Strona 1 z 1

Jak oceniasz współpracę na linii Olimpia-AZS w sezonie05/06?

: 12 maja 2006, 09:54
autor: Mytek
jak w temacie:)

jak oceniacie wspolprace miedzy dwoma poznanskimi klubami?

czy warto ją przedluzac na kolejny rok?

co bylo pozytywnego w tym sezonie jesli chodzi o wspolpracę, a co niegatywnego?

co poprawić, co zmienić?

: 12 maja 2006, 15:17
autor: Łukasz-fan
Między klubami szystko ok, kibicami każdy wie, zawodniczki miały szanse poznać i pograć kilka minut w ekstraklasie, a to ważne na przyszłość, a niektóre pokazały, że zasługują już na grę w zespole z ekstraklasy. (Idczak, Rafałowicz)

: 12 maja 2006, 15:56
autor: MirU <poznań>
Po co taki temat?? Można se pogadać chociażby dziś :) zresztą jak ktoś głosuje to i nic nie pisze jakiegoś tam komentrza to takie troche to bez sensu... ja jestem za likwidacją tego tematu

: 12 maja 2006, 21:12
autor: FAIR PLAY
Mogło być lepiej...

Wspólpraca miedzy klubami z mojego punktu widzenia ukladala sie dobrze. Wypozyczenia młodych zawodniczek udaly sie swietnie. Głownie mysle o Werze bo pozostale zawodniczki pokazywaly sie sporadycznie. Co do kibicow to powiem jak prezes... kazdy wie :wink: :wink: :D

: 13 maja 2006, 13:20
autor: MARAS
Mogłoby być lepiej!

: 13 maja 2006, 13:30
autor: Mytek
wedlug mnie wyszlo srednio - i to raczej wina (niestety) naszych dzialaczy:/ po pierwsze nie-teges bylo niezgłoszenie juz na samym początku Agaty R. do rozgrywek - odpowiednie osoby obudziły sie dopiero pozniej, "baaardzo później" :/
po drugie nasi powinni zdecydowanie czesciej odwiedzać halę przy Promienistej - no i ruszyc sie na jakies zawody juniorek, kadetek, juniorek starszych itp.. i tam "wyłapać " kogoś. To jest tym bardziej wazne, nie na kazdym meczu AZSu, obojetnie czy to w Arenie, czy na Chwiałce wszyscy mogliśmy zauwazyc obecnosc panów Idczaka i Cudaka z Olimpii

ale byly tez pozytywne strony:

- gra Wery: momentami mogla wchodzić nawet czesciej i na dluzej - zasluguje w 100% na eklasę. co tu duzo mowic - Wera wygrala nam kilka meczy :!:
- gra Gucia i pozostalych zawodniczek: tu juz bylo gorzej z czasem niestety. trener powinien czesciej na nie stawiać, bo przeciez grzejąc lawę mogą sie tylko odleżyn nabawić :lol: :wink: <joke>
- gra Pumy i Jagody w Olimpii: widzialem dwa mecze z ich udzialem: raz zagrala swietnie Puma, drugim razem Jagoda. Szkoda ze tylko dwie nasze zagraly w Olimpii.

jak mi sie jeszcze cos przypomni to dopisze :lol: 8) :wink:

: 13 maja 2006, 14:06
autor: El Guaje
Głos na średnio.

: 15 maja 2006, 00:26
autor: Gość
W sumie zgadzam się z Mytkiem we większości, co napisał... samo słowo "współpraca" zawiera to, czego przez olbrzymią większość sezonu brakowało - WSPÓŁ... o jakim wspólnym działaniu mówić, jeśli obecność trenera AZSu przez cały sezon ograniczyła się do połowy jednego meczu... nawet wtedy, kiedy własne bądz co badz zawodniczki zdobywały mistrzostwo Polski dla Poznania, na trybunach można było zobaczyć nie tylko m.in. Koziorowicza i Maciejewskiego, ale także choćby i osoby z MUKSa... obeność AZSu ograniczyła się jedynie do p. Pamuły, która przyjechała dopingować koleżanki ze Stalowej Woli. "Współpraca" do pewnego momentu polegała na tym, że młode zawodniczki były traktowane, jako typowe "zapchajdziury" i bez głowy zabierane na dalekie wyjazdy, na których nie wchodziły ani na minutę, gdy w tym czasie ICH zespół grał mecz w lidze (wzięcie Wery do Pabianic i nie wpuszczenie jej na parkiet, gdy Olimpia grała w Koninie... i niestety przegrała, przez co w dużej mierze sezon zakończył się wcześniej w 1 lidze). Zresztą tajemnicą poliszynela jest fakt, że zawodniczki nie chciały przez większość sezonu chodzić na treningi AZSu czując się tam traktowane jako zło konieczne... nie chciały "robić tłumu" tylko. Trochę zmieniło się to pod koniec sezonu... choć do tych zmian zmusiło zycie (zgłoszenie Agaty przecież nie wynikało tylko z dobrej woli, ale z poważnych kontuzji Lorek, Górczak i drobniejszych urazów innych zawodniczek). Z drugiej strony - tak jak napisał Mytek - wzorowa postawa trenerów Olimpii - obecność na większości meczy i nie robienie żadnych problemów z występami zawodniczek w AZSie - chocby zgoda na zwolnienie Wery w piątek podczas mistrzostw Polski w Gorzowie. Co do wystepów zawodniczek AZSu w Olimpii mam trochę inne już zdanie niż Mytek... szkoda Jagody, która po pierwszym nieudanym wystepie, w drugim pokazała tyle pasji, że od razu przypadła wszystkim kibicom na Promienistej do gustu! Jeszcze większa szkoda, że akurat w tak obiecującym wystepie przytrafiła jej się kontuzja i już więcej nie mogła zagrać w czerwono-biało-niebieskich barwach... Natomiast za obecność drugiej zawodniczki wypada tylko podziękować i prosić, by się już nigdy nie powtórzyła...

