Było to pewne zwycięstwo Polfy, zwłaszcza że rozegrała ona czwarty mecz w ciągu tygodnia (walczyła w turnieju w Moskwie).
Chyba jest pan zadowolony z dotychczasowgo przebiegu rywalizacji...
Tomasz Herkt (trener Polfy): – Wszystko idzie dobrze, trudno więc, bym miał powody do narzekania. Przez pierwsze dwie kwarty meczu w Brzegu mieliśmy nieco problemów, ale później nasza dominacja była już zdecydowana. Coraz lepiej bronimy, to jest nasz podstawowy atut, nad którym zamierzamy nadal cieżko pracować.
Może warto postarać się o pozyskanie Małgorzaty Dydek, która zrobiła sobie krótką przerwę w karierze...
– Chętnie widziałbym Gosię w naszym zespole, znamy się przecież znakomicie. To jednak nie nasza półka. Mam tu na myśli kwestie finansowe. Chyba że zadecydują względy sentymentalne, Dydek jest przecież matką chrzestną córki grającej u nas Beaty Krupskiej-Tyszkiewicz. Mówiąc poważnie, podejrzewam, że Gosia wyląduje w którymś z klubów europejskich. Słyszałem, że miała propozycję z Wisły Kraków, ale nawet nie podjęła rozmów.
Jak na razie środkowe w Polfie spisują bez zarzutu...
– To mnie chyba cieszy najbardziej. Przed rozpoczęciem sezonu miałem sporo obaw, zwiazanych z tą newralgiczną pozycją w zespole. Leo Krystofova i Gabriela Toma wzajemnie się uzupełniają i dorobek punktowy rozkłada się dość równomiernie. Obydwie są szczególnie przydatne w grze defensywnej, co rywalki już odczuwają. A nie należy przecież zapominać o Agnieszce Pałce, która w Brzegu grała tylko przez kwadrans. Nie eksploatowałem jej, ponieważ miała dość wysoką gorączkę. Ale bardzo na nią liczę w kolejnych spotkaniach. Nasza siła ognia jest spora.
(bart) - Express Ilustrowany
W Brzegu nieźle wypadła skrzydłowa PZU Polfy Pabianice Emilia Lamparska (z prawej). Jej możliwości są jednak znacznie większe. fot. Michał Tuliński
Małgorzaty Dydek nie zobaczymy w Polfie.



