Strona 1 z 1

Dydek: "Albo odejdzie trener, albo ja odejdę"

: 21 czerwca 2004, 07:19
autor: simon
Super Express/TK/21 czerwca 2004 07:56


WNBA: Kilka klubów chce Dydek

Małgorzata Dydek tego sezonu w WNBA nie może uznać za zbyt udany. Polka częściej siedzi na ławce rezerwowych niż gra. Mimo to ma jednak kilka propozycji z innych klubów - czytamy w "Super Expressie".

"Na treningach i w meczach daję z siebie wszystko. Wierzę, że coś się zmieni. Albo odejdzie trener, albo ja odejdę do innego zespołu. Starają się o mnie między innymi Mystics Washington, Mercury Phoenix i Los Angeles Sparks. W WNBA gram siódmy sezon i jeszcze nigdy nasz zespół nie miał tak złej passy" - powiedziała Dydek.

Więcej szczegółów w "Super Expressie"

: 21 czerwca 2004, 08:59
autor: Hersi
O to cały artykuł:

Małgorzata Dydek jest podłamana fatalną passą Srebrnych Gwiazd. - Albo odejdzie trener, albo ja odejdę do innej drużyny - mówi "Super Sportowi".

Foto | East News/Getty Images

San Antonio Silver Stars, w której grają Małgorzata Dydek (30 l.) i Agnieszka Bibrzycka (21) mają fatalną passę. Porażka z Mystics Washington była siódmą z rzędu.

Korespondencja z USA

W meczu z Mystics "Biba" nie grała. Margo weszła na parkiet w ostatnich dziesięciu minutach za Jessie Hicks, która doznała kontuzji kolana. Polka spisała się świetnie, zdobywając w tym krótkim czasie dziewięć punktów. - O! Jaka wysoka Lady - krzyknął nastolatek siedzący za mną. - Dlaczego Dee Brown (trener Stars) nie dał jej wcześniej zagrać, przecież ona po prostu wkłada piłkę do kosza? - zastanawiali się amerykańscy reporterzy.

Po meczu to samo pytanie zadałam Dee Brownowi.

- Ciągle szukam miejsca na boisku dla polskich zawodniczek. Nie jest to łatwe, bo drużyna przegrywa spotkanie za spotkaniem, próbujemy nowych ustawień - mówi Dee Brown. - "Biba" jest debiutantką i musi się jeszcze oswoić z amerykańską koszykówką, nabrać pewności siebie. Jest bardzo utalentowana, ma wielkie możliwości, ale brakuje jej zadziorności w walce.

Ja się nie mieszam
Po meczu w szatni Silver Stars panowały minorowe nastroje, "Biba" i Margo zgodziły się jednak na krótką rozmowę z "Super Sportem".

- Kibice i dziennikarze widząc, że siedzę na ławce rezerwowych często pytają mnie po meczu, czy doznałam jakiejś kontuzji. Muszę ich uspokajać, że nic mi nie jest. Po prostu trener nie wypuszcza mnie na parkiet. Taką obrał strategię i ja się do tego nie mieszam, nie wypytuję dlaczego nie daje mi grać - wyjaśnia markotnie Dydek.

Mimo to Margo jest dobrej myśli i pełna zapału. - Na treningach i w meczach daję z siebie wszystko. Wierzę, że coś się zmieni. Albo odejdzie trener, albo ja odejdę do innego zespołu. Starają się o mnie między innymi Mystics Washington, Mercury Phoenix i Los Angeles Sparks. W WNBA gram siódmy sezon i jeszcze nigdy nasz zespół nie miał tak złej passy.

Jestem żarłokiem
Niedawno na wakacjach u Dydek były jej siostry Marta i Kasia. Kasia jest trenerką gdyńskiego Lotosu, współpracuje też z agencjami sportowymi. W Stanach szukała zawodniczek do europejskich klubów.

- Z siostrami chodziłyśmy często do różnych restauracji, bo jestem wielkim żarłokiem i lubię dobrze zjeść. Najbardziej odpowiada mi kuchnia meksykańska, często spotykana w Teksasie.

Natomiast Agnieszka Bibrzycka, nie może ciągle przyzwyczaić się do amerykańskiego jedzenia, tęskni za polską kuchnią, a szczególnie za kiełbasą.

- Niestety, w Teksasie nie ma polskich restauracji - żali się urocza blondynka.

Podbite oko "Biby"
W tym roku Bibrzycka została okrzyknięta najlepszą koszykarką Europy.

- Mam nadzieję, że nie poprzestanę na tym tytule. Takich ciężkich treningów jak tutaj nie miałam jeszcze nigdy w życiu. Na początku ćwiczyłyśmy dwa razy dziennie po trzy godziny. Myślałam, że nie wytrzymam. W Stanach gra się agresywniej niż w Polsce, bywało, że schodziłam z boiska cała posiniaczona, raz dostałam nawet w oko... od Małgosi, oczywiście przypadkowo - śmieje się Agnieszka.

W jednym z meczów Bibrzycka zdobyła trzynaście punktów. - Potem czułam, że trener wymaga ode mnie, żebym za każdym razem zdobywała tyle punktów. Nie zawsze mi się to udawało i nie pozwalał mi zagrać. Ale nie narzekam, mam nadzieję, że nadejdzie mój czas. Małgosia daje mi ogromne psychiczne wsparcie, nie wiem, co bym bez niej zrobiła.

Kibice z Polski, trzymajcie za nas kciuki, bo jest nam naprawdę ciężko - prosi Agnieszka.

autor: Marta Kossecka - Rawicz