Co prawda temat brzmi o klubach, ale skoro już piszecie o kibicach, to warto przypomnieć, że rezerwy AZSu doczekały się w przypadku kibiców AZSu zachowania bezprecedensowego na skalę z pewnością światową...

Pozytywy - dla AZSu mnóstwo... taniutkim kosztem otrzymał sporo rodowitych Poznanianek, które nie dosyć, że prezentują już bardzo przyzwoity (o ile nie b. dobry, jak np Wera) poziom, to jeszcze mają potencjał przyciagnąć na trybuny znajomych, rodziny itp... przywrócić Poznaniowi typowo poznański klub w e-klasie... miał kto trenować, miał kto grać... przypomnieć warto, że w poprzednim sezonie współpraca dotyczyła trzech zawodniczek, w tym już pięciu, sześciu... Dla Olimpii - na pewno to, że te młode, zdolne, ambitne dziewczyny wierzyły i pewnie jako idealistki wierzą ciągle, że dla mistrzyń Polski (lepszych od Lotosu i Gorzowa) znajdzie się w ich mieście miejsce dla nich na parkiecie e-klasy... że warto tu zostawać i nie postępować tak, jak ich starsze koleżanki w ciągu poprzednich lat (choćby i byłe Olimpijki Waligórska, Mrozińska i Górczak). Niestety negatywów było równie dużo ... delikatnie mówiąc... bo tak szczerze, to oprócz tej złudnej przez 3/4 sezonu nadziei dla najlepszych, innych elementów pozytywnych tej "współpracy" nie widać dla tego klubu "niżej". Mimo tego, że człon nazwy zespołu mistrzyń Polski brzmiał też "AZS", sukces ten nie został wykorzystany nawet w ułamku tego, jak mógł... tu widać różnicę choćby między działaczami AZSu a Gdyni, gdzie swoim mistrzostwem juniorek chwalą się ciągle i będą to robić pewnie jeszcze jakiś czas (z braku lepszych powodów;) ), o w każdym mozliwy sposób budować na tym swoje przewagi. Zresztą podobna sprawa np w Gorzowie, który staje się powoli wymarzonym "przystankiem" dla wszystkich młodych, zdolnych zawodniczek... a czemu nie Poznań????

Co zmienić... sporo - patrząc od strony tych "niżej"... ci "lepsi" trenerzy (teoretycznie... bo z ekstraklasy) powinni mieć OBOWIĄZEK obecności na każdym mozliwym meczu swoich młodych zawodniczek! Powinni swoją obecnością od czasu do czasu na treningu mobilizować do pracy... na takie zajecia w miarę mozliwosci powinny być "zapraszane" (wpisem w kontrakcie jeśli trzeba) najbardziej doświadczone koszykarki z pierwszego zespołu... od kogoś muszą się uczyć ich następczynie. Treningi AZSu to już nie moja sprawa, ale nie może być tak, że po prostu "młode" chorują, jak muszą na nie iść, czy jechać grzać ławę na wyjazd... Nie da się ukryć, że obecne roczniki tych nadziei to na kilka lat może być ostatni taki "wybuch" talentów... i jeśli to się zmarnuje (to znaczy pozytek z nich bedzie miało inne miasto), to znowu zostanie oglądanie przepłacanych, ledwo człapiących po boisku, zawodniczek "zakontraktowanych w Poznaniu". A o powrocie do zainteresowania koszykówką, przejawiającym się w liczbie widzów z lat 90-tych można będzie sobie pomarzyć.

Pozdrawiam.

: 15 maja 2006, 10:06
autor: Wrona
Mniej niz dobrze....Mogło być lepiej..!!! 8) 8) 8) Pozdrawiam