Gratulacje dla CCC!!! Wygraliście zasłużenie!!!
Przegraliśmy, mogliśmy przegrać - bo to tylko sport, zdarza się (jak powiedziała mi po meczu Jańcia), ale kuźwa nie w takim stylu!!!! Oddać 15 rzutów i trafić 3?? Tosh to skandal!! Dobrze, że ostatnie 3 minuty I kw były nieco lepsze, to choć te 9 pkt uzyskaliśmy. W dalszej części celownik naszych nadal był przestawiony; w obronie same dziury, w ataku? Hm, polkowiczanki szybciej ustawiały się w obronie aniżeli my w ataku i tym samym to one nas właściwie ustawiały. No to nie dziwota, że albo nie było pozycji, albo rzucało się z b. trudnej. Nie chcę pisać o poszczególnych kwartach, bo we wszystkich było to samo - dupa, dupa, dupa! Podania w ręce, za plecy, granie daleko od kosza, nie granie jeden na jeden, klepanie piłki, mało ruchu bez piłki, ospałość... Nasze przeszły obok tego spotkania.
Moim zdaniem oba zespoły nie zagrały na dobrym, wysokim poziomie (a my to w ogóle na tragicznym). CCC grało tak jak mu pozwalaliśmy, ale wg mnie na mecz np z Wisłą, musiałby się starać o wiele bardziej. Czy to znaczy, że jesteśmy tacy słabi? Być może. A być może niesione pochlebnymi opiniami stwierdziły, że łatwo pójdzie..., że tu tesh nie trzeba się wysilać. Nie wiem, to są tylko moje domysły. Dziewczyny przegrały ten mecz w szatni. Tak jak Trenejro powiedział - nie było w nich sportowej złości, instynktu "zabójcy".
Leo, Pałka, Toma - nasze wysokie nie istniały. Ela robiła co chciała pod koszem, czasami nawet czego nie chciała a i tak wpadało. Pałka czasami Ją zczapowała, ale to wszystko co Aga zagrała. Leo nie przepychała się, nie była zadziorna jak zawsze. Toma..., bida z nędzą. Ręce naszym wysokim to chyba do de przyrosły (Krupa miała 7 a Pałka 6 zbiórek). Aha! i akcja meczu: Toma jest sam na sam z koszem i co robi? Tak, oczywiście - spod dziury oddaje na skrzydło.
Karla - była w amoku jakimś. Wczoraj i mało widziała, i niewiele rozegrała. I nawet w Niej nie było tej sportowej złości. A to już mnie smuci...
Panti - to jest dopiero zaskoczenie (dla mnie). Nie było Jej na boisku. Ani nie rozgrywała, ani sama nie wchodziła na kosz.
Ruzic - coś zagrała. Powiem nawet, że bardziej mi się podobała aniżeli na turnieju przedsezonowym u nas. Ale to i tak ciągle mało.
Sylwia - gra jeszcze niepewnie. Tesh na kosz nie wchodzi, a i grą wczoraj nie kierowała tak jak "stara, dobra Wlaźlakowa" (przerwa jednak widoczna). Ale z drugiej strony koleżanki nie specjalnie pomagały Jej w zdobyciu miejsca do rzutu.
Krupa - heh, no starała się coś tam rozegrać, ale nie miała komu podawać. Sama nawet nie próbowała wbić się pod kosz.
Szpila - bodajże dwa razy podania w ręce Marczewskiej (raz na pewno) przy wyprowadzaniu piłki z boku. Taki prosty dziecinny błąd. Wiele takich błędów mieliśmy i nie tylko Szpila tak prostacko traciła piłki.
Cały zespół - no wczoraj to właśnie zespołu na boisku nie było. Podania w ręce przeciwniczek i brak powrotu do obrony po tego typu akcjach. Patrzyły na siebie zdezorientowane, nawet jak ustawiały grę (znaczy się: próbowały ustawić). Wczoraj to nie była ta drużyna, którą widziałam na memoriale i którą miałam nadzieję (i chciałam) oglądać w tym sezonie.
Mam nadzieję, że ten zimny kubeł ochłodzi głowy naszych koszykarek. A na treningu proszę potrenować celność!!
Nooo...., wyjazd był przedni. Mimo tego fatalnego występu naszych. W11 do zero-zero był fajny, szkoda że miał obrączkę

ŻARTUJĘ!!

. Fajny był text: co teraz planujecie? odpowiedź - Szalet

. No i jeszcze ta eskorta na halę i z hali, i wejście drzwiami dla VIPów

.
Co do dopingu. Było słychać kibiców miejscowych, ale fakt, dziewczyny nie przekrzyczą bębnów. Więc albo zbierzcie ekipę chłopaków, albo zostawcie sobie jeden bęben. Texty różnorodne, szkoda tylko, że niektóre proste słowa leciały z kartki. Ale ogólnie widzę postęp

.
No, co jeszcze? Miałam miłą rozmowę z Jańcią (gorąco proszę Ją pozdrowić!! od dziewczyny siedzącej obok męża Sylwii, powinna wiedzieć osochosi), widziałam się z Edzią (ślicznie wyglądała, tak samo super jak zagrała

), udało mi się pogadać z Gusią (bosz to Ona taka rozrywana przez pabianiczan

). Z Elą niestety nie.
Dzięki za kibicowanie, śpiewanie, dziaboszki

, dłuuugąąąą rozmowę

, masę przystanków no i za cały wyjazd. Do następnego razu!