EUROLIGA:TS Wisła Kraków - Ros Casares Valencia

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
El Guaje
Kadet
Posty: 1591
Rejestracja: 18 marca 2006, 20:13
Lokalizacja: PABIANICE

Postautor: El Guaje » 02 lutego 2007, 18:43

Po 3 kwartach Wisła - Valencia 47:53
!AMUNT VALENCIA!

Awatar użytkownika
El Guaje
Kadet
Posty: 1591
Rejestracja: 18 marca 2006, 20:13
Lokalizacja: PABIANICE

Postautor: El Guaje » 02 lutego 2007, 18:49

51:63, no to chyba koniec przygody Wisły w Eurolidze
!AMUNT VALENCIA!

Awatar użytkownika
Kuba1992
Amator
Posty: 189
Rejestracja: 12 grudnia 2006, 18:58
Lokalizacja: Brzeg

Postautor: Kuba1992 » 02 lutego 2007, 19:36

57:67 dla Ros Casares

Awatar użytkownika
diablewcielone:P
Kadet
Posty: 1450
Rejestracja: 22 października 2005, 10:37
Lokalizacja: Miasto Krakuff
Kontaktowanie:

Postautor: diablewcielone:P » 02 lutego 2007, 22:27

Szybkie pożegnanie z Euroligą
Waldemar Kordyl2007-02-02, ostatnia aktualizacja 2007-02-02 20:59
1/8 finału Euroligi koszykarek. Wisła Can-Pack Kraków - Ros Casares Walencja 57:67.
Koszykówka

Nadspodziewanie szybko, bo już po trzech kwartach wczorajszego meczu, zakończyła się pucharowa przygoda Wisły Can-Pack. A jeszcze do przerwy gospodynie prowadziły 35:31.

W pierwszym meczu tych zespołów wygrały zawodniczki z Walencji, więc teraz musiała zwyciężyć Wisła, jeśli chciała przedłużyć swoje szanse. W tej fazie rywalizacji gra się bowiem tylko do dwóch zwycięstw. Ale to Ros Casares szybko uzyskał przewagę: po rzutach za trzy Allison Feaster, Elisa Aguilar i akcji 2+1 Delisha Milton było 1:9. Wiślaczki raziły nieskutecznością i statystowały na obu tablicach. A Milton grała bezpardonowo, na granicy faul, często uderzając łokciem m.in. Annę DeForge. Daliborka Vilipić pierwsze punkty zdobyła w II kwarcie, ale raczej nie pomagała punktowo drużynie. - Skerović nie grała na tym samym poziomie co w Walencji - przytomnie zauważył po meczu trener hiszpańskiego zespołu Manolo Real. Inna sprawa, że trener Wisły Elmedin Omanić poza uwagami rzucanymi w kierunku sędziów raczej biernie prowadził to spotkanie.

Wisła miała jednak swoje dziesięć minut. A sygnałem do ataku była - paradoksalnie - nieudolność Erici de Souzy, która trzy razy rzucała spod samego kosza i trzy razy spudłowała. Rozszalała się rzutowo DeForge (2x3). Po "trójce" Doroty Gburczyk, błędzie kroków w ataku Hiszpanek i efektownym bloku Moniki Krawiec (na nękającej Wisłę rzutami zza łuku Aguilar) krakowianki objęły prowadzenie 32:23. Ale jeszcze do przerwy chwila nieuwagi kosztowała zmniejszenie przewagi, bo za trzy ponownie trafiły Feaster i Aguilar. Zupełnie niewidoczna była za to najwyższa na parkiecie Małgorzata Dydek.

Jeszcze w III kwarcie miejscowe wygrywały 39:33, lecz zdobywanie punktów przychodziło wiślaczkom z ogromnym trudem. - Graliśmy lepiej w obronie niż w ataku - przyznał trener Omanić. A jego vis-a-vis Real tylko dorzucił. - W drugiej połowie zagraliśmy zespołowo w ataku.

