Co słychać w Kadrze Polski?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907
- diablewcielone:P
- Kadet
- Posty: 1450
- Rejestracja: 22 października 2005, 10:37
- Lokalizacja: Miasto Krakuff
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
biorąc pod uwagę organizatora pewnie dostaniemy punkty po meczu...jakby był jakiś live gdziekolwiek to byłabym w ciężkim bardzo ciężkim szoku 
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
http://www.sportowefakty.pl/koszykowka/2011/06/10/women-eurobasket-2011-polki-gorsze-od-litwinek/
Polskie koszykarki, które przebywają obecnie na zgrupowaniu w Szczyrku, przegrały pierwszy z dwóch zaplanowanych sparingów z reprezentacją Litwy. W piątkowe popołudnie podopieczne Dariusza Maciejewskiego przegrały 65:61. W sobotę o godzinie 17:00 dojdzie do spotkania rewanżowego. Dla obu reprezentacji to ostatnie sprawdziany przed mistrzostwami Europy, które rozpoczną się w przyszłą sobotę.
Polska - Litwa 61:65 (17:16, 11:18, 13:16, 20:15)
Punkty dla Polski Justyna Żurowska 13, Ewelina Kobryn 12, Elżbieta Mowlik 8 (2), Agnieszka Szott 6, Paulina Pawlak 5 oraz Patrycja Gulak-Lipka 7, Katarzyna Krężel 6 (1), Katarzyna Dźwigalska 4, Joanna Czarnecka 0, Małgorzata Babicka 0, Agnieszka Skobel 0, Emilia Tłumak 0.
Punkty dla Litwy: Agne Abromaite 15, Ausra Bimbaite 12 (1), Marina Solopova 10 (1), Gintare Petronyte 9, Milda Sauliute 5 oraz Egle Sulciute 6, Giedre Paugaite 5, Mante Kvederaviciute 3 (1), Gabriele Gutkauskaite 0, Vaida Sipaviciute 0.
Polskie koszykarki, które przebywają obecnie na zgrupowaniu w Szczyrku, przegrały pierwszy z dwóch zaplanowanych sparingów z reprezentacją Litwy. W piątkowe popołudnie podopieczne Dariusza Maciejewskiego przegrały 65:61. W sobotę o godzinie 17:00 dojdzie do spotkania rewanżowego. Dla obu reprezentacji to ostatnie sprawdziany przed mistrzostwami Europy, które rozpoczną się w przyszłą sobotę.
Polska - Litwa 61:65 (17:16, 11:18, 13:16, 20:15)
Punkty dla Polski Justyna Żurowska 13, Ewelina Kobryn 12, Elżbieta Mowlik 8 (2), Agnieszka Szott 6, Paulina Pawlak 5 oraz Patrycja Gulak-Lipka 7, Katarzyna Krężel 6 (1), Katarzyna Dźwigalska 4, Joanna Czarnecka 0, Małgorzata Babicka 0, Agnieszka Skobel 0, Emilia Tłumak 0.
Punkty dla Litwy: Agne Abromaite 15, Ausra Bimbaite 12 (1), Marina Solopova 10 (1), Gintare Petronyte 9, Milda Sauliute 5 oraz Egle Sulciute 6, Giedre Paugaite 5, Mante Kvederaviciute 3 (1), Gabriele Gutkauskaite 0, Vaida Sipaviciute 0.
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
nie bardzo wiem jak ten wynik zinterpretować jakieś statystyki minuty coś ktoś ma ?
Brąz ///Srebro///Srebro///Złoty-brąz!!!
-
reaktywacja
- Junior
- Posty: 2236
- Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 22:38
- Lokalizacja: kiedyś koszykarska stolica Polski
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Nie wiedziałem gdzie wrzucić,więc ostatecznie daję tutaj, bo wywiad powstał przy okazji przygotowań kadry.
Po sesji zobaczyłam w sobie kobietę
Magazyn Sportowy Magazyn Sportowy
Agnieszka Szott
- Gdy pojawiła się oferta rozbieranej sesji, pomyślałam: "Co mi szkodzi? Gdy już będę gruba i pomarszczona, to pokażę swoim dzieciom, jaka mama była kiedyś piękna" - mówi w wywiadzie dla "Magazynu Sportowego", bezpłatnego dodatku do "Przeglądu Sportowego" Agnieszka Szott, zawodniczka koszykarskiej reprezentacji Polski, która za kilka dni rozpocznie zmagania mistrzostwach Europy, których nasz kraj jest gospodarzem.
"Magazyn Sportowy": Mówisz Agnieszka Szott, myślisz…
Agnieszka Szott: …koszykówka? Mama? Kontuzje?
Większość osób, które zapytałam, odpowiadała: rozbierana sesja w miesięczniku dla mężczyzn "Maxim".
No tak, cały czas ludzie o tym pamiętają, choć minęło już osiem lat. W sumie nic wtedy nie pokazałam, fotograf zrobił bardzo fajne zdjęcia.
Fajne, tylko po co? Dla pieniędzy?
Nie dostałam za tę sesję nawet średniej krajowej. Zapłata była symboliczna. Jeśli ktoś pomyślał, że zrobiłam to dla pieniędzy, to się grubo mylił.
Trudno było panią namówić?
W 2002 roku zostałam Miss Basketu. Po tym konkursie zadzwonił do mnie redaktor naczelny "Maxima". Wiedział, że do takich sesji jestem nastawiona na "nie", więc w pierwszym zdaniu powiedział: "Pani Agnieszko, proszę nie odkładać słuchawki. Pani sama dokona wyboru zdjęć, które opublikujemy". Przekonał mnie.
Czyli jednak było w pani wewnętrzne pragnienie pokazania się światu inaczej niż w dresie.
