Po sześciu chudych latach krakowskie koszykarki znów są wicemistrzyniami Polski. To sukces niby spodziewany, ale niemal do końca niepewny.
Dla wiślaczek to był rok eksperymentów i zbierania doświadczeń. Budowę zespołu rozpoczęto od ściągnięcia utytułowanego trenera Arkadiusza Konieckiego, tyle że mającego największe sukcesy w męskiej koszykówce. Słaba znajomość psychiki kobiet była jednym z powodów konfliktu z zespołem i późniejszej jego rezygnacji.
Wielonarodowościowa i wielokulturowa drużyna nie była łatwa w prowadzeniu. Łączenie przez Konieckiego funkcji trenera klubowego i kadry Polski okazało się niedobrym pomysłem. Przygotowaniom Wisły nie sprzyjał ani rok olimpijski, ani nowy system kwalifikacji do mistrzostw Europy. Zbyt późno do zespołu dołączyły Białorusinki i Serbki, Amerykanki dotarły niemal za pięć dwunasta. Zresztą Tangela Smith i Shannon Johnson przyjechały do Krakowa nie całkiem sprawne.
Zespół, z konieczności przygotowany do występów metodą startową, długo się poznawał i docierał. I nie błyszczał. Po cudem wygranym meczu ze słabiutkim Meblotapem Chełm i porażce w Eurolidze z Kozaczką Zaporoże nowym szkoleniowcem został Wojciech Downar-Zapolski. I jemu, choć zespół znał od podszewki, wiodło się różnie. Z pięciu porażek w sezonie zasadniczym - dwóch - z CCC i Cukierkami można było uniknąć. Ba, przegrana z zespołem z Brzegu omal nie kosztowała wypadnięcia z wielkiego finału. Piąty mecz półfinałowy z Polfą jeszcze długo pozostanie w pamięci kibiców. Wisła przegrywała różnicą 19 pkt, a jednak awansowała do finału. Tu była o krok od sprawienia sporej niespodzianki i ogrania Lotosu w walce o złoty medal.
Frycowe przyszło płacić też w Eurolidze, choć w debiutanckim sezonie krakowianki trafiły na niezwykle silną grupę z późniejszymi uczestnikami Final Four: Gambrinusem Brno i Telekomasem Wilno.
Długo hala przy ul. Reymonta świeciła pustkami na meczach koszykarek. Ale w najważniejszych momentach, w starciach z Lotosem, kibice nie zawiedli. Teraz szefostwo klubu będzie chciało zbudować jeszcze silniejszą drużynę. Może na stulecie Wisła sięgnie po mistrzowską koronę?
Waldemar Kordyl Gazeta Wyborcza
Nadal Wisła Can-Pack
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
bibi
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
bibi pisze:Raczynski z transferem Iwliewej niwe mial nic wspolnego...,i pewnie nie zna sie na koszu,co innego wy,znawcy!Oprocz was nie zna sie nikt,Trzesniewski,be,Raczy\nski ,be,Aleksandrowicz tez be.No to do roboty!
Obrońca uciśnionych się odezwał!!!! Co może jeszcze zaczniesz głosić tezy że trenerzy w tym sezonie są bez winy i zrobili wszystko co mogli ???
Pewnie według Ciebie czwarte miejsce na koniec sezonu to tylko wina koszykarek ????
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Srebro to maksimum
Koszykarki Wisły Can-Pack po sezonie
Koszykarki Wisły ze srebrnym medalem mistrzostw Polski. To wynik znakomity, zważywszy na to, że w polskiej lidze Lotos Gdynia jest na razie nie do pokonania, a krakowska drużyna przebyła w tym sezonie wyboistą drogę.
W zasadzie wiślaczki osiągnęły maksimum. Walczyły o złoto w lidze, w finale wygrywając jeden mecz - po bardzo dobrej grze - z Lotosem. W Eurolidze wyszły z grupy, co jak na beniaminka tych rozgrywek było niezłym osiągnięciem. W Pucharze Polski, po nerwowym spotkaniu, zajęły 2. miejsce. Pytanie, czy można było oczekiwać więcej?
Wisła Can-Pack mogła być przecież rozczarowaniem tego sezonu. Dość powiedzieć, że do finału ligi awansowała po pięciomeczowej rywalizacji z PZU Polfą Pabianice, pokonując rywalki dwoma punktami w ostatnim, dramatycznym meczu. W sezonie regularnym krakowianki nie błyszczały. Dwukrotnie przegrały z Lotosem, nie dały rady Polfie w Pabianicach i CCC w Polkowicach, a na dokładkę przegrały z Cukierkami w Brzegu, tracąc 2. miejsce w tabeli na rzecz Polfy.
