Dopiero środowy mecz z zespołem z Litwy pokaże, w jakiej jestem formie - mówi Amerykanka Iciss Rose Tillis, która w sobotę zadebiutowała w Wiśle.
Waldemar Kordyl: Czy pamięta Pani Kraków z okresu, gdy grała Pani w Valenciennes?
Iciss Tillis: Tak, bo zagrałyśmy niezłe spotkanie.
Zdobyła Pani wtedy 18 pkt i miała 9 zbiórek. Pomyślała sobie Pani, że kiedyś zagra w Wiśle?
- Nie sądziłam, że tak się stanie. Ale skończył mi się kontrakt we Francji i mój agent zaproponował grę w Krakowie. Wtedy było już wiadomo, że Tangela ma kłopoty z kolanem. Kontaktowałam się z nią, powiedziała mi, że Kraków jest przepięknym miastem.
Jaka jest różnica między Polską a Francją?
- W pogodzie (śmiech). Pochodzę z Oklahomy w USA. Skończyłam Duke University w Północnej Karolinie i grałam w WNBA w Detroit Shock. Wiem coś na temat zimna w Michigan, ale tutaj śnieg pada codziennie. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam w życiu. W Polsce pada, a ludzie się tym nie przejmują i pracują, w Stanach w takich warunkach życie zamiera.
Czy boi się Pani zimna?
- Nie boję się zimna, ale samochodu z ręczną skrzynią biegów. Jeżdżę takim po raz pierwszy w swoim życiu. W duchu modlę się: dajcie mi samochód z automatem, zwłaszcza gdy auto gaśnie mi na środku ulicy.
Woli Pani grać w WNBA czy w Europie?
- Lubię grać tu i tu. Gra w WNBA jest olbrzymim wyzwaniem i można nabrać sporo doświadczenia. Koszykówka w Europie jest w dużej mierze podobna. A Polska? Lubię polskie jedzenie, a ludzie są bardzo mili. Podoba mi się centrum miasta.
Jak długo zostanie Pani w Krakowie?
- Mam trzymiesięczny kontrakt. To, czy tu zostanę, czy odejdę, będzie zależało od tego, w jakiej formie będzie po zabiegu Tangela i czy wróci do Polski.
Tangela Smith była świetnym strzelcem. Czuję się Pani trochę pod presją?
- Wiem, że Tangela jest dobrym graczem i udowodniła to już wielokrotnie w WNBA. Mam nadzieję, że nie zawiodę drużyny. Tangela bardzo mi pomogła: powiedziała mi, jak się tutaj jeździ, czego mogę się spodziewać, ostrzegała mnie przed pogodą. Kazała mi zaopatrzyć się w ciepłe ubrania, czapkę, rękawice i zimowe buty. Mieszkałam z nią po przyjeździe do Krakowa.
Ma Pani słynnego ojca.
- James "Quick" Tillis był bokserem. Zachęcił mnie to uprawiania sportu, odziedziczyłam po nim szybkość i charakter do walki na boisku. Oczywiście bez boksowania!
Trenowała Pani jakiś inny rodzaj sportu?
- W szkole średniej próbowałam skakać w dal. Ale to był tylko taki niewinny żart. Na poważnie zajęłam się koszykówką.
wak Gazeta Wyborcza
Iciss Tillis: Charakter po ojcu
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Nie biję pięściami
Rozmowa z ICISS TILLIS, nową koszykarką Wisły Can-Pack
- Występując w tym sezonie w barwach słynnego Valenciennes, grała Pani przeciwko Wiśle Can-Pack w Eurolidze. W Krakowie wypadła Pani znakomicie, a zdobywając 18 pkt, została Pani zawodniczką meczu. Przypuszczała Pani, że tak szybko może trafić pod Wawel?
- Nawet mi to nie przeszło przez myśl. Zapamiętałam tamten mecz, bo świetnie mi się grało. Wiedziałam także, że w składzie Wisły są dwie znakomite Amerykanki: Shannon Johnson i Tangela Smith, które grały ze mną w WNBA. Kiedy agent powiedział mi o możliwości przejścia do Wisły, nie wahałam się. Kraków od razu wydał mi się pięknym miastem, więc powiedziałam: czemu nie? Podpisałam kontrakt na dwa miesiące, do 25 marca.
- Wiedziała Pani coś o Polsce, zanim tu przyjechała?
- Znałam fakty historyczne związane z upadkiem komunizmu. A także polską kiełbasę, którą uwielbiam. Wczoraj już ją sobie kupiłam.
- Co Panią zaskoczyło w Polsce?
- Pogoda (śmiech). Pochodzę z Oklahomy, w zeszłym roku skończyłam słynny uniwersytet Duke w Północnej Karolinie. Jestem przyzwyczajona do ciepłego klimatu. W WNBA gram w Detroit, gdzie bywa zimno. Ale u was śnieg pada przez cały czas! Nigdy czegoś takiego nie widziałam. Gdy się budzę, ludzie brną przez zaspy do pracy. W Stanach, kiedy pada śnieg, wszystko jest zamknięte.
- Boi się Pani zimna?
- Nie. Ale trochę dziwnie się czuję. Bardziej boję się auta. Dostałam samochód ze standardową skrzynią biegów, a nie z automatem. Skończyło się to tym, że wiele razy silnik zgasł mi na ulicy (śmiech).
- Woli Pani grać w WNBA czy w Europie?
- I tu, i tu. Grając w Europie, można poznać wiele zupełnie innych kultur, jest to dla mnie fascynujące.
- Przyszła Pani do Wisły na miejsce Tangeli Smith, która była najlepszym strzelcem drużyny. Czuje Pani presję?
- Tangela jest znakomitą i bardzo doświadczoną koszykarką. Ja gram regularnie poza Stanami pierwszy sezon, byłam także debiutantką w WNBA. Dopiero uczę się i zdobywam doświadczenie. Tangela bardzo mi zresztą pomogła, spotkałam się z nią w Krakowie, zanim poleciała do domu. Pokazała mi, jak jeździć samochodem, powiedziała, czego oczekiwać, ostrzegła przed pogodą. Kazała kupić ciepłą kurtkę, rękawiczki, czapki, buty zimowe.
- Miała Pani znanego ojca.
- Tak, mój tata James Tillis był bokserem wagi ciężkiej o pseudonimie "Quick", czyli szybki. Walczył nawet o tytuł mistrza świata.
- Więc wie Pani, jak walczyć na parkiecie?
- (śmiech) Był zawsze dla mnie przykładem. Na parkiecie też jestem szybka. Ale nie biję pięściami.
- Jest Pani efektowną kobietą. Wiele koszykarek z WNBA ma za sobą kariery modelek. Pani też próbowała?
- Myślałam o tym, ale w końcu skupiłam się na sporcie. Jestem młoda, mam jeszcze dużo czasu (śmiech).
Rozmawiał: RAFAŁ STANOWSKI
Tillis w liczbach
Data urodzenia: 12.06.1981
Wzrost: 196 cm
Waga: 74,8 kg
WNBA (Detroit Shock): 31 meczów, średnio 2,7 pkt i 1,3 zbiórki na mecz
Przeciwko Ostrovii: 28 minut, 26 pkt, 10 zbiórek, 2 przechwyty, 1 asysta
Rzut osobisty
Ilona Mądra chwaliła Iciss Tillis na konferencji prasowej, stwierdziła, że może być zawodniczką lepszą od Tangeli Smith, a na pewno jest bardziej wszechstronna. Amerykanka, jak na swój wzrost, jest niezwykle sprawna, potrafi dobrze kozłować i biega do kontrataków. Rzuca za 3, za 2 spod kosza i po piwotach, trafia wolne. Jest jeszcze młoda, więc trudno oczekiwać stabilnej formy we wszystkich meczach. Na polską ligę wydaje się bardzo dobra. Na Euroligę - zobaczymy. Tillis ma jeszcze jeden atut: jest efektowną kobietą. I wie, jak to podkreślić, np. podwijając uszyte wedle męskiego kroju ramiączka od koszulki. Zyska tym pewnie fanów i - miejmy nadzieję - przyciągnie więcej kibiców na mecze. (RS)
Amerykanka podczas meczu z Ostrovią
Fot. Michał Klag
PIOTR TYMCZAK Dziennik Polski
Rozmowa z ICISS TILLIS, nową koszykarką Wisły Can-Pack
- Występując w tym sezonie w barwach słynnego Valenciennes, grała Pani przeciwko Wiśle Can-Pack w Eurolidze. W Krakowie wypadła Pani znakomicie, a zdobywając 18 pkt, została Pani zawodniczką meczu. Przypuszczała Pani, że tak szybko może trafić pod Wawel?