Nigdy nie chciałam być modelką. To było jednorazowe. I uświadomiłam sobie, jaka to męcząca praca. Cały dzień byłam głodna. Wszyscy coś zajadali, a ja nie mogłam niczego przegryźć, bo zjadłabym makijaż. Pamiętam, że na początku byłam skrępowana. Gdy wyszłam bez biustonosza, trudno było mi przestać się zasłaniać. Na szczęście to byli profesjonaliści, szybko rozluźnili atmosferę i poszło.
Sesja zaszkodziła czy pomogła w karierze?
Zaszkodziła tylko mojemu ówczesnemu związkowi, bo mój chłopak zrobił się bardzo zazdrosny. W końcu się rozeszliśmy, między innymi i z tego powodu. Stara sprawa. Poza tym zmieniła moje postrzeganie samej siebie. Do tamtej pory miałam klapki na oczach, nie widziałam świata poza koszykówką. Gdy pojawiła się oferta, pomyślałam: "Co mi szkodzi? Gdy już będę gruba i pomarszczona, to pokażę swoim dzieciom, jaka mama była kiedyś piękna". Po sesji częściej zaczęłam spoglądać w lustro, malować się, zastanawiać, co zakładam. Wcześniej nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Nosiłam spodnie, rozciągnięty sweter i martensy. Potrafiłam w takim zestawie przechodzić cały tydzień. Na dodatek miałam krótkie włosy. Po sesji zaczęłam je zapuszczać. Zobaczyłam w sobie kobietę. Wiem już, który profil mam ładniejszy – ten lewy, ze względu na krzywy nos. Ale chłopak zaczął być zazdrosny...
A może pani zbyt często w to lustro patrzyła?
Być może ktoś z boku stał i mówił, że mi odpierdzieliło, trudno to dziś ocenić. Wiadomo, miałam 21 lat, hormony buzowały, świat stał przede mną otworem. Na pewno nie popadłam w samouwielbienie. Bo jedno się nie zmieniło – nigdy nie czułam się piękna.
To już kokieteria.
Ja naprawdę nie wierzę w siebie. Trener kadry zawsze mnie komplementuje. Mówi: "Ładnie dziś wyglądasz", albo "Służyła ci ta ciąża". Sama tak nie myślę, nie zwracam uwagi na wygląd. Gdybym dziś nie umówiła się z wami na wywiad, to nawet bym się nie pomalowała. Przyjechałabym "na Jana", czyli naturalnie, żeby się nie wyróżniać.
Na meczach też obowiązuje moda "na Jana"?
Nie, wtedy obowiązkowo makijaż. Zawsze kredka i tusz wodoodporny, bo się pocę. Na mecz przychodzą ludzie, patrzą na nas, a my chcemy się podobać nie tylko jako koszykarki, ale także jako kobiety. Każda z nas lubi słuchać komplementów.
Uroda to w sporcie błogosławieństwo czy przekleństwo?
Na boisku nie ma różnicy. Sędzia nie będzie pobłażliwy, jeśli któraś z nas się do niego ładnie uśmiechnie. Urodę można jednak wykorzystać – do promocji tej dyscypliny, bo koszykówka kobieca jest o wiele mniej popularna od męskiej. Mamy naprawdę ładne koszykarki, więc czemu z tego nie korzystać? Męska koszykówka wyszła z cienia dzięki Marcinowi Gortatowi. O żeńskiej zaczęto mówić po śmierci Gosi Dydek. To przykre.
Gdy usłyszała pani o śmierci Małgorzaty Dydek, przeszła przez głowę myśl – jakie to wszystko kruche?
Pomyślałam: "Jakie to wszystko niesprawiedliwe. Dlaczego tak dobre osoby tak szybko odchodzą?". Wszystkie płakałyśmy, nie mogłyśmy się odnaleźć. Przed meczem z Czechami była minuta ciszy, nie potrafiłyśmy dojść do siebie. Na dzień dobry przegrywałyśmy 0:10… Bo my naprawdę wierzyłyśmy, że Gosia się obudzi, zacznie nabijać się, że się tak martwiłyśmy. Ona często żartowała, ze wszystkiego.
Sport jednak nie zawsze oznacza zdrowie.
Sport wyczynowy to nigdy nie jest zdrowie. To ogromne obciążenia, duże poświęcenia swojego organizmu, by dojść do wysokiego poziomu. Siłownia, ciężary…
Ale też stały nadzór lekarzy. Wydawałoby się, że żadna choroba nie powinna was zaskoczyć.
Jesteśmy na bieżąco badane. Od 2004 roku, kiedy Ola Piotrowska miała zawał, co roku mamy robione USG serca. Choć przyznam, iż nie wiedziałam, że Gosia miała arytmię. Ja na przykład mam bardzo niski puls. Gdy miałam operację, lekarz się przeraził. Myślał, że mam zawał, bo moje tętno wynosiło 38.
Koszykówka męska i żeńska – różnice minimalne czy dwie różne dyscypliny?
Męska to siłowanie, żeńska – myślenie. U nich są wsady, gra bardziej dynamiczna. My musimy się namyśleć, wypracować sobie pozycję. Ale robi się wiele rzeczy, by tę żeńską uatrakcyjnić. Wprowadza się coraz krótsze spodenki, niektóre zespoły grają w sukienkach. Nie wiem, czy to dobry pomysł, bo te sukienki nie zawsze są odpowiednio skrojone, dziewczyny wyglądają jak w workach. A strój musi być wygodny, żebyśmy nie musiały się zastanawiać, czy jakaś fałda nam nie wychodzi albo czy widać cellulit.
Żeńska koszykówka jest też coraz bardziej siłowa.
