Rozmowa z trenerem drużyny juniorek starszych AZS PWSZ Robertem Pieczyrakiem
Ireneusz Klimczak: Do waszego pierwszego spotkania w mistrzostwach pozostały godziny. Wszystko jest już zapięte na ostatni guzik?
Robert Pieczyrak: Jesteśmy gotowi i chętni do walki. Serca na pewno nam nie zabraknie to mogę obiecać. Mieliśmy małe problemy zdrowotne. Najważniejsza wiadomość jest taka, że kontuzjowana w półfinałach Małgorzata Cichocka już normalnie trenuje. I pokazuje wielką ochotę do gry. Dla niej i Judyty Banaszkiewicz to ostatnia szansa na zdobycie medalu w kategoriach młodzieżowych.
Najgroźniejsi rywale?
- Na pewno GTK Gdynia, z kilkoma reprezentantkami Polski. Czołowymi postaciami tego zespołu będą występujące w ekstraklasie w Lotosie - Magdalena Leciejewska i Marta Urbaniak. Także Olimpia Poznań ze swoją liderką Weroniką Idczak, która odgrywa coraz ważniejszą rolę w seniorskim AZS Poznań. Według mnie nieobliczalne są także drużyny ze Stalowej Woli i Szczecina.
Wszystkie wymienione drużyny są w zasięgu gorzowianek?
- Nie tylko jesteśmy w stanie z nimi powalczyć, ale z każdym możemy wygrać. Na tych mistrzostwach nie ma jednego zdecydowanego faworyta. Najważniejsze, abyśmy wyrzucili z głowy wszystkie wcześniejsze, wygrane i przegrane mecze. Przestali kalkulować. Nikt nie przyjedzie do Gorzowa położyć się. Każdy marzy o zwycięstwach, medalach. Po to przecież ciężko pracuje się cały sezon, aby dostać się do finału, a tam ugrać coś fajnego.
Finały, tak jak półfinały, gramy u siebie. Patronat nad imprezą objął premier RP Kazimierz Marcinkiewicz, kibic gorzowskich zespołów. Nie byłoby łatwiej zagrać o medal poza domem?
- I tak i nie. Pewnie na miejscu presja będzie trochę większa. I doradców, którzy z dobrego serca w trudnych chwilach będą próbowali nam pomóc, też pojawi się wielu. To nie zawsze wychodzi na dobre. Nasze koszykarki chciały jednak zagrać przed swoimi kibicami, znajomymi, rodzinami. Kilka miesięcy temu obiecałem im, że klub zrobi wszystko, aby finałowa impreza odbyła się w Gorzowie. Dziewczyny przyrzekły, że odwdzięczą się sukcesem. Pierwsza część zadania została zrealizowana. Od środy zaczynamy mistrzostwa Polski w naszej, dobrze nam znanej hali. Teraz bierzemy się za część drugą. Walkę o podium.
Rozmawiał Ireneusz Klimczak (Gazeta Wyborcza)
Rozmowa z kapitanem zespołu juniorek starszych AZS PWSZ Judytą Banaszkiewicz
Ireneusz Klimczak: Właśnie rozpoczęła się w ekstraklasie faza play-off. Ty grasz w pierwszym zespole, ale minut spędzonych na boisku nie masz zbyt wiele. Twoje występy w elicie to dopiero śpiew przyszłości. Najbliższe dni zapewne będą jednymi z najważniejszych w twojej karierze.
Judyta Banaszkiewicz: Finał juniorek starszych to rzeczywiście bardzo ważna dla mnie impreza. Będzie okazja, aby pokazać się trenerowi Dariuszowi Maciejewskiego, także opiekunowi młodzieżowej reprezentacji Polski. To ostatnia okazja, na osiągnięcie w tej kategorii sukcesu. Jest duża szansa, bo mamy w Gorzowie silny zespół.
Masz już na koncie jakieś młodzieżowe osiągnięcia?
- Jeszcze w zespole Kasprowiczanki Ostrów wywalczyłam wraz z koleżankami wicemistrzostwo i mistrzostwo Polski juniorek. Na podium MP juniorek starszych jeszcze nie stałam.
Zdajesz sobie sprawę, że trener Robert Pieczyrak bardzo liczy na Twoje doświadczenie. Czujesz się liderem AZS PWSZ?
- Jestem kapitanem naszej drużyny, a to do czegoś zobowiązuje. Staram się, abyśmy były jednym zespołem na boisku i poza nim. Do każdego występu podchodziły odpowiednio zmotywowane i skoncentrowane. Wiem, że to będą stresujące dni, bo gramy w Gorzowie, ale z drugiej strony jest to dla każdej z nas wielka szansa. I będą z nami nasi wspaniali kibice. Mamy dobry zespół, który powinien dojść w mistrzostwach daleko. Wiele doświadczeń zebrałyśmy w turnieju półfinałowym. Tam dostałyśmy srogą nauczkę w meczu ze Stalową Wolą. Słabiej zagrałyśmy w obronie, nie szło nam w ataku i to rywalki cieszyły się ze zwycięstwa. Wiemy jakich błędów musimy się ustrzec. Trudów pięciodniowej imprezy nie boję się, bo jesteśmy bardzo dobrze przygotowane.
Jaki wróżysz więc wynik gorzowskiemu zespołowi? Byłoby przykro, gdyby gospodarz nie dotrwał do ostatniego dnia turnieju, a to oznacza, że powinnyście zagrać o medale.
- Nasze największe atuty to przygotowanie motoryczne i taktyczne. Powinnyśmy grać najbardziej poukładaną koszykówkę w finale, bo to jest firmowy znak wszystkich drużyn AZS PWSZ. Nie jedna, czy dwie zagrywki, ale cały wachlarz zagrań, które pomagają nam być skuteczniejszym w ataku i obronie. Cel numer jeden to wyjście z grupy. Zdecydowanie w naszym zasięgu. A w czwórce wszystko może się wydarzyć. Chciałabym w decydującej fazie rozgrywek trafić znów na Stalową Wolę, abyśmy mogły odegrać się za porażkę w półfinale. Obiecujemy przede wszystkim wiele emocje. Proszę naszych kibiców, aby przez te pięć dni grali o medal z nami i trzymali za nas kciuki.
Rozmawiał Ireneusz Klimczak (Gazeta Wyborcza)
Rozmowa z trenerem i kapitanem AZS PWSZ Gorzów
Moderator: Moderatorzy
- mati
- Kadet
- Posty: 1704
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 17:22
- Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski
- Kontaktowanie:
Ireneusz Klimczak: Właśnie rozpoczęła się w ekstraklasie faza play-off. Ty grasz w pierwszym zespole, ale minut spędzonych na boisku nie masz zbyt wiele. Twoje występy w elicie to dopiero śpiew przyszłości. Najbliższe dni zapewne będą jednymi z najważniejszych w twojej karierze.
Ostrovia Ostrów- Lotos Gdynia
Ostrovia Ostrów- Polfa Pabianice
ŁKS Łódź- Ostrovia Ostrów
Ostrovia Ostrów- CCC Polkowice
AZS Poznań- Ostrovia Ostrów
Ostrovia Ostrów- AZS Gorzów
Meblotap Chełm- Ostrovia Ostrów
Wisła Kraków- Ostrovia Ostrów
Ostrovia Ostrów- Cukierki Brzeg
Lotos Gdynia Ostrovia Ostrów
O utrzymanie z Meblotapem
Może nie w elitarnej drużynie, ale to była elita
Nie zgadzam więc się ze słowami Pana dziennikarza
POZDRO JUDI I POWODZENIA!!
Wróć do „Koszykówka młodzieżowa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 12 gości

