Hersi pisze:Widzę, że słabo czytacie prasę, bo Jagodnik został ukarany przez PLK.Polska Liga Koszykówki zdyskwalifikowała Gorana Jagodnika na dwa mecze, koszykarz musi również zapłacić 15 tys. zł. Dyskwalifikacja oznacza, że gwiazda Prokomu Trefl Sopot może nie zagrać w pierwszym meczu finałowym.
W półfinale nr 4 z Turowem Zgorzelec Jagodnik dwukrotnie brutalnie sfaulował Mirosława Łopatkę, uderzył go pięścią w brzuch. We wtorek Słoweniec został zdyskwalifikowany przez swój klub (na jeden mecz) i dostał karę 10 tys. zł. Sprawą zajęły się także władze PLK, które po obejrzeniu kasety wideo z meczu, podjęły w środę decyzję. - Zdyskwalifikowaliśmy Jagodnika na dwa mecze, dostał również karę w wysokości 15 tys. zł - mówi "Gazecie" prezes PLK Janusz Wierzbowski. 15 tys. zł to maksymalna kara finansowa w takich przypadkach, jeżeli chodzi o dyskwalifikację koszykarzowi groziło nawet 12 miesięcy. - Nie chciałem go zawieszać do końca sezonu i wysyłać do domu. Myślę, że kara i tak jest surowa, a przy tym uczciwa - dodaje Wierzbowski.
W półfinałowej rywalizacji z Turowem Prokom prowadzi 3:1 i do awansu do finału brakuje mu jednej wygranej. Jeżeli grę w finale zapewni sobie już dzisiaj (mecz nr 5 w Sopocie), to Jagodnik nie zagra również w pierwszym meczu finałowym.
Jeżeli Prokom w czwartek przegra, Słoweniec opuściłby jeszcze szósty mecz półfinałowy z Turowem. - Nie będziemy kalkulować, jak najszybciej chcemy sobie zapewnić grę w finale - zapewnia Jacek Jakubowski, dyrektor klubu z Sopotu.
Czytałem to - ale nie wstawiłem, bo to nie ma nic do poruszanej sprawy.
Nie interesuje nas w zasadzie (kibiców PLKK) czy PLK ukarała czy nie Jagodnika (i jakie są "rozgrywkowe" aspekty tego zajścia) - tylko, że klub bez ociągania zrobił to (w analogicznej, a nawet dużo mniejszego kalibru sprawie niż ta Powell), nawet jeszcze przed centralą - i on i zawodnik "posypali głowy popiołem" a nie pisali i mówili farmazony o prowokacjach, nie dość mocnym ciosie, usprawiedliwionej reakcji na "kopnięcie" (a właściwie trącenie butem) itp. - a koszykarze Prokomu wcale nie musieli "stawać murem" za nim.
To jest przykład modelowy, jak zachować się w podobnych sytuacjach, by wyjść z nich z twarzą - i tylko tyle miał na celu mój post. Dalszy przebieg zajścia jest bez znaczenia - ukarali natychmiast, nie czekając na karę "z góry".
gostekk:
Nikt nie bronił Lotosowi szybciutko karać zawodniczkę za ten ewidentnie denny popis, a jej przepraszać i żałować żarliwie - wcale bym się wówczas nie ździwił, gdyby w finałach zagrała. Przyznania się do winy i szczera skrucha jest zawsze okolicznością łagodzącą...