- Nawet mi to nie przeszło przez myśl. Zapamiętałam tamten mecz, bo świetnie mi się grało. Wiedziałam także, że w składzie Wisły są dwie znakomite Amerykanki: Shannon Johnson i Tangela Smith, które grały ze mną w WNBA. Kiedy agent powiedział mi o możliwości przejścia do Wisły, nie wahałam się. Kraków od razu wydał mi się pięknym miastem, więc powiedziałam: czemu nie? Podpisałam kontrakt na dwa miesiące, do 25 marca.
- Wiedziała Pani coś o Polsce, zanim tu przyjechała?
- Znałam fakty historyczne związane z upadkiem komunizmu. A także polską kiełbasę, którą uwielbiam. Wczoraj już ją sobie kupiłam.
- Co Panią zaskoczyło w Polsce?
- Pogoda (śmiech). Pochodzę z Oklahomy, w zeszłym roku skończyłam słynny uniwersytet Duke w Północnej Karolinie. Jestem przyzwyczajona do ciepłego klimatu. W WNBA gram w Detroit, gdzie bywa zimno. Ale u was śnieg pada przez cały czas! Nigdy czegoś takiego nie widziałam. Gdy się budzę, ludzie brną przez zaspy do pracy. W Stanach, kiedy pada śnieg, wszystko jest zamknięte.
- Boi się Pani zimna?
- Nie. Ale trochę dziwnie się czuję. Bardziej boję się auta. Dostałam samochód ze standardową skrzynią biegów, a nie z automatem. Skończyło się to tym, że wiele razy silnik zgasł mi na ulicy (śmiech).
- Woli Pani grać w WNBA czy w Europie?
- I tu, i tu. Grając w Europie, można poznać wiele zupełnie innych kultur, jest to dla mnie fascynujące.
- Przyszła Pani do Wisły na miejsce Tangeli Smith, która była najlepszym strzelcem drużyny. Czuje Pani presję?
- Tangela jest znakomitą i bardzo doświadczoną koszykarką. Ja gram regularnie poza Stanami pierwszy sezon, byłam także debiutantką w WNBA. Dopiero uczę się i zdobywam doświadczenie. Tangela bardzo mi zresztą pomogła, spotkałam się z nią w Krakowie, zanim poleciała do domu. Pokazała mi, jak jeździć samochodem, powiedziała, czego oczekiwać, ostrzegła przed pogodą. Kazała kupić ciepłą kurtkę, rękawiczki, czapki, buty zimowe.
- Miała Pani znanego ojca.
- Tak, mój tata James Tillis był bokserem wagi ciężkiej o pseudonimie "Quick", czyli szybki. Walczył nawet o tytuł mistrza świata.
- Więc wie Pani, jak walczyć na parkiecie?
- (śmiech) Był zawsze dla mnie przykładem. Na parkiecie też jestem szybka. Ale nie biję pięściami.
- Jest Pani efektowną kobietą. Wiele koszykarek z WNBA ma za sobą kariery modelek. Pani też próbowała?
- Myślałam o tym, ale w końcu skupiłam się na sporcie. Jestem młoda, mam jeszcze dużo czasu (śmiech).
Rozmawiał: RAFAŁ STANOWSKI
Tillis w liczbach
Data urodzenia: 12.06.1981
Wzrost: 196 cm
Waga: 74,8 kg
WNBA (Detroit Shock): 31 meczów, średnio 2,7 pkt i 1,3 zbiórki na mecz
Przeciwko Ostrovii: 28 minut, 26 pkt, 10 zbiórek, 2 przechwyty, 1 asysta
Rzut osobisty
Ilona Mądra chwaliła Iciss Tillis na konferencji prasowej, stwierdziła, że może być zawodniczką lepszą od Tangeli Smith, a na pewno jest bardziej wszechstronna. Amerykanka, jak na swój wzrost, jest niezwykle sprawna, potrafi dobrze kozłować i biega do kontrataków. Rzuca za 3, za 2 spod kosza i po piwotach, trafia wolne. Jest jeszcze młoda, więc trudno oczekiwać stabilnej formy we wszystkich meczach. Na polską ligę wydaje się bardzo dobra. Na Euroligę - zobaczymy. Tillis ma jeszcze jeden atut: jest efektowną kobietą. I wie, jak to podkreślić, np. podwijając uszyte wedle męskiego kroju ramiączka od koszulki. Zyska tym pewnie fanów i - miejmy nadzieję - przyciągnie więcej kibiców na mecze. (RS)
Amerykanka podczas meczu z Ostrovią
Fot. Michał Klag
PIOTR TYMCZAK Dziennik Polski
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 3 gości