Ten sezon pokazał zresztą, jak wielkie jest w polskiej lidze rozwarstwienie - Lotos nie ma sobie równych, potem mamy w miarę równorzędne Wisłę i Polfę, z pewną stratą do nich są Polkowice kierowane przez Andrzeja Nowakowskiego (ostatecznie zajęły 3. miejsce, pokonując zmęczone pabianiczanki). Resztę zespołów od czołówki dzieli przepaść. To nie wpływało pozytywnie na poziom zawodów. W niektórych meczach wiślaczkom do zwycięstwa wystarczyła gra na "pół gazu".
Czas na podsumowanie osiągnięć indywidualnych. Budowie krakowskiej drużyny można niejedno zarzucić. Przyjście Arkadiusza Konieckiego, obecnego szkoleniowca reprezentacji, okazało się nietrafnym posunięciem. Kontrowersyjny szkoleniowiec rozstał się z zespołem w trakcie sezonu, nieoficjalnie mówiło się o jego konflikcie z koszykarkami. Schedę po nim przejął wcześniejszy asystent Wojciech Downar-Zapolski, który zrobił co mógł, doprowadzając drużynę do finału.
Jeśli chodzi o dobór koszykarek, Wisłę można uznać za zespół co najmniej rozrzutny. Amerykanka Shannon Johnson błyszczała w ważnych meczach (Euroliga i kluczowe spotkania play off), lecz w kilku konfrontacjach ze słabszymi rywalkami zawiodła. Była też - jak na światową gwiazdę przystało - wyjątkowo droga. Zarabiała - wedle nieoficjalnych informacji - 120 tys. dolarów za sezon. Do tego swoje przyjście uzależniła od pozyskania przez Wisłę Hiszpanki Alicii Lopez-Verdu, która z powodu kontuzji zagrała tylko w jednym meczu polskiej ligi!
Niezbyt szczęśliwego zakupu dokonano pod koszem. Amerykanka Tangela Smith okazała się świetną zawodniczką w ataku, słabszą w obronie, lecz nade wszystko - niesprawną! Przyleciała spóźniona z powodu kontuzji, pożegnała się z drużyną w trakcie sezonu, by poddać się operacji kolana. Na gwałt ściągnięto Amerykankę Iciss Tillis z Valenciennes, która pokazała że ma spory potencjał i potrafi być wszechstronną koszykarką. Ta młoda zawodniczka próbowała jednak zbyt często grać indywidualnie, czym zdaje się popadła w niełaskę trenera Downara-Zapolskiego (nie weszła np. na parkiet w wygranym przez Wisłę meczu z Lotosem).
Dobrym - zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym - zakupem okazały się Serbki. Iva Perovanović to duży talent i wielkie serce do gry, Jelena Skerović włożyła w mecze równie dużo zaangażowania (co skończyło się dla niej niemiłym starciem z Elaine Powell), a gdy wstawiono ją do pierwszej piątki, okazała się też skuteczną egzekutorką. Mniej różowo wypadły Białorusinki. Miały niezły play off, jednak w całym sezonie grały nierówno. Średnia 6,8 pkt na mecz Trafimawej to wynik kiepski jak na niską skrzydłową, która odpowiada za rzuty z dystansu. Kress dobrze walczyła pod koszami, ale średnią punktową ma niezbyt imponującą (7,6 pkt).
Trzeba jednak przyznać, że to dzięki "legii zaciężnej" Wisła zdobyła wicemistrzostwo kraju. Polskie koszykarki sprawiły największy zawód. Dorota Gbruczyk miała świetny początek sezonu, potem oglądaliśmy tylko przebłyski jej talentu. Monika Krawiec zbyt często pozostawała na ławce rezerwowych. Magdalena Radwan złapała formę strzelecką dopiero w play off, wcześniej rzadko bywała na parkiecie w decydujących momentach. Patrycja Czepiec pomagała koleżankom doświadczeniem, lecz było to cokolwiek mało. Trudno coś ciepłego napisać o grze utalentowanych Joanny Czarneckiej czy Katarzyny Kenig, które nieczęsto oglądaliśmy w akcji. Młodziutka Magdalena Skorek pokazywała się w rezerwach, ale dla zawodniczki na dorobku to stanowczo zbyt mało.
Wiślaczki w przyszłym sezonie mają dysponować podobnym budżetem, również wspartym przez firmę Can-Pack. Jest więc szansa na silny, może jeszcze silniejszy zespół. Warto zacząć budowę nowej ekipy już teraz, na podwalinach obecnej, stawiając np. na młodsze, zdrowe i - jeśli będzie taka możliwość - polskie koszykarki.
RAFAŁ STANOWSKI Dziennik Polski
WiŚlaczki w statystyce
Nazwisko Punkty Mecze Minuty Zbiórki Asysty
Smith 17,7 9 262 6,3 0,8
Johnson 14,8 27 866 3,9 4,56
Perovanović 12,5 30 869 6,5 0,7
Tillis 11,8 15 376 6,5 1,07
Skerović 8,2 26 678 3,6 3
Kress 7,6 31 668 5,6 0,7
Trafimawa 6,8 29 622 3,2 1,2
Gburczyk 5,1 28 468 3,1 0,8
Krawiec 5,0 17 244 2,1 0,8
Czepiec 4,1 25 401 1,6 1,1
Radwan 3,8 24 341 1,5 0,7
Kenig 3,3 20 223 1,6 0,6
Czarnecka 2,8 16 148 1,4 0,4
Skorek 1,0 4 38 1 1,2
Lopez 0,0 1 3 0 0
Janiszewska 0,0 3 7 1 0,3
Średnie na mecz z polskiej ekstraklasy kobiet za www.plkk.pl. (RS)
Dorota Gburczyk (z piłką) i Jelena Skerović (nr 5) nie dały rady Lotosowi
Fot. Wacław Klag
Koszykarki Wisły Can-Pack po sezonie
Koszykarki Wisły ze srebrnym medalem mistrzostw Polski. To wynik znakomity, zważywszy na to, że w polskiej lidze Lotos Gdynia jest na razie nie do pokonania, a krakowska drużyna przebyła w tym sezonie wyboistą drogę.
W zasadzie wiślaczki osiągnęły maksimum. Walczyły o złoto w lidze, w finale wygrywając jeden mecz - po bardzo dobrej grze - z Lotosem. W Eurolidze wyszły z grupy, co jak na beniaminka tych rozgrywek było niezłym osiągnięciem. W Pucharze Polski, po nerwowym spotkaniu, zajęły 2. miejsce. Pytanie, czy można było oczekiwać więcej?
Wisła Can-Pack mogła być przecież rozczarowaniem tego sezonu. Dość powiedzieć, że do finału ligi awansowała po pięciomeczowej rywalizacji z PZU Polfą Pabianice, pokonując rywalki dwoma punktami w ostatnim, dramatycznym meczu. W sezonie regularnym krakowianki nie błyszczały. Dwukrotnie przegrały z Lotosem, nie dały rady Polfie w Pabianicach i CCC w Polkowicach, a na dokładkę przegrały z Cukierkami w Brzegu, tracąc 2. miejsce w tabeli na rzecz Polfy.
Ten sezon pokazał zresztą, jak wielkie jest w polskiej lidze rozwarstwienie - Lotos nie ma sobie równych, potem mamy w miarę równorzędne Wisłę i Polfę, z pewną stratą do nich są Polkowice kierowane przez Andrzeja Nowakowskiego (ostatecznie zajęły 3. miejsce, pokonując zmęczone pabianiczanki). Resztę zespołów od czołówki dzieli przepaść. To nie wpływało pozytywnie na poziom zawodów. W niektórych meczach wiślaczkom do zwycięstwa wystarczyła gra na "pół gazu".
Czas na podsumowanie osiągnięć indywidualnych. Budowie krakowskiej drużyny można niejedno zarzucić. Przyjście Arkadiusza Konieckiego, obecnego szkoleniowca reprezentacji, okazało się nietrafnym posunięciem. Kontrowersyjny szkoleniowiec rozstał się z zespołem w trakcie sezonu, nieoficjalnie mówiło się o jego konflikcie z koszykarkami. Schedę po nim przejął wcześniejszy asystent Wojciech Downar-Zapolski, który zrobił co mógł, doprowadzając drużynę do finału.
Jeśli chodzi o dobór koszykarek, Wisłę można uznać za zespół co najmniej rozrzutny. Amerykanka Shannon Johnson błyszczała w ważnych meczach (Euroliga i kluczowe spotkania play off), lecz w kilku konfrontacjach ze słabszymi rywalkami zawiodła. Była też - jak na światową gwiazdę przystało - wyjątkowo droga. Zarabiała - wedle nieoficjalnych informacji - 120 tys. dolarów za sezon. Do tego swoje przyjście uzależniła od pozyskania przez Wisłę Hiszpanki Alicii Lopez-Verdu, która z powodu kontuzji zagrała tylko w jednym meczu polskiej ligi!
Niezbyt szczęśliwego zakupu dokonano pod koszem. Amerykanka Tangela Smith okazała się świetną zawodniczką w ataku, słabszą w obronie, lecz nade wszystko - niesprawną! Przyleciała spóźniona z powodu kontuzji, pożegnała się z drużyną w trakcie sezonu, by poddać się operacji kolana. Na gwałt ściągnięto Amerykankę Iciss Tillis z Valenciennes, która pokazała że ma spory potencjał i potrafi być wszechstronną koszykarką. Ta młoda zawodniczka próbowała jednak zbyt często grać indywidualnie, czym zdaje się popadła w niełaskę trenera Downara-Zapolskiego (nie weszła np. na parkiet w wygranym przez Wisłę meczu z Lotosem).
Dobrym - zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym - zakupem okazały się Serbki. Iva Perovanović to duży talent i wielkie serce do gry, Jelena Skerović włożyła w mecze równie dużo zaangażowania (co skończyło się dla niej niemiłym starciem z Elaine Powell), a gdy wstawiono ją do pierwszej piątki, okazała się też skuteczną egzekutorką. Mniej różowo wypadły Białorusinki. Miały niezły play off, jednak w całym sezonie grały nierówno. Średnia 6,8 pkt na mecz Trafimawej to wynik kiepski jak na niską skrzydłową, która odpowiada za rzuty z dystansu. Kress dobrze walczyła pod koszami, ale średnią punktową ma niezbyt imponującą (7,6 pkt).
Trzeba jednak przyznać, że to dzięki "legii zaciężnej" Wisła zdobyła wicemistrzostwo kraju. Polskie koszykarki sprawiły największy zawód. Dorota Gbruczyk miała świetny początek sezonu, potem oglądaliśmy tylko przebłyski jej talentu. Monika Krawiec zbyt często pozostawała na ławce rezerwowych. Magdalena Radwan złapała formę strzelecką dopiero w play off, wcześniej rzadko bywała na parkiecie w decydujących momentach. Patrycja Czepiec pomagała koleżankom doświadczeniem, lecz było to cokolwiek mało. Trudno coś ciepłego napisać o grze utalentowanych Joanny Czarneckiej czy Katarzyny Kenig, które nieczęsto oglądaliśmy w akcji. Młodziutka Magdalena Skorek pokazywała się w rezerwach, ale dla zawodniczki na dorobku to stanowczo zbyt mało.
Wiślaczki w przyszłym sezonie mają dysponować podobnym budżetem, również wspartym przez firmę Can-Pack. Jest więc szansa na silny, może jeszcze silniejszy zespół. Warto zacząć budowę nowej ekipy już teraz, na podwalinach obecnej, stawiając np. na młodsze, zdrowe i - jeśli będzie taka możliwość - polskie koszykarki.
RAFAŁ STANOWSKI Dziennik Polski
WiŚlaczki w statystyce
Nazwisko Punkty Mecze Minuty Zbiórki Asysty
Smith 17,7 9 262 6,3 0,8
Johnson 14,8 27 866 3,9 4,56
Perovanović 12,5 30 869 6,5 0,7
Tillis 11,8 15 376 6,5 1,07
Skerović 8,2 26 678 3,6 3
Kress 7,6 31 668 5,6 0,7
Trafimawa 6,8 29 622 3,2 1,2
Gburczyk 5,1 28 468 3,1 0,8
Krawiec 5,0 17 244 2,1 0,8
Czepiec 4,1 25 401 1,6 1,1
Radwan 3,8 24 341 1,5 0,7
Kenig 3,3 20 223 1,6 0,6
Czarnecka 2,8 16 148 1,4 0,4
Skorek 1,0 4 38 1 1,2
Lopez 0,0 1 3 0 0
Janiszewska 0,0 3 7 1 0,3
Średnie na mecz z polskiej ekstraklasy kobiet za www.plkk.pl. (RS)
Dorota Gburczyk (z piłką) i Jelena Skerović (nr 5) nie dały rady Lotosowi
Fot. Wacław Klag
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości
