Lotos Gdynia - ŁKS Łódź 100:64
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- Viallos
- Administrator
- Posty: 1827
- Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Lotos Gdynia - ŁKS Łódź 100:64
Mecz trwa niestety jest problem z łącznikiem w Gdynii 
Ostatnio zmieniony 22 stycznia 2005, 17:44 przez Viallos, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Gość
Anonymous pisze:Kasia Motyl 1 pkt więcej od Dydek i tylko 1 mniej od Biby,dziewucha zaszalała.![]()
![]()
![]()
.A tak prawde mówiąc dla mnie wielkszą nadzieją jest Chomać tylko rok starsza od Motylka a ma super warunki i potrafi grać tyłem do koszem jak mało kto w naszej lidze .ŁKS takiej zawodniczki potrzebuje jak ryba wodę...
Sorry ale Chomać jest starsza od Motylka o 2 lata, a to wiele jak na ten wiek i nie ma co porównywać tych dwóch zawodniczek, bo obie grają na innych pozycjach na boisku i mają zupełnie inne warunki fizyczne.
..you got to lose, to know how to win..
Planowa przegrana
Podopieczne trenera Witolda Baka ostatni raz wygrały 27 października 2004 roku, kiedy w Chełmie pokonały Meblotap 62:58. Od tamtego meczu przegrały dziesięć kolejnych spotkań.
Porażki w Gdyni należało się jednak spodziewać, bo Lotos u siebie jest niepokonany od lat.
W spotkaniu z ŁKS mistrzynie Polski niemal cały czas grały w rezerwowym składzie. Małgorzata Dydek przebywała na boisku cztery minuty, Agnieszka Bibrzycka - 15, a Deanna Nolan - 20.
Gospodynie szybko uzyskały sporą przewagę, a następnie kontrolowały przebieg gry. Na emocje kibice musieli czekać do ostatniej minuty. - Musicie wytrzymać bez faulu - krzyczał trener Bak, który chciał uniknąć straty 100 punktów. Niestety, ełkaesianki nie potrafiły powstrzymać Eweliny Kobryn, która trafiła do kosza.
Kolejny raz okazało się, że ełkaesiankom sił wystarcza zaledwie na 20 minut. - Zawsze trzeba wierzyć w wygraną, ale już w przerwie nie miałyśmy sił. Przez pół meczu walczyłyśmy bardziej ambicją niż kondycją - przyznała po meczu Magdalena Arażny, rozgrywająca ŁKS.
Trenera ŁKS martwi też słaba skuteczność . - W kolejnym meczu nie wykorzystujemy wielu sytuacji sam na sam z koszem. To jest nasza zmora - stwierdził Bak.
LOTOS GDYNIA - ŁKS 100:64 (27:19, 27:25, 21:8, 25:12)
Lotos: Troina 19, Kobryn 14, Nolan 11, Pawlak, Chomać po 10, Bibrzycka 8, Veselovski, Motyl po 7, Dydek 6, Powell 5, Janyga 3.ŁKS: Dominauskaite 14, Szymańska 13, Arażny 10, Makowska 9, Stefańczyk 8, Golemska 7, Włodarska 3 oraz Estkowska, Owczarek.
Już za tydzień koszykarskie derby województwa łódzkiego - w hali przy al. Unii w Łodzi ŁKS zmierzy się z PZU Polfą.
jw, ms, Gdynia (Gazeta Wyborcza)
Podopieczne trenera Witolda Baka ostatni raz wygrały 27 października 2004 roku, kiedy w Chełmie pokonały Meblotap 62:58. Od tamtego meczu przegrały dziesięć kolejnych spotkań.
Porażki w Gdyni należało się jednak spodziewać, bo Lotos u siebie jest niepokonany od lat.
W spotkaniu z ŁKS mistrzynie Polski niemal cały czas grały w rezerwowym składzie. Małgorzata Dydek przebywała na boisku cztery minuty, Agnieszka Bibrzycka - 15, a Deanna Nolan - 20.
Gospodynie szybko uzyskały sporą przewagę, a następnie kontrolowały przebieg gry. Na emocje kibice musieli czekać do ostatniej minuty. - Musicie wytrzymać bez faulu - krzyczał trener Bak, który chciał uniknąć straty 100 punktów. Niestety, ełkaesianki nie potrafiły powstrzymać Eweliny Kobryn, która trafiła do kosza.
Kolejny raz okazało się, że ełkaesiankom sił wystarcza zaledwie na 20 minut. - Zawsze trzeba wierzyć w wygraną, ale już w przerwie nie miałyśmy sił. Przez pół meczu walczyłyśmy bardziej ambicją niż kondycją - przyznała po meczu Magdalena Arażny, rozgrywająca ŁKS.
