Postautor: Greebo » 04 grudnia 2013, 11:41
Jako że Wisła w tym tygodniu odpoczywa, postanowiłem tak leciutko włożyć kij w mrowisko i tym razem napisać trochę więcej o drugim naszym eksportowym zespole czyli Polkowicach. Oczywiście z nie robie tego jako kibic tej drużyny – dla mnie jest jednym z 19 potencjalnych rywali Wisły w tych rozgrywkach, z ta tylko różnica ze ich występy mogą mieć i dla „Białej Gwiazdy” konsekwencji w przyszłości (o tym będzie później)
Początek sezonu w wykonaniu ‘pomarańczowych’ jest z pewnością mocno rozczarowujący. Jak do tej pory przegrali nie tylko wszystkie mecze które teoretycznie przegrać mieli prawo (Wisła, Salamanka, Spartak), ale także i dwa kolejne w których byli zdecydowanymi faworytami (ROW, Wilno). Co więcej w meczach z tymi silniejszymi rywalami trudno nawet mówić o jakiejś wyrównanej walce – z Wisła było -17, z Salamanka – 15 a mecz ze Spartakiem praktycznie zakończyła się po 1 kwarcie. To duża różnica w stosunku choćby i do początku ubiegłego sezonu w eurolidze, kiedy to co prawda Polkowice przegrywały sporo (bilans 1-3 po 4 meczach, 2-5 po 7-miu) ale praktycznie wszystkie porażki były poniesione po meczach „na styku”, a przecież rywale byli wówczas dużo silniejsi.
Podstawową bolączką Polkowiczanek jest póki co gra w ataku. W obronie tez co prawda zdążają się im mecze słabsze niż to było rok temu, ale ogólnie tam poniżej pewnego minimum nie schodzą. Natomiast w ofensywie jest już bardzo smutno – nieco ponad 56 pkt zdobywcach jak dotąd w meczu, daje im zaledwie 17 miejsce w stawce wszystkich drużyn, i to pomimo najłatwiejszego z możliwych terminarza w pierwszych 4 kolejkach. Podstawowy powód takiego stanu rzeczy jest jasny – dużo słabszy potencjał personalny. Rok temu gra Polkowiczanek opierała się na trojce: Palau, Nneka, Snell. To te panie decydowały o obliczu ich gry, a dzięki temu że skupiały na sobie uwagę rywalek to i koleżankom było łatwiej. Dziś nie ma już dwóch pierwszych, i choć zastępstwa nie sa anonimowe – bo Skera co by nie mówić umie sporo a i McCerville jest uznanym nazwiskiem – to jednak różnica jest wyraźnie widoczna. Słabiej tez gra Snell (choć początek poprzedniego sezonu tez nie był u niej jakiś super udany) przy czym wydaje mi się ze tu mamy do czynienia z podobna sytuacja jak w wypadku Anke de Mondt w Wisle. Belgijka w pierwszym sezonie gry w Wiśle nie była podstawowa opcja w ataku, a mimo to – a może właśnie dlatego – spisywała się dużo lepiej niż rok później gdy to już na niej w większym stopniu spoczywał obowiązek zdobywania punktów. Teraz podobnie sytuacja wyga z Snell, na która obecnie rywale szykują się zapewne mocniej niż to było poprzednio, tym bardziej że reszta obwodu Polkowic nie stanowi wielkiego zagrożenia. Skera gra na słabym procencie, Musina po „eksplozji talentu” w finałach wróciła do swojego stałego poziomu, Oblak jest melodia przyszłości a Polki to panie co najwyżej od obrony. Kluczową dla dalszej gry tego zespołu wydaje mi się wiec kwestia zdrowia Bimbaite – czy i kiedy wróci do gry i to na pełnych obrotach.
Dodatkowym problem zespołu Dolnego Śląska jest tez dość późne skompletowanie kadry a także duża ilość kontuzji i urazów. Oprócz wspominanej już Bimbaite problemy miały Oblak i Leciejewska. To wszystko przypomina w dużym stopniu nasza sytuacja rok temu. Tez były problemy z późnymi przylotami zawodniczek, tez było dużo kontuzji i tez się to szybko przełożyło na fatalny start sezonu. Presji jaka się wówczas wytworzyła ewidentnie nie wytrzymaliśmy. Polkowice sa w o tyle lepszej sytuacji, ze tam raczej nie dojdzie do nerwowych ruchów. Spodziewam się ze po poprzednim świetnym sezonie Winnicki ma na tyle duzy kredyt zaufania że może spokojnie pracować nad poprawa gry zespołu, a z pomocą przychodzi mu zarówno 2 etapowy system rozgrywek w PLKK jak i straszna mizeria jeśli chodzi o rywali w grupie pucharowej. Co prawda na pierwszy rzut oka skład grupy jest niemal identyczny jak rok temu, gdy była uznawana za najsilniejszą, bo spotkało się w niej 5 tych samych drużyn + uznana firma z Rosji, ale jak się tylko zerknie w składy to widać ze wszyscy „starzy znajomi” z poprzedniego sezonu się osłabili a jakiekolwiek porównywanie obecnego Spartaka do zeszłorocznych Jeków jest po prostu niesmaczne. Ten zespół to w praktyce druga piątka Spartaka z poprzednich rozgrywek, wzmocniona tylko i tak nie będąca w pełni formy po kontuzji A.Jones i uzupełniona juniorkami. Uważam wiec ze mimo fatalnego startu, Polkowice i tak powinny spokojnie wyjść z grupy a powalczyć powinny nawet o 3 pozycje – za plecami Pragi i Galatasaray.
Nie zmienia to faktu że w dwóch pozostałych w tym roku kalendarzowym spotkań o wygrane może być im ciężko, bo przyjdzie im się mierzyć w nich właśnie z ta dwójka najsilniejszych rywali, będących na dodatek w dość dobrej formie. Mecz z Galatasaray dopiero za tydzień, wiec o tym rywalu pisać nie będę, natomiast parę zdań poświęcę dzisiejszemu rywalowi Polkowic czyli Pradze, które sa póki co na dobrej drodze by przełamać jakies ciążące nad nimi fatum.
Od ładnych paru lat zespół ten dysponował bardzo przyzwoitym budżetem (w tym sezonie całkiem możliwe ze jest on najwyższy w europie nie-turecko-rosyjskiej) z roku na rok budował coraz mocniejszy skład, i systematycznie dostawał w dupę. Tzn w lidze oczywiście wygrywał – Brno od kilku sezonów nie ma potencjału by rywalizować z Praga na choćby wyrównanym poziomie, ale w eurolidze zawód gonił zawód. Do tej pory ani raz nie udało się Prażankom awansować choćby do najlepszej ósemki, co przy ich możliwościach jest duża sztuką. Tym razem może być inaczej.
Po ubiegłosezonowej porażce działacze w stolicy Czechy wykazali się spora cierpliwością. Zatrzymali zarówno trenerkę, jak i większość zawodniczek a z tych które odeszły pewnie jedynie w wypadku Brunson przesadziły względy finansowe. Pozostały kwartet – Lardy, Babinka, Skerovic, DeForge ewidentnie zawodził wiec po nich chyba nikt nad Wełtawa nie płacze. Z nowych transferów kluczowym wydaje się pozyskanie Palau. Doświadczona Hiszpanka już w Polkowicach udowodniła ze choć momentami jej gra nie wygląda specjalnie efektownie to jest nad wyraz efektywna. Palau gra w sposób nawet nie tyle inteligentny co cyniczny, bardzo nie przyjemny dla rywalek, w ataku potrafi wymusić faule, a w obronie przeszkadzać w sposób nie do końca zgodny z przepisami, ale taki by unikać gwizdków arbitrów. I niewątpliwie taki jej styl gry znacznie pomaga zespołowi w tym, by być jak dotąd najlepiej broniąca druzyna euroligii, co w zestawieniu ze słabym atakiem Polkowic może zwiastować duże problemy dla pomarańczowych. Czeszki trąca ja do tej pory średnio tylko 54 pkt w meczu a byłoby pewnie jeszcze lepiej gdyby kontuzja nie wyłączyła z gry kolejnego nabytku czyli J.Vesely, zawodniczki jeszcze mniej efektowanej od Palau, ale za to chyba najlepszej w europie specjalistki od zadań specjalnych. Szału nie robi natomiast nowo pozyskana amerykanka – L.Clarendon - 2,3 pkt na mecz to dla zawodniczki zza oceanu wynik tragiczny, choć 8 pkt rzuconych w ostatnim meczu z Galatasaray może sugerować ze pomału zaczyna się rozkręcać. Jeśli chodzi o pozostałe zawodniczki to zwraca uwagę powrót do dobrej dyspozycji J.Dubljevic. 2 lata temu była jedna z gwiazd ME rozgrywanych w Polsce, ale kolejne dwa sezony zmarnowała. Teraz ewidentnie wróciła do optymalnej dyspozycji a co za tym idzie to czołówki Europejek na pozycjach ¾. Poza reprezentantką Czarnogóry Polkowice musza zwrócić baczniejsza uwagę także na K.Vaughn, oraz na czeski duet Elhotova – Viteckova. Ta druga nie gra Moz epoki co rewelacyjnie ale zostawienie jej bez opieki na obwodzie to samobójstwo… ogólnie trudno powiedzieć by Praga była silniejsza niż rok temu, w mojej opinii jest nawet trochę słabsza, bo jednak brak takiej podkoszowej jaką była Brunson to olbrzymia strata, ale ewidentnie lepiej funkcjonuje jako zespół – jak dotąd sa obok Jekow jedynym klubem euroligowym który w tym sezonie nie zaznał porażki czy to w pucharach, czy też w rodzimej lidze, a maja już za sobą mecze w Moskwie i u siebie z Galatasaray. Jeśli dzis tez wygrają to będą na najlepszej drodze do rozstawienie w PO, a to może im otworzyć im drogę do wyczekiwanego F8.
A to nie byłoby najlepszym rozwiązaniem dla Polskich klubów (tu wracam do kwestii – Polkowice a sprawa Krakowska w eurolidze). Zgodnie z informacjami które już tam kiedyś się pojawiły, w przyszłym sezonie może dojść do kolejnej redukcji w eurolidze. Tym razem z 20 zespołów ostałoby się 16 co jest zresztą kolejnym dowodem na „zwijanie” się tych rozgrywek, ostatnio tak mało było w sezonie 2003/04 – bardzo udanym dla Lotosu. Rok później stawka drużyn wzrosła, na czym skorzystała m.in. Wisła dostając dziką kartę – od tego czasu gramy już w tych rozgrywkach nieprzerwanie. Dobrze by było by teraz sytuacja się nie odwróciła, a można mieć takie obawy. Nie sądze by FIBA chciała się pozbyć któregoś z krajów z euroligii, wiec raczej ograniczy się do redukcji miejsc dla tych państw, które maja więcej niż 1 przedstawiciela. Na pierwszy ogień powinny pójść Rosja i Turcja, mające po 3 przedstawicieli, bo w nowym systemie maja być tylko 2 grupy a FIBA raczej unikała sytuacji w których 2 zespoły z tego samego kraju miałby się spotkać ze sobą w fazie grupowej. Pozostałe dwa miejsca byłby pewnie zabrane krajom które posiadają obecnie po 2 zespoły przy czym sytuacja Francji i mimo wszystkim Hiszpanii wydaje się bezpieczna (chyba ze na płw. Iberyjskim jeszcze pogłębi się kryzys) a przesadzony zdaje się los Węgier (od lat nic nie Graja, a i teraz nie będzie lepiej). O to ostatnie miejsc boj powinny stoczyć właśnie Polska i Czechy. Ostatnimi laty nasze akcje stały wyzej – 1 zespół by zawsze w 8-ce, drugi wychodził z grupy, ale jeśli teraz któremuś z naszych zespołów podwinęłaby się noga a Praga zaszalała w F8 to może być jeszcze różnie. Dlatego lepiej chuchać na zimne i walczyć już teraz zwłaszcza przeciwko najgroźniejszym rywalkom.
edit: zapomniałem napisać jak widze rozstrzygniecie dzisiejszego spotkania: mecz na styku, na niskim pułapie punktowym, Praga lekkim faworytem, ale wygrana Polkowic tez mnie nie zdziwi. Zadecydowac moze jakies 2-3 minutowy zreyw punktowy ktoprejs z druzyn.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...