EUROLIGA 2014/2015
Moderatorzy: ann, Ałgaja, bart_81
Re: EUROLIGA 2014/2015
wielkie dzięki
-
reaktywacja
- Junior
- Posty: 2236
- Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 22:38
- Lokalizacja: kiedyś koszykarska stolica Polski
Re: EUROLIGA 2014/2015
Kompromitacji ze strony Wisły nie było, natomiast wspaniały wynik w Brnie - gratulacje dla Energi! 
14 koron:
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...
- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...
- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.
Re: EUROLIGA 2014/2015
Pogromu nie było, nie było także jakiegoś gryzienia parkietu. nie rozumiem obrony strefowej w IV kwarcie. 3 razy z rzędu nie zdążyliśmy się nawet ustawić. 
Re: EUROLIGA 2014/2015
Strefy próbowaliśmy zapewne m.in. dlatego, że graliśmy wtedy na obwodzie z Allie, Kryśką i Sloot.
Odnośnie meczu, zagraliśmy fajne spotkanie, szkoda że Jantel i Abdi zagrały słabiej, zabrakło ich punktów, ale z drugiej strony jak myślę o tym, w jaki sposób zachowywała się Taurasi to mam wrażenie, że po prostu gdyby nasze panie z LA zagrała lepiej w ataku to i tak Jeki włączyły następny bieg...
Odnośnie meczu, zagraliśmy fajne spotkanie, szkoda że Jantel i Abdi zagrały słabiej, zabrakło ich punktów, ale z drugiej strony jak myślę o tym, w jaki sposób zachowywała się Taurasi to mam wrażenie, że po prostu gdyby nasze panie z LA zagrała lepiej w ataku to i tak Jeki włączyły następny bieg...
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: EUROLIGA 2014/2015
No i po meczu z Jekami. Wygrał faworyt, wygrał zasłużenie kontrolując mecz niemal od początku. Można mieć pretensje do paru sędziowskich decyzji, można narzekać że parę więcej puntów powinniśmy zdobyć bo pozycje były, ale w moim odczuciu niewiele by to zmieniło : inny byłby wynik ale nie zwycięzca. Ogólnie wstydu nie było, ale mecz przegrany więc i powodów do dumy mieć nie możemy. Ot, taki "planowy" mecz, ta porażka nie boli w przeciwieństwie do tej z Pragi.
Ważne dla nas ze znów wyniki innych spotkań ułożyły się po naszej myśli, pokazując równocześnie jak dobrze my zagraliśmy w meczach z Praga i Kurskiem.
Dzisiejsza porażka była na swój sposób "planowana", teraz przed nami 5 kluczowych spotkań: wyjazd do Torunia a potem po tygodniowej przerwie kolejno: Artego (dom), Montpellier (wyjazd), Polkowice (wyjazd) i na zakończenie tej serii "wielki" mecz w Kraków Arenie z Galatasaray. Jeśli zawodniczki chcą zapewnić sobie i nam dobry humor na święta powinny wygrać min 4 z nich w tym obowiązkowo oba euroligowe. Jakaś jedna czy nawet dwie porażki w lidze na ten moment sa dla mnie do "przełknięcia"
Ważne dla nas ze znów wyniki innych spotkań ułożyły się po naszej myśli, pokazując równocześnie jak dobrze my zagraliśmy w meczach z Praga i Kurskiem.
Dzisiejsza porażka była na swój sposób "planowana", teraz przed nami 5 kluczowych spotkań: wyjazd do Torunia a potem po tygodniowej przerwie kolejno: Artego (dom), Montpellier (wyjazd), Polkowice (wyjazd) i na zakończenie tej serii "wielki" mecz w Kraków Arenie z Galatasaray. Jeśli zawodniczki chcą zapewnić sobie i nam dobry humor na święta powinny wygrać min 4 z nich w tym obowiązkowo oba euroligowe. Jakaś jedna czy nawet dwie porażki w lidze na ten moment sa dla mnie do "przełknięcia"
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: EUROLIGA 2014/2015
Wyniki w grupie układają się po myśli Wisły. Dziś Galatasaray poniosło klęskę u siebie z Pragą 43:72. Spojrzałem na skład Galaty i chyba figuruje tam obecnie najwyższa koszykarka świata Inci Guclu, która mierzy 205cm. Pewnie jeszcze urośnie, bo nie ma skończonych 16 lat.
Co ciekawe najwyższą kobietą świata jest w chwili obecnej Turczynka. Przy niej jednak nasza śp. Małgosia była ładna i przede wszystkim bardzo sprawna - http://www.fakt.pl/wydarzenia/turcja-ru ... 86127.html
Co ciekawe najwyższą kobietą świata jest w chwili obecnej Turczynka. Przy niej jednak nasza śp. Małgosia była ładna i przede wszystkim bardzo sprawna - http://www.fakt.pl/wydarzenia/turcja-ru ... 86127.html
Re: EUROLIGA 2014/2015
Może i porażka planowa, ale gra Jantel dzisiaj to jakaś parodia była
BTW Jak to jest cholera, że mając karnet nie mam pojęcia gdzie będę siedział w Arenie, w przeciwieństwie do osób, które na mecze chodzą od przypadku do przypadku?
BTW Jak to jest cholera, że mając karnet nie mam pojęcia gdzie będę siedział w Arenie, w przeciwieństwie do osób, które na mecze chodzą od przypadku do przypadku?
-
Liquidor
- Młodzik
- Posty: 958
- Rejestracja: 04 maja 2005, 01:59
- Lokalizacja: Wisła Kraków
- Kontaktowanie:
Re: EUROLIGA 2014/2015
Jak to się dzieje, że będzie uczestnikiem wydarzenia historycznego, a i tak szukasz ch do d ?
Będzie osobny komunikat na początku grudnia, czytałeś newsy?
Nikt nie wie gdzie będzie dokładnie siedział, nie są sprzedawane bilety na konkretne miejsce tylko na sektory (no a w przypadku młyna to kilka sektorów, olaboga Ci to dopiero mają zagwozdkę)
Będzie osobny komunikat na początku grudnia, czytałeś newsy?
Nikt nie wie gdzie będzie dokładnie siedział, nie są sprzedawane bilety na konkretne miejsce tylko na sektory (no a w przypadku młyna to kilka sektorów, olaboga Ci to dopiero mają zagwozdkę)
TO MY KINOLE PAPIESKIEGO MIASTA
Re: EUROLIGA 2014/2015
danpe_ pisze:Może i porażka planowa, ale gra Jantel dzisiaj to jakaś parodia była![]()
...
Na antybiotyku ciężko się gra ...
Re: EUROLIGA 2014/2015
Naprawdę na meczu było ledwo 1800 widzów? Wierzyć mi się nie chce temu co FIBA wypisuje.
Re: EUROLIGA 2014/2015
Dzisiaj, podobnie jak i tydzień nie będzie z mojej strony jakiejś poważniejszej analizy, przy czym tym razem dlatego iż uważam ze to po prostu nie ma sensu. Jakieś głębsze wnioski po meczowe można według mnie wyciągać wtedy gdy rywal jest na w miarę zbliżonym poziomie. Może być trochę silniejszy, może być trochę słabszy, ale ta różnica nie może być zbyt duża. A jednak Jeki są póki co zespołem z trochę innej bajki, mimo że wczoraj w sumie nic wybitnego nie zagrały.
Długiego posta więc nie stworze ale jednak paroma spostrzeżeniami się podzielę. Pierwsza kwestia to nasz rywal – widać było ten potencjał który w nim drzemie. Oczywiście jeśli ktoś się spodziewał bóg wie czego, jakiś niesamowitych akcji czy indywidualnych popisów to pewnie może czuć się zawiedziony, ale pretensje powinien mięć głownie do siebie o dziecięce podejście do życia. To tak jakby oczekiwać że przyjedzie Barcelona i Messi w juz w pierwszej akcji minie wszystkich rywali po czym uderzy specjalnie w poprzeczkę by odbitą od niej piłkę dobić z przewrotki i to rozrywając siatkę w bramce. Takie rzeczy to sa możliwe w grach komputerowych lub ewentualnie w japońskich bajkach. W „Realu” wszystko to wygląda zdecydowanie bardziej prozaicznie i nie inaczej było wczoraj. Praktycznie żadna z gwiazd UMMC nie zbliżyła się do maksimum swoich możliwości a mimo to rywal wygrał pewnie i dość spokojnie.
Wpływ na taki stan rzeczy pewnie miał fakt, ze w porównaniu z meczami z tamtego sezonu które widziałem, wczoraj Jeki grały zdecydowanie bardziej skoncentrowane. Rozpoczęły co prawda na strasznym luzie, grając nonszalancko tak w ataku jak i w obronie, ale taki stan rzeczy trwał tylko przez pierwsze dwie minuty, podczas gdy rok temu takich przestojów miewały w meczu dużo więcej. Duza w tym zasługa zawodniczek drugiego planu, a zwłaszcza Toliver które ewidentnie chciała wreszcie zaistnieć w tej drużynie i sztuka ta jej się udała. Z resztą jej występ najlepiej pokazuje sile tej drużyny, w końcu to nie ona tam jest postacią wiodącą. Większość jej koleżankę zresztą tez dość solidnie wykonywała swoje obowiązki, poza Dianą która miała wczoraj wszystko w głębokim poważaniu. W całym meczu oddała tylko dwa rzuty, praktycznie tez nie próbowała gry 1 na 1.. i bynajmniej nie dlatego ze nie miała ku temu okazji. Może takie zalecenia miała od trenera, ale mam wrażenie ze po prostu nie miała na to ochoty. A to ile potrafi pokazała w tym jednym, jedynym celnym rzucie z gry oddanym w ostatniej sekundzie akcji stojąc gdzieś daleko za linią rzutów 3 punktowych. To był taki rzut z autografem. I to też obrazuje z jakim zapasem wczoraj grały Jeki.
A my? Na pewno pochwały nalezą się za obronę. Było co prawda parę sytuacji gdy rywalki miały zbyt dużo wolnego miejsca i czasu co wykorzystywały niemal perfekcyjnie (Gruda na półdystansie, Dominguez zza łuku) ale jednak zatrzymanie tego zespołu na 66 punktach to wynik więcej niż przyzwoity. Gorzej sytuacja wyglądała w ataku. Można winę zwalać na Lavender czy Abdi ale ja mam trochę inne, bardziej ogólne spostrzeżenie. Nasza gra co nie jest żadną tajemnicą opiera się na szukaniu łatwiejszych punktów ze strefy podkoszowej i z półdystansu natomiast zza łuku rzucamy tylko w ostateczności. I ogólnie rzecz biorąc taka filozofia gry mi dość odpowiada gdyż wówczas dyspozycja zespołu jest znacznie mniej loteryjna, nie trawie zespołów oddających po 20-kilka rzutów zza łuku na mecz. Dla mnie to jest – podobnie jak gra strefą w obronie – broń słabszych, liczenie na to że akurat będzie „wpadało”. Ale to nie znaczy że zespół nie powinien mieć wyćwiczonych i takich wariantów. Żadna skrajność nie jest dobra, także i w sporcie. I wczoraj moim zdaniem właśnie takiej alternatywy nam zabrakło by choćby i tylko postraszyć potentata. Jaki pod koszem dominowały, do tego doszła słabsza dyspozycja Lavender.. aż się prosiło by spróbować przenieść ciężar gry na obwód, zwłaszcza w końcówce meczu. Strata która mięliśmy wówczas nie była przecież jakąś wielka, ale gdy do końca gry zostaje kilka minut ciężko ja nadrobić grając „bezpiecznie” zwłaszcza gdy rywal bardzo dobrze zamyka strefę podkoszową.
Oczywiście, niosłoby to tez jakieś ryzyko, ale co mieliśmy tak naprawdę do stracenia? W tamtym sezonie i owszem, każdy punkt w meczu z takim Fenerbahce mógł miał znaczenie bo po zakończeniu sezonu zasadniczego stosunek koszy miał znaczenie przy ustalanie tabelki „zbiorczej”. Ale teraz? Małe punkty będą się tylko liczyć wówczas gdy dwa zespoły zakończa sezon z takim samym dorobkiem punktowym. Dobrze wiec ze wysoko wygraliśmy z Kurskiem i ze nasza porażka w Pradze była najmniejsza z możliwych, ale przecież ciężko oczekiwać że w końcowym rozrachunku będziemy na równi z Jekami. Można więc było podjąć to ryzyko, spróbować jakiś szalonych akcji. Nie wyszłoby? Trudno, niewielka strata, ale dawałoby to jakiś cień szansy na historyczny tryumf który już bez znaczenia by nie był. A my zagraliśmy tak mocno zachowawczo: mamy wiec wynik niby honorowy ale u mnie zostawiający taki drobny żal.
To tyle jeśli chodzi o moje odczucia ogólne. Jeśli chodzi o poszczególne zawodniczki to oczywiście najbardziej w oczy rzucała się dyspozycja Lavender. Faktem jest z było po niej widać duże osłabienie, już w pierwszej kwarcie była oblana potem a przecież wówczas tempo gry nie było jakieś szczególne. Jej niedyspozycja fizyczna niewątpliwie odbiła się na jej grze ale moim zdaniem jednak ważniejsza role odegrała tu Parker. Już w starciu z Nneka widać było ze Jantel jest świadoma tego ze jej koleżanka z LA ma jednak trochę większe umiejętności. Wtedy jednak lepiej wytrzymała mecz fizycznie i końcówce spotkania była zawodniczka lepsza. Ale wczoraj poprzeczka poszła jeszcze bardziej w góre. Parker jest niesamowicie skoczna i sprawna jak na jej wzrost a przecież w pobliżu była jeszcze Gruda. I niewątpliwie ten duet zrobił wrażenie na Lavender. W jej grze brakowało pewności, zdecydowania, akcje wykonywała tak jakby bała się w każdej chwili potężnego bloku.. Zresztą znamienne jest to ze w 4 kwarcie przelałam la się wówczas gdy jej klubowej koleżanki nie było na parkiecie.
Pozytywnie natomiast zaprezentowała Petronyte. Na początku co prawda i u niej widać było olbrzymi respekt w stosunku do rywala, ale po pierwszym celnym rzucie grała już dużo lepiej a naprawdę kawał dobrej „odwaliła” w obronie gdzie była zaporą bardzo ciężko do sforsowania. Niezłe wejścia zanotowały tez dwie rezerwowe: Kryska i Justyna. Nie przestraszyły się rywalek, grały bez strachu choć w końcówce widać tez było ze tej pierwszej jednak brakuje trochę opanowania a tej drugiej siły i sprawności by wziąć na siebie ciężar gry i odmienić losy meczu.
I na koniec jeszcze jedna uwaga. Mimo porażki, i mimo tych uwaga uważam ze ten mecz pokazał jaką drogę przebyliśmy przez te lata gry w eurolidze. Bo mimo że Jeki udowodniły swoja wyższość to jednak ten mecz niczym nie przypominał spotkań sprzed kilku lat, gdy ten zespół bił nas niemiłosiernie, mimo ze chyba nie była wówczas aż tak mocny jak w tym sezonie. Nie jesteśmy już tym zespołem co z czasów Edo oraz „polskiej myśli szkoleniowej” który w tego typu spotkaniach tylko prosił o najniższy wymiar kary. Oczywiście porażki, nawet wysokie dalej się mogą i pewnie będą zdarzać, bo taki jest sport, ale od czasów Hernandeza nie musimy ich zakładać „w ciemno” już przed spotkaniem.
Długiego posta więc nie stworze ale jednak paroma spostrzeżeniami się podzielę. Pierwsza kwestia to nasz rywal – widać było ten potencjał który w nim drzemie. Oczywiście jeśli ktoś się spodziewał bóg wie czego, jakiś niesamowitych akcji czy indywidualnych popisów to pewnie może czuć się zawiedziony, ale pretensje powinien mięć głownie do siebie o dziecięce podejście do życia. To tak jakby oczekiwać że przyjedzie Barcelona i Messi w juz w pierwszej akcji minie wszystkich rywali po czym uderzy specjalnie w poprzeczkę by odbitą od niej piłkę dobić z przewrotki i to rozrywając siatkę w bramce. Takie rzeczy to sa możliwe w grach komputerowych lub ewentualnie w japońskich bajkach. W „Realu” wszystko to wygląda zdecydowanie bardziej prozaicznie i nie inaczej było wczoraj. Praktycznie żadna z gwiazd UMMC nie zbliżyła się do maksimum swoich możliwości a mimo to rywal wygrał pewnie i dość spokojnie.
Wpływ na taki stan rzeczy pewnie miał fakt, ze w porównaniu z meczami z tamtego sezonu które widziałem, wczoraj Jeki grały zdecydowanie bardziej skoncentrowane. Rozpoczęły co prawda na strasznym luzie, grając nonszalancko tak w ataku jak i w obronie, ale taki stan rzeczy trwał tylko przez pierwsze dwie minuty, podczas gdy rok temu takich przestojów miewały w meczu dużo więcej. Duza w tym zasługa zawodniczek drugiego planu, a zwłaszcza Toliver które ewidentnie chciała wreszcie zaistnieć w tej drużynie i sztuka ta jej się udała. Z resztą jej występ najlepiej pokazuje sile tej drużyny, w końcu to nie ona tam jest postacią wiodącą. Większość jej koleżankę zresztą tez dość solidnie wykonywała swoje obowiązki, poza Dianą która miała wczoraj wszystko w głębokim poważaniu. W całym meczu oddała tylko dwa rzuty, praktycznie tez nie próbowała gry 1 na 1.. i bynajmniej nie dlatego ze nie miała ku temu okazji. Może takie zalecenia miała od trenera, ale mam wrażenie ze po prostu nie miała na to ochoty. A to ile potrafi pokazała w tym jednym, jedynym celnym rzucie z gry oddanym w ostatniej sekundzie akcji stojąc gdzieś daleko za linią rzutów 3 punktowych. To był taki rzut z autografem. I to też obrazuje z jakim zapasem wczoraj grały Jeki.
A my? Na pewno pochwały nalezą się za obronę. Było co prawda parę sytuacji gdy rywalki miały zbyt dużo wolnego miejsca i czasu co wykorzystywały niemal perfekcyjnie (Gruda na półdystansie, Dominguez zza łuku) ale jednak zatrzymanie tego zespołu na 66 punktach to wynik więcej niż przyzwoity. Gorzej sytuacja wyglądała w ataku. Można winę zwalać na Lavender czy Abdi ale ja mam trochę inne, bardziej ogólne spostrzeżenie. Nasza gra co nie jest żadną tajemnicą opiera się na szukaniu łatwiejszych punktów ze strefy podkoszowej i z półdystansu natomiast zza łuku rzucamy tylko w ostateczności. I ogólnie rzecz biorąc taka filozofia gry mi dość odpowiada gdyż wówczas dyspozycja zespołu jest znacznie mniej loteryjna, nie trawie zespołów oddających po 20-kilka rzutów zza łuku na mecz. Dla mnie to jest – podobnie jak gra strefą w obronie – broń słabszych, liczenie na to że akurat będzie „wpadało”. Ale to nie znaczy że zespół nie powinien mieć wyćwiczonych i takich wariantów. Żadna skrajność nie jest dobra, także i w sporcie. I wczoraj moim zdaniem właśnie takiej alternatywy nam zabrakło by choćby i tylko postraszyć potentata. Jaki pod koszem dominowały, do tego doszła słabsza dyspozycja Lavender.. aż się prosiło by spróbować przenieść ciężar gry na obwód, zwłaszcza w końcówce meczu. Strata która mięliśmy wówczas nie była przecież jakąś wielka, ale gdy do końca gry zostaje kilka minut ciężko ja nadrobić grając „bezpiecznie” zwłaszcza gdy rywal bardzo dobrze zamyka strefę podkoszową.
Oczywiście, niosłoby to tez jakieś ryzyko, ale co mieliśmy tak naprawdę do stracenia? W tamtym sezonie i owszem, każdy punkt w meczu z takim Fenerbahce mógł miał znaczenie bo po zakończeniu sezonu zasadniczego stosunek koszy miał znaczenie przy ustalanie tabelki „zbiorczej”. Ale teraz? Małe punkty będą się tylko liczyć wówczas gdy dwa zespoły zakończa sezon z takim samym dorobkiem punktowym. Dobrze wiec ze wysoko wygraliśmy z Kurskiem i ze nasza porażka w Pradze była najmniejsza z możliwych, ale przecież ciężko oczekiwać że w końcowym rozrachunku będziemy na równi z Jekami. Można więc było podjąć to ryzyko, spróbować jakiś szalonych akcji. Nie wyszłoby? Trudno, niewielka strata, ale dawałoby to jakiś cień szansy na historyczny tryumf który już bez znaczenia by nie był. A my zagraliśmy tak mocno zachowawczo: mamy wiec wynik niby honorowy ale u mnie zostawiający taki drobny żal.
To tyle jeśli chodzi o moje odczucia ogólne. Jeśli chodzi o poszczególne zawodniczki to oczywiście najbardziej w oczy rzucała się dyspozycja Lavender. Faktem jest z było po niej widać duże osłabienie, już w pierwszej kwarcie była oblana potem a przecież wówczas tempo gry nie było jakieś szczególne. Jej niedyspozycja fizyczna niewątpliwie odbiła się na jej grze ale moim zdaniem jednak ważniejsza role odegrała tu Parker. Już w starciu z Nneka widać było ze Jantel jest świadoma tego ze jej koleżanka z LA ma jednak trochę większe umiejętności. Wtedy jednak lepiej wytrzymała mecz fizycznie i końcówce spotkania była zawodniczka lepsza. Ale wczoraj poprzeczka poszła jeszcze bardziej w góre. Parker jest niesamowicie skoczna i sprawna jak na jej wzrost a przecież w pobliżu była jeszcze Gruda. I niewątpliwie ten duet zrobił wrażenie na Lavender. W jej grze brakowało pewności, zdecydowania, akcje wykonywała tak jakby bała się w każdej chwili potężnego bloku.. Zresztą znamienne jest to ze w 4 kwarcie przelałam la się wówczas gdy jej klubowej koleżanki nie było na parkiecie.
Pozytywnie natomiast zaprezentowała Petronyte. Na początku co prawda i u niej widać było olbrzymi respekt w stosunku do rywala, ale po pierwszym celnym rzucie grała już dużo lepiej a naprawdę kawał dobrej „odwaliła” w obronie gdzie była zaporą bardzo ciężko do sforsowania. Niezłe wejścia zanotowały tez dwie rezerwowe: Kryska i Justyna. Nie przestraszyły się rywalek, grały bez strachu choć w końcówce widać tez było ze tej pierwszej jednak brakuje trochę opanowania a tej drugiej siły i sprawności by wziąć na siebie ciężar gry i odmienić losy meczu.
I na koniec jeszcze jedna uwaga. Mimo porażki, i mimo tych uwaga uważam ze ten mecz pokazał jaką drogę przebyliśmy przez te lata gry w eurolidze. Bo mimo że Jeki udowodniły swoja wyższość to jednak ten mecz niczym nie przypominał spotkań sprzed kilku lat, gdy ten zespół bił nas niemiłosiernie, mimo ze chyba nie była wówczas aż tak mocny jak w tym sezonie. Nie jesteśmy już tym zespołem co z czasów Edo oraz „polskiej myśli szkoleniowej” który w tego typu spotkaniach tylko prosił o najniższy wymiar kary. Oczywiście porażki, nawet wysokie dalej się mogą i pewnie będą zdarzać, bo taki jest sport, ale od czasów Hernandeza nie musimy ich zakładać „w ciemno” już przed spotkaniem.
Ostatnio zmieniony 27 listopada 2014, 12:33 przez Greebo, łącznie zmieniany 1 raz.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: EUROLIGA 2014/2015
przemoe pisze:Naprawdę na meczu było ledwo 1800 widzów? Wierzyć mi się nie chce temu co FIBA wypisuje.
Hala wczoraj nie pękała w szwach (pękanie w szwach to tak stan na R22, gdzie zasady BHP nie istnieją
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: EUROLIGA 2014/2015
Liquidor pisze:Jak to się dzieje, że będzie uczestnikiem wydarzenia historycznego, a i tak szukasz ch do d ?
Będzie osobny komunikat na początku grudnia, czytałeś newsy?
Nikt nie wie gdzie będzie dokładnie siedział, nie są sprzedawane bilety na konkretne miejsce tylko na sektory (no a w przypadku młyna to kilka sektorów, olaboga Ci to dopiero mają zagwozdkę)
No właśnie na początku grudnia to tak o 2 tygodnie za późno.
Nie szukam żadnego wacka, tylko skoro mam karnet to oczekuję, że będę miał jakiekolwiek pierwszeństwo w zakupie biletu, czy wyborze miejsc (tak to się dzieje w normalnych klubach), a nie gdzieś na końcu, czy w połowie sprzedaży klub wyznaczy mi miejsce. Trochę się obawiam się, że będzie to miejsce mało ciekawe, sądząc po tym, na jakie sektory wczoraj bilety się dobrze sprzedawały. Akurat na te, na których chciałbym się znaleźć. Obawy swoje opieram na tym, jak wczoraj na meczu Euroligowym zostały przez ochronę potraktowane osoby posiadające karnet i niemogące usiąść na "swoich" miejscach, do których są przyzwyczajone.
Ponadto chcę zabrać parę osób znajomych i rodzinę na mecz. Logiczne jest, że chcą się znaleźć gdzieś obok mnie, a nie potrafię im powiedzieć, gdzie mają sobie bilety kupić.
To takie dziwne? To taki problem wyznaczyć na początku sprzedaży sektor dla karnetowców? Bez jaj.
Z młynem nikt nie będzie miał problemu żeby sobie znaleźć miejsce, nie sądzę aby frekwencja na młynie wzrosła z 4 osób, jakie się w tym sezonie pojawiają tam na meczach (wliczając wczorajszy do tej statystyki) do 5 000. Na piłce jest z tym problem, a koszykówka kobiet jest mniej popularna i nie ma tu co zaklinać rzeczywistości.
Oczywiście należy się spodziewać napływu osób które Wiśle nie kibicują, ale chcą zobaczyć halę/stadion/rywala, takich debili to na meczach Wisła-Legia pełno, tutaj też się pojawią.
Niemniej trzymam kciuki, niech się hala zapełni Wiślakami, a nie oszołomami rodem z siatkówki.
Co do meczu - dziwię się, że na minutę do końca Wisła przegrywając mniej-więcej 8 pkt zamiast próbować jakąś trójką zmniejszyć dystans do rywala, gra pełną dwudziestoczterosekundową akcję. Dziwne. Już nawet nie chodzi o wygraną, ale o sam wynik, który mógłby wyglądać lepiej.
Dzięki Bogu, albo innemu Światowidowi, że Petronyte wczoraj zagrała przyzwoicie, nie w każdym meczu prezentuje taki poziom. Gdyby nie ona, to byłby pogrom pod koszem, w świetle tego, jak zagrała Jantel.
Rzut Taurasi praktycznie na równi z buzzerem z dystansu - malinka, kopara mi opadła.
Uważam, że Svitek ma ciągle nad czym pracować w naszej grze obronnej, ten mecz powinni sobie w swoim gronie dokładnie przeanalizować, bo jest on dobrym materiałem szkoleniowym. Kilka razy w obronie nasze panie się nie popisały, warto im to pokazać na monitorze i wyciągnąć z tego wnioski, wszak nieczęsto przyjeżdża do nas aż tak dobry rywal. Grzechem byłoby z punktu widzenia szkolenia i podnoszenia swoich umiejętności nie skorzystać z takiej okazji.
Re: EUROLIGA 2014/2015
danpe_ pisze:Co do meczu - dziwię się, że na minutę do końca Wisła przegrywając mniej-więcej 8 pkt zamiast próbować jakąś trójką zmniejszyć dystans do rywala, gra pełną dwudziestoczterosekundową akcję. Dziwne. Już nawet nie chodzi o wygraną, ale o sam wynik, który mógłby wyglądać lepiej.
Przez ostatnie 5 minut meczu próbowaliśmy grać szybkie akcje i to nie przynosiło efektów (pewnie dlatego, że graliśmy za szybko). W ostatniej minucie to już nasze zawodniczki wielkiej wiary nie miały (i tak, pewnie zaraz można powiedzieć, że gdyby Praga tydzień wcześniej nie wierzyła... tylko, że w Pradze widziała jak my się denerwujemy i padamy, a nasz wczorajszy rywal na każdym z możliwych poziomów (mentalnie, umiejętnościami, fizycznie) był od nas lepszy.
Odnośnie Kraków Areny - mnie temat tego gdzie będę siedzieć nie specjalnie zajmuje, ale z tego co wiem, to osoby które mają karnety mają siedzieć na sektorze, na który nie można kupić biletów.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
-
Liquidor
- Młodzik
- Posty: 958
- Rejestracja: 04 maja 2005, 01:59
- Lokalizacja: Wisła Kraków
- Kontaktowanie:
Re: EUROLIGA 2014/2015
danpe_ pisze:No właśnie na początku grudnia to tak o 2 tygodnie za późno.
Nie szukam żadnego wacka, tylko skoro mam karnet to oczekuję, że będę miał jakiekolwiek pierwszeństwo w zakupie biletu, czy wyborze miejsc (tak to się dzieje w normalnych klubach), a nie gdzieś na końcu, czy w połowie sprzedaży klub wyznaczy mi miejsce. Trochę się obawiam się, że będzie to miejsce mało ciekawe, sądząc po tym, na jakie sektory wczoraj bilety się dobrze sprzedawały. Akurat na te, na których chciałbym się znaleźć. Obawy swoje opieram na tym, jak wczoraj na meczu Euroligowym zostały przez ochronę potraktowane osoby posiadające karnet i niemogące usiąść na "swoich" miejscach, do których są przyzwyczajone.
Ponadto chcę zabrać parę osób znajomych i rodzinę na mecz. Logiczne jest, że chcą się znaleźć gdzieś obok mnie, a nie potrafię im powiedzieć, gdzie mają sobie bilety kupić.
To takie dziwne? To taki problem wyznaczyć na początku sprzedaży sektor dla karnetowców? Bez jaj.
Z młynem nikt nie będzie miał problemu żeby sobie znaleźć miejsce, nie sądzę aby frekwencja na młynie wzrosła z 4 osób, jakie się w tym sezonie pojawiają tam na meczach (wliczając wczorajszy do tej statystyki) do 5 000. Na piłce jest z tym problem, a koszykówka kobiet jest mniej popularna i nie ma tu co zaklinać rzeczywistości.
Oczywiście należy się spodziewać napływu osób które Wiśle nie kibicują, ale chcą zobaczyć halę/stadion/rywala, takich debili to na meczach Wisła-Legia pełno, tutaj też się pojawią.
Niemniej trzymam kciuki, niech się hala zapełni Wiślakami, a nie oszołomami rodem z siatkówki.
Już się tak nie podniecaj tym faktem, że posiadasz karnet. Fajnie, że są takie osoby, ale medal za to to Ci się raczej nie należy.
Co robi ochrona na meczach to nie moja brożka. Podszedłeś spytać ludzi sprzedających bilety jak rozwiązać Twój problem? Czy musisz mieć wszystko na złotej tacy podane bo taki z Ciebie prze ważny karnetowicz?
Dla ludzi których chcesz zabrac na mecz i tak byś mógł kupić bilet tylko na dany sektor na który wczoraj była sprzedaż. A sprzedaż była tylko na 1 sektor z danej puli cenowe. To wszystko jest zrozumiałe, klub robi coś po raz pierwszy, nie ma do dyspozycji zaawansowanych systemow informatycznych, więc jakoś tą sprzedaż musi ogarnąc, na tyle na ile może. A wykazać się lekkim zrozumien tematu to nie jest jakiś wielki koszt intelektualny, Panie karnetowicz.
Od młyna to Ty się odstosunkuj, raz, że nie jesteś i raczej nie byłeś jego cześcią, dwa, że wciąż trwa zmiana pokoleń, 3, że młyn jestem miejscem które nie zawsze posiada przywilej dokładnego śledzenia wydarzeń boiskowych, więc dziwnym nie jest że ludziom nie chce chodzić się na mecz ligowe gdzie emocji jest jak na lekarstwo. W Eurolidze tragedii nie ma.
Pisząc o 4 osobach w młynie i problemem z zapełnieniem stadionu jak wyznacznikiem na mecz halowy wykazujesz się ignorancją i brakiem znajomości specyfiki środowiska wiślackiego. Nie ma to przełożenia, i już nie raz zostało udowodnione, że nie ma dla nas rzeczy nie możliwych a wszystko zależy od naszego zaangażowania.
Ja mocno wierzę w kompelt zarówno na młynie jak i na całej hali, i do tego celu będę dążył znanymi i możliwymi w indywidualnym przypadku środkami.
TO MY KINOLE PAPIESKIEGO MIASTA
Wróć do „Rozgrywki w Europie/ME”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości
