EUROLIGA 2014/2015

Ligi Europejskie, Euroliga Kobiet, EuroCup Kobiet, ME oraz pozostałe rozgrywki.

Moderatorzy: ann, Ałgaja, bart_81

OjTam
Młodzik
Posty: 562
Rejestracja: 11 grudnia 2011, 14:37

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: OjTam » 20 listopada 2014, 16:53

No świetny występ Mauriety Reid, oszałamiające statystyki jak na rozgrywającą 1 asysta, słownie JEDNA. Brawo, mega zawody. A tak na poważnie? Czym tu się podniecać? 22 pkt? Co z tego jak asyst aż 1? Zoll potrafi i punktować i asystować :)

reaktywacja
Junior
Posty: 2236
Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 22:38
Lokalizacja: kiedyś koszykarska stolica Polski

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: reaktywacja » 21 listopada 2014, 01:03

Radomenes pisze:
reaktywacja pisze:A Energa zupełnie przyzowity wynik przywiozła z jaskini lwa - hali Fene. Biba na tę okoliczność zrobiła eval +19, rywalki zmiotła McCoughtry (eval 34), a mimo to Energa wracać może ze Stambułu z podniesionym czołem - porażka 13-oma punktami wstydu na pewno nie przynosi. Dla mnie największym zaskoczeniem jest postawa Mauriety Reid, która rozgrywa świetny sezon w Toruniu, no ale styl torunianek leży jej idealnie.


a jaki to jest styl? Mam nadzieję, że oglądałeś na własne oczki mecze w HSW z Gorzowem -24, Artego -21 i Gdynią -29;


Szybki, szalony atak pod kosz, ofensywna i agresywna gra, często niepoukładana, chaotyczna, ale nieprzewidywalna. Reid zawsze była świetną strzelbą w streetballowym graniu i w stylu Energi czuje się jak ryba w wodzie. :)
14 koron:
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...

- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.

matrix
Senior
Posty: 4291
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:21
Lokalizacja: Toruń
Kontaktowanie:

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: matrix » 21 listopada 2014, 10:29

reaktywacja pisze:
Szybki, szalony atak pod kosz, ofensywna i agresywna gra, często niepoukładana, chaotyczna, ale nieprzewidywalna. Reid zawsze była świetną strzelbą w streetballowym graniu i w stylu Energi czuje się jak ryba w wodzie. :)


Tak masz rację i to przyniosło już 6 ligowych zwycięstw, bardzo pewnych zresztą z takimi tuzami TBLK, jak Artego czy Gorzów. Spójrz gościu na ilość asyst pani Reid, gdziekolwiek chcesz czy to w Ojro czy też w TBLK. Tak tu jest streetball :lol: Popatrz sobie na inną rozgrywającą TBLK Julie McBride ona sporo punktuje, ale narzucać się przy tym musi cholernie i ma na to przyzwolenie Herkta.

PS. A tak na marginesie chciałbym wiedzieć Twoje zdanie na temat stylów innych zespołów TBLK.
Na zawsze w sercu-Katarzynki!!!(1992-do końca mego życia)

http://marlow.blox.pl/html

Septymiusz
Młodzik
Posty: 501
Rejestracja: 16 grudnia 2009, 13:51
Lokalizacja: Toruń

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: Septymiusz » 21 listopada 2014, 14:32

Nie rozumiem czym tu sie oburzać jeśli ktoś pisze prawdę na temat stylu gry Energii. Ja bym do tego dodał, że jest to styl bardzo widowiskowy i dobrze to się ogląda,a dodatkowo w tym sezonie Katarzynki notują moim zdaniem dużo mniej strat niż we wcześniejszych sezonach.
Charakter gry torunianek to trochę odzwierciedlenie zachowania Omanica, potrafi być rzeczowy, konkretny i stonowany, ale czasem jak wystrzeli ze swoim temperamentem to cała ławka go nie może powstrzymać.

matrix
Senior
Posty: 4291
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:21
Lokalizacja: Toruń
Kontaktowanie:

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: matrix » 21 listopada 2014, 15:03

Septymiusz pisze:Nie rozumiem czym tu sie oburzać jeśli ktoś pisze prawdę na temat stylu gry Energii. Ja bym do tego dodał, że jest to styl bardzo widowiskowy i dobrze to się ogląda,a dodatkowo w tym sezonie Katarzynki notują moim zdaniem dużo mniej strat niż we wcześniejszych sezonach.
Charakter gry torunianek to trochę odzwierciedlenie zachowania Omanica, potrafi być rzeczowy, konkretny i stonowany, ale czasem jak wystrzeli ze swoim temperamentem to cała ławka go nie może powstrzymać.