Gdy zaczynałam grać, zawodniczki w ataku nie można było nawet dotknąć, bo sędzia uznawał to za faul. Teraz można się pchać i robić to, co w piłce nożnej – bić się o każdy centymetr. Ale dzięki temu nasze mecze mogą się bardziej podobać panom, są bardziej widowiskowe.
Zdarzają się brutalne faule, jak np. w futbolu?
Czasem jedna drugiej włoży palce między żebra, czasem pociągnie za rękę, pchnie, uszczypnie. Bardzo boli, gdy się dostanie z łokcia w piersi. Na szczęście kończy się na siniakach. Po meczach zdarzają się jednak bójki. Na parkiecie to rzadkość. Mniejsza powierzchnia boiska, trzech sędziów – wszystko widać jak na dłoni.
Miała pani kiedyś ochotę przyłożyć przeciwniczce?
Niejednokrotnie. Raz byłam nawet zawieszona na dwa mecze. To było ponad 6 lat temu, w Odrze Brzeg. Grałyśmy o play-off z Wisłą Kraków, wygrywałyśmy. Monika Sibora mnie sfaulowała, sędzia odgwizdał przewinienie. Chciałam jak najszybciej iść z piłką na aut, ale Monika nie zamierzała mi jej oddać. Nie wytrzymałam, odepchnęłam ją. W takim amoku trudno nad sobą zapanować.
Po kilku latach spotkałyście się w Artego Bydgoszcz.
Gdy dowiedziałam się, że będziemy razem grać, nie było za ciekawie. Byłam przekonana, że na co dzień Monia jest równie wredna jak na boisku. Bo podczas meczu to strasznie upierdliwa osoba – jak się przyczepi w obronie, to nie odpuści. Okazało się coś przeciwnego. Jest superdziewczyną! Była naszym kapitanem, trzymałyśmy się razem.
Na zgrupowaniach kadry musi być gorąco, gdy 12 kobiet wyjeżdża razem na kilkanaście dni.
Trener Dariusz Maciejewski nie ma łatwego zadania. Musi być dobrym psychologiem, bo kobieta zmienną jest. Jedna pokłóci się z facetem i przyjdzie na trening zapłakana, druga tryska energią, a on musi to wszystko poskładać. Na razie mu się to udaje.
Maciejewski to kobieciarz?
Lubi przebywać z kobietami, dogaduje się z nami. Sam ma dwie córki, od początku pracował z dziewczynami. Jego żona musi być odporna. Nie dość, że nie ma go cały sezon, to jeszcze w wakacje wyjeżdża z grupą dziewczyn. Ale to bardzo fajna, ładna kobieta. Gdy leżałam w szpitalu, odwiedzała mnie, przynosiła śliwki. Z trenerem znam się już bardzo długo. To u niego w Gorzowie zaczynałam grać w koszykówkę. Potem razem przechodziliśmy do Ślęzy.
Jako nastolatka była pani dumna ze swojego wzrostu czy miała kompleksy, że przerasta kolegów?
Bardzo się wstydziłam. Gdy byłam w szóstej klasie, miałam już 183 cm. Dzieci bywają okrutne. Wołały na mnie żyrafa. Zresztą te kompleksy zostały mi do dziś. Nigdy nie założę szpilek. I wkurzam się, gdy idę do sklepu i znów nie ma dla mnie spodni, wszystkie za krótkie.
Talent był pani przekleństwem?
Myślę, że tak. Zabrakło mi osoby, która powiedziałaby stop. Powinnam przejść okres juniorki, juniorki starszej i dopiero wtedy zacząć grać z seniorkami. Ale ja byłam zbyt ambitna. Czułam, że się pnę, nakręcałam się i chciałam udowadniać, że mogę występować z seniorkami. Tata się martwił, stopował mnie, ale to nic nie dawało. Uparta jestem. No i jako 14-latka grałam już z seniorkami. Miałam sezon: kadetki, juniorki, kadry rocznik 1980 i 1981, do tego ekstraklasa. Kolano nie wytrzymało…
Wszystko się zatrzymało.
Miałam 16 lat, grałam w Ślęzie. Podczas dwunastego meczu rozwaliłam sobie kolano. Pierwsza diagnoza: skręcenie. Po trzech miesiącach rezonans nie wykazał żadnych problemów. Sześć miesięcy później pojechałam z tymi wynikami do Austrii. Diagnoza: niezbędna jest rekonstrukcja więzadeł. Podcięło mi to skrzydła. Tak szybko szłam do przodu i nagle stop, dwa lata w plecy.
Żal do lekarzy, do trenerów, do losu?
Żal, że w klubie nie było człowieka, który by mną mądrze pokierował. W dużym stopniu sama też jestem sobie winna, bo gdy czuję, że na boisku mogę wszystko, to po treningach zostaję i jeszcze sobie dowalam. Kiedyś czytałam, że mądrość zawodnika doświadczonego polega na tym, że wie, kiedy odpuścić. A głupi, gdy czuje, że go roznosi, to dalej trenuje. Niestety jestem w tej drugiej grupie i sama sobie szkodzę.
"Królowa z ósmej klasy" – pamięta to pani?
Tak, kiedyś dziennikarze tak o mnie pisali.
"Królowa" mogła zrobić większą karierę?
Gdyby nie te kolana, może byłabym dziś w innym miejscu? Kontuzje nauczyły mnie pokory. Gdybym odniosła sukces, to może zupełnie by mi odbiło? A ja przynajmniej miałam czas, by pomyśleć o nauce, nadrobić pewne sprawy. Przez sport wiele momentów mnie ominęło. Przepadł mi bal ósmoklasisty, tak samo połowinki. Na studniówkę się spóźniłam i nie tańczyłam już poloneza. Nie mam takich wspomnień jak moi rówieśnicy. Z młodości pamiętam głównie boisko, treningi, medale. Podczas rehabilitacji zaczęłam nadrabiać, otworzyłam się na ludzi. Miałam we Wrocławiu koleżankę Madzię, z którą zamykałyśmy się w mieszkaniu na dwa dni i robiłyśmy sobie zabiegi kosmetyczne. Ona mi gotowała, bo ja nie potrafiłam. Nie ma tego złego...