W 27. min mozolnie odrabiający straty Ros Casares doprowadził do remisu 43:43. Na 3,8 sekundy przed końcem trzeciej kwarty było 47:50 i wtedy trener gości poprosił o czas. Po wznowieniu gry Feaster ograła zbyt wysoko broniącą DeForge i na równi z syreną pokarała Wisłę zza łuku. - Od tego momentu zaczęliśmy grać źle i dołować - tłumaczył Omanić. A eksplodująca radością Feaster rzuciła kilka punktów z rzędu i odebrała chęć do gry wiślaczkom.

W zespole Omanicia zabrakło koszykarek oddających celne rzuty, pierwsze punkty w drugiej części gry DeForge zdobyła dopiero w 38. min, gdy wynik był już przesądzony. Zabrakło też rozgrywającej, bo Jelena Skerović (30 minut na boisku) w pierwszym meczu w Hiszpanii skręciła nogę i ślady tego urazu były aż nadto widoczne.

I znów Wisła wyszła bez problemów z rozgrywek grupowych, ale odpadła w kolejnej rundzie, już po dwóch spotkaniach.



Wisła Can-Pack Kraków 57

Ros Casares Walencja 67

Kwarty: 13:19, 22:12, 12:22, 10:14.

Wisła: DeForge 18 (3x3), Canty 13, Skerović 6, Vilipić (12 zb.) i Wielebnowska po 5 oraz Gburczyk 6 (1), Trześniewska 4, Krawiec i Trafimava po 0.

Ros Casares: Milton 17 (10 zb.), Feaster 16 (4), Aguilar 15 (3), Dydek 6, Tornikidou 4 oraz Palau 5, Ferragut i De Souza po 2, Kovacević 0. Sędziowali Siergiej Zaszczuk z Ukrainy i Anton Machlin z Rosji.

Widzów 2500 (nadkomplet). Stan rywalizacji 0:2, awans do ćwierćfinału Ros Casares.


Dorota Gburczyk: Zabrakło walki

Dariusz Jaroń: W obydwu meczach Wisła miała bardzo dobre momenty i mogła się pokusić o wygraną. Czego zabrakło?

Dorota Gburczyk:* W pierwszym meczu walka też była wyrównana. W końcówce zespół Walencji trafił trzy razy za trzy punkty i odskoczył. Przy tak dobrym zespole nie było możliwości, by je dogonić. Dziś gra w trzech kwartach była bardzo wyrównana. W czwartej zabrakło nam waleczności, nie wiem, czy się zespół poddał, czy przestraszyłyśmy się przewagi Walencji. Szkoda, bo zwycięstwo było możliwe.

Nie brakowało ostrych starć.
- To była walka, momentami wręcz się biłyśmy. Tak trzeba grać w Eurolidze. Dopóki walczyłyśmy, było dobrze. Może zabrakło sił? Gdybyśmy miały siły na ostrą, brutalną walkę do końca, tobyśmy wyrwały to zwycięstwo.

W czym Ros Casares przewyższa Wisłę?

- Świetnie rozegrały mecz taktycznie. Znały nas od podszewki, dzisiaj rano ćwiczyły nasze zagrywki. Odcinały nas od podań.

Wielką stratą była kontuzja Jeleny Skerović.

- To nasza główna rozgrywająca, która potrafi czynić cuda. Bez "Skery" było nam trudno. Próbowała ją zastąpić Dominique Canty. Walencja świetnie to wykorzystała.

Może zabrakło wymienności we wcześniejszych meczach, w których Skerović grała nierzadko po 40 minut?

- Dominique Canty i Anna DeForge są tak klasowymi zawodniczkami, że potrafią ją zastąpić. Dzisiaj zabrakło przede wszystkim punktów "Skery". Ale nie można zwalać winy na nikogo. W takiej sytuacji w lepszej dyspozycji mogłam być ja czy chociażby Anka Wielebnowska.

* Dorota Gburczyk jest kapitanem Wisły Can-Pack

dj

DeLisha Milton

koszykarka Ros Casares

To były dwa bardzo wyczerpujące fizycznie mecze, nie brakowało walki wręcz. Wisła gra zespołowo i ma wielką łatwość dochodzenia do czystych pozycji. Zwłaszcza dwie Amerykanki prezentują się znakomicie. Dodatkowo mają ogromny atut w postaci kibiców. Było gorąco. Wiedziałyśmy, że jedynym sposobem na zwycięstwo jest obrona. Grałyśmy twardo, nieustępliwie i to przyniosło efekt. Pokazałyśmy też, że jesteśmy mocne psychicznie. Zarówno w Walencji, jak i w Krakowie udało nam się łapać rytm w ostatnich kwartach, kiedy decydowały się losy meczu.

not. dj

www.gazeta.pl

Seba
Oldboy
Posty: 5202
Rejestracja: 08 czerwca 2004, 12:57

Postautor: Seba » 02 lutego 2007, 22:38

:( szkoda....
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Postautor: ann » 03 lutego 2007, 00:22

późna pora, ale w końcu dotarłam do domu.

szkoda, wielka szkoda, że i tym razem nie udało się pokonać Walencji. nasze dziewczyny dziś znowu ostro wlaczyły, zabrakło skuteczności, dokładności, pewnie trochę szczęścia...
Skera jednak nie w pełni sił, "brakowało tej drugiej nogi"
dziś wygralismy deskę, ale byliśmy nieskuteczni.
nie można dziewczynom odmówić tego że walczyły, starały się i za to ogromne brawa i wielkie dzięki!
a poza tym...

szkoda,że sedziowie z ok 15 fauli Milton odgwizdali zaledwie 3...
szkoda,ze pozwolili na tak brutalną , momentami wręcz chamską grę Gośce Dydek, Aquilar...
szkoda,że nie widzieli błedów kroków, 3 sekund u zawodniczki Milton...
wielka szkoda...

skończyła się nasza przygoda z Euroligą.bilans 5-5, znacznie lepszy niż w poprzednim sezonie, ale też mogło być 8-2, bo 3 mecze fazy grupowej zdecydowanie do wygrania( 2 razy Wilno i USO na wyjezdzie). ale była też wielka niespodzianka, pewnie jedna z największych tej edycji Euro, czyli wygrana ze Spartakiem na wyjeździe.
cóż nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem :P .
jeśli zagramy w przyszłym roku, mam nadzieję że znowu będzie postęp!
DZIĘKI DZIEWCZYNY ZA WIELE EMOCJI :!:
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Postautor: ann » 03 lutego 2007, 01:03

Wisła za burtą

Wisła Can-Pack przegrała we własnej hali z Ros Casares Walencja 57:67 i odpadła z rozgrywek Euroligi. Hiszpanki w serii do dwóch wygranych pokonały krakowianki 2:0. Ponownie, tak jak we wtorek w Walencji przez ponad 3/4 meczu Wisła była równorzędnym rywalem dla zespołu trenera Manolo Reala. W ostatniej kwarcie więcej atutów miały jednak koszykarki Ros Casares. Najwięcej punktów dla Wisły zdobyła Anna DeForge - 18.

Mecz rozpoczął się po myśli gości. Z dystansu trafiły kolejno Allison Feaster-Strong i Elisa Aguilar, akcją 2+1 popisała się DeLisha Milton i po trzech minutach gry Hiszpanki prowadziły 9:1. Wiślaczki poderwały do walki Dominique Canty i zmagająca się z urazem stawu skokowego Jelena Skerović (10:12). Finisz pierwszej odsłony głównie za sprawą Milton i skutecznej w rzutach zza łuku Aguilar należał jednak do Ros Casares (13:19).
Druga ćwiartka to prawdziwy popis umiejętności strzeleckich Anny DeForge. Amerykanka raz za razem dziurawiła kosz rywalek, sześć punktów dołożyła w tej kwarcie Dorota Gburczyk i „Biała Gwiazda” wyszła na prowadzenie 32:23. Hiszpanki wróciły do gry ponownie za sprawą szalejących na dystansie Aguilar i Feaster-Strong (32:31). Kwartę zakończyła akcją 2+1 Gburczyk i do przerwy krakowianki prowadziły 35:31.

Po zmianie stron wyraźnie poprawiły celowniki zawodniczki z Walencji. Podopieczne Malono Reala rzadko myliły się pod koszem wiślaczek, po przeciwnej stronie parkietu grały agresywnie i skutecznie w obronie i przewaga gospodyń topniała z minuty na minutę. Równo z syreną kończącą trzecią kwartę czwarty raz za trzy trafiła w meczu Feaster-Strong i Ros Casares prowadziło 53:47. W ostatniej kwarcie rywalki systematycznie zwiększały przewagę nad „Białą Gwiazdą”. Szybko uzyskały wysokie 10-punktowe prowadzenie (59:49), którego nie oddały do końca meczu. Ostatecznie po meczu wielkiej walki, w którym obydwie strony włożyły wiele serca i zaangażowania Wisła Can-Pack uległa Ros Casares Walencja 57:67.

Mimo porażki zarówno wiślaczki, jak i wierni fani zespołu mistrzyń Polski mogą chodzić z wysoko podniesionymi głowami. Krakowianki, chociaż tak jak w latach ubiegłych żegnają się z Euroligą już w 1/8 finału dokonały w tym roku ogromnego postępu (5 zwycięstw, 7 porażek, wyrównana walka z mocnymi drużynami, wygrana w Moskwie) w stosunku do poprzednich sezonów. A kibicowsko Wisła od lat niezmiennie jest w Final Four Euroligi…


Wisła Can-Pack Kraków - Ros Casares Walencja 57:67 (13:19, 22:12, 12:22, 10:14)

Wisła: DeForge 18 (3x3), Canty 13, Skerović 6, Vilipić 5(12 zb.) i Wielebnowska 5 oraz Gburczyk 6, Trześniewska 4, Krawiec i Trafimava po 0.

Ros Casares: Milton 17 (10 zb.), Feaster 16 (4x3)Aguilar 15 (3x3)Dydek 6, Tornikidou 4 oraz Palau 5, Ferragut i De Souza po 2, Kovacević 0. Sędziowali Siergiej Zaszczuk z Ukrainy i Anton Machlin z Rosji.


Widzów: 2500
www.wislabasket.com
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

gosc

Postautor: gosc » 03 lutego 2007, 11:44

Gdzie jest wasza Wisla?Taki niby macie sklad a w Eurolidze nic nie ugraliscie haha!!!

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Postautor: ann » 03 lutego 2007, 11:47

gosc pisze:Gdzie jest wasza Wisla?Taki niby macie sklad a w Eurolidze nic nie ugraliscie haha!!!


pozdrowienia dla Lubonia i okolic :lol:
cieszymy się,że tam też mamy kibiców :lol:
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Greebo » 03 lutego 2007, 12:20

ann pisze:
gosc pisze:Gdzie jest wasza Wisla?Taki niby macie sklad a w Eurolidze nic nie ugraliscie haha!!!


pozdrowienia dla Lubonia i okolic :lol:
cieszymy się,że tam też mamy kibiców :lol:


Szkoda tylko ze nie maja odwagi lub umiejetnosci (a moze jedno i drugie) by sie podpisac :lol:
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
Marco
Junior
Posty: 2575
Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Marco » 03 lutego 2007, 12:28

gosc pisze:Gdzie jest wasza Wisla?Taki niby macie sklad a w Eurolidze nic nie ugraliscie haha!!!


a gdzie jest ten wasz szpital gdzie sie tacy rodzą hahaa!!!

:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

FORUM TYLKO DLA ZALOGOWANYCH!!!
Obrazek
Obrazek
WislaLive.pl

Awatar użytkownika
Ałgaja
Administrator
Posty: 4350
Rejestracja: 17 sierpnia 2006, 09:24
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Ałgaja » 03 lutego 2007, 12:46

Także pozdrawiam, ba nawet serdecznie pozdrawiam Luboń.

Trudno nie zgodzić się z tym co pisze Ann;niby odpadliśmy na tym samym etapie co rok temu, ale zupełnie inaczej wyglądała nasza gra i wyniki; piękne zwycięstwo w Rosji, świetny mecz u siebie z Sopronem, cudowny mecz Skery z USO Mondeville- to się będzie długo pamiętać, były też pechowe (?), minimalne porażki i przez to bilans tylko 5-5. Też mam nadzieję, że w przyszłym sezonie zagramy w Eurolidze i uda się awansować do najlepszej ósemki!

A teraz o meczu wczorajszym…
rzeczywiście dziewczyny walczyły, widać było, że bardzo chcą, ale się nie udało, (wiem, że to totalny truzim), tak bywa…szkoda, bo wydaje się, że można to było wygrać.
Można doszukiwać się przyczyn porażki w:
grze "na jednej nodze" Skery,
w tym, że po świetnej 2 kwarcie ADF była całą drugą połowę, „łokciowana”, trzymana, czy jak kto woli świetnie pilnowana,
w tym, że trener nie rotuje składem,
w tym, że panowie z gwizdkami nie gwizdali tak często jak powinni (swoją drogą szkoda, że gdy Ania w 2 połowie podawała sędziemu z połowy boiska piłkę, owa nie trafiła go w głowę, może by oprzytomniał),
w końcu w tym, że w forma z grudnia uciekła i w pełni wrócić nie może…
i pewnie w wielu innych rzeczach, ale chyba nie ma sensu tego roztrząsać. Teraz trzeba po prostu skoncentrować się na lidze i zrobić wszystko by forma z grudnia na najważniejsze mecze sezonu wróciła!
A tymczasem ja także dziękuję dziewczyną za walkę i emocje!!

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Greebo » 03 lutego 2007, 13:08

Ja pzowole sobie wkleić to samo co napisałem na forum Wisły:

Nie zmaierzam szukac kozła ofiarnego i obwiniac o porazke czy to sedziow, czy zwodniczki czy trenera. Uwazam ze w tym wypadku wszyscy oni popełniali drobne błedy, co na tym poziomie rozgrywak konczy sie odpadnieciem z zabawy.

1. Sedziowie byli marni, bylo pare "dziwnych" decyzji (z nie odgwizdanym faulem Dydkówny na Trzesniewskiej na czele) ale widziałem pare razy gorsze sedziowanie.

2. Brakuje nam siły pod koszem. Daliborka walczy dzielnie ale nie jest to zawodniczka tej klasy by byc głownym atutem w walce na tablicach w eurolidze. Zwłaszcza ze nie ma wsparcia innych zawodniczek. Dla Eli to juz zdecydowanie zawysokie progi, jej doswiadczenie i spryt którymi nadrabia braki sprawnosciowe w lidze nie wsytarczaja przez zawodniczkach pokorju Milton czy Dydek. Niunia zdecydowanie nie radzi sobie w obronie (łapie faul za faulem) a i w ataku nie jest jakims wielkim wzmocnieniem, zwłaszcza gdy nie wpadaja jej trojki. Najmniej pretensji mam do Gburczyk (nie sadziłem ze to kiedys napisze..) która zdecydowanie poprawiła gre w obronie. Gdy była na boisku to Milton miała duze problemy ze zdobywaniem punktow. Gorzej niestety jest w ataku, mimo 2 udanych akcji.

3. Nasz obwod. Zdecydownaie motor napedowy naszego zespołu. Ale pod warunkiem dobrej dyspozycji rzutowej. W dwumeczu z Walencja niestety po jednym słabszym dniumiały i DC i Skera i ich punktow bardzo brakowało. Po czesci jest to napewno efekt przemeczenia sezonem i tu przechodzimy do..

4. Naszego trenera. W tamtym sezonie bardzo go broniłem, ale teraz nalezy wbic kilka szpilek. Po pierwsze zamała rotacja składem w meczach ligowych. O ile w tamtym sezonie mogł sie bronic brakiem wartosciowych zeminniczek, to w tym ten argumentr odpada. Monia, Toffi i od stycznia Nowacka to naprawde kalsowe zawodniczki. Pokazywało to i na poziomie euroligi. Niestety trener chyba za bardzo ufa podstawowym zawodncizkom, zwąłszcza Skerze, i to niestety ma negatywne skutki i dla niej, i dla rezerwowych (brak ogrania) a w konsekwencji dla całego zespołu. Zarowno wczoraj, jak i w meczu z Wilnem Skera zdecydowanie za długo była na parkiecie.(fragmenty meczu z Wilnem gdy siedziała na ławie wygralismy cos 20 punktami!) Nie znaczy to ze uwazam ja za słaba zawodniczke. Wrecz przeciwnie. Ale kazdemu zawodnikowi trzeba dac troche odetchnac, a czasmi - gdy mu nie idzie - nie ma sensu wogole trzymac na parkiecie.
Zgadzam sie tez z tym co napisał Invisible: emocjonalne podchodzenie do waznych meczym, powoduje ze troche brakuje mu opanowania i dobrych decyzji w klcuzowych momentach.

No i to tyle krytyki z mojej strony. Ale zeby nie bylo ze jestem malkontnetm i kibicem sukcesu to dodam ze w tym sezonie nasz start w eurolidze byl zdecydowanie bardziej udany niz w poprzednich latach. Zrobilismy naprawde spory krok do przodu i naprawde niewiele nam brakuje by znalezc sie juz w scisłej europejskiej czołowce. Jak dla mnie trzeba jednak sciaganac jedna silna podkoszowa zawodniczke spoza europy, anwet kosztem Canty. Uwazam ze piatka Skera-Krawiec-ADF-Holdsclow-Vilipic miałaby duzo wieksze szanse w wlace z europejska czołowka. A mozna by tez probowac inne ustawienia np z ADF na dwójce i Niunia na trojce (ukłon w strone Oseska ;-))

A teraz pozostaje sie skupic nam na lidze i na obronie mistrzowskiego tytułu ;-)
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
garnett
Junior
Posty: 2553
Rejestracja: 27 grudnia 2006, 22:44
Lokalizacja: Kraków

Postautor: garnett » 03 lutego 2007, 15:40

Greebo pisze:Naszego trenera. W tamtym sezonie bardzo go broniłem, ale teraz nalezy wbic kilka szpilek. Po pierwsze zamała rotacja składem w meczach ligowych. O ile w tamtym sezonie mogł sie bronic brakiem wartosciowych zeminniczek, to w tym ten argumentr odpada. Monia, Toffi i od stycznia Nowacka to naprawde kalsowe zawodniczki. Pokazywało to i na poziomie euroligi. Niestety trener chyba za bardzo ufa podstawowym zawodncizkom, zwąłszcza Skerze, i to niestety ma negatywne skutki i dla niej, i dla rezerwowych (brak ogrania) a w konsekwencji dla całego zespołu. Zarowno wczoraj, jak i w meczu z Wilnem Skera zdecydowanie za długo była na parkiecie.(fragmenty meczu z Wilnem gdy siedziała na ławie wygralismy cos 20 punktami!) Nie znaczy to ze uwazam ja za słaba zawodniczke. Wrecz przeciwnie. Ale kazdemu zawodnikowi trzeba dac troche odetchnac, a czasmi - gdy mu nie idzie - nie ma sensu wogole trzymac na parkiecie.
Zgadzam sie tez z tym co napisał Invisible: emocjonalne podchodzenie do waznych meczym, powoduje ze troche brakuje mu opanowania i dobrych decyzji w klcuzowych momentach.


Zespól Wisły świetnie gra przez 35 minut w Walencjii i 20 minut meczu w Krakowie....mecze odbywają się w odstępie 3 dni...jest jasne ,że jak sędziowie będą sprzyjać jakiejś drużynie to nie nam....rywal ma znakomitą obronę co jest widoczne w skuteczności rywalek Casares....
Gdzie szukać przyczyn porażki...? Oczywiście w sztabie trenerskim...i nie jest to przysłowiowe polowanie na czarownice....Przez cały sezon ligowy Skerovic,canty,ADF spędzały na parkiecie ogromną ilość czasu ....czy graliśmy z Gdynią,czy z Lesznem...w wielu spotkaniach przewaga była na poziomie 40 punktów ,a zmian nie było....do pewnego momentu Tłumaczyłem sobie to chęcią zgrania zespołu....czas jednak mijał ,a możliwości przyswojenia sobie zagrywek zespołu w warunkach meczowych nie dostawały zawodniczki rezerwowe....te które w tym roku miały być atutem Wisły...skoro nie dostawały szansy w meczach mniejszej rangi ,pytania w głowie trenera pojawiały się w meczach euroligi -czy może liczyć na zawodniczki które nie grały wiele w lidze,same zawodniczki traciły pewność w swoich poczynaniach boiskowych...czy może to dziwić?
Nie.Dziwić może zachowanie trenera....a ostatni mecz w grupie powinien dać Mu sporo do myślenia....bliskie odwrócenia losów meczu były Wiślaczki dzięki zmienniczkom....
Kolejna sprawa warta poruszenia....czy nie odnieśliście wrażenia oglądając mecz z Wilnem, a także dwumecz z Walencją,że rywalki miały dużą przewagę w sferze taktyki,pomysłu na wykorzystanie słabości rywala....które każdy zespół posiada….
Widać było ,że sztaby trenerskie TEO i Casares trochę czasu poświęciły na analizę video meczów Wisły….dla naszego trenera takie zawodniczki jak Dabovic czy De Souza wyglądały na anonimowe….
W naszej grze w ataku ciężko było dostrzec zaplanowane zagrywki zespołowe…za dużo rozwiązań w ofensywie jest opartych na indywidualnych popisach ADF,Dominique,Skery…a i jeszcze jedno….rywale mają do” rozpisania” tylko pięć zawodniczek Wisły…przewidywalność naszej gry się zwiększa….
Na koniec zostawiłem sobie impulsywne zachowanie Omacnica….efektownie to wygląda,czasami jest nawet śmiesznie ,niektórzy przekonują,że to dobrze wpływa na zespół który czuje poparcie trenera,niemal grającego z nimi….Ja myślę jednak ,że to wprowadza niepotrzebną nerwowość w zespole,który nie koncentruje się w pełni na grze w najważniejszych momentach rywalizacji….jest to moja subiektywna opinia i nie każdy musi,a nawet nie powinien się z nią zgadzać..... :)

Awatar użytkownika
jimmy
Senior
Posty: 3498
Rejestracja: 07 marca 2005, 23:39
Lokalizacja: Kraków

Postautor: jimmy » 03 lutego 2007, 17:17

No emocje euroligi już opadły – ale jak napisali poprzednicy był to najlepszy sezon w naszym wykonaniu na europejskim podwórku. Szkoda tej porażki – ale co tu dużo mówić, jakby łysy dłużej tak grał, to Skerze nie budowalibyśmy pomnika ale mogiłe... dziewczyna to powinna dostać z tydzień wolnego – absolutnie. Łysy tu przegiął.

Co do zawodniczki podkoszowej to Greebo ma racje – wole Niunie na 3, mimo, że miała w tym sezonie zabójczą skuteczność z dystansu – 17 % - tu mamy problem i myśle, że Pałeczka by się przydała ( mi się marzy Anderson ;-) ) co nie wyklucza ich obu i gra 2 małymi... ale to chyba za wcześnie na jakieś podsumowanie.

PS. Ann BARTOLINO i Betti na pewno się ucieszą jak im zdjęcia pokaże – wiadomo z kim :lol:

No i najdziwniejsze – DeLisha jest bardzo rozmowna i miła ( też mam zdjęcie ) a o dziwo gra jak ostatnia świnia!! - no i najważniejsze powiedziała, że mamy fajnych kibiców :D
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z
Obrazek


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 120 gości