Styl gry Pabianic - Szanowny Panie Trenerze...
: 13 lutego 2006, 10:29
Szanowny Panie Trenerze,
Chciałbym opisać swoje wrażenia z ostatnich meczy Pabianic i poprosić Pana o komentarz, oczywiście jeżeli będzie Pan miał ochotę odpisać.
Uważam, że drużyna nie gra rewelacyjnie, nie myślę tu tylko i wyłącznie o meczu z Lotosem, gdzie dodatkowo zabrakło Olgi Pantelejevej, z kilku niżej wymienionych przyczyn:
1. Brak nastawienia na prawdziwą grę w koszykówkę - nieustające podania po obwodzie, brak akcji indywidualnych i w efekcie rzuty z nieprzygotowanych pozycji.
Z moich obserwacji wynika, że większość punktów zdobywanych przez nasz zespoł jest po rzutach z dalekiego półdystansu i za "3" - na oko około 75%.
Bywa, że Panti czasami ruszy atakiem indywidualnym, bądź zespołową kontrą, jednak tego wszystkiego wydaje się być za mało. Zbyt mało zawodniczek koncentruje się na akcjach indywidualnych, co paradoksalnie przeszkadza w zespołowej wygranej.
Przez to gra Pabianic jest brzydka i za mało w niej pięknej, żywiołowej i po prostu widowiskowej koszykówki.
2. Przy bardziej agresywnej obronie przeciwników, a zdarza się to w przypadku lepszych drużyn, zawodniczki wydają się być przestraszone i bezradne. Dlaczego? Gdyż gra po obwodzie nie przynosi rezultatów i należałoby zagrać 1na1, jednak żadna zawodniczka tego nie próbuje (poza nielicznymi wyjątkami Agnieszki Pałki i Emilii Lamparskiej oraz Micaeli Jacintho)
A gdzie podania do centrów? Gdzie gra centrów 1na1? Gdzie wejścia, zwody, minięcia skrzydłowych i rozgrywających?
Rezultatem tego jest bardzo mała ilość rzutów osobistych, brak pewności siebie, gdyż rzuty z dystansu są w większości przypadków rzutami rozpaczy - ostatniej deski ratunku...
3. Brak instynktu zabójcy - w żadnym jeszcze spotkaniu, nawet z bardzo słabymi przeciwnikami nie widać w naszych zawodniczkach sportowej złości i determinacji potrzebnej do zgniatania rywali. Taką determinację wykazują takie zespoły jak chociażby Lotos, Wisła, Polkowice, czy Gorzów.
Przykłądem jest ostatni mecz w Pabianicach z Wisłą, gdzie nie potrafimy postawić kropki nad "i" w kluczowym momencie i dobić rywala.
Nasze zawodniczki prezentują się o wiele mniej agresywnie od reszty zespołów z "góry" tabeli oraz także o wiele mniej zdeterminowane do zwycięstwa...
Mam nadzieję, że moje uwagi nie zostaną źle odczytane. Chciałbym bardzo, aby gra Pabianic zaczęła zachwycać i być efektywna w takim stopniu, abyśmy byli w stanie nawiązać walkę o złoto w tym sezonie.
Pozdrawiam,
PJ
Chciałbym opisać swoje wrażenia z ostatnich meczy Pabianic i poprosić Pana o komentarz, oczywiście jeżeli będzie Pan miał ochotę odpisać.
Uważam, że drużyna nie gra rewelacyjnie, nie myślę tu tylko i wyłącznie o meczu z Lotosem, gdzie dodatkowo zabrakło Olgi Pantelejevej, z kilku niżej wymienionych przyczyn:
1. Brak nastawienia na prawdziwą grę w koszykówkę - nieustające podania po obwodzie, brak akcji indywidualnych i w efekcie rzuty z nieprzygotowanych pozycji.
Z moich obserwacji wynika, że większość punktów zdobywanych przez nasz zespoł jest po rzutach z dalekiego półdystansu i za "3" - na oko około 75%.
Bywa, że Panti czasami ruszy atakiem indywidualnym, bądź zespołową kontrą, jednak tego wszystkiego wydaje się być za mało. Zbyt mało zawodniczek koncentruje się na akcjach indywidualnych, co paradoksalnie przeszkadza w zespołowej wygranej.
Przez to gra Pabianic jest brzydka i za mało w niej pięknej, żywiołowej i po prostu widowiskowej koszykówki.
2. Przy bardziej agresywnej obronie przeciwników, a zdarza się to w przypadku lepszych drużyn, zawodniczki wydają się być przestraszone i bezradne. Dlaczego? Gdyż gra po obwodzie nie przynosi rezultatów i należałoby zagrać 1na1, jednak żadna zawodniczka tego nie próbuje (poza nielicznymi wyjątkami Agnieszki Pałki i Emilii Lamparskiej oraz Micaeli Jacintho)
A gdzie podania do centrów? Gdzie gra centrów 1na1? Gdzie wejścia, zwody, minięcia skrzydłowych i rozgrywających?
Rezultatem tego jest bardzo mała ilość rzutów osobistych, brak pewności siebie, gdyż rzuty z dystansu są w większości przypadków rzutami rozpaczy - ostatniej deski ratunku...
3. Brak instynktu zabójcy - w żadnym jeszcze spotkaniu, nawet z bardzo słabymi przeciwnikami nie widać w naszych zawodniczkach sportowej złości i determinacji potrzebnej do zgniatania rywali. Taką determinację wykazują takie zespoły jak chociażby Lotos, Wisła, Polkowice, czy Gorzów.
Przykłądem jest ostatni mecz w Pabianicach z Wisłą, gdzie nie potrafimy postawić kropki nad "i" w kluczowym momencie i dobić rywala.
Nasze zawodniczki prezentują się o wiele mniej agresywnie od reszty zespołów z "góry" tabeli oraz także o wiele mniej zdeterminowane do zwycięstwa...
Mam nadzieję, że moje uwagi nie zostaną źle odczytane. Chciałbym bardzo, aby gra Pabianic zaczęła zachwycać i być efektywna w takim stopniu, abyśmy byli w stanie nawiązać walkę o złoto w tym sezonie.
Pozdrawiam,
PJ