Koniecki zadowolony, koszykarki troszke mniej...
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
gostekk nzlg
Koniecki: Z Dydek walczylibyśmy o medal
Reprezentacja polskich koszykarek w ME rozgrywanych w Turcji zajęła 7. miejsce. Podopieczne Arkadiusza Konieckiego decydujące spotkania przegrywały w końcówkach - ćwierćfinał z Litwą i mecz o miejsca 5-8 z Francją.
- Przyczyną przegrywania końcówek jest między innymi fakt, że drużyna została odmłodzona. Wyraźnie brakowało wartościowych dublerek. Pierwsza piątka podpierała się nosem, popełniała błędy. Gdy wpuszczałem zmienniczki, było już fatalnie - mówił Koniecki.
- Za duży ciężar spoczywał na barkach Agnieszki Bibrzyckiej. Otrzymywała za małe wsparcie punktowe. Bywało, że zdobywała ponad połowę punktów drużyny - tłumaczył trener polskiej reprezentacji. - Z Małgorzatą Dydek udział w czwórce byłby pewny, zaś medal niewykluczony. Jej obecność odbiera rywalkom pewność pod tablicami, a i naszym "czwórkom" gra się przy niej łatwiej. Znane są też "firmowe" akcje dwójkowe "Ptyś" - "Biba".
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"
Reprezentacja polskich koszykarek w ME rozgrywanych w Turcji zajęła 7. miejsce. Podopieczne Arkadiusza Konieckiego decydujące spotkania przegrywały w końcówkach - ćwierćfinał z Litwą i mecz o miejsca 5-8 z Francją.
- Przyczyną przegrywania końcówek jest między innymi fakt, że drużyna została odmłodzona. Wyraźnie brakowało wartościowych dublerek. Pierwsza piątka podpierała się nosem, popełniała błędy. Gdy wpuszczałem zmienniczki, było już fatalnie - mówił Koniecki.
- Za duży ciężar spoczywał na barkach Agnieszki Bibrzyckiej. Otrzymywała za małe wsparcie punktowe. Bywało, że zdobywała ponad połowę punktów drużyny - tłumaczył trener polskiej reprezentacji. - Z Małgorzatą Dydek udział w czwórce byłby pewny, zaś medal niewykluczony. Jej obecność odbiera rywalkom pewność pod tablicami, a i naszym "czwórkom" gra się przy niej łatwiej. Znane są też "firmowe" akcje dwójkowe "Ptyś" - "Biba".
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"
200 procent normy
Środa, 14 września 2005r.
KOSZYKÓWKA Reprezentacja Polski po mistrzostwach Europy
- Gdy słyszę, że dziennikarze nie wiedzą, czy nasz wynik to sukces czy porażka, to po prostu mnie trafia – mówi Arkadiusz Koniecki, trener reprezentacji koszykarek, która w Turcji wywalczyła 7. miejsce w Europie
Polki były blisko awansu do półfinału (prowadziły wysoko z Litwą), a następnie walki o 5. miejsce, (w samej końcówce uległy Francji), ale ostatecznie skończyły rywalizację jako siódme.
– Jeśli ktoś pyta, czy to porażka, to dla mnie kompletnie nic nie wie o sytuacji w naszej kadrze. Jeszcze na początku sierpnia szykowaliśmy się do spotkań barażowych. Przed mistrzostwami straciliśmy Paulinę Pawlak i zostaliśmy praktycznie z jedną rozgrywającą na odpowiednim poziomie. Nie było Małgosi Dydek, walczącej o mistrzostwo WNBA. To wszystko sprawia, że nasz wynik można uznać za 150, a nawet 200 procent normy – zauważa Koniecki.
Dla wielu obserwatorów mistrzostw przegrane końcówki ważnych spotkań to po prostu frycowe, które musi zapłacić młody zespół. – Nie młody, a najmłodszy na tej imprezie
– zaznacza od razu trener kadry. – Mieliśmy dwie naprawdę doświadczone zawodniczki – Elę Trześniewską i Beatę Krupską-Tyszykiewicz i prawdziwą gwiazdę młodego pokolenia
– Agnieszkę Bibrzycką. Pozostałe zawodniczki w ważnych meczach czasem popełniały proste błędy, czasem nie mogły udźwignąć stawki meczu. I to cały problem. Ale te doświadczenia będą procentować.
Co by było, gdyby Polska mogła wystawić kompletny skład? – Jestem pewny, że z jeszcze jedną rozgrywającą – np. Agnieszką Pazur – mielibyśmy półfinał. A z Małgosią Dydek pewny medal, bo ona o klasę podnosi wartość naszego zespołu – mówi trener Koniecki.
Wyniku Polek nie ma co nawet porównywać do rezultatów męskiej kadry. Koszykarze nie tylko nie zagrają na mistrzostwach, ale spadli do Dywizji B, a więc na peryferia wielkiej koszykówki. – Ja nie chcę tego porównywać. Kobiety i mężczyźni niby grają w koszykówkę, ale to jednak dwa różne sporty. Na sercu robi się jednak trochę ciężko, widząc, jak daleko naszym graczom do Europy – przyznaje Koniecki. •
Chwała nam za to
– Gdyby na początku sierpnia, u progu spotkań barażowych, ktoś powiedział mi, że zajmiemy 7. miejsce w Europie, wzięłabym je z pocałowaniem ręki – ocenia finały Elżbieta Trześniewska, środkowa CCC i polskiej kadry. – Miałyśmy najdłuższą w Europie drogę na mistrzostwa. Najmłodszy i najniższy zespół. Szkoda tylko tych nieszczęsnych końcówek spotkań z Litwą i Francją. Gdyby grało się tylko do 32 min, to my odebrałybyśmy złote medale. Teraz dostałam od trenera Nowakowskiego tydzień wolnego, odpoczywam z rodziną w górach.
Michał Lizak - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Środa, 14 września 2005r.
KOSZYKÓWKA Reprezentacja Polski po mistrzostwach Europy
- Gdy słyszę, że dziennikarze nie wiedzą, czy nasz wynik to sukces czy porażka, to po prostu mnie trafia – mówi Arkadiusz Koniecki, trener reprezentacji koszykarek, która w Turcji wywalczyła 7. miejsce w Europie
Polki były blisko awansu do półfinału (prowadziły wysoko z Litwą), a następnie walki o 5. miejsce, (w samej końcówce uległy Francji), ale ostatecznie skończyły rywalizację jako siódme.
– Jeśli ktoś pyta, czy to porażka, to dla mnie kompletnie nic nie wie o sytuacji w naszej kadrze. Jeszcze na początku sierpnia szykowaliśmy się do spotkań barażowych. Przed mistrzostwami straciliśmy Paulinę Pawlak i zostaliśmy praktycznie z jedną rozgrywającą na odpowiednim poziomie. Nie było Małgosi Dydek, walczącej o mistrzostwo WNBA. To wszystko sprawia, że nasz wynik można uznać za 150, a nawet 200 procent normy – zauważa Koniecki.
Dla wielu obserwatorów mistrzostw przegrane końcówki ważnych spotkań to po prostu frycowe, które musi zapłacić młody zespół. – Nie młody, a najmłodszy na tej imprezie
– zaznacza od razu trener kadry. – Mieliśmy dwie naprawdę doświadczone zawodniczki – Elę Trześniewską i Beatę Krupską-Tyszykiewicz i prawdziwą gwiazdę młodego pokolenia
– Agnieszkę Bibrzycką. Pozostałe zawodniczki w ważnych meczach czasem popełniały proste błędy, czasem nie mogły udźwignąć stawki meczu. I to cały problem. Ale te doświadczenia będą procentować.
Co by było, gdyby Polska mogła wystawić kompletny skład? – Jestem pewny, że z jeszcze jedną rozgrywającą – np. Agnieszką Pazur – mielibyśmy półfinał. A z Małgosią Dydek pewny medal, bo ona o klasę podnosi wartość naszego zespołu – mówi trener Koniecki.
Wyniku Polek nie ma co nawet porównywać do rezultatów męskiej kadry. Koszykarze nie tylko nie zagrają na mistrzostwach, ale spadli do Dywizji B, a więc na peryferia wielkiej koszykówki. – Ja nie chcę tego porównywać. Kobiety i mężczyźni niby grają w koszykówkę, ale to jednak dwa różne sporty. Na sercu robi się jednak trochę ciężko, widząc, jak daleko naszym graczom do Europy – przyznaje Koniecki. •
Chwała nam za to
– Gdyby na początku sierpnia, u progu spotkań barażowych, ktoś powiedział mi, że zajmiemy 7. miejsce w Europie, wzięłabym je z pocałowaniem ręki – ocenia finały Elżbieta Trześniewska, środkowa CCC i polskiej kadry. – Miałyśmy najdłuższą w Europie drogę na mistrzostwa. Najmłodszy i najniższy zespół. Szkoda tylko tych nieszczęsnych końcówek spotkań z Litwą i Francją. Gdyby grało się tylko do 32 min, to my odebrałybyśmy złote medale. Teraz dostałam od trenera Nowakowskiego tydzień wolnego, odpoczywam z rodziną w górach.
Michał Lizak - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Sukces czy porażka to troche czy szklanka jest do połowy pełna czy pusta?????
Nie wierze ze zawodniczki nabiorą doświadczenia bo doświadczenie nabiera się w Europejskich pucharach a nie na imprezie raz do roku.
Kluby nie startują w Pucharach bo mówią że nie mają forsy.
PRAWDA czy FAŁSZ.
Półprawda.
Mam wrażenie że czasami warto zrobić tańsze transfery.Czyli zamiast kupować i podpisywać watpliwe i drogie transfery.Warto w te miejsce wstawić np 3 młode zawodniczki z małymi wypłatami i wystarować z nimi w Pucharach.
Nie wierze ze zawodniczki nabiorą doświadczenia bo doświadczenie nabiera się w Europejskich pucharach a nie na imprezie raz do roku.
Kluby nie startują w Pucharach bo mówią że nie mają forsy.
PRAWDA czy FAŁSZ.
Półprawda.
Mam wrażenie że czasami warto zrobić tańsze transfery.Czyli zamiast kupować i podpisywać watpliwe i drogie transfery.Warto w te miejsce wstawić np 3 młode zawodniczki z małymi wypłatami i wystarować z nimi w Pucharach.
hellraiser pisze:Sukces czy porażka to troche czy szklanka jest do połowy pełna czy pusta?????
(...)
Hmmmm... moim zdaniem wystarczy sobie zadać proste pytanie - czy na samych ME dało się wypaść gorzej? Przy tym "młodym, niedoświadczonym, niskim" składzie... i "jednej rozgrywającej"
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
Przecież sprawa jest banalna - sukcesem było wywalczenie występu na ME - oczywiście nie biorąc pod uwagę wcześniej spier.....ych rozgrywek w grupie. Ocena wystawiona, wszyscy się cieszą, można skłądać gratulacje itd.
No, a po tej zakończonej zwycięsko batalii rozpoczęły się ME - oceńcie je w oderwaniu od eliminacji Panowie działacze! - bo jak nie, to będę twierdził, że (np.) poprzedni sezon w którym ŁKS był 6 jest wielkim sukcesem dla tego klubu - bo w 1964 roku nikt się nie spodziewał 9 Mistrzowskich tytułów zdobytych w kolejnych latach - idiotyczne?
No, a po tej zakończonej zwycięsko batalii rozpoczęły się ME - oceńcie je w oderwaniu od eliminacji Panowie działacze! - bo jak nie, to będę twierdził, że (np.) poprzedni sezon w którym ŁKS był 6 jest wielkim sukcesem dla tego klubu - bo w 1964 roku nikt się nie spodziewał 9 Mistrzowskich tytułów zdobytych w kolejnych latach - idiotyczne?
... nasunęło mi się coś śmiesznego (choć może nie aż tak bardzo jak się zastanowić)... Zapytajcie jakiegokolwiek zdolnego, ambitnego i młodego (w miarę) sportowca, czy uważa, że osiągnął sukces, zajmując 7 miejsce... mimo tego, że nie zdobył medalu, mając go na wyciągnięcie ręki... że nie pojedzie za rok na mistrzostwa świata (choć dwa razy już praktycznie mógł rezerwować bilety, mimo że mecze jeszcze trwały)... że oddaliły się poważnie dla niego Igrzyska Olimpijskie... 7 miejsce na 12 zespołów to sukces... tak - dla kogoś, kto w przypadku braku takiego "sukcesu" (a raczej propagandy sukcesu) straciłby coś więcej niż "tylko" to wszystko, co ambitny sportowiec (a takich pewnie trochę jednak w naszej kadrze się znajduje). Koniecki był na ME najwyrazniej skazany na sukces...
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
hellraiser pisze:Nie chciałbym być obrońcą Konieckiego ,tymbardziej że go krytykuje.
Ale nadal uważam że MIMO WSZYSTKO Koniecki powinnien zostać.(choć conieco przemyśleć)
Człowiek ma jakąś wizje (a Herkt jej nie miał) co dla mnie jest kluczowe.
i pewnie zostanie... jesli Matic zostaje, to ciezko mi uwierzyc w to, ze pogonia Konia
-
Gość
brzydki pisze:hellraiser pisze:Nie chciałbym być obrońcą Konieckiego ,tymbardziej że go krytykuje.
Ale nadal uważam że MIMO WSZYSTKO Koniecki powinnien zostać.(choć conieco przemyśleć)
Człowiek ma jakąś wizje (a Herkt jej nie miał) co dla mnie jest kluczowe.
i pewnie zostanie... jesli Matic zostaje, to ciezko mi uwierzyc w to, ze pogonia Konia
Co ma?wizje?Ale czego bo na pewno nie prowadzenia kobiecej koszykówki.Gwarantuje,że jak zostanie to znaczna część reprezentantek mimo młodego wieku podziękuje za grę w koszulce z orłem na piersi i wcale nie mówie o tych,która grzały ławe,no bo z tych to po tym co mówił na pewno sam zrezygnuje.Zostanie mu SAMOTNA GWIAZDA.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


