Postautor: Wiślak PB » 19 listopada 2014, 21:21
Tu nie chodzi o przestrzelone wolne, ale o to, że tych wolnych w ogóle nie powinno być (a przynajmniej nie w tym czasie ).
Takie akcje jak dzisiaj dobitka Lavender po zbiórce w ataku ( przy +8 , gdzie rozgrywamy spokojnie akcje i jest po meczu). Wejście Abdi, gdzie zamiast kraść cenne sekundy wchodzi pod kosz i faul, który mógłby(powinien) być kilka(naście ? ) sekund później.Jak w meczu z Kurskiem w pierwszych trzech kwartach nam rzucają w ostatnich akcjach (sekundach), gdzie bodaj w trzeciej kwarcie pół hali krzyczy faul i znowu to samo...
Takich przykładów mógłbym niestety mnożyć, bo nerwów na tym straciłem sporo.
Na pewnym poziomie po prostu niuanse decydują i o ile może sie zdarzyć jedna taka nieprzemyślana akcja, o tyle u nas to sie nagminnie zdarza. A takiego "popisu taktycznego" jak dzisiaj to ja nie pamiętam.
Nikt mi nie powie, że jest to kwestia szczęścia, umiejętność rywalek czy nieumiejętności naszych zawodniczek, bo po prostu powtarza się to zbyt często!
Ten post o Svitku miałem napisać już kilkukrotnie, zawsze się powstrzymując (bo emocje, bo ktoś powie, że każdy mądry po porażce itp) . Dzisiaj już nie wytrzymałem...
Nie chce pisać, że Svitek jest złym trenerem, bo byłoby to wysoce niesprawiedliwe. Dzięki niemu gramy tak jak gramy i może do takiego stanu meczu (żeby go później koncertowo spieprzyć) także dochodzimy.
Chodzi mi o to, iż cały czas mam nieodparte wrażenie, że pewnego poziomu z nim nie przeskoczymy.
Greebo napisał kiedyś, że jesteśmy silni na słabych ale słabi na silnych. Nie może mi to wyjść z głowy.
"Nikt nie wymaga od Was samych zwycięstw. Czasem i przegrać przychodzi. Ale każdy ma prawo żądać od Was ambitnej i nieustępliwej walki. Nie dopuście do tego, aby ludzie uznali was za niegodnych...podania ręki" H. Reyman