przecież tu nie było oburzenia żadnego, każdy styl dobry, jeśli do wygranych prowadzi 8) , a jeśli tak to tylko odnośnie pani Reid, ale jak przypnie się danej osobie pewną "łatkę" to tak to już jest 8) . Na tym forum również. Reid gra bardziej zespołowo obecnie, a kto nie wierzy niech się o tym przekona na własne oczy. Owszem kilka jej niepotrzebnych szarż na kosz może irytować, ale dziewczyna zna skalę swoich możliwości. Nie są one małe.
Na zawsze w sercu-Katarzynki!!!(1992-do końca mego życia)

http://marlow.blox.pl/html

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: Greebo » 25 listopada 2014, 13:58

W sobotę był mecz z Koninem, drużyną która w tym sezonie nie zaznała jeszcze smaku zwycięstwa a po 4 dniach w tej samej hali przyjdzie się mierzyć z UMMC, który z kolei w tym sezonie nie doznał jeszcze goryczy porażki, będąc zapewne najbogatszym i najsilniejszym zespołem w Europie a może i na świecie. Trudno o dwóch bardziej skrajnych rywali..
Jekaterynburg to bez wątpienia potentat nr 1 w europejskim baskecie w ostatnich latach. Zespół o praktycznie nieograniczonych możliwościach finansowych przekładających się rokrocznie na niesamowicie silny skład z miejsca stawiający ten zespół w roli faworyta do wygrania Euroligii.. ale przez to też może i najbardziej zawodzący w tych rozgrywkach. Bo choć w ostatnich 7 sezonach zawodniczki znad Uralu każdorazowo meldowały się w najlepszej trójce, to tylko raz stanęły na najwyższym podium. A dla takiej drużyny każde miejsce poniżej tego najwyższego to już jest porażka.
Ot, taka dola wiecznego faworyta – znamy to i z własnych doświadczeń choć tylko w skali krajowej. O niekwestionowany sukces tak naprawdę jest niezmiernie ciężko, ciężej niż jakiejkolwiek drużynie, bo tu nie ma miejsca na żadne wymówki czy usprawiedliwienia. Tu nie można powiedzieć, że zajęcie któregoś tam miejsca, to i tak świetny wynik czy wręcz mistrzostwo świata, biorąc pod uwagę wszelki okoliczności. Tu nie można wiecznie płakać, że inni są bogatsi i mają większe możliwości a sędziowie są przeciwko nam. Tu trzeba wygrać wszystko, i to w jak najlepszym stylu, nie ponosząc po drodze żadnych pojedynczych porażek. A nawet jak się to uda to i tak znajdą się tacy którzy stwierdza ze mając taki skład i finanse to nic trudnego, i ze ich matka/babcia/teściowa/pies doprowadziłyby tą drużynę do takich wyników.
I tak jest w wypadku UMMC. Od 8 lat liczy się dla nich tylko wygrana w eurolidze, ale osiągniecie tego celu przychodzi im z wielkim trudem. Najpierw czterokrotnie na ich drodze, każdorazowo w półfinale finałowych rozgrywek, stawał moskiewski Spartak. W pierwszym sezonie (czyli 2007/08) było to jeszcze dla Jekaterynburga zapewne do przełknięcia, bo to rywalki dysponowały mocniejszym składem (Thompson, Jackson, Bird i wchodząca do poważnej gry Taurasi) wiec ich wygraną trudno było uznać za niespodziankę. Ale potem z roku na rok siła UMMC rosłą, Spartaka malała, a mimo to zwycięzca pozostawał ten sam. W sezonach 2008/09 i 09/10 katem była wspomniana Taurasi. W pierwszym z nich w bezpośrednim pojedynku rzuciła 33 pkt (6/11 za 3) dokładając 4 zbiórki i 5 asyst, a rok później, w pamiętnym dla nas turniej F4 w Walencji, jeszcze poprawiła ten dorobek gromadząc na swoim koncie 37 pkt (8/11 za 3) 12 zbiorek i 6 asyst.. Ale i tak najbardziej bolesną porażkę musiano nad Uralem przeżyć rok później, gdy grając we własnej hali zawodniczki Jekaterynburga zdołały rzucić zaledwie 43 punkty! Taki dorobek wydaje się wręcz nieprawdopodobny, gdy ma się w składzie Parker, Pondexter, Nolan, Grude czy Dumerc.
Spartaka udało się im ograć dopiero w sezonie 2011/12, podczas stambulskiego F8. Ale to było już tylko pyrrusowe zwycięstwo, bo szanse na wygranie grupy, a co za tym idzie awans do ścisłego finału, były już pogrzebane, po porażce z Walencja w 1 meczu. Uczciwie trzeba przyznać, ze wówczas na hiszpanki nie było siły. W Walencji postawiono wszystko na jedną kartę, zbudowano skład chyba jeszcze droższy i przyniosło to końcowy sukces w eurolidze, ale za wyjątkowo wysoką ceną – całkowity upadek drużyny. A Jeki rok później – mając już w składzie Diane T - dopięły swego, ale jeśli ktoś myślał, że ten sukces będzie początkiem dynastii srodze się pomylił, bo już w kolejnych rozgrywkach UMMC zostało zdetronizowane sensacyjnie, przegrywając tym razem z Galatasaray. W tym roku znów są faworytkami, znów dysponują najsilniejszym w całej stawce składem.. ale czy to da im końcowy sukces to się dopiero okaże. Rozgrywki w każdym razie zaczęli planowo. Zawodniczki mistrza Rosji w Pradze co prawda się długo męczyły, we Francji nie ustrzegły się przestojów, ale koniec końców z dwóch wyjazdów przywiozły pełną pule a teraz czeka ich wyjazd nr 3.. może w nim podwinie im się noga?

Chciałbym znaleźć jakieś racjonalne przesłanki przemawiające za tym, że tak się może stać, ale nie specjalnie jestem w stanie to uczynić. Oczywiście mogę napisać slogany, że to tylko sport, i ze w nim wszystko jest możliwe, ze nie takie sensacje już się zdarzały, że mecz zaczyna się zawsze od stanu 0-0, i że – to mój ulubiony tekst – nazwiska nie grają. Owszem, to wszystko prawda, tyle tylko że na takich argumentach nie ma co opierać swoich nadziei.. UMMC to zespół od nas zdecydowanie silniejszy, mający i dużo większe gwiazdy w składzie, i szerszą kadrę i chyba nawet lepiej zbilansowaną. I to on będzie rozdawał jutro karty.

W lidze mamy tak, że niemal wszystko zależy od nas. Jeśli nasze zawodniczki są zdrowe, dobrze przygotowane fizycznie i taktycznie, a do tego uda im się zachować koncentracje przez cały mecz to zwycięstwo jest nasze. Aby doszło do mniejszej lubi większej niespodzianki to z jednej strony rywal musi zagrać bardzo dobre spotkanie, blisko swojego maksimum, a z drugiej my nie możemy w pełni wykorzystać potencjału. Jutro będzie dokładnie na odwrót. Jeśli marzymy o wygranej to nasze zawodniczki muszą zagrać najlepszy mecz w sezonie, przynajmniej na poziomie tego co prezentowały w 2 części gry z Dynamem Kursk, ale to jest tylko warunek konieczny do odniesienia sukcesu, ale nie wystarczający. Bo nawet nasza najlepsza gra na niewiele się zda jeśli i Jeki zagrają choćby i na 80% swoich możliwości. A jeśli będzie na odwrót, jeśli to my zagramy swój słabszy mecz a Dianie i spółce wszystko będzie wychodzić to może być pogrom.