Trenera ŁKS martwi też słaba skuteczność . - W kolejnym meczu nie wykorzystujemy wielu sytuacji sam na sam z koszem. To jest nasza zmora - stwierdził Bak.
LOTOS GDYNIA - ŁKS 100:64 (27:19, 27:25, 21:8, 25:12)
Lotos: Troina 19, Kobryn 14, Nolan 11, Pawlak, Chomać po 10, Bibrzycka 8, Veselovski, Motyl po 7, Dydek 6, Powell 5, Janyga 3.ŁKS: Dominauskaite 14, Szymańska 13, Arażny 10, Makowska 9, Stefańczyk 8, Golemska 7, Włodarska 3 oraz Estkowska, Owczarek.
Już za tydzień koszykarskie derby województwa łódzkiego - w hali przy al. Unii w Łodzi ŁKS zmierzy się z PZU Polfą.
jw, ms, Gdynia (Gazeta Wyborcza)
MARIO pisze:Anonymous pisze:Kasia Motyl 1 pkt więcej od Dydek i tylko 1 mniej od Biby,dziewucha zaszalała.![]()
![]()
![]()
.A tak prawde mówiąc dla mnie wielkszą nadzieją jest Chomać tylko rok starsza od Motylka a ma super warunki i potrafi grać tyłem do koszem jak mało kto w naszej lidze .ŁKS takiej zawodniczki potrzebuje jak ryba wodę...
Sorry ale Chomać jest starsza od Motylka o 2 lata, a to wiele jak na ten wiek i nie ma co porównywać tych dwóch zawodniczek, bo obie grają na innych pozycjach na boisku i mają zupełnie inne warunki fizyczne.
Dodam też do tej dyskusji to, że Motylek przecież jeszcze rok temu występowała ledwie w drugiej lidze i juniorkach, nie będąc przecież nawet najlepszą zawodniczką Kasprowiczanki
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
Lotos Gdynia - ŁKS Łódź 100:64 w ekstraklasie koszykówki kobiet
Emocje w meczu Lotosu Gdynia z ŁKS zaczęły się 37 sekund przed końcem spotkania. - Musicie wytrzymać bez faulu - krzyczał trener ŁKS Witold Bak, który chciał uniknąć straty 100 punktów. Łodzianki nie wytrzymały, wykończyły je rezerwowe nastolatki Lotosu
Paulina Pawlak (20 lat), Katarzyna Motyl (17), Monika Veselovsky (27), Tatiana Troina (24) i Aleksandra Chomać (19) - taka piątka kończyła trzecią i grała przez niemal całą czwartą kwartę sobotniego meczu. Wszyscy spodziewali się, że spotkanie stanie się wyrównane, ale nic z tego. Młode gdynianki (średnia wieku wymienionej piątki to 21 lat) narzuciły rywalkom szybkie tempo i zdobyły 100 punktów. Wprawdzie w końcówce spod samego kosza nie trafiła Chomać, ale pikę zebrała i szybko dobiła Ewelina Kobryn.
ŁKS osłabł jednak dużo wcześniej. - Zawsze trzeba wierzyć w wygraną, ale już w przerwie nie miałyśmy sił. Przez pół meczu walczyłyśmy bardziej ambicją niż kondycją - przyznała wyczerpana, ale uśmiechnięta rozgrywająca łodzianek Magdalena Arażny.
Lotos niemal cały czas grał rezerwowym składem. Małgorzata Dydek przebywała na boisku 4 minuty, Agnieszka Bibrzycka 15, Elaine Powell 14 a Deanna Nolan 20. Gdy w drugiej kwarcie Powell miała wejść na boisko, była tak zaskoczona, że zanim zdjęła dresy, minęło dobre 1,5 minuty. Dydek więcej czasu zajęło pomeczowe podpisywanie zdjęć i kalendarzy niż gra. Rezerwowe jednak nie zawiodły i wygrały zdecydowanie. W końcówce łodzianki nie znalazły sposobu na powstrzymanie latającej Katarzyny Motyl.
LOTOS GDYNIA 100
ŁKS ŁÓDŹ 64
Karty: 27:19, 27:25, 21:8, 25:12.
Lotos: Kobryn 14, Nolan 11 (1), Bibrzycka 8, Dydek 6, Powell 5 oraz Troina 19, Chomać 10, Pawlak 10, Veselovsky 7 (1), Motyl 7 (1), Janyga 3.
