Wtorek, 1 lutego 2005r.
Nie trzeba nikogo przekonywać, że w zespole koszykarek ŁKS przydałaby się, i to bardzo, zawodniczka pokroju Daive Jodeikaite. Była reprezentantka Litwy, która dość głęboko zapuściła korzenie w Łodzi, przez parę ładnych lat z dużym powodzeniem broniła barw ŁKS.
Jest szansa na to, że Daivę Jodeikaite znów zobaczymy na koszykarskim parkiecie
I swą karierę sportową kontynuowałaby z całą pewnością nadal, gdyby nie przerwa spowodowana okresem macierzyństwa. Czy ta świetna koszykarka zdecyduje się powrócić do gry?
Daiva Jodeikaite: - Jest duży nacisk na mnie, żebym pomogła moim młodszym koleżankom w decydującej batalii o utrzymanie się w ekstraklasie. Jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji. A to z tego względu, że nie jestem po prostu odpowiednio przygotowania fizycznie. Owszem trenuję, ale nie na pełnych obrotach. Brakuje mi ponadto, po tak długiej przerwie, odpowiedniego ogrania na parkiecie.
Muszę więc odbyć kilka wspólnych treningów z drużyną ŁKS, jakiś wewnętrzny sparring, abym mogła się sprawdzić, wpasować do założeń taktycznych trenera. Tego nie osiągnę z dnia na dzień. Nie wykluczam jednak takiej możliwości, że zagram przeciwko drużynie AZS Gorzów w meczu, który odbędzie się w Łodzi 10 lutego.
Mirosław Trześniewski, I trener ŁKS: - Daivę Jodeikaite przyjmuję z otwartymi ramionami. Jej bogate doświadczenie, ambicja, umiejętność bezpośredniego wpływu w czasie gry na młodsze koleżanki, ma w naszej aktualnej sytuacji niebagatelne znaczenie.
Marcin Witowski, wiceprezes ŁKS: - Namawiam już od kilku tygodni Daivę Jodeikaite. aby powróciła do gry. Mam nadzieję, że się złamie i tym samym przy jej pomocy zdołamy zająć 8. miejsce w rozgrywkach i tym samym unikniemy baraży.
(mst) - Express Ilustrowany







