Natalia urodziła się w miejscowości Rzeczyca blisko Homla na Białorusi. Tradycje koszykarskie wyniosła z domu. Jej mama w latach 70-tych była rozgrywającą narodowej drużyny dawnego ZSRR. W karierze przeszkodziła jej jednak kontuzja.
- To właśnie mama, Zoja Marczanka zaciągnęła mnie na pierwszy trening koszykówki. Miałam wówczas 8 lat. Sportowa rywalizacja od razu przypadła mi do gustu. To naprawdę miłe uczucie, kiedy widzisz, jak ciężkie treningi przynoszą skutki. Wtedy jeszcze, nie przyszło mi jednak do głowy, że tak właśnie będę zarabiać na życie. Choć często zmieniam miejsca zamieszkania, niczego nie żałuję - rozpoczyna opowieść rozgrywająca Meblotapu.
Po szkolnych sukcesach, grę 15-letniej Natalii dostrzegli łowcy talentów z jednej z placówek w Mińsku. W ten sposób koszykarka trafiła do Horyzontu Mińsk. Był rok 1999, a Horyzont rozdawał karty w białoruskiej ekstraklasie.
- Choć sytuacja w kraju nie była za ciekawa, klub stać było na organizację obozów treningowych w New Jersey. Wyjazdy do USA były dla nas, dziewczyn z byłego ZSRR dużym przeżyciem. Mogliśmy się przekonać, jak żyje się za Oceanem. Na jednym z takich obozów zauważyli mnie trenerzy miejscowego uniwersytetu. Ku mojemu zdziwieniu zaproponowali mi stypendium - wspomina Natalia.
Nagle przed białoruską dziewczyną otworzyły się drzwi do wielkiego świata. W 2000 roku wyjechała do Stanów, gdzie spędziła następne cztery lata. Studiowała zarządzanie i grała w uniwersyteckim zespole. Wszystko opłacali Amerykanie.
- Skończyłam studia i miałam przed sobą perspektywę gry w niższych amerykańskich ligach, bądź powrót na Białoruś. Bądźmy szczerzy, na grę w WNBA nie miałam szans. Wróciłam zatem do domu - mówi rozgrywająca.
Pobyt w rodzinnym kraju trwał krótko. Natalia od jakiegoś czasu grała już w reprezentacji Białorusi i to właśnie tam dostrzegł ją Anatolij Bujalski, były trener koszykarek Meblotapu. Szkoleniowiec polecił zawodniczkę chełmskim działaczom.
- Dostałam propozycję gry w Chełmie i długo się nad nią nie zastanawiałam. Polska zawsze mnie intrygowała. Poza tym zawsze to bliżej domu niż zza oceanu - śmieje się Natalia.
Marczanka trafiła do Meblotapu w ubiegłym sezonie. Kibice szybko ją pokochali, a ona w każdym meczu spłaca kredyt zaufania. Dziś nikt nie wyobraża sobie zespołu bez Natalii i jej dynamicznych akcji oraz rzutów za trzy punkty.
- Gram dla Chełma drugi sezon, ale paradoksalnie dopiero teraz mam szansę poznać wasze miasto. Przed rokiem mieszkałyśmy w Lublinie - mówi Natalia.
Klub wynajął dla koszykarki mieszkanie w centrum miasta. Rozgrywająca miała w międzyczasie oferty z Polkowic i Gorzowa, ale postanowiła zostać w Grodzie Niedźwiedzia.
- Na dłuższe wyjazdy nie mam czasu. Trenujemy często po dwa razy dziennie, w międzyczasie gotujemy i odpoczywamy. Czasami spacerujemy po parku, albo po deptaku. Zazwyczaj towarzyszy mi Maryna i Ludmiła - opowiada Natalia, której Chełm bardzo się spodobał. - Miasto jest przytulne, a ludzie życzliwi. Fajnie, że po centrum nie jeżdżą samochody - śmieje się.
W czasie wakacji Natalia zmieniła stan cywilny. Wybraniec jej serca to Aleksiej Baga, piłkarz grający w młodzieżowej reprezentacji Białorusi.
- Pamiętacie, jak całkiem niedawno Białoruś ograła was 4:0 i to w Polsce? To mój Aleksiej strzelił jedną z bramek - mówi Natalia z dumą.
Za swoim mężem koszykarka bardzo tęskni. Zdaje sobie jednak sprawę, że takie już jest życie sportowca.
- Zmienia się klub, zmienia się miejsce zamieszkania. Kiedy postanowiłam grać w koszykówkę zawodowo zdawałam sobie z tego sprawę. Nie żałuję obranej drogi. Poza tym w listopadzie mój Aleksiej przyjedzie do Chełma. W Białorusi kończy się sezon ligowy. Już nie mogę się doczekać - kończy Natalia.
rozmawiał: Karol Garbacz, Nowy Tydzień Chełmski
http://www.meblotapchelm.com/news.php?id=160 pod tym linkiem wywiad + zdjecie Natalii



