Postautor: Pamela » 21 listopada 2006, 10:52
MŚ siatkarzy: Polacy nie do zatrzymania!!
Polscy siatkarze potwierdzili, że urastają do roli jednego z faworytów mistrzostw świata odbywających się w Japonii. W meczu grupy A pokonali oni w Saitamie 3:0 (25:22, 25:22, 25:23) Portoryko i była to czwarta wygrana Polaków, na dodatek bez straty seta.
Polscy siatkarze nie rozpoczęli dobrze meczu z Portoryko. Rywale szybko objęli prowadzenie 2:0, które utrzymywało się do pierwszej przerwy technicznej. Po niej gra Polaków znacznie się poprawiła, czego efektem było objęcie prowadzenia 13:12. Wówczas trener Portoryko Carlos Daniel Cardona poprosił o czas, ale na niewiele się to zdało - przewaga biało-czerwonych wciąż rosła. Na drugą przerwę techniczną schodziliśmy, wygrywając 16:13. Podopieczni Raula Lozano nie dali sobie wydrzeć tej przewagi już do końca pierwszej partii, którą wygrali 25:22. W pierwszym secie bardzo dobrze funkcjonowało przyjęcie (93%), jeden z najsłabszych elementów naszej ekipy na tych mistrzostwach.
Druga partia rozpoczęła się zgoła inaczej niż pierwsza. To nasi zawodnicy od początku nadawali ton rywalizacji. Na parkiecie pozostał w wyjściowej szóstce Piotr Gruszka, którego Lozano wpuścił za Michała Winiarskiego jeszcze pod koniec pierwszego seta. Na pierwszą przerwę techniczną schodziliśmy przy prowadzeniu 8:6, a potem nasza przewaga jeszcze rosła, Prowadziliśmy już nawet 13:9, ale po naszych błędach (zagrania w aut Mariusza Wlazłego i Gruszki) Portorykańczycy doprowadzili do wyrównania 13:13. Na druga przerwę techniczną obie ekipy schodziły przy prowadzeniu Portoryko 16:15. Inicjatywę straciliśmy jednak tylko na chwilę, bowiem potężny atak Wlazłego i blok Łukasza Kadziewcza sprawiły, że sytuacja wróciła do normy - Polacy znów byli na prowadzeniu. Straciliśmy je wprawdzie jeszcze na chwilę (18:19), ale to był ostatni taki zryw Portoryko. Końcówka drugiej partii należała już zdecydowania do biało-czerwonych, którzy wygrali ją 25:22.
Trzeci set od początku był bardzo wyrównany. Na prowadzeniu znajdowała się to jedna, to druga drużyna. Kiedy jednak podopieczni Lozano mieli po swojej stronie sześć punktów, a rywale cztery, wydawało się, że znów polska maszyna zadziałała. Stało się jednak inaczej. Kolejne cztery "oczka" wywalczyli Portorykańczycy i to oni mogli się cieszyć schodząc na pierwszą przerwę techniczną, bowiem prowadzili 8:6. Zaraz po wznowieniu gry dorzucili jeszcze jeden punkt i było to wówczas ich najwyższe prowadzenie w tym meczu. Polacy jednak szybko wskoczyli we właściwy rytm i doprowadzili do wyrównania 11:11. Nie cieszyli się z niego jednak zbyt długo, bo rywalom ponownie udało się odskoczyć na kilka punktów. Druga przerwa techniczna, to prowadzenie Portoryko 16:13. Rywale utrzymywali korzystny dla siebie rezultat do stanu 22:21. Wtedy jednak Hector Soto pomylił się na nasze szczęście w ataku, kierując piłkę na aut. Chwilę później ponownie błędy jego kolegów sprawiły, że Polacy wygrali tę partię 25:23 i cały mecz 3:0.
Portoryko - Polska 0:3 (22:25, 22:25, 23:25)
Portoryko: Angel Perez (2 pkt.), Hector Soto (18), Rene Esteves (2), Luis Rodriguez (4), Jose Rivera (7), Victor Rivera (9), Gregory Berrios (libero) oraz Enrique Escalante (10), Victor Bird.
Polska: Paweł Zagumny (4), Mariusz Wlazły (19), Daniel Pliński (7), Łukasz Kadziewicz (9), Michał Winiarski (4), Sebastian Świderski (9), Piotr Gacek (libero) oraz Piotr Gruszka (2), Michał Bąkiewicz.
Antychryst powrócił
lołszyn in loco mołszyn
redehader
B&B
C'MoN PoKeMoN
i ŻóŁwIk
Pimp My Pokemon