Ale taki pesymistyczny scenariusz jest dla mnie na szczęście mało realny z jednego powodu – nasz rywal raczej rzadko gra na 100%. Widziałem spore fragmenty kilku ich spotkań grupowych w poprzednim sezonie i zawsze to wyglądało tak samo – słowo nonszalancja aż cisnęło się na usta. Zawodniczki mistrza Rosji były – poniekąd słusznie – tak przeświadczone o swojej sile, że nawet nie próbowały symulować jakiejś ambitniejszej gry. W ataku grały na wielkim luzie: jak wpadało – wyglądało to oczywiście bardzo fajnie, ale niejednokrotnie też kończyło się jakimiś głupimi startami czy bezsensownymi pudłami; a do tego bardzo często nawet nie podejmowały próby walki o zbiórkę na atakowanej tablicy. Owszem, jak gdzieś spadała w pobliżu to wykorzystywały swoje parametry i sprawność i po nią sięgały, ale żeby walczyć jak choćby Nneka? No way. W obronie było podobnie – kryły mocno na radar, dając rywalkom sporo miejsca do gry, niejako zakładając że sama „magia” ich nazwisk podziała na przeciwniczki deprymująco, lub też na doskok i efektowny blok w ostatniej chwili. Natomiast niewątpliwym ich atutem była obrona własnej deski – w tym elemencie wyglądały naprawdę dobrze. To wszystko powodowało, że ich gra „falowała”. Były w stanie w ciągu 2 minut odskoczyć na 10 punktów, ale potem mógł nastąpić tez chwilowy przestój pozwalający rywalowi na nadrobienie przynajmniej części strat. I takie zespoły jak Bourges czy Kayseri były w stanie to wykorzystać. Nie podłamywały się tymi momentami zrywu Jeków tylko grały swoje cierpliwie czekając na swoją szanse a gdy się nadarzała to odskakiwały na kilka punktów. Potem następował pościg (z reguły w stylu one man show – Diany lub Parker) ale nie zawsze wystarczało czasu by okazał się skuteczny.

W tym sezonie ich w akcji jeszcze nie widziałem, ale zważywszy ze nie doszło tam do rewolucji i patrząc na przebieg spotkań wątpię by coś w tej materii się zmieniło. Faktem jest, że tym razem nieco mobilizująco może na nie działać fakt że nie maja zagwarantowanego miejsca w turnieju finałowym, ale nie sadze by to robiło jakąś wielką różnice. W Pradze długo przegrywały mimo że rywalki grały słabszym składem niż tydzień później z nami i dopiero zryw w 4 kwarcie pozwolił im wygrać mecz. W Montpellier grę niby cały czas miały pod kontrola ale i tam nie uniknęły przestojów – pierwsze 2 minuty 4 kwarty rywalki wygrały 8-0 zbliżając się na dystans jedynie 6 punktów i dopiero czas wzięty przez trenera obudził „gwiazdorki”. I jeśli my mamy na coś liczyć to właśnie na takie chwile dekoncentracji, a aby temu pomóc powinniśmy grać spokojnie, rozważnie, bez narzucania zbytniego tempa i agresji, nieco spowalniając grę (oczywiście wszystko w ramach rozsądku – nie chodzi mi o grę w chodzonego..). Tak aby go nieco uśpić i w miarę możliwości długo nie budzić a zaatakować wtedy gdy czasu na pobudkę będzie już mało.

Co to tam ciekawego w kadrze Jeków? Same nudy . Przed sezonem obyło się bez większych rewolucji, co zresztą jest dla tego zespołu dość charakterystyczne. Z zespołu odeszły co prawda 3 duże nazwiska, ale jednak ich znaczenie dla drużyny było już znikome. Jekabsone i Wauters, niewątpliwie Europejki top pierwszej dekady XXI, są już na krzywej spadkowej, natomiast Bird nawet gdyby grała jak za dawnych lat to i tak na parkiet wybiegałaby w lidze rosyjskiej. Nad Uralem postał natomiast podstawowy człon drużyny, na czele z duetem Taurasi – Parker, a wzmocnienia wyglądają – jak to zazwyczaj bywa – równie solidnie co sensownie.

Największą gwiazda drużyny jest oczywiście Diana Taurasi/Candace Parker. Która z nich jest lepsza? Pewnie można by długo dyskutować a i tak nie osiągnie się porozumienia. Każda z nich może kandydować do miana najlepszej koszykarki świata, choć w mojej opinii obecnie przed obie wysforowała się minimalnie Maya Moore. Z dwójki gwiazd Jekaterynburga osobiście minimalnie wyżej cenie Taurasi, przy czym nie tyle że względu na indywidualne umiejętności koszykarskie bo te są dla mnie bardzo porównywalne ale na tą zdolność do grania swojego maxa w kluczowych momentach najważniejszych spotkań. Byłem świadkiem tego wspominanego powyżej popisu w Walencji, gdy jeszcze w barwach Spartaka niemal w pojedynkę ograła swój obecny klub. I co by nie mówić wywarła niesamowite wrażenie – mimo mocnego nacisku rzucała punkty z dziecinną łatwością a w końcówce gdy już rywalki byłą zapatrzone tylko w nią zaczęła się bawić asystami. Potem w jej karierze nastąpił co prawda mocny dołek, spowodowany m.in. aferą dopingową, ale teraz zdaje się wracać na właściwe tory choć już w nieco innej roli. Nie jest już takim typowym egzekutorem, zamiast tego często bierze się za rozgrywanie piłki i trzeba przyznać, że wychodzi jej to tylko nieco gorzej niż rzuty po odbiciu z jednej nogi zza łuku.

Parker potencjał ma równie olbrzymi. Podobnie jak Taurasi potrafi wygrywać mecze niemal w pojedynkę – przekonały się o tym choćby Koszyce rok temu, którym rzuciła 35 pkt (13/16 z gry) dokładając 16 zbiorek, dzięki czemu UMMC w drugiej połowie nadrobiło 15 punktową stratę i ostatecznie wygrało. Tyle tylko że jak na takie umiejętności bardzo skromnie póki co wygląda jej gablotka z medalami, zwłaszcza jak się porówna do Diany. 2 tytułu mistrzyni olimpijskiej, do tego jeden tryumf w eurolidze i kilka mistrzostw Rosji z Jekami. I to tyle. Co więcej – wszystkie największe sukcesu świeciła mając u boku właśnie Taurasi. To wszystko pokazuje, że jednak czegoś jej brakuje by być tą nr 1.

W kadrze naszego najbliższego rywala są jeszcze dwie rodowite Amerykanki, ale mające już paszporty europejskie: rosyjskie i słowacki. Obywatelką Putina jest oczywiście D.Nolan, która pamięta boje na Reymonta jeszcze w barwach Lotosu. W barwach gdyńskiego klubu debiutowała w eurolidze, potem w tych rozgrywkach grała jeszcze jako zawodniczka Brna, ale od sezonu 2007/08 nieprzerwanie występuje w UMMC, najpierw jako Amerykanka, a potem już jako zawodniczka krajowa. Gra w Rosji najwyraźniej jest dla niej wystarczająco satysfakcjonująca, bo już od kilku sezonów (a dokładniej chyba od przenosin Detroit Shock do Tulsy) omija WNBA szerokim łukiem. W Jekach nie jest oczywiście największa gwiazdę, ale też od lat jej pozycja w drużynie jest stabilna. Znajduje się w podstawowej rotacji, z reguły jest w stanie dorzucić ok. 8-10 punktów dokładając do tego parę asyst i zbiorek i dobra grę w obronie. O takiej pozycji może natomiast póki co tylko pomarzyć K.Toliver. Koleżanka Parker (a także dwóch naszych gwiazd) z LA w lidze rosyjskiej chyba jeszcze nie zadebiutowała, natomiast jej 2 występy w eurolidze były całkowicie bezbarwne. Z punktów Jeków jej największym atutem jest oczywiście europejski paszport – ale jednak jeśli się pojawi na parkiecie w naszej hali to i jej lekceważyć nie możemy, bo że grać umie przekonały się już nasze kadrowiczki podczas meczów ze Słowacją.

W Jekaterynburgu mają dwie może i najlepsze na świecie koszykarki, mają też i dwie najlepsze Europejki. Numerem 1 na ten moment jest dla mnie Alba Torrens. Ciągle młoda Hiszpanka, ma już na koncie 2 zwycięstwa w eurolidze, złoty medal Mistrzostw Europy oraz srebro i brąz z Mistrzostw Świata. I co ważne – w swoich drużynach nie była statystka, a prawdziwą liderką prowadząca swoje drużyny do kolejnych sukcesów i biorącą na siebie ciężar gry w kluczowych momentach. Alba jest też dla mnie nie tylko jedyną obecnie, ale też pierwszą od wielu lat Europejką która ma szanse dołączyć do ścisłej czołówki światowej. Poziomu Diany czy Parker nie osiągnie, ale już z taką Penny Taylor ma szanse się mierzyć. Jej ogromnym atutem jest niesamowita jak na Europejkę mającą ponad 190 cm sprawność i skoczność o czym zresztą mieliśmy się okazje przekonać gdy odwiedziła nas w barwach Salamanki kilka sezonów temu. A że w parze ze sprawnością idą też zdolności koszykarskie, a zwłaszcza strzeleckie to gdy ma swój dzień jest praktycznie nie do zatrzymania dla rywalek.