Bywały myśli – może już nie warto wracać?
Za każdym razem. Ale zawsze pojawił się ktoś, kto mnie trzymał na powierzchni. A to kibice pisali, bym się nie poddała, a to mój tata czy Rafał (Rafał Hejmej, narzeczony, ojciec Laury, wioślarz – przyp. red.)… Zawsze pojawiał się ktoś, kto mnie pchał do przodu.
Ile było tych wszystkich urazów?
Dużo. Przytrafiały mi się co trzy lata. Ostatnio zamiast urazu była ciąża.
Planowana?
Nie, ale bardzo się ucieszyliśmy. Najgorzej jest planować, bo nigdy nie ma na to dobrego momentu. Zresztą ja nie sądziłam wtedy, że jeszcze kiedyś zagram w reprezentacji.
A jednak wróciła pani do niej.
Trener Maciejewski wyciągnął do mnie rękę, zaproponował mi powrót do kadry. On zna mnie najlepiej. Wie, jak mnie prowadzić i na co mnie stać.
Pani postawiła jeden warunek swojego powrotu…
Tak, powiedziałam, że bez dziecka nie pojadę na kadrę. Trener nie widział problemu. Dlatego raz zabieram nianię, raz teściową. I dzięki temu Laura cały czas jest przy mnie.
Pierwsza myśl, gdy się pani dowiedziała o ciąży?
Przestraszyłam się, bo jeszcze trenowałam w AEL Limassol, brałam odżywki, miałam robione prześwietlenia. Bałam się o dziecko. Zadzwoniłam do taty, powiedział, żebym zrobiła jeszcze jeden test. Zrobiłam – pozytywny. Przyjechał Rafał. Przywiózł kolejne dwa testy, cypryjskie, jakby one się różniły od polskich. I znów – dwie kreski na pasku.
Jak zareagowali w klubie?
Nie wiedzieli. Postanowiłam dograć sezon w Limassol do końca, szczególnie, że siedziałam głównie na ławce rezerwowych, a w grę wchodziły tylko trzy miesiące. Nie było mi trudno ukryć ciążę, bo brzuszek wyszedł dopiero w szóstym miesiącu.
Ale dlaczego to pani w ogóle ukrywała?
Gdybym im powiedziała, to od razu by mi podziękowali. Mogę oczywiście liczyć na Rafała, ale ja jestem niezależna i sama chciałam mieć jakieś dochody. Wiedziałam, że przez sześć kolejnych miesięcy ciąży i tak nie będę mogła zarabiać. Dlatego dograłam do końca sezonu. Jestem zdania, że ciąża nie choroba.
Błyskawicznie wróciła też pani na parkiet.
Fajnie się złożyło, że pojawiła się oferta z Artego. Zależało mi, by wrócić do Polski, by wreszcie być blisko Rafała, który jest zawodnikiem Zawiszy. Ciążę prowadziła żona trenera Artego – Adama Ziemińskiego, która jest ginekologiem. Po czterech tygodniach powiedziała mi, że już wszystko jest ok. Najpierw zaczęłam biegać. Pamiętam, że strasznie spuchłam, miałam kolkę, byłam cała czerwona. Ale wzięłam się za siebie i dlatego szybko wróciłam.
Co pani pomyślała, gdy usłyszała, że Agnieszka Bibrzycka jest w ciąży?
Że rośnie nam reprezentacja, oby to była dziewczynka. Złożyłam jej gratulacje, słyszałam, że długo się starała o to dziecko.
Nie wybrała sobie dobrego momentu – nie wystąpi w mistrzostwach Europy.
Na pewno będzie jej brakowało. Ale jeśli uda się nam wywalczyć awans na igrzyska olimpijskie, to lepiej jeśli ominie EuroBasket, niż miałoby jej zabraknąć w Londynie.
Igrzyska to pani życiowy cel?
To moje prywatne marzenie, bo jeśli Rafał też się zakwalifikuje, pojechalibyśmy tam razem.
Czyli nie było to nieodpowiedzialne z jej strony, że zaszła w ciążę przed tak ważną imprezą?
Instynkt macierzyński jest w każdej z nas. Dla mnie też dziecko jest na pierwszym miejscu. Gdyby Laurze coś dolegało, poświęciłabym trening czy mecz.
Nawet mecz podczas EuroBasketu?
Laura nie jedzie ze mną, zostaje z teściową, więc tego problemu nie będzie. Poza tym to mistrzostwa – na nich musiałabym już zagrać, w końcu to reprezentacja.
Jesteśmy gospodarzami mistrzostw Europy, ale mało kto wierzy, że stać was na jakiś sukces.
Niestety. Gdyby kibice, dziennikarze bardziej w nas wierzyli, czułybyśmy, że możemy wszystko. Wiara nakręca, dodaje skrzydeł. Mamy mało czasu, musimy się dograć, ale ja naprawdę wierzę, że zdążymy. Jesteśmy w końcu u siebie! Turniej w Czechach, podczas którego wygrałyśmy z gospodarzami i walczyłyśmy z Rosjankami (ostatecznie Polki przegrały 66:74 – przyp. red.), dał nadzieję. Martwi mnie tylko, że mało kto w Polsce wie, że w ogóle odbywają się u nas mistrzostwa Europy. Oby to się zmieniło.
Rozmawiała Iza Koprowiak
14 koron:
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...
- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...
- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.
-
Endrju
- Senior
- Posty: 3346
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, 17:53
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
EuroBasket Women 2011: Mocny akcent Polek!2011-06-11 18:53Reprezentacja Polski koszykarek mocnym akcentem zakończyła przygotowania przed Mistrzostwami Europy, które już za kilka dni zostaną rozegrane w Polsce. Podopieczne Dariusza Maciejewskiego pokonały w ostatnim towarzyskim spotkaniu drużynę Litwy 63:48, udanie rewanżując się za piątkową porażkę.
Rewanżowe starcie w niczym nie przypominało pierwszej potyczki z Litwą. W piątkowym spotkaniu stroną przeważającą były bowiem rywalki, które ostatecznie wygrały 65:61. Tym razem na prowadzeniu od początku znajdowały się „biało-czerwone”.
Podobnie jak dzień wcześniej w pierwszej piątce znalazły się: Paulina Pawlak, Elżbieta Mowlik, Agnieszka Szott, Justyna Żurowska i Ewelina Kobryn. Zgodnie z zapowiedziami najdłużej spośród nich (35 minut) na boisku przebywała środkowa Wisły Can Pack Kraków, dla której był to dopiero drugi mecz w kadrze. Jej gra miała jednak duży wpływ na obraz gry zespołu. Kobryn oprócz 11 punktów, zanotowała na swoim koncie 10 zbiórek, często absorbując na sobie uwagę rywalek w polu trzech sekund.
Dzięki temu więcej miejsca na obwodzie miały pozostałe reprezentantki. Wśród nich najskuteczniejsza okazała się Elżbieta Mowlik, wykorzystując 3 z 4 rzutów z dystansu. Właśnie trafienia tej zawodniczki przesądziły o wysokiej wygranej kadry. Na początku czwartej kwarty rywalki potrafiły bowiem doprowadzić do remisu.
Ostatnią kwartę Polki wygrały 21:8, a oprócz Mowlik skuteczna w ataku była Agnieszka Szott. Wynik spotkania celnym rzutem z dystansu ustaliła Emilia Tłumak.
W ramach przygotowań do rozpoczynającego się 18 czerwca EuroBasketu nasza reprezentacja rozegrała dziewięć spotkań, wygrywając trzy z nich. Oprócz Litwy podopieczne Dariusza Maciejewskiego i Arkadiusza Konieckiego zwyciężyły Węgierki (58:49) oraz wicemistrzynie świata Czeszki (51:48).
W rewanżowej konfrontacji z Litwą nie zagrały Agnieszka Skobel, Małgorzata Babicka i Patrycja Gulak-Lipka.
Polska - Litwa 63:48 (18:17, 15:9, 9:14, 21:8)
Punkty dla Polski: Elżbieta Mowlik 17 (3), Agnieszka Szott 12, Ewelina Kobryn 11, Agnieszka Kaczmarczyk 6, Anna Pietrzak 5 (1), Paulina Pawlak 4, Justyna Żurowska 3 (1), Emilia Tłumak 3 (1), Katarzyna Krężel 2, Aleksandra Chomać 0.
Punkty dla Litwy: Marina Solopova 15 (5), Austra Bimbaite 9, Agne Abromaite 8, Gintare Petronyte 8, Vaida Sipaviciute 4, Giedre Paugaite 2, Milda Sauliute 2, Gabriele Gutkauskaite 0, Rima Valentiene 0, Mante Kvederaviciute 0, Egle Sulciute 0, Lina Pikciute 0.
Statystyki
ws
www.plkk.pl
Rewanżowe starcie w niczym nie przypominało pierwszej potyczki z Litwą. W piątkowym spotkaniu stroną przeważającą były bowiem rywalki, które ostatecznie wygrały 65:61. Tym razem na prowadzeniu od początku znajdowały się „biało-czerwone”.
Podobnie jak dzień wcześniej w pierwszej piątce znalazły się: Paulina Pawlak, Elżbieta Mowlik, Agnieszka Szott, Justyna Żurowska i Ewelina Kobryn. Zgodnie z zapowiedziami najdłużej spośród nich (35 minut) na boisku przebywała środkowa Wisły Can Pack Kraków, dla której był to dopiero drugi mecz w kadrze. Jej gra miała jednak duży wpływ na obraz gry zespołu. Kobryn oprócz 11 punktów, zanotowała na swoim koncie 10 zbiórek, często absorbując na sobie uwagę rywalek w polu trzech sekund.
Dzięki temu więcej miejsca na obwodzie miały pozostałe reprezentantki. Wśród nich najskuteczniejsza okazała się Elżbieta Mowlik, wykorzystując 3 z 4 rzutów z dystansu. Właśnie trafienia tej zawodniczki przesądziły o wysokiej wygranej kadry. Na początku czwartej kwarty rywalki potrafiły bowiem doprowadzić do remisu.
Ostatnią kwartę Polki wygrały 21:8, a oprócz Mowlik skuteczna w ataku była Agnieszka Szott. Wynik spotkania celnym rzutem z dystansu ustaliła Emilia Tłumak.
W ramach przygotowań do rozpoczynającego się 18 czerwca EuroBasketu nasza reprezentacja rozegrała dziewięć spotkań, wygrywając trzy z nich. Oprócz Litwy podopieczne Dariusza Maciejewskiego i Arkadiusza Konieckiego zwyciężyły Węgierki (58:49) oraz wicemistrzynie świata Czeszki (51:48).
W rewanżowej konfrontacji z Litwą nie zagrały Agnieszka Skobel, Małgorzata Babicka i Patrycja Gulak-Lipka.
Polska - Litwa 63:48 (18:17, 15:9, 9:14, 21:8)
Punkty dla Polski: Elżbieta Mowlik 17 (3), Agnieszka Szott 12, Ewelina Kobryn 11, Agnieszka Kaczmarczyk 6, Anna Pietrzak 5 (1), Paulina Pawlak 4, Justyna Żurowska 3 (1), Emilia Tłumak 3 (1), Katarzyna Krężel 2, Aleksandra Chomać 0.
Punkty dla Litwy: Marina Solopova 15 (5), Austra Bimbaite 9, Agne Abromaite 8, Gintare Petronyte 8, Vaida Sipaviciute 4, Giedre Paugaite 2, Milda Sauliute 2, Gabriele Gutkauskaite 0, Rima Valentiene 0, Mante Kvederaviciute 0, Egle Sulciute 0, Lina Pikciute 0.
Statystyki
ws
www.plkk.pl
NIGDY NIE ZGINIE AZS !! NIGDY NIE ZGINIE !!
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
-
Koszykarz (Toruń)
- Kadet
- Posty: 1758
- Rejestracja: 19 września 2010, 07:57
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Gdybym był trenerem to ..... moja 12 na Eurobasket :
G Pawlak , Dźwigalska ,
F Mowlik , Szott , Żurowska , Tłumak , Krężel , Kaczmarczyk , Skobel (choć rozczarowuje)
C Kobryn , Gulak i jakaś wysoka (Chomać LUB Czarnecka - wybór bez znaczenia bo poziom ten sam czyli niski)
tzn te 10 koszykarek - powinno być pewniaczkami.
Natomiast jest grupa słabych : Babicka , Chomać , Czarnecka , Pietrzak , i (rozczarowująca ) SKOBEL - tutaj wybór dla mnie jest kompletnie obojętny - Skobel stać na więcej - a może po prostu dziewczyna się spaliła psychicznie ? nie wiem.
Pewnie DAREK powoła do tej dwunastki którąś wysoką : Czarną lub Chomać - bo podkoszowych mało - tylko Ewka i zaskakująca pozytywnie GULAK. Zobaczymy...
G Pawlak , Dźwigalska ,
F Mowlik , Szott , Żurowska , Tłumak , Krężel , Kaczmarczyk , Skobel (choć rozczarowuje)
C Kobryn , Gulak i jakaś wysoka (Chomać LUB Czarnecka - wybór bez znaczenia bo poziom ten sam czyli niski)
tzn te 10 koszykarek - powinno być pewniaczkami.
Natomiast jest grupa słabych : Babicka , Chomać , Czarnecka , Pietrzak , i (rozczarowująca ) SKOBEL - tutaj wybór dla mnie jest kompletnie obojętny - Skobel stać na więcej - a może po prostu dziewczyna się spaliła psychicznie ? nie wiem.
Pewnie DAREK powoła do tej dwunastki którąś wysoką : Czarną lub Chomać - bo podkoszowych mało - tylko Ewka i zaskakująca pozytywnie GULAK. Zobaczymy...
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
http://www.sportowefakty.pl/koszykowka/2011/06/11/women-eurobasket-2011-polki-udanie-koncza-przygotowania/
Po piątkowej porażce polskie koszykarki chciały się zrehabilitować, pokonać Litwinki i w dobrych nastrojach zakończyć przygotowania do mistrzostw Europy, które już w przyszłą sobotę rozpoczną się w Katowicach i Bydgoszczy. W sobotę podopiecznym Dariusza Maciejewskiego udało się wziąć rewanż i pokonać Litwinki, czyli cel został zrealizowany.
Piątkowa porażka mocno zmobilizowała biało-czerwone, które w sobotę od pierwszych minut starały się przejąć inicjatywę na parkiecie. Doskonale radziła sobie Ewelina Kobryn, a Polki prowadziły już 10:2. Litwinki, podobnie jednak jak w pierwszym meczu, zdołały jeszcze w pierwszej kwarcie odrobić straty. Tym razem jednak podopieczne Dariusza Maciejewskiego zdołały opanować grę i w drugiej kwarcie powiększyły swoją przewagę, a do szatni na przerwę schodziły prowadząc 33:26.
Po zmianie stron Litwinki rzuciły się do odrabiania strat, a pogoń rozpoczęła celną trójką Marina Solopova. Rywalki polskich koszykarek z każdą kolejną minutą były bliżej biało-czerwonych, a na początku czwartej kwarty do remisu zdołała nawet doprowadzić Ausra Bimbaite.
Od tego momentu na parkiecie królowały już jednak tylko i wyłącznie Polki, wśród których brylowała Elżbieta Mowlik. Polska rzucająca była w sobotnie popołudnie znakomicie dysponowana rzutowo, a jej dwie trójki ostatecznie rozwiały wątpliwości, która drużyna wygra sobotnie starcie. Ostatecznie Polki wygrały 63:48, czym udanie zakończyły serię sparingów, przed Women EuroBasket 2011.
Mowlik spotkanie zakończyła z dorobkiem 17 punktów, trafiając m.in. trzykrotnie zza linii 6,75. 12 oczek dodała Agnieszka Szott, a double-double na swoim koncie zapisała Ewelina Kobryn - 11 punktów i 10 zbiórek. Jedynym zmartwieniem trenera Maciejewskiego może być kolano Szott. Nasza skrzydłowa w jednej z akcji zderzyła się z rywalką i z grymasem bólu opuściła parkiet. Po meczu koszykarką zajął się sztab medyczny, ale na szczęście nic poważnego zawodniczce się nie stało.
Tym samym Polki zakończyły serię sparingów z dorobkiem trzech zwycięstw i sześciu porażek. Cieszy z pewnością fakt, że to ostatnie spotkanie przed mistrzostwami Europy podopieczne Maciejewskiego rozstrzygnęły na swoją korzyść. - Chcieliśmy zakończyć dobry tydzień pracy i długie przygotowania do mistrzostw dobrym akcentem. Udało się. Cieszę się, bo to ważne zwycięstwo z punktu widzenia psychologii sportu. Dziewczyny zagrały dobrze. Były maksymalnie skoncentrowane od początku do końca, grały zespołowo - podsumował trener reprezentacji.
