Re: Europejskie puchary 2025/26
: 05 lutego 2026, 20:58
Dziś w Lublinie jesień średniowiecza, BLMA wygrywa z AZS UMCS 67:43 (!!!).
Widać było jak na dłoni dystans między ligą francuską a polską - fizyczność, wybieganie, zmienność pozycji.
Na tym tle wychodziły jaskrawo wszystkie nasze błędy i niedokładności.
Tylko w 1szej kwarcie, gdy siły miała jeszcze Robbi Ryan ( maltretowana przez rywalki niemiłosiernie), a Dragana Stankovic przypominała, że spośród wszystkich graczy ma największe doświadczenie międzynarodowe, wynik był na styku.
Od drugiej kwarty Francuzki - grające szybką, zdecydowaną koszykówką, opartą na dobrej obronie na całym boisku, a w ataku na prostych, ale skutecznych schematach - budowały konsekwentnie przewagę.
Wszystkie elementy ich układanki świetnie im wychodziły, nie sposób nikogo wyróżnić w sposób zdecydowany, a mówimy o młodym zespole, bez nazwisk jak Gaitling czy Stankovic.
U nas niemal wszystkie zawodniczki pod kreską - spóźnione w obronie, w ataku grające bardzo indywidualnie i co gorsza nieskutecznie.
Brooque Williams pierwsze punkty rzuciła na półtorej minuty przed końcem.
Kamila Borkowska ustała w obronie, ale w ataku podawała tak, że można było sobie było rwać włosy z głowy.
Żegnamy więc w Lublinie puchary, szkoda że w tak słabym stylu.
Widać było jak na dłoni dystans między ligą francuską a polską - fizyczność, wybieganie, zmienność pozycji.
Na tym tle wychodziły jaskrawo wszystkie nasze błędy i niedokładności.
Tylko w 1szej kwarcie, gdy siły miała jeszcze Robbi Ryan ( maltretowana przez rywalki niemiłosiernie), a Dragana Stankovic przypominała, że spośród wszystkich graczy ma największe doświadczenie międzynarodowe, wynik był na styku.
Od drugiej kwarty Francuzki - grające szybką, zdecydowaną koszykówką, opartą na dobrej obronie na całym boisku, a w ataku na prostych, ale skutecznych schematach - budowały konsekwentnie przewagę.
Wszystkie elementy ich układanki świetnie im wychodziły, nie sposób nikogo wyróżnić w sposób zdecydowany, a mówimy o młodym zespole, bez nazwisk jak Gaitling czy Stankovic.
U nas niemal wszystkie zawodniczki pod kreską - spóźnione w obronie, w ataku grające bardzo indywidualnie i co gorsza nieskutecznie.
Brooque Williams pierwsze punkty rzuciła na półtorej minuty przed końcem.
Kamila Borkowska ustała w obronie, ale w ataku podawała tak, że można było sobie było rwać włosy z głowy.
Żegnamy więc w Lublinie puchary, szkoda że w tak słabym stylu.