Druga topową Europejką jest S.Gruda, takie zaprzeczenie stereotypu centra z naszego kontynentu. Ani jakaś super wysoka, ani specjalnie silnie zbudowana.. za to bardzo szybka, sprawna, świetnie wyszkolona technicznie. Od lat niezmiennie gra na równym, bardzo wysokim poziomie. Zresztą wystarczy zerknąć na jej statystyki na stronie fibaeurope – od niemal 10 lat we wszystkich rozgrywkach odbywających się pod egida tej organizacji, w których występowała, co najmniej zbliżała się do dorobku 10 pkt. i 5 zbiorek na mecz.

O ile statystyki Grudy czy Alby już na pierwszy rzut oka robią wrażenie, a tyle w wypadku S.Dominguez jest dokładnie na odwrót. Jak się w nie spojrzy to człowiek aż chce się spytać co ona robi w takim klubie? I to już 3 sezon z rzędu? I pewnie mało kto widząc ją pierwszy raz byłby gotów uwierzyć że to jedna z najlepszych rozgrywających na naszym kontynencie. Zawodniczka która ma ogromny udział w tym ze w 3 kolejnych sezonach to właśnie zespoły majce ją w składzie sięgały po tytuł w eurolidze. Najpierw Salamanka, potem Walencja a w końcu Jekaterynburg. To taki typowy przykład hiszpańskiej rozgrywającej, która w pierwszej kolejności myśli o tym by jej drużyna grała płynnie, w dobrym rytmie i zespołowo, a na końcu o własnych statystykach. Swoją drogą, wyobraża sobie ją ktoś w naszej lidze w jakimś innym klubie niż Wisła? Tytuł największego rozczarowani sezonu murowany

Wymieniłem już 7 zawodniczek. Każda z nich zalicza się do światowej lub europejskiej czołówki. Każda z nich byłaby gwiazda niemal w każdym klubie w europie. Ale nam w Krakowie najbardziej brakuje tej ósmej.. nie muszę chyba pisać o kim mowa. Powitajmy ją miło przed meczem, potem traktujmy jak każdą inną rywalkę w trakcie spotkania.. no i miejmy nadzieję, że za rok jednak wróci na Reymonta i to nie w barwach któregoś z rywali.

Kadrę UMMC uzupełniają 4 Rosjanki, ale ich rola w drużynie jest dokładnie taka sama jak Polek w Wiśle. W Eurolidze grają tylko epizody (np. w meczu w Pradze na parkiecie pojawiła się tylko Arteshina) a ich znaczenie rośnie ze względów regulaminowych w lidze Rosyjskiej. A nie są to panie anonimowe na czele z Marią Stepanova, jakby nie było ikoną rosyjskiego basketu ostatnich lat czy Natalia Anoikina, która dała się nam we znaki w poprzednim sezonie gdy reprezentowała barwy Orenburga.

Co na to wszystko nasze zawodniczki? Ambicji im zabraknąć nie powinno, zwłaszcza że większość z nich ma coś do udowodnienia rywalkom. Lavender i Abdi przecież grają razem z Parker i Toliver, Sloot i Quigley jeszcze nie tak dawno rywalizowały w finale WNAB z Dianą, Kryska razem z Albą i Sylvią zdobywała rok temu tytuł mistrzyni europy a i dla Justyny konfrontacja z Ewką też nie powinna być taką „zwykłą”. Wierzę ze podejmą rękawice, że nie przegrają meczu w szatni. A na ile to starczy? Zobaczymy, do tej pory historia naszych spotkań z Jekatrynburgiem jest mocno bolesna. 4 mecze, 4 porażki w tym 3 klęski. Jedynie w ostatnim spotkaniu, na turnieju F8 w Stambule byliśmy trochę bliżej rywala. Może tym razem wbrew logice uda się go dopaść?
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

kristofer
Kadet
Posty: 1347
Rejestracja: 27 grudnia 2008, 16:34

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: kristofer » 25 listopada 2014, 19:00

gdyby Wisła wygrała w Pradze, to moim zdaniem na fali mogłaby pokusić się o wygraną z Jekami. Jednak po tak frajersko przegranym meczu spodziewam się porażki w jutrzejszym meczu, aczkolwiek chciałbym się mylić...

Natomiast Energa musi wygrać mecz, nie widzę innej opcji, jak nie z Brnem na wyjeździe to z kim? Ta wygrana pozwoli wciąż marzyć o udziale w ćwierćfinale Euroligi.
Ostatnio zmieniony 25 listopada 2014, 19:08 przez kristofer, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: Greebo » 25 listopada 2014, 19:08

kristofer pisze:gdyby Wisła wygrała w Pradze, to moim zdaniem na fali mogłaby pokusić się o wygraną z Jekami. Jednak po tak frajersko przegranym meczu spodziewam się porażki w jutrzejszym meczu, aczkolwiek chciałbym się mylić...



Mam odwrotne odczucia. Myślę ze jakbyśmy wygrali w Pradze to byłaby to tylko motywacja dla Jekow by pokazać ze to oni są numerem jeden.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

kristofer
Kadet
Posty: 1347
Rejestracja: 27 grudnia 2008, 16:34

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: kristofer » 25 listopada 2014, 19:11

Greebo pisze:
kristofer pisze:gdyby Wisła wygrała w Pradze, to moim zdaniem na fali mogłaby pokusić się o wygraną z Jekami. Jednak po tak frajersko przegranym meczu spodziewam się porażki w jutrzejszym meczu, aczkolwiek chciałbym się mylić...



Mam odwrotne odczucia. Myślę ze jakbyśmy wygrali w Pradze to byłaby to tylko motywacja dla Jekow by pokazać ze to oni są numerem jeden.


też o tym myślałem, ale wydaje mi się, że przy wygranej w Pradze nasze byłyby bardziej pewne swojej wartości i skoro ogrywają swoich rywali to kto jak nie one mają pokonać Jeki?

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: Greebo » 25 listopada 2014, 19:24

Mysle ze jednak sa świadome ze K.Vaughn to jednak nie C.Parker, i ze Vesela ma niewiele wspólnego z Taurasi itd. :) O to czy gdzieś poprzedni mecz nie zostawił jakiś śladów obawiałbym sie ewentualnie gdyby doszło znów do końcówki "na styku" i jakiś wolnych ale tu tez jednak mam nadzieje ze nasze zawodniczki swoje juz w życiu wygrały i swoje przegrały i tak łatwo sie nie załamują. Zresztą z psychologicznego punktu widzenia to cięższym byl moim zdaniem juz np mecz nr 4 w finałach rok temu, zwłaszcza po tej 3 kwarcie meczu nr 3 w której Polkowice zagrały jak natchnione. Wtedy trzeba było sie podnieść natychmiast bo juz więcej szans na nadrobienie strat nie było.

A jutro mają mecz ktory jeszcze o niczym nie decyduje. Co więcej - nikt im głów nie pourywa nawet jak wysoko przegrają. Nie wiem co im w głowach siedzi ale chciałbym by po prostu cieszyły sie nim i możliwością konfrontacji z takimi rywalkami.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

rzymi
Oldboy
Posty: 5103
Rejestracja: 29 stycznia 2008, 18:20
Lokalizacja: Gdynia

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: rzymi » 25 listopada 2014, 23:28

4 kolejka

Środa, 26.11.2014
18:00 Good Angels Koszyce - Dynamo Kursk
18:00 BK Brno - Energa Toruń
18:30 Wisła Kraków - UMMC Ekaterinburg
19:00 Galatasaray Stambuł - USK Praga
20:30 Avenida Salamanca - Fenerbahce Stambuł
20:30 Bourges Basket - Agu Spor
Czwartek, 27.11.2014
20:30 Familia Schio - Nadieżda Orenburg
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: Greebo » 26 listopada 2014, 07:27

Według tego co podano w zapowiedzi kolejki na fibaeurope.com polskie kluby przegrały ostatnich ... 19 spotkań z UMMC :)
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

OjTam
Młodzik
Posty: 562
Rejestracja: 11 grudnia 2011, 14:37

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: OjTam » 26 listopada 2014, 13:34

Tak więc trzymajmy kciuki za Wisłę by przełamała tą "passę" !

bodek38
Młodzik
Posty: 519
Rejestracja: 07 listopada 2008, 22:13
Lokalizacja: RYBNIK

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: bodek38 » 26 listopada 2014, 18:01

transmisja jakaś bedzie?

Awatar użytkownika
betti
Senior
Posty: 3625
Rejestracja: 02 lutego 2005, 17:01
Lokalizacja: Świnoujście

Re: EUROLIGA 2014/2015

Postautor: betti » 26 listopada 2014, 18:16

Debiutantka Roku!!!

"Rozpędź się a ściana sama Cię znajdzie" - Tomasz M.

Ave Becky!!!


Wróć do „Rozgrywki w Europie/ME”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości