Strona 1 z 1

08 Stockholm HR - Antone Panis

: 21 września 2005, 23:24
autor: Intarex
zapraszamy na rozmowe z trenerem zespolu występującego w szwedzkiej ekstraklasie 08 Stockholm HR - Antonem Panisem .

http://www.sportowefakty.pl/index.php?d ... s_id=83011

: 21 września 2005, 23:27
autor: Seba
Szwedki nie odnoszą takich sukcesów - rozmowa z trenerem zespołu 08 Stockholm HR, Antonem Panisem

Data: 21.09.05 15:21, Autor: Marcin Dwornik<czarny-md@o2.pl>, Źródło: inf. własna

Ostrowski turniej, poza możliwością sprawdzenia formy zespołów żeńskiej Pierwszej Ligi, był również okazją do zapoznania się z poziomem koszykówki w Szwecji. Umożliwił nam to zespół 08 Stockholm HR, który dość nieoczekiwanie pojawił się w Ostrowie. Tuż po meczu Szwedek z zespołem Ostrovii, udało nam się porozmawiać z ich trenerem, Antonem Panisem, który bardzo chętnie odpowiedział na nasze pytania.

Na początek muszę Panu przyznać, iż byłem zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że zespół zza granicy pojawi się w naszym mieście. Co zatem spowodowało że przyjechaliście do Ostrowa?

- "Mam naprawdę bardzo dobre układy z waszym klubem, Kasprowiczanką, a głównie z moim dobrym znajomym, i zapewne też doskonałym trenerem, Zdzisławem Machowskim. Kiedy pracowałem w Rużemberoku byłem tutaj na bardzo dobrym turnieju, również Zdzisław odwiedził nas. Tak więc moje kontakty z Ostrowem sięgają dwóch, trzech lat. Gdy podpisałem kontrakt w Szwecji jednym z moich pierwszych pomysłów było pokazanie moim współpracownikom jak i moim zawodniczkom koszykówki w innym kraju. W Szwecji koszykówka nie jest w pełni profesjonalnym sportem, nie jest ona tak dobra jak w moim kraju czy jak w Polsce. A Polska jest bardzo blisko Szwecji, więc użyłem moich kontaktów i jestem tutaj."

Skoro nie jest to Pana pierwsza wizyta tutaj, to czy poznał Pan już trochę nasze miasto?

- "Niby tak, ale życie trenera to nie jest podziwianie widoków. To autobus, sala gimnastyczna, autobus, sala gimnastyczna itd. Ale Ostrów podobnie jak i cała Polska jest ładnym miejscem. Jestem zadowolony, że jestem tutaj, szczególnie gdy jestem trenerem w obcym sobie kraju. Czuję się w Polsce bardzo dobrze, gdyż nie ma tu wielkich barier językowych, są również bardzo przyjaźni ludzie, więc może nie wrócę z powrotem i zostanę tutaj (śmiech)"

A jak podsumowałby Pan waszą grę w turnieju?

- "Myślę, iż nasza forma stopniowo rośnie, jest coraz wyższa. Turniej traktowaliśmy jako element przygotowania do sezonu, więc rezultat dla nas, jako drużyny, jak i dla mnie osobiście nie jest aż tak istotny. Traktujemy to jako przygotowanie, ale również jako test dla dwóch być może naszych przyszłych zawodniczek."

Co zatem mógłby Pan powiedzieć o waszych przeciwniczkach? Wy jesteście zespołem z najwyższej klasy rozgrywkowej w Szwecji, z kolei pozostałe drużyny są przedstawicielami niższej ligi w Polsce. Jak porównałby je Pan ze swoją drużyną?

- "Wasz zespół, tzn. mam na myśli Ostrovię, jest od nas znacznie lepszy w indywidualnym wyszkoleniu. Ten zespół wie jak grać w koszykówkę, ale brakuje prawdziwego centra. My posiadamy wysokie zawodniczki, ale nie mają one dobrych koszykarskich podstaw, fundamentów. To jest problem w Szwecji a Polska jest pod tym względem zdecydowanie lepsza. Szwedki nie odnoszą takich sukcesów, szczególnie jeśli chodzi o młodsze pokolenia. Myślę też, że gdyby wasz zespół miał centra z prawdziwego zdarzenia byłby on bardzo ciekawym zespołem nawet w polskiej Ekstraklasie. Mogę ci również przyznać, iż chcieliśmy tu wygrać, ale dopuszczałem do siebie możliwość porażki..."

W końcu to tylko przygotowania...

- "Dokładnie tak."

A czy mógłby Pan przybliżyć nam krótko najbardziej wartościowe zawodniczki w swojej drużynie?

- "W tym turnieju moją najlepszą zawodniczką była grająca z numerem 6, Madde Lundqvist. Ostatnio spisuje się coraz lepiej. Jest bardzo uniwersalnym graczem mogącym grać jako „jedynka”, jest dobrze dysponowana rzutowo oraz potrafi również wyprowadzać szybkie kontry. Jestem także zadowolony z postawy mojej praktycznie jedynej rozgrywającej, Leili Mendüg, która złapała bardzo dobrą formę, choć moim zmartwieniem jest brak drugiego gracza na pozycji numer jeden. Cieszy natomiast postawa Serbki, Ivany Mandić, która była testowana u nas i teraz już wiem, że w przyszłym tygodniu (rozmowę przeprowadzono 18.09. – przyp. M.D.) zaproponujemy jej nowy kontrakt w Szwecji. Turniej ten był więc dla nas bardzo dobry, gdyż udało nam się zrealizować wszystkie nasze założenia. Oczywiście chciałem wygrać w naszym ostatnim meczu, ale to przecież tylko sport. Gratuluję z tego miejsca naszym rywalom."

Wracając jeszcze na chwilę do Pańskich zawodniczek, zauważyłem również Slavicę Joksović, która rzucała dla was trochę punktów...

- "Tak, ona również była moim kluczowym graczem, a co ciekawe, takie występy widziałem u niej po raz pierwszy. My również nie mieliśmy centra, a zatem Slavica w Szwecji musiała grać na pozycji numer pięć. Lecz ona nie jest typową środkową, więc z tego układu nie była zadowolona. Teraz ma nową koleżankę z Serbii, która gra na pozycji centra, i od razu widać, że jej gra była znacznie lepsza. I to dla nas jest bez wątpienia bardzo dobre. To jeszcze raz potwierdza słuszność naszego wyjazdu do Polski i udziału w tym turnieju. I tylko zabrakło zwycięstwa w ostatnim meczu...

Zastanawia mnie, jak radzi Pan sobie z dziewczynami, ponieważ pochodzi Pan ze Słowacji i na dodatek ma Pan międzynarodowe towarzystwo w zespole. To chyba nie jest tylko kwestia porozumiewania się w jednym języku?

- "To jest bardzo interesująca sprawa a jednocześnie duże doświadczenie dla mnie. Jestem po raz pierwszy za granicą, do tego czasu pracowałem tylko w Słowacji. Podpisałem kontrakt na trzy lata, więc moim obowiązkiem jest dopiero zbudowanie silnej drużyny. W pierwszym sezonie władze klubu nie oczekują wielkich rezultatów ode mnie, ale jestem trenerem i wiem, że nawet trzy porażki z rzędu i mogę czasem wracać na piechotę do domu (śmiech). Jest to oczywiście niewygodna sytuacja, ale w końcu jestem trenerem i taka jest moja praca, a jej głównym założeniem budowa silnej drużyny i nauczenie jej gry w koszykówkę. Uważam, że jestem na dobrej drodze, lecz władze klubu powinny być cierpliwe, gdyż to nie jest przecież kwestia tygodni, ale niekiedy nawet lat..."

Czy zatem Pana celem na najbliższy sezon jest runda play-off?

- "Tak, moim celem jest osiągnięcie rundy play-off i wtedy zobaczymy co dalej, ale wiem, że – to może wydać się ciekawe – na kolejny sezon władze klubu mogą za cel postawić zdobycie Mistrzostwa Szwecji. To interesująca, ale i zabawna sytuacja, gdyż oni nie zdają sobie sprawy jaki mamy zespół, a oczekują ode mnie wygranych...

Tak czy inaczej, tego właśnie wam życzę i na koniec chciałbym jeszcze zapytać czy istnieje możliwość zobaczenia was raz jeszcze w niedalekiej przyszłości tu w Ostrowie?

- "O tak, wspominałem ci, że mam dobre relacje z panem Zdzisławem Machowskim, z panią Alicją Płóciennik, więc sądzę, iż nie jesteśmy tu po raz ostatni. Być może przyjadę tu jako trener w Szwecji, być może jako trener Rużemberoku, bo choć obecnie jestem w Szwecji i jestem z tego powodu zadowolony, to jednak wiadomo, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej (śmiech)"

Dziękuję za rozmowę

- "Dziękuję"



Obrazek

Anton Panis


Tematów do rozmowy zapewne znalazłoby się więcej, lecz zespół ze Szwecji musiał niestety dość szybko opuścić Ostrów, spiesząc się na samolot i gdy tylko zawodniczki ze Sztokholmu „wyskoczyły” z szatni, udały się natychmiast w podróż powrotną. Była to jednak ciekawa wizyta, która ukazała nam basket w nieco innym, niż nasz krajowy, świetle. Oby ten przyjazd zespołu ze Sztokholmu był pretekstem do kolejnych wizyt zespołów zagranicznych, nie tylko w Ostrowie, które na pewno będą bardzo pożyteczne dla naszych rodzimych koszykarek.

http://www.sportowefakty.pl/index.php?d ... s_id=83011