W niedzielę okaże się, jakim składem polskie koszykarki zagrają podczas Women EuroBasket 2011. W sobotę pojedynek z Litwinkami z trybun oglądały Patrycja Gulak-Lipka, Małgorzata Babicka oraz Agnieszka Skobel.
Polska - Litwa 63:48 (18:17, 15:9, 9:14, 21:8)
Polska: Elżbieta Mowlik 17, Agnieszka Szott 12, Ewelina Kobryn 11 (10 zb), Agnieszka Kaczmarczyk 6, Anna Pietrzak 5, Paulina Pawlak 4, Justyna Żurowska 3, Emilia Tłumak 3, Katarzyna Krężel 2, Aleksandra Chomać 0
Litwa: Marina Solopova 15, Ausra Bimbaite 9, Agne Abromite 8, Gintare Petronyte 8, Vaida Sipaviciute 4, Giedre Paugaite 2, Milda Sauliute 2, Gabriele Gutkauskaite 0, Rima Valentiene 0, Mante Kvederaviviute 0, Egle Sulciute 0, Lina Pikciute 0
Po piątkowej porażce polskie koszykarki chciały się zrehabilitować, pokonać Litwinki i w dobrych nastrojach zakończyć przygotowania do mistrzostw Europy, które już w przyszłą sobotę rozpoczną się w Katowicach i Bydgoszczy. W sobotę podopiecznym Dariusza Maciejewskiego udało się wziąć rewanż i pokonać Litwinki, czyli cel został zrealizowany.
Piątkowa porażka mocno zmobilizowała biało-czerwone, które w sobotę od pierwszych minut starały się przejąć inicjatywę na parkiecie. Doskonale radziła sobie Ewelina Kobryn, a Polki prowadziły już 10:2. Litwinki, podobnie jednak jak w pierwszym meczu, zdołały jeszcze w pierwszej kwarcie odrobić straty. Tym razem jednak podopieczne Dariusza Maciejewskiego zdołały opanować grę i w drugiej kwarcie powiększyły swoją przewagę, a do szatni na przerwę schodziły prowadząc 33:26.
Po zmianie stron Litwinki rzuciły się do odrabiania strat, a pogoń rozpoczęła celną trójką Marina Solopova. Rywalki polskich koszykarek z każdą kolejną minutą były bliżej biało-czerwonych, a na początku czwartej kwarty do remisu zdołała nawet doprowadzić Ausra Bimbaite.
Od tego momentu na parkiecie królowały już jednak tylko i wyłącznie Polki, wśród których brylowała Elżbieta Mowlik. Polska rzucająca była w sobotnie popołudnie znakomicie dysponowana rzutowo, a jej dwie trójki ostatecznie rozwiały wątpliwości, która drużyna wygra sobotnie starcie. Ostatecznie Polki wygrały 63:48, czym udanie zakończyły serię sparingów, przed Women EuroBasket 2011.
Mowlik spotkanie zakończyła z dorobkiem 17 punktów, trafiając m.in. trzykrotnie zza linii 6,75. 12 oczek dodała Agnieszka Szott, a double-double na swoim koncie zapisała Ewelina Kobryn - 11 punktów i 10 zbiórek. Jedynym zmartwieniem trenera Maciejewskiego może być kolano Szott. Nasza skrzydłowa w jednej z akcji zderzyła się z rywalką i z grymasem bólu opuściła parkiet. Po meczu koszykarką zajął się sztab medyczny, ale na szczęście nic poważnego zawodniczce się nie stało.
Tym samym Polki zakończyły serię sparingów z dorobkiem trzech zwycięstw i sześciu porażek. Cieszy z pewnością fakt, że to ostatnie spotkanie przed mistrzostwami Europy podopieczne Maciejewskiego rozstrzygnęły na swoją korzyść. - Chcieliśmy zakończyć dobry tydzień pracy i długie przygotowania do mistrzostw dobrym akcentem. Udało się. Cieszę się, bo to ważne zwycięstwo z punktu widzenia psychologii sportu. Dziewczyny zagrały dobrze. Były maksymalnie skoncentrowane od początku do końca, grały zespołowo - podsumował trener reprezentacji.
W niedzielę okaże się, jakim składem polskie koszykarki zagrają podczas Women EuroBasket 2011. W sobotę pojedynek z Litwinkami z trybun oglądały Patrycja Gulak-Lipka, Małgorzata Babicka oraz Agnieszka Skobel.
Polska - Litwa 63:48 (18:17, 15:9, 9:14, 21:8)
Polska: Elżbieta Mowlik 17, Agnieszka Szott 12, Ewelina Kobryn 11 (10 zb), Agnieszka Kaczmarczyk 6, Anna Pietrzak 5, Paulina Pawlak 4, Justyna Żurowska 3, Emilia Tłumak 3, Katarzyna Krężel 2, Aleksandra Chomać 0
Litwa: Marina Solopova 15, Ausra Bimbaite 9, Agne Abromite 8, Gintare Petronyte 8, Vaida Sipaviciute 4, Giedre Paugaite 2, Milda Sauliute 2, Gabriele Gutkauskaite 0, Rima Valentiene 0, Mante Kvederaviviute 0, Egle Sulciute 0, Lina Pikciute 0
Ostatnio zmieniony 11 czerwca 2011, 21:01 przez Shavo, łącznie zmieniany 1 raz.
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
- bart_81
- Senior
- Posty: 3091
- Rejestracja: 21 grudnia 2008, 20:44
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Trener powoła 14 zawodniczek a nie 12 więc wypadnie tylko jedna.
