Koszykówka. Polak wypchnięty na boisko
PLK
Koszykówka
Rada prezesów Polskiej Ligi Koszykówki zaproponowała, by w meczach od nowego sezonu na parkiecie non stop było dwóch Polaków, w tym jeden młodzieżowiec (urodzony w 1986 roku lub później). Ma to pomóc w odbudowaniu polskiej reprezentacji. - Przepis miał wejść dopiero w sezonie 2010/11, ale odbyło się głosowanie, czy go przyśpieszyć. Siedem osób było za, pięć wstrzymało się, jedna była przeciw - zdradza nam jeden z prezesów klubu PLK.
Przeciwko przepisowi był Asseco Prokom Sopot, który od pięciu lat jest mistrzem Polski i reprezentuje ją w Eurolidze. W Sopocie uważają, że po wprowadzeniu przepisu będzie trudniej zbudować zespół na europejskie puchary. Bo Polaków, którzy mogą z powodzeniem grać w Eurolidze, praktycznie nie ma, a zatrudnić ich będzie trzeba.
REKLAMY GOOGLE
Wisła Kraków
Wisła Kraków - najnowsze informacje Sprawdź skład i najbliższe mecze !
www.futbolnet.pl
Menadżer Koszykówki
Dołącz do największego na świecie Menadżera Koszykówki - Za darmo!
www.buzzerbeater.com
TEST IQ dla Polaków
Profesjonalny test na inteligencję. Szybko dowiesz się jakie masz IQ.
IQPolska.pl
Czy podobne przepisy sprawdzają się w Europie? - W Rosji nic nie dają - mówi Messina. - Skończy się na tym, że krajowi zawodnicy, którzy wyczują, że są niezbędni, będą żądać gigantycznych sum za kontrakty. Tak jest w Rosji, tak było we Włoszech, gdzie pracowałem. Niech młodzi obserwują lepiej gwiazdy, z każdego treningu można wynieść wiele doświadczeń.
Podobnego zdania jest szef Euroligi Jordi Bartomeu: - Jestem przeciwny wprowadzaniu przepisu, który zmusza trenerów do gry zawodnikami z określonego kraju lub w określonym wieku. Trener nie myśli wtedy o tym, jak ma grać zespół, tylko pilnuje, czy na parkiecie są odpowiedni gracze.
- Poza tym taki przepis obniży poziom ligi - kontynuuje Bartomeu. - W meczach decydujących o mistrzostwie, na parkiecie będą zawodnicy, którym gwarantuje to przepis, a w tym czasie na rezerwie będą siedzieli dużo lepsi gracze, którzy mogliby przesądzić o zwycięstwie. To bez sensu, w ten sposób wypacza się sportową rywalizację.
Gaspar Okorn, trener Energi Czarni Słupsk: - Pracowałem na Litwie. Tam nie było takiego przepisu, ale w składach i tak było sześciu, siedmiu Litwinów. I wszyscy grali. Tylko że nie wystarczy mieć pieniądze na pierwszy zespół. Trzeba też opłacić trenerów specjalistów i to oni - a nie przepis - pomogą w rozwoju młodych graczy - mówi Słoweniec.
Dla Sport.pl
Roman Ludwiczuk, prezes PZKosz:
- Jeszcze nie wiem, czy zarząd PZKosz zaakceptuje przepis o dwóch Polakach na boisku, choć muszę przyznać, że mi się on podoba i gdyby to zależało tylko ode mnie, byłbym za. Nowy przepis podniósłby poziom polskich graczy, zmusiłby kluby do modyfikacji procesów szkolenia młodzieży. Wiem, że ten przepis utrudni jednocześnie polskim klubom budowę zespołu na europejskie puchary, ale... jakoś sobie poradzą. W składzie będzie trzeba mieć około sześciu Polaków, tyle samo miejsc zostanie dla obcokrajowców. Może dzięki mniejszej liczbie graczy zza granicy, polskie kluby będą ich zatrudniać, stawiając na jakość, a nie ilość. Kiedy zarząd PZKosz zajmie się nowym przepisem? Nie wiem, jest jeszcze czas.
źródło:GW
No cóż można się odnieść do ligi PLKK gdzie jest różnie z tym
Wisła - no cóż przy takim trenerze możnabyło by się spodziewać że na ławce bedzie widział 4 polki, a młodzież nic nie zyskała
Co innego w Lotosie, gdzie tylko Zawadka nie wącha parkietu
Ale też żeński basket ma inną specyfikacje, bo jeżeli Prokom twierdzi że nie ma polaków do gry w Eurolidze, to tu np. można śmiało stwierdzić że nie ma za dużo zawodniczek na pozycje Centra o wyrobionej marce
Nie mówiąc już że tworzy się wirtualne składy z 3 amerykankami, jeszcze ok jeżeli takiego formatu jak są w Lotosie, ale obecne 2 w Wiśle, albo takie wynalazki jak Latasha Byears
Jak wy na przestrzeni całego sezonu postrzegacie przepis od dwóch rodzimych zawodniczkach na parkiecie ??





