ŁKS Siemens AGD Łódź - AZS PWSZ Gorzów
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Powiało optymizmem wśród koszykarek ŁKS Siemens AGD
Wtorek, 17 stycznia 2006r.
Trudno się dziwić, że nastroje wśród koszykarek ŁKS Siemens AGD znacznie się poprawiły. Łodzianki pokonały silny AZS Gorzów 89:78, odnosząc drugie zwycięstwo w tym sezonie.
Trener Mirosław Trześniewski mógł więc odetchnąć z ulgą. W kilku poprzednich spotkaniach jego podopiecznym zabrakło nieco szczęścia, tym razem było inaczej.
Nie zmienia to faktu, że ełkaesianki wygrały zasłużenie, dawno nie widzieliśmy ich tak bardzo zdeterminowanych. Oby zwycięski horror pozwolił im uwierzyć w swoje możliwości.
W następnej kolejce ŁKS czeka ciężki mecz w Polkowicach z CCC. Na szczęście, rywale z dołu tabeli także mają bardzo mocnych przeciwników.
(bart) - Express Ilustrowany
Elena Czernij udowodniła, że nie warto z niej rezygnować.
Wtorek, 17 stycznia 2006r.
Trudno się dziwić, że nastroje wśród koszykarek ŁKS Siemens AGD znacznie się poprawiły. Łodzianki pokonały silny AZS Gorzów 89:78, odnosząc drugie zwycięstwo w tym sezonie.
Trener Mirosław Trześniewski mógł więc odetchnąć z ulgą. W kilku poprzednich spotkaniach jego podopiecznym zabrakło nieco szczęścia, tym razem było inaczej.
Nie zmienia to faktu, że ełkaesianki wygrały zasłużenie, dawno nie widzieliśmy ich tak bardzo zdeterminowanych. Oby zwycięski horror pozwolił im uwierzyć w swoje możliwości.
W następnej kolejce ŁKS czeka ciężki mecz w Polkowicach z CCC. Na szczęście, rywale z dołu tabeli także mają bardzo mocnych przeciwników.
(bart) - Express Ilustrowany
Elena Czernij udowodniła, że nie warto z niej rezygnować.
Zabiły nas trójkami
Trzeci raz w tym sezonie gorzowskim koszykarkom przyszło walczyć o zwycięstwo w dogrywce. I po raz trzeci górą były rywalki.
Akademiczki przystąpiły do sobotniego spotkania bez swej liderki Agnieszki Szott. - Po meczu w Polkowicach wróciły jej bóle w kolanie, więc w zeszłym tygodniu nie trenowała - poinformował trener Dariusz Maciejewski. - W najbliższych dniach przejdzie konsultacje lekarskie, po których podejmie decyzję, co dalej.
W pierwszym pojedynku z łodziankami Szott zdobyła aż 24 punkty, które w sobotę bardzo by się przydały... A ŁKS wzmocnił się reprezentantką Polski Małgorzatą Kenig z Krakowa, która odegrała kluczową rolę w tym spotkaniu. Drugim wzmocnieniem miała być Serbka Biljana Pavicević, ale na piątkowym treningu skręciła kolano.
Po wyrównanym początku, szybciej swój rytm uchwyciły gorzowianki - prowadziły 13:8. Zryw łodzianek przywrócił im inicjatywę, ale tylko na moment. Już do końca kwarty na parkiecie dominowały przyjezdne, kończąc ją 11-punkto-wą przewagą.
Tajną bronią gospodyń okazał się rzut za trzy punkty, który zdezorganizował grę AZS PWSZ Sowood. Jak do tego doszło? - Na to pytanie każda z nas powinna sobie odpowiedzieć - powiedziała później Justyna Żurowska. - Mogłyśmy wygrać ten mecz, ale błędy w trzeciej kwarcie pozwoliły rywalkom odzyskać prowadzenie, a nam było już ciężko wrócić do ustalonego planu. Myślę, że zawiodła obro
na, świetna na początku, a później już mało skuteczna.
- Zostawiłyśmy na parkiecie wiele sił i serca, ale dekoncentracja w trzeciej kwarcie sprawiła, że rywalki się rozrzucały i trudno je było już powstrzymać - dodała Katarzyna Czubak. - Kryłyśmy agresywną strefą na całym boisku, ale nie nadążałyśmy z wyjściem na obwód, by przeszkodzić łodziankom w rzutach.
Ekipa z Gorzowa walczyła jednak do końca i w ostatniej sekundzie Aleksandra Karpińska wyrównała na 73:73. Niestety, na początku dogrywki opuściła boisko po piątym przewinieniu, a zespół już nie istniał. - W tym momencie dziewczyny się podłamały, a i sił już chyba nie miały - tłumaczyła Karpińska. - Dostałyśmy jeszcze dwie "trójki”, a mam też sporo zastrzeżeń do sędziów.
Łodzianki oddały w meczu aż 35 rzutów zza linii 6,25 m, w tym 13 celnych. Zdobyły więc w ten sposób 39 punktów! Gorzowianki próbowały 12 razy, ale tylko cztery rzuty były celne. To był klucz do sukcesu ŁKS-u.
ŁKS SIEMENS AGD ŁÓDĆ - AZS PWSZ SOWOOD GORZÓW WLKP. 89:78 (14:25, 18:13, 31:15, 10:20, dogrywka 16:5)
ŁKS SIEMENS AGD: Kenig 23, Dominauskaite 19, Czernij 16, Włodarska 15, Hrickova 13 oraz Owczarek 3, Głaszcz i Białogór po 0.
AZS PWSZ SOWOOD: Karpińska i Żurowska po 19, Żyłczyńska 15, Czubak 3, Kaszewska 0 oraz Czarnecka 21, Banaszkiewicz 1, Semerda i Toporowska po 0.
Sędziowali: Dariusz Włodkowski i Dariusz Kowalczyk (obaj Wrocław). Widzów 500.
Gazeta Lubuska
JANUSZ DOBRZYŃSKI
0 95 722 69 37
jdobrzynski@gazetalubuska.pl
MOC PIEKIELNA

Trzeci raz w tym sezonie gorzowskim koszykarkom przyszło walczyć o zwycięstwo w dogrywce. I po raz trzeci górą były rywalki.
Akademiczki przystąpiły do sobotniego spotkania bez swej liderki Agnieszki Szott. - Po meczu w Polkowicach wróciły jej bóle w kolanie, więc w zeszłym tygodniu nie trenowała - poinformował trener Dariusz Maciejewski. - W najbliższych dniach przejdzie konsultacje lekarskie, po których podejmie decyzję, co dalej.
W pierwszym pojedynku z łodziankami Szott zdobyła aż 24 punkty, które w sobotę bardzo by się przydały... A ŁKS wzmocnił się reprezentantką Polski Małgorzatą Kenig z Krakowa, która odegrała kluczową rolę w tym spotkaniu. Drugim wzmocnieniem miała być Serbka Biljana Pavicević, ale na piątkowym treningu skręciła kolano.
Po wyrównanym początku, szybciej swój rytm uchwyciły gorzowianki - prowadziły 13:8. Zryw łodzianek przywrócił im inicjatywę, ale tylko na moment. Już do końca kwarty na parkiecie dominowały przyjezdne, kończąc ją 11-punkto-wą przewagą.
Tajną bronią gospodyń okazał się rzut za trzy punkty, który zdezorganizował grę AZS PWSZ Sowood. Jak do tego doszło? - Na to pytanie każda z nas powinna sobie odpowiedzieć - powiedziała później Justyna Żurowska. - Mogłyśmy wygrać ten mecz, ale błędy w trzeciej kwarcie pozwoliły rywalkom odzyskać prowadzenie, a nam było już ciężko wrócić do ustalonego planu. Myślę, że zawiodła obro
na, świetna na początku, a później już mało skuteczna.
- Zostawiłyśmy na parkiecie wiele sił i serca, ale dekoncentracja w trzeciej kwarcie sprawiła, że rywalki się rozrzucały i trudno je było już powstrzymać - dodała Katarzyna Czubak. - Kryłyśmy agresywną strefą na całym boisku, ale nie nadążałyśmy z wyjściem na obwód, by przeszkodzić łodziankom w rzutach.
Ekipa z Gorzowa walczyła jednak do końca i w ostatniej sekundzie Aleksandra Karpińska wyrównała na 73:73. Niestety, na początku dogrywki opuściła boisko po piątym przewinieniu, a zespół już nie istniał. - W tym momencie dziewczyny się podłamały, a i sił już chyba nie miały - tłumaczyła Karpińska. - Dostałyśmy jeszcze dwie "trójki”, a mam też sporo zastrzeżeń do sędziów.
Łodzianki oddały w meczu aż 35 rzutów zza linii 6,25 m, w tym 13 celnych. Zdobyły więc w ten sposób 39 punktów! Gorzowianki próbowały 12 razy, ale tylko cztery rzuty były celne. To był klucz do sukcesu ŁKS-u.
ŁKS SIEMENS AGD ŁÓDĆ - AZS PWSZ SOWOOD GORZÓW WLKP. 89:78 (14:25, 18:13, 31:15, 10:20, dogrywka 16:5)
ŁKS SIEMENS AGD: Kenig 23, Dominauskaite 19, Czernij 16, Włodarska 15, Hrickova 13 oraz Owczarek 3, Głaszcz i Białogór po 0.
AZS PWSZ SOWOOD: Karpińska i Żurowska po 19, Żyłczyńska 15, Czubak 3, Kaszewska 0 oraz Czarnecka 21, Banaszkiewicz 1, Semerda i Toporowska po 0.
Sędziowali: Dariusz Włodkowski i Dariusz Kowalczyk (obaj Wrocław). Widzów 500.
Gazeta Lubuska
JANUSZ DOBRZYŃSKI
0 95 722 69 37
jdobrzynski@gazetalubuska.pl
A ŁKS wzmocnił się reprezentantką Polski Małgorzatą Kenig z Krakowa
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 126 gości
