania i przy tym grania w dobrym zespole. Czym w takim razie mogą kusić Pabianice?
Bardzo przepraszam ale w tym momencie to człowieku chyba lekko przesadzasz, może się mylę ale nie słyszałem o Uniwesytecie, czy uczelni wyższej w Gdyni, tam jest tylko najlepsze w Polsce Liceum (im. Marynarki Wojennej?), gdzie zdaję się międzynarodową maturę, ale prędzej uwierzę z latające świnie, niz że jakaś młoda koszykarka pogodziłaby treningi z "morderczą" nauka w tej szkole. W 100 % zgadzam się z Viallosem i Mikeyem, w maksimum 40 minut można być na dowolnej uczelni w Łodzi (5 lat studiów, więc wiem coś o tym), a biorąc pod uwagę klimatyzowane busiki PKS to w komfortowych warunkach podróż mija w oka mgnieniu! A Włokniarz juz według Ciebie nie zasługuje na miano dobrego zespołu?! Jeszcze co do studiowania, to chyba nie studiują one fizyki jądrowej, matematyki, romanistyki czy innych trudniejszych kierunków (z HISTORIĄ NA CZELE

) Szybciej te dziewczyny wypromują się w "słabych" Pabianicach, Polkowicach czy Brzegu niż w Gdyni, tylko oczywiście trzeba na nie postawić.
Dlaczego w ostatnich latach prym wiodą "emerytki", ponieważ wszystki kluby (prawie wszystkie) nastawiają się tylko na wynik, więc gdzie mają grać młode, nie grają w lidze to odbija się potem na grze reprezentacji. Doskonały przykład mamy z naszą męską reprezentacją w kosza!
Na koniec co do brania ciężaru gry na siebie, nie jestem socjologiem ale wydaje mi się, że pokolenie końca lat 80 jest słabsze psychicznie od tych pokoleń wcześniejszych (wiem, że wywołam tym stwierdzeniem burzę, ale z mojego skromnego doświadczenia pedagogicznego tak wynika).
Ktoś kiedys zaryzykował, bardzo wiele i postawił na taką młodą zawodniczkę jak śp. Małgorzata Kozera i wszyscy wiemy jak to sie potoczyło dalej. Wiem drugiej Gosi już nie będzie, ale zawsze warto spróbować...
Doświadczone starsze zawodniczki muszą być szkieletem drużyny, a nie całą drużyną!