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Czternastoosobowa kadra na EuroBasket:
obwodowe: Katarzyna Dźwigalska, Paulina Pawlak, Anna Pietrzak
skrzydłowe: Małgorzata Babicka, Agnieszka Kaczmarczyk, Katarzyna Krężel, Elżbieta Mowlik, Agnieszka Skobel, Agnieszka Szott, Justyna Żurowska, Emilia Tłumak
środkowe: Aleksandra Chomać, Patrycja Gulak-Lipka, Ewelina Kobryn
obwodowe: Katarzyna Dźwigalska, Paulina Pawlak, Anna Pietrzak
skrzydłowe: Małgorzata Babicka, Agnieszka Kaczmarczyk, Katarzyna Krężel, Elżbieta Mowlik, Agnieszka Skobel, Agnieszka Szott, Justyna Żurowska, Emilia Tłumak
środkowe: Aleksandra Chomać, Patrycja Gulak-Lipka, Ewelina Kobryn
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
MARAS pisze:Czternastoosobowa kadra na EuroBasket:
obwodowe: Katarzyna Dźwigalska, Paulina Pawlak, Anna Pietrzak
skrzydłowe: Małgorzata Babicka, Agnieszka Kaczmarczyk, Katarzyna Krężel, Elżbieta Mowlik, Agnieszka Skobel, Agnieszka Szott, Justyna Żurowska, Emilia Tłumak
środkowe: Aleksandra Chomać, Patrycja Gulak-Lipka, Ewelina Kobryn
Gulak i Chomac caly tydzien narzekaja na plecy i nie trenuja , Szott ma po ostatnim meczu problemy z kolanem a trener rezygnuje z Czarneckiej ( zdrowej)
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Raczej nie dziwne. Czarnecka jest dramatycznie słaba i zdecydowanie odstaje nawet od Gulak...
bball
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
I pomyśleć, że Pałencji nie ma.
Dziś Niemry wygrały z Węgierkami 59:53 co dla nich samych jest wynikiem... dość niekorzystnym. Węgierki u siebie mogą wydusić 15 pkt przewagi, więc dzisiaj aby przejść dalej należało wygrać zdecydowanie powyżej 10 pkt. Zwycięstwo w granicach 16-20 dałoby realne szanse na awans, bo w takim przedziale mogą mniej więcej Niemry dostać od Węgierek na wyjeździe,. Jak będzie czas pokaże.
Ktokolwiek awansuje dalej z tej pary, jest absolutnie w naszym zasięgu i nie wyobrażam sobie porażki z którymś z tych zespołów, skoro dodatkowo gramy u siebie.
Dziś Niemry wygrały z Węgierkami 59:53 co dla nich samych jest wynikiem... dość niekorzystnym. Węgierki u siebie mogą wydusić 15 pkt przewagi, więc dzisiaj aby przejść dalej należało wygrać zdecydowanie powyżej 10 pkt. Zwycięstwo w granicach 16-20 dałoby realne szanse na awans, bo w takim przedziale mogą mniej więcej Niemry dostać od Węgierek na wyjeździe,. Jak będzie czas pokaże.
Ktokolwiek awansuje dalej z tej pary, jest absolutnie w naszym zasięgu i nie wyobrażam sobie porażki z którymś z tych zespołów, skoro dodatkowo gramy u siebie.
- Jack Napier
- Amator
- Posty: 195
- Rejestracja: 14 listopada 2009, 20:18
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
MARAS pisze:Czternastoosobowa kadra na EuroBasket:
obwodowe: Katarzyna Dźwigalska, Paulina Pawlak, Anna Pietrzak
skrzydłowe: Małgorzata Babicka, Agnieszka Kaczmarczyk, Katarzyna Krężel, Elżbieta Mowlik, Agnieszka Skobel, Agnieszka Szott, Justyna Żurowska, Emilia Tłumak
środkowe: Aleksandra Chomać, Patrycja Gulak-Lipka, Ewelina Kobryn
Czternastoosobowa kadra nieobecnych:
obwodowe: Gajda, Idczak, Bednarek,Toliver
skrzydłowe: Bibrzycka, Mieloszyńska, Jeziorna, Tomiałowicz, Krawiec, Leciejewska, Walich
środkowe: Piekarska, Majewska, Jujka
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
dzieki Jack za takie zestawienie. Ja np. nie mam problemu zewskazaniem, która z tych 14 jest mocniejsza. no, ale rozliczany będzie pan trener...
-
Koszykarz (Toruń)
- Kadet
- Posty: 1758
- Rejestracja: 19 września 2010, 07:57
Re: Co słychać w Kadrze Polski?
Jack Napier pisze:MARAS pisze:Czternastoosobowa kadra na EuroBasket:
obwodowe: Katarzyna Dźwigalska, Paulina Pawlak, Anna Pietrzak
skrzydłowe: Małgorzata Babicka, Agnieszka Kaczmarczyk, Katarzyna Krężel, Elżbieta Mowlik, Agnieszka Skobel, Agnieszka Szott, Justyna Żurowska, Emilia Tłumak
środkowe: Aleksandra Chomać, Patrycja Gulak-Lipka, Ewelina Kobryn
Czternastoosobowa kadra nieobecnych:
obwodowe: Gajda, Idczak, Bednarek,Toliver![]()
skrzydłowe: Bibrzycka, Mieloszyńska, Jeziorna, Tomiałowicz, Krawiec, Leciejewska, Walich
środkowe: Piekarska, Majewska, Jujka
No dokładnie - śmiem twierdzić że ta 14 NIEOBECNYCH - w normalnej dyspozycji ,, sklepała '' by naszą kadrę na EUROBASKET....
Wróć do „Reprezentacja Polski”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości
