MŚ koszykarek 2014 - Turcja
: 01 października 2014, 19:07
widzę, że nikogo nie pasjonują mistrzostwa świata koszykarek, skoro nawet nie został założony temat...
Turniej o mistrzostwo świata koszykarek w Turcji wkracza już w decydującą fazę. W chwili pisania w grze o medale pozostało 9 zespołów. Przed chwilą zakończył się trzeci mecz o prawo gry w ćwierćfinale. Białoruś dokonała tego, co Polki w walce o brązowy medal z Hiszpanią w 2003 roku. Po trzech kwartach prowadziły z Chinkami różnicą 13 punktów, by ostatecznie przegrać czwartą kwartę 7:25 i cały mecz 67:72. W tym meczu dwoiła i troiła się Leuczanka. Zabrakło jej 1 asysty do osiągnięcia triple-double (ostatecznie 16 punktów, 13 zbiórek i 9 asyst).
W ćwierćfinałach zagrają:
Australia z Kanadą, która wyeliminowała Czeszki wygrywając dość gładko 91:71. Faworytkami będą Australijki, które prezentują się bardzo dobrze. Rzucają w meczu co najmniej 87 punktów a tracąc poniżej 60 punktów. I to wszystko mimo nieobecności Lauren Jackson czy Elizabeth Cambage.
W kolejnym ćwierćfinale będzie powtórka z finału olimpijskiego w Londynie, czyli USA-Francja. Faworyt tylko jeden - Amerykanki, choć mnie na razie nie przekonuje. Z Serbkami przez 3 kwarty był dość wyrównany mecz, dopiero w ostatniej kwarcie odjechały na 20 punktów.
Hiszpania zagra o półfinał z Chinkami i faworytem zdecydowanym będą aktualne mistrzynie Europy, które także w Turcji prezentują się z bardzo dobrej strony. Niekwestionowaną liderką Hiszpanek jest naturalizowana Sancho Lyttle.
I ostatni ćwierćfinał, w którym zagrają gospodynie ze zwycięzcą meczu Serbia-Kuba. Obstawiam, że z tej konfrontacji zwycięsko wyjdą Serbki, co oznaczałoby, że przynajmniej jeden zespół z Europy zagra na pewno w półfinale MŚ. Niezależnie od rywala faworytkami w tym ćwierćfinale będą gospodynie.
Osobiście obstawiam półfinały Australia-USA oraz Hiszpania-Turcja.
Amerykankom z Australijkami wcale nie powinno pójść tak gładko. Turczynki jako gospodynie mają pewne atuty, ale wydaje się jednak, że to Hiszpanki powinny zameldować się w finale. I chyba jest to jedyny zespół z Europy, który może postawić się Amerykankom a może nawet pokusić się o sensacyjne zwycięstwo.
Byłoby to na pewno korzystne rozwiązanie z punktu walki o olimpijskie kwalifikacje dla zespołów z Europy (w tym także dla Polski).
Turniej o mistrzostwo świata koszykarek w Turcji wkracza już w decydującą fazę. W chwili pisania w grze o medale pozostało 9 zespołów. Przed chwilą zakończył się trzeci mecz o prawo gry w ćwierćfinale. Białoruś dokonała tego, co Polki w walce o brązowy medal z Hiszpanią w 2003 roku. Po trzech kwartach prowadziły z Chinkami różnicą 13 punktów, by ostatecznie przegrać czwartą kwartę 7:25 i cały mecz 67:72. W tym meczu dwoiła i troiła się Leuczanka. Zabrakło jej 1 asysty do osiągnięcia triple-double (ostatecznie 16 punktów, 13 zbiórek i 9 asyst).
W ćwierćfinałach zagrają:
Australia z Kanadą, która wyeliminowała Czeszki wygrywając dość gładko 91:71. Faworytkami będą Australijki, które prezentują się bardzo dobrze. Rzucają w meczu co najmniej 87 punktów a tracąc poniżej 60 punktów. I to wszystko mimo nieobecności Lauren Jackson czy Elizabeth Cambage.
W kolejnym ćwierćfinale będzie powtórka z finału olimpijskiego w Londynie, czyli USA-Francja. Faworyt tylko jeden - Amerykanki, choć mnie na razie nie przekonuje. Z Serbkami przez 3 kwarty był dość wyrównany mecz, dopiero w ostatniej kwarcie odjechały na 20 punktów.
Hiszpania zagra o półfinał z Chinkami i faworytem zdecydowanym będą aktualne mistrzynie Europy, które także w Turcji prezentują się z bardzo dobrej strony. Niekwestionowaną liderką Hiszpanek jest naturalizowana Sancho Lyttle.
I ostatni ćwierćfinał, w którym zagrają gospodynie ze zwycięzcą meczu Serbia-Kuba. Obstawiam, że z tej konfrontacji zwycięsko wyjdą Serbki, co oznaczałoby, że przynajmniej jeden zespół z Europy zagra na pewno w półfinale MŚ. Niezależnie od rywala faworytkami w tym ćwierćfinale będą gospodynie.
Osobiście obstawiam półfinały Australia-USA oraz Hiszpania-Turcja.
Amerykankom z Australijkami wcale nie powinno pójść tak gładko. Turczynki jako gospodynie mają pewne atuty, ale wydaje się jednak, że to Hiszpanki powinny zameldować się w finale. I chyba jest to jedyny zespół z Europy, który może postawić się Amerykankom a może nawet pokusić się o sensacyjne zwycięstwo.
Byłoby to na pewno korzystne rozwiązanie z punktu walki o olimpijskie kwalifikacje dla zespołów z Europy (w tym także dla Polski).