Postautor: Balini » 26 stycznia 2006, 10:48
SPORT Katowice 24.01.2006
W tej hali się nie filmuje
Mecz na szczycie 1 ligi koszykówki kobiet zgromadził na trybunach Hali sportowej w Rybniku-Boguszowicach dość sporą ilość fanów żeńskiego basketu. Dziś na mecz przyszedłem z całą rodziną, chcemy zobaczyć pierwszą porażkę zespołu z Wieliczki – powiedział tuż przed zawodami Antoni Klepacz, jeden z fanów rybnickiego zespołu. Wśród osób oglądających spotkanie można było dostrzec delegacje z Sosnowca, która najwyraźniej nie była mile widziana, ponieważ gdy zobaczono kamerę u działaczy z Sosnowca, ze strony ławki dało się usłyszeć okrzyk: „W tej hali się nie filmuje”. Sama gra w pierwszej kwarcie była dość wyrównana. W czwartej minucie gospodynie po kontrze Anna Sękowskiej objęły prowadzenie 7:4. Od tego czasu na parkiecie zaczęły rządzić zawodniczki gości. Wyróżniała się Małgorzata Owca, która w tej kwarcie zdobyła 8 oczek dla swojego zespołu: Byłyśmy przygotowane na mocną walkę w Rybniku. Wreszcie mogliśmy sobie pograć, bo poziom gry w pierwszej lidze jest bardzo słaby – powiedziała już po spotkaniu zmęczona zawodniczka. Druga kwarta to gra tylko jednego zespołu – gości z Wieliczki. Dużo strat rybniczanek oraz szybkie i skuteczne kontry Górnika pozwalają na osiągnięcie 16 punktowej przewagi po pierwszej połowie. Chaos jaki panował w zespole z Rybnika doprowadził nawet do tego, że w 8 minucie drugiej kwarty na parkiecie było 6 zawodniczek. Samowolnej zmiany dokonała Joanna Czajkowska, która nawet po zakończeniu spotkania nie chciała rozmawiać z dziennikarzami i uciekła z parkietu. Widać gwiazda rybnickiej koszykówki nie świeci już tak jasno. Mecz w trzeciej kwarcie nadal toczył się pod dyktando gości z Wieliczki, którzy w 23 minucie osiągają najwyższą przewagę w meczu – 20 punktów i na tablicy pojawia się wynik 17:37. Od tego momentu goście przestają grać, co systematycznie wykorzystują rybniczanki i niwelują stratę do 8 punktów w 28 minucie spotkania. Dobrymi zagraniami popisywała się Aleksandra Lewoń, która w dwóch pierwszych kwartach była dość szczelnie kryta przez Janiszewską: Było mi bardzo ciężko grać przeciw tak doświadczonej zawodniczce, trochę szkoda tego meczu, ponieważ nawet specjalne przygotowania, które mieliśmy w tygodniu poprzedzającym mecz poszły na marne – zakończyła trochę rozżalonym głosem rozgrywająca gospodarzy. Jej dobra gra oraz koleżanek pozwoliły uwierzyć zgromadzonej publiczności, że w czwartej kwarcie losy spotkania mogą się odwrócić. I tak rzeczywiście na początku było. W 34 minucie po kilku niecelnych rzutach zawodniczek z Wieliczki na tablicy świetlnej pojawił się wynik 40:45. Jednak na więcej zawodniczek z Rybnika już nie było stać. 4 straty z rzędu pozwoliły drużynie gości kontrolować zawody i w ciągu 3 następnych minut zdobyły one 11 punktów, tracąc zaledwie dwa oczka. Wynik równo z końcową syreną ustaliła Szołtysek, która rzutem z około 7 metrów trafiła za 3 punkty i mecz zakończył się wynikiem 45:61 dla zespołu z Wieliczki. Różnica między zespołami była bardzo duża. My mamy inne cele niż nasze dzisiejsze przeciwniczki, które od dwóch lat na ligowych parkietach nie doznały porażki – wyjaśnił trener zespołu RMKS Mirosław Orczyk. A trener gości Jacek Grzywacz dodał: Mamy na tyle doświadczony zespół, że przez cały mecz nie zwątpiłem w grę swoich podopiecznych. Grało nam się dziś łatwiej, niż w meczu tych zespołów w Wieliczce (mecz zakończył się 9 punktowym zwycięstwem Górnika). O sile naszego zespołu stanowi fakt, że cztery zawodniczki z pierwszej piątki mają w swojej karierze występy na parkietach ekstraklasy – zakończył opiekun Górnika Wieliczka.
RMKS Rybnik – Górnik Wieliczka 45:61 (9:17; 8:16; 18:8; 10:20)
RMKS: Czajkowska 13, Lewoń 12, Sękowska 6, Kwiatek 6, Kozak 4, Lepiorz 4
Górnik: Owca 20, Tomaszewska 12, Ratomska 10, Wnęk 6, Szołtysek 5, Janiszewska 6, Konopka 2
Sędziowie: Sławomi Benek (Świętochłowice); Dariusz Sykulski (Katowice)
Paweł Omirski