ŁKS: Włodarska 24, Dominauskaite 14 (4), Szymańska 13, (1), Arażny 10 (1), Stefańczyk 8 (1) oraz Makowska 9, Golemska 7 (1), Estkowska 0, Owczarek 0.
DLA GAZETY
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu Gdynia
Trudno się gra z zespołami, w których występują tak niskie zawodniczki. Przecież skrzydłowa Lotosu mogłaby grać w ŁKS-ie na pozycji centra. Nigdy nie byłem zarozumiały i nigdy nie będę, ale nie można było spodziewać się innego wyniku jak naszego zwycięstwa. Cieszę się, że młodzież mogła dziś sobie pograć. Momentami traciliśmy piłkę w dość niefortunny sposób, ale nie mam pretensji do zawodniczek o brak koncentracji. Wynika to z tego, że ciągle podróżujemy. Jeśli dwa razy w tygodniu gramy wyjazdowe mecze [w Eurolidze i polskiej lidze - red.], to praktycznie nie mamy czasu, żeby potrenować. A trening jest teraz najważniejszy dla młodych koszykarek, bo dzisiaj było widać, że np. Kasia Motyl ma ogromne możliwości w ataku, ale jeszcze musi nad sobą trochę popracować.
Witold Bak
trener ŁKS Łódź
Jeśli powiem, że zagraliśmy w miarę dobrze, to zważywszy na wynik zabrzmi to tak sobie... Ale nie było aż tak źle. Rozmiary porażki mogłyby, a nawet powinny być o wiele mniejsze. W kolejnym meczu nie wykorzystujemy sytuacji sam na sam z koszem. To jest nasza zmora. Myślę, że mimo wszystko, zawodniczki ŁKS-u pokazały dzisiaj, że potrafią się nie tylko angażować w to co robią, ale potrafią także dobrze grać.
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
Emocje w meczu Lotosu Gdynia z ŁKS zaczęły się 37 sekund przed końcem spotkania. - Musicie wytrzymać bez faulu - krzyczał trener ŁKS Witold Bak, który chciał uniknąć straty 100 punktów. Łodzianki nie wytrzymały, wykończyły je rezerwowe nastolatki Lotosu
Paulina Pawlak (20 lat), Katarzyna Motyl (17), Monika Veselovsky (27), Tatiana Troina (24) i Aleksandra Chomać (19) - taka piątka kończyła trzecią i grała przez niemal całą czwartą kwartę sobotniego meczu. Wszyscy spodziewali się, że spotkanie stanie się wyrównane, ale nic z tego. Młode gdynianki (średnia wieku wymienionej piątki to 21 lat) narzuciły rywalkom szybkie tempo i zdobyły 100 punktów. Wprawdzie w końcówce spod samego kosza nie trafiła Chomać, ale pikę zebrała i szybko dobiła Ewelina Kobryn.
ŁKS osłabł jednak dużo wcześniej. - Zawsze trzeba wierzyć w wygraną, ale już w przerwie nie miałyśmy sił. Przez pół meczu walczyłyśmy bardziej ambicją niż kondycją - przyznała wyczerpana, ale uśmiechnięta rozgrywająca łodzianek Magdalena Arażny.
Lotos niemal cały czas grał rezerwowym składem. Małgorzata Dydek przebywała na boisku 4 minuty, Agnieszka Bibrzycka 15, Elaine Powell 14 a Deanna Nolan 20. Gdy w drugiej kwarcie Powell miała wejść na boisko, była tak zaskoczona, że zanim zdjęła dresy, minęło dobre 1,5 minuty. Dydek więcej czasu zajęło pomeczowe podpisywanie zdjęć i kalendarzy niż gra. Rezerwowe jednak nie zawiodły i wygrały zdecydowanie. W końcówce łodzianki nie znalazły sposobu na powstrzymanie latającej Katarzyny Motyl.
LOTOS GDYNIA 100
ŁKS ŁÓDŹ 64
Karty: 27:19, 27:25, 21:8, 25:12.
Lotos: Kobryn 14, Nolan 11 (1), Bibrzycka 8, Dydek 6, Powell 5 oraz Troina 19, Chomać 10, Pawlak 10, Veselovsky 7 (1), Motyl 7 (1), Janyga 3.
ŁKS: Włodarska 24, Dominauskaite 14 (4), Szymańska 13, (1), Arażny 10 (1), Stefańczyk 8 (1) oraz Makowska 9, Golemska 7 (1), Estkowska 0, Owczarek 0.
DLA GAZETY
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu Gdynia
Trudno się gra z zespołami, w których występują tak niskie zawodniczki. Przecież skrzydłowa Lotosu mogłaby grać w ŁKS-ie na pozycji centra. Nigdy nie byłem zarozumiały i nigdy nie będę, ale nie można było spodziewać się innego wyniku jak naszego zwycięstwa. Cieszę się, że młodzież mogła dziś sobie pograć. Momentami traciliśmy piłkę w dość niefortunny sposób, ale nie mam pretensji do zawodniczek o brak koncentracji. Wynika to z tego, że ciągle podróżujemy. Jeśli dwa razy w tygodniu gramy wyjazdowe mecze [w Eurolidze i polskiej lidze - red.], to praktycznie nie mamy czasu, żeby potrenować. A trening jest teraz najważniejszy dla młodych koszykarek, bo dzisiaj było widać, że np. Kasia Motyl ma ogromne możliwości w ataku, ale jeszcze musi nad sobą trochę popracować.
Witold Bak
trener ŁKS Łódź
Jeśli powiem, że zagraliśmy w miarę dobrze, to zważywszy na wynik zabrzmi to tak sobie... Ale nie było aż tak źle. Rozmiary porażki mogłyby, a nawet powinny być o wiele mniejsze. W kolejnym meczu nie wykorzystujemy sytuacji sam na sam z koszem. To jest nasza zmora. Myślę, że mimo wszystko, zawodniczki ŁKS-u pokazały dzisiaj, że potrafią się nie tylko angażować w to co robią, ale potrafią także dobrze grać.
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)
- Instynktownie zaatakowałam tablicę. Byłam przekonana, że po dobrej asyście Ola (Chomać) trafi. Piłka odbiła się jednak od obręczy i wpadła w moje ręce. To była typowa dobitka - opowiedziała nam Ewelina Kobryn ostatnią udaną akcję koszykarek Lotosu w meczu z ŁKS Łódź. Gdynianki wygrały na własnym parkiecie 100:64 i było to ich czternaste z rzędu zwycięstwo w rozgrywkach Torell Basket Ligi.
Trener Krzysztof Koziorowicz wyraźnie oszczędzał w tym spotkaniu siły swoich podstawowych zawodniczek. Małgorzata Dydek wyszła w pierwszej piątce Lotosu. W ciągu pierwszych czterech minut spotkania zdobyła 6 pkt. i usiadła na ławce rezerwowych. Na parkiet już nie powróciła. Nieco dłużej przebywały na mim: Agnieszka Bibrzycka (15 min), Elaine Powell (16) i Deanna Nolan (20). Gdynianki już w środę czeka bardzo trudny wyjazdowy mecz z liderem Euroligi Samarą.
W pierwszej połowie spotkania, kiedy Lotos grał jeszcze podstawowym składem, łódzkie koszykarki o dziwo prowadziły w miarą równorzędną grę. W tym czasie udało im się aż osiem razy trafić za trzy punkty, dzięki czemu na przerwę schodziły tylko z 10-punktowym deficytem (54:44 dla Lotosu).
W drugiej części gry w drużynie gospodyń grały niemal wyłącznie rezerwowe. Radziły sobie nawet lepiej od swych koleżanek, szczególnie w obronie. Nie pozwoliły rywalkom na zdobycie żadnej "trójki" i dzięki udanemu finiszowi udało im się osiągnąć granicę 100 pkt.
- Robiłyśmy, co mogłyśmy, ale byłyśmy bez szans. Lotos dysponował lepszą drugą piątką, niż nasza pierwsza - podsumowała spotkanie zawodniczka ŁKS, Magdalena Włodarska.
Lotos - ŁKS 100:64 (27:19, 27:25, 21:8, 25:12)
Lotos: Kobryn 14 pkt., Nolan 11 (1x3), Bibrzycka 8, Dydek 6, Powell 5 oraz Troina 19, Pawlak 10, Chomać 10, Veselovsky 7 (1), Motyl 7 (1), Janyga 3. Trener: Krzysztof Koziorowicz.
ŁKS: Dominauskaite (14 (4), Szymańska 13 (1), Makowska 9, Włodarska 3, Owczarek 0 oraz Arażny 10 (1), Stefańczyk 8 (1), Golemska 7 (1), Estkowska 0. Trener: Witold Bak.
Sędziowali: Adrian Lis i Angelika Ciesielska (Gdańsk).
Widzów: 400.
Okazja dla młodzieży
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu
- Zawsze ciężko gra się z drużyną, której najwyższa zawodniczka u nas mogłaby najwyżej zająć pozycję na skrzydle. Innego wyniku jednak raczej trudno było oczekiwać. Była okazja, aby dłużej pograła nasza młodzież i ją wykorzystaliśmy. W obronie graliśmy momentami lepiej momentami gorzej, ale nie mam pretensji. Przestawienie się z Euroligi do wymogów polskiej ligi to też pewna trudność.
Walczymy o ósemkę
Witold Bak
trener ŁKS
- Przy takim wyniku, kiedy przegrywa się różnicą 36 punktów, cokolwiek bym nie powiedział będzie truizmem. Paradoks polega na tym, że w Gdyni przeciwko Lotosowi zagraliśmy lepiej, niż w Łodzi, a przegraliśmy wyżej. Z powodu kontuzji nie grała najwyższa nasza zawodniczka, Agata Kasprzak, ale nie chcę powiedzieć, że z nią wynik byłyby inny. Naszym celem jest walka o miejsce w ósemce, a Lotos był poza naszym zasięgiem.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Trener Krzysztof Koziorowicz wyraźnie oszczędzał w tym spotkaniu siły swoich podstawowych zawodniczek. Małgorzata Dydek wyszła w pierwszej piątce Lotosu. W ciągu pierwszych czterech minut spotkania zdobyła 6 pkt. i usiadła na ławce rezerwowych. Na parkiet już nie powróciła. Nieco dłużej przebywały na mim: Agnieszka Bibrzycka (15 min), Elaine Powell (16) i Deanna Nolan (20). Gdynianki już w środę czeka bardzo trudny wyjazdowy mecz z liderem Euroligi Samarą.
W pierwszej połowie spotkania, kiedy Lotos grał jeszcze podstawowym składem, łódzkie koszykarki o dziwo prowadziły w miarą równorzędną grę. W tym czasie udało im się aż osiem razy trafić za trzy punkty, dzięki czemu na przerwę schodziły tylko z 10-punktowym deficytem (54:44 dla Lotosu).
W drugiej części gry w drużynie gospodyń grały niemal wyłącznie rezerwowe. Radziły sobie nawet lepiej od swych koleżanek, szczególnie w obronie. Nie pozwoliły rywalkom na zdobycie żadnej "trójki" i dzięki udanemu finiszowi udało im się osiągnąć granicę 100 pkt.
- Robiłyśmy, co mogłyśmy, ale byłyśmy bez szans. Lotos dysponował lepszą drugą piątką, niż nasza pierwsza - podsumowała spotkanie zawodniczka ŁKS, Magdalena Włodarska.
Lotos - ŁKS 100:64 (27:19, 27:25, 21:8, 25:12)
Lotos: Kobryn 14 pkt., Nolan 11 (1x3), Bibrzycka 8, Dydek 6, Powell 5 oraz Troina 19, Pawlak 10, Chomać 10, Veselovsky 7 (1), Motyl 7 (1), Janyga 3. Trener: Krzysztof Koziorowicz.
ŁKS: Dominauskaite (14 (4), Szymańska 13 (1), Makowska 9, Włodarska 3, Owczarek 0 oraz Arażny 10 (1), Stefańczyk 8 (1), Golemska 7 (1), Estkowska 0. Trener: Witold Bak.
Sędziowali: Adrian Lis i Angelika Ciesielska (Gdańsk).
Widzów: 400.
Okazja dla młodzieży
Krzysztof Koziorowicz
trener Lotosu
- Zawsze ciężko gra się z drużyną, której najwyższa zawodniczka u nas mogłaby najwyżej zająć pozycję na skrzydle. Innego wyniku jednak raczej trudno było oczekiwać. Była okazja, aby dłużej pograła nasza młodzież i ją wykorzystaliśmy. W obronie graliśmy momentami lepiej momentami gorzej, ale nie mam pretensji. Przestawienie się z Euroligi do wymogów polskiej ligi to też pewna trudność.
Walczymy o ósemkę
Witold Bak
trener ŁKS
- Przy takim wyniku, kiedy przegrywa się różnicą 36 punktów, cokolwiek bym nie powiedział będzie truizmem. Paradoks polega na tym, że w Gdyni przeciwko Lotosowi zagraliśmy lepiej, niż w Łodzi, a przegraliśmy wyżej. Z powodu kontuzji nie grała najwyższa nasza zawodniczka, Agata Kasprzak, ale nie chcę powiedzieć, że z nią wynik byłyby inny. Naszym celem jest walka o miejsce w ósemce, a Lotos był poza naszym zasięgiem.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości



