Ewelina Kobryn
Moderatorzy: sawa_JGora, Platini, ludzik76, Moderatorzy
Ewelina Kobryn
Kobryn wraca do Krakowa
Skrzydłowa reprezentacji Polski, po czterech latach spędzonych w Gdyni, powraca do stolicy Małopolski. - To magiczne miejsce - przekonuje Ewelina Kobryn – pisze Sport.
Zakończone rozgrywki były dla skrzydłowej Lotosu Gdynia bardzo udane. 25-letnia Ewelina Kobryn została wybrana najlepszą polską koszykarką sezonu 2006/07. Wywalczyła przy tym wicemistrzostwo Polski, pokazała się w Eurolidze. Dla koszykarki, która ledwie od ośmiu lat trenuje basket, to wyniki znakomite, a jest przecież także reprezentantką Polski. Co więc robi po zakończonych rozgrywkach? To proste - zmienia klub. Wraca do Krakowa, w którym się kiedyś zakochała, a ta miłość ciągle trwa.
Trójmiasto pobite
Można powiedzieć, że dziewczyna, która wychowała się w Tarnobrzegu, zachłysnęła się wielkim miastem, jakim był Gród Kraka. - To prawda - przyznaje Ewelina. - Tam są miejsca, które mnie od razu urzekły.
Jakie to miejsca? - Hmmm... Rynek, skwer Kościuszki, właściwie wszystkie! Nie mogę wymienić jednego. Sam klimat tego miasta jest niesamowity - wyjaśnia. Ale zawodniczka już raz zostawiła „swój” Kraków. Wydawałoby się, że kiedy odchodziła do Gdyni cztery lata temu, nowe miejsce ma szansę konkurować ze stolicą Małopolski. Tymczasem Trójmiasto przegrało z kretesem, choć samo w sobie jest nie mniej urzekające jak Kraków. - Gdynia to Gdynia, bardziej portowe miasto - wspomina bez emocji Ewelina. - Podoba mi się gdańska Starówka, ale ile razy miałam tam okazję bywać? Sopot - na pewno fajny, ale tylko latem. Jak widać, nic nie jest w stanie rywalizować z Krakowem.
Wędrówki koszykarki zaczęły się w 2003 roku. Wtedy, po trzech latach spędzonych w Krakowie, jako zawodniczka Wisły wyjechała na Pomorze. Wiązało się to nie tylko z ambicjami sportowymi. - Lotos kusił - powiedziała Ewelina. - To była czołówka Europy. Mieli tytuł wicemistrza Euroligi. Ja byłam młoda, a klub znałam tylko z telewizji. A teraz miałam tam grać. Wyjeżdżałam, mając marzenia, które się zrealizowały.
Powrót przyjaciółki
Więc pojechała. Zdobyła z Lotosem dwa razy mistrzostwo Polski, ale w dwóch ostatnich latach lepsza była Wisła. Zmieniła się jednak sprawa najważniejsza. Najlepsza przyjaciółka koszykarki wróciła do Polski. A tą przyjaciółką jest... mama. - Mama spędziła kilka lat za granicą - wyjaśnia Ewelina. - To mniej więcej był czas spędzony w Gdyni, ale nie tylko dlatego wyjeżdżałam z Krakowa. Moja decyzja była konsultowana z mamą. Teraz jest ponownie w Polsce, więc miałam po co wracać na południe.
O mamie opowiada w samych superlatywach, podobnie jak o całej rodzinie. - Zawsze byłam zżyta z mamą. A rodzina jest dla mnie bardzo ważna. Mogę nie mieć przyjaciół, a wiem, że mam moich bliskich - wyjaśnia. Kiedyś nawet powiedziała, że nie byłaby tym kim jest, gdyby nie mama.
Więc znowu zmiana - wędrówka z Gdyni do Krakowa. - A tam zaraz wędrówka... Ile ich było? Ledwie dwie. Lotos i Wisła to dwa najlepsze kluby. Wybierałam pomiędzy nimi - mówiła Ewelina. Po ostatnich rozgrywkach zadeklarowała, że z Lotosu raczej odejdzie. Uzgodniła warunki przenosin do Wisły, gdzie pracować będzie z byłym selekcjonerem, Tomaszem Herktem. - Lotos od dwóch lat nie by już tym samym Lotosem. Dobre zawodniczki przychodziły dopiero od stycznia, w połowie sezonu. Nie o to chodzi - powiedziała reprezentacyjna koszykarka.
Lepiej nie krytykować
Porażka w finale przelała czarę goryczy. - Ciągnęło mnie w rodzinne strony - wyznaje Ewelina. No i był „jej” Kraków. - Chciałabym kiedyś tam zamieszkać. Wywodzę się z małego miasta, w Tarnobrzegu są moje korzenie, ale tam raczej nie wrócę. W Krakowie jest rodzina, znajomi, tu zaczęło się fajne życie. Magiczne miejsce - deklaruje. Na tyle uwielbia dawną stolicę Polski, że jest w stanie niemal kłócić się z tymi, którzy krytykują „jej” Kraków.
- Może nie kłócić, ale ostro dyskutować i przekonywać do swoich racji - mówiła ze śmiechem.
wp.pl/Sport
Skrzydłowa reprezentacji Polski, po czterech latach spędzonych w Gdyni, powraca do stolicy Małopolski. - To magiczne miejsce - przekonuje Ewelina Kobryn – pisze Sport.
Zakończone rozgrywki były dla skrzydłowej Lotosu Gdynia bardzo udane. 25-letnia Ewelina Kobryn została wybrana najlepszą polską koszykarką sezonu 2006/07. Wywalczyła przy tym wicemistrzostwo Polski, pokazała się w Eurolidze. Dla koszykarki, która ledwie od ośmiu lat trenuje basket, to wyniki znakomite, a jest przecież także reprezentantką Polski. Co więc robi po zakończonych rozgrywkach? To proste - zmienia klub. Wraca do Krakowa, w którym się kiedyś zakochała, a ta miłość ciągle trwa.
Trójmiasto pobite
Można powiedzieć, że dziewczyna, która wychowała się w Tarnobrzegu, zachłysnęła się wielkim miastem, jakim był Gród Kraka. - To prawda - przyznaje Ewelina. - Tam są miejsca, które mnie od razu urzekły.
Jakie to miejsca? - Hmmm... Rynek, skwer Kościuszki, właściwie wszystkie! Nie mogę wymienić jednego. Sam klimat tego miasta jest niesamowity - wyjaśnia. Ale zawodniczka już raz zostawiła „swój” Kraków. Wydawałoby się, że kiedy odchodziła do Gdyni cztery lata temu, nowe miejsce ma szansę konkurować ze stolicą Małopolski. Tymczasem Trójmiasto przegrało z kretesem, choć samo w sobie jest nie mniej urzekające jak Kraków. - Gdynia to Gdynia, bardziej portowe miasto - wspomina bez emocji Ewelina. - Podoba mi się gdańska Starówka, ale ile razy miałam tam okazję bywać? Sopot - na pewno fajny, ale tylko latem. Jak widać, nic nie jest w stanie rywalizować z Krakowem.
Wędrówki koszykarki zaczęły się w 2003 roku. Wtedy, po trzech latach spędzonych w Krakowie, jako zawodniczka Wisły wyjechała na Pomorze. Wiązało się to nie tylko z ambicjami sportowymi. - Lotos kusił - powiedziała Ewelina. - To była czołówka Europy. Mieli tytuł wicemistrza Euroligi. Ja byłam młoda, a klub znałam tylko z telewizji. A teraz miałam tam grać. Wyjeżdżałam, mając marzenia, które się zrealizowały.
Powrót przyjaciółki
Więc pojechała. Zdobyła z Lotosem dwa razy mistrzostwo Polski, ale w dwóch ostatnich latach lepsza była Wisła. Zmieniła się jednak sprawa najważniejsza. Najlepsza przyjaciółka koszykarki wróciła do Polski. A tą przyjaciółką jest... mama. - Mama spędziła kilka lat za granicą - wyjaśnia Ewelina. - To mniej więcej był czas spędzony w Gdyni, ale nie tylko dlatego wyjeżdżałam z Krakowa. Moja decyzja była konsultowana z mamą. Teraz jest ponownie w Polsce, więc miałam po co wracać na południe.
O mamie opowiada w samych superlatywach, podobnie jak o całej rodzinie. - Zawsze byłam zżyta z mamą. A rodzina jest dla mnie bardzo ważna. Mogę nie mieć przyjaciół, a wiem, że mam moich bliskich - wyjaśnia. Kiedyś nawet powiedziała, że nie byłaby tym kim jest, gdyby nie mama.
Więc znowu zmiana - wędrówka z Gdyni do Krakowa. - A tam zaraz wędrówka... Ile ich było? Ledwie dwie. Lotos i Wisła to dwa najlepsze kluby. Wybierałam pomiędzy nimi - mówiła Ewelina. Po ostatnich rozgrywkach zadeklarowała, że z Lotosu raczej odejdzie. Uzgodniła warunki przenosin do Wisły, gdzie pracować będzie z byłym selekcjonerem, Tomaszem Herktem. - Lotos od dwóch lat nie by już tym samym Lotosem. Dobre zawodniczki przychodziły dopiero od stycznia, w połowie sezonu. Nie o to chodzi - powiedziała reprezentacyjna koszykarka.
Lepiej nie krytykować
Porażka w finale przelała czarę goryczy. - Ciągnęło mnie w rodzinne strony - wyznaje Ewelina. No i był „jej” Kraków. - Chciałabym kiedyś tam zamieszkać. Wywodzę się z małego miasta, w Tarnobrzegu są moje korzenie, ale tam raczej nie wrócę. W Krakowie jest rodzina, znajomi, tu zaczęło się fajne życie. Magiczne miejsce - deklaruje. Na tyle uwielbia dawną stolicę Polski, że jest w stanie niemal kłócić się z tymi, którzy krytykują „jej” Kraków.
- Może nie kłócić, ale ostro dyskutować i przekonywać do swoich racji - mówiła ze śmiechem.
wp.pl/Sport
Re: Ewelina Kobryn
Jakie to miejsca? - Hmmm... Rynek, skwer Kościuszki, właściwie wszystkie! Nie mogę wymienić jednego. Sam klimat tego miasta jest niesamowity - wyjaśnia.
a na Nowym świecie bywać nie lubi?
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Skwer czy Kopiec Kościuszki...
co za róznica

co za róznica
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
-
tomaszek
Ałgaja pisze:tomaszek pisze:
Coś mi sie wydaje ze nie bedzie miala lekko Ewelina w Krakowie
lekko to ona nie będzie miała w Gdyni...
w Krakowie będzie miała tak jak zawsze.
czyli milo i sympatycznie
przejęzyczyła się dziewczyna( albo raczej autor tekstu) i od razu wielkie halo
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Ewelina Kobryn: Wisła czarnym koniem Euroligi!
Jednym z filarów drużyny Wisły Can-Pack Kraków jest sprowadzona z drużyny Lotosu Gdynia Ewelina Kobryn. Zawodniczka jest filarem reprezentacji Krzysztofa Koziorowicza, a od siebie w najbliższym sezonie będzie wymagać nie tylko dobrego wyniku sportowego, ale również pełnego zaangażowania i profesjonalizmu każdego dnia.
Zapraszamy do lektury wywiadu z nową koszykarką drużyny mistrza Polski.
Ewelina Kobryn znana jest bardzo dobrze krakowskiej publiczności, choć ostatnie lata spędziła w Gdyni. Jaką zawodniczką jest teraz, po grze w zespole największego rywala krakowskiego zespołu?
- Mam nadzieję, że najważniejsze zmiany dopiero nadejdą. Jest jeszcze wiele elementów, nad którymi muszę popracować. Na pewno jestem bardziej doświadczoną zawodniczką. Podchodzę do każdego meczu z dystansem. Na pewno jest coś we mnie nowego, w porównaniu z okresem wcześniejszej gry w Wiśle. Doskonale się i myślę, że efekty tego nadal będą widoczne.
Zapytam przewrotnie: czy nie lepiej było kontynuować karierę w Krakowie zamiast przenosić się do Gdyni?
- Wydaje mi się, że ta decyzja była dobra. Tam miałam szansę od razu grać bardzo dużo. Nie wiem, co by się stało, gdybym została w Wiśle. Myślę, że to był dobry ruch, ale na pewno jeszcze lepszym jest powrót do Wisły. Zwłaszcza ze względu na miejsce, w którym znajduje się Wisła patrząc na całą Europę. Są same superlatywy i bardzo cieszę się z gry w Krakowie.
Jak zawsze drużyna ma ambitne cele - mistrzostwo, puchar Polski i miejsce w najlepszej ósemce w Europie. Czy ten ostatni cel jest Twoim zdaniem realny?
- Myślę, że tak. Jeśli każda dziewczyna przyjedzie do Krakowa z najlepszą formą i podejdzie do sezonu bardzo ambicjonalnie, to wydaje mi się, że ósemka, to jest cel minimalny, który możemy osiągnąć.
Czy pomoże w tym szczęśliwe - zdaniem niektórych - losowanie grup Euroligi? Może mogło być lepiej?
- Wiadomo, że Polak jak ma okazję, to narzeka. Wydaje się, że nie jest źle. Najlepsze zespoły rosyjskie i francuskie zostały dosyć równomiernie rozłożone w grupach. Jesteśmy w stanie powalczyć o pierwszą dwójkę w grupie.
Tym rywalem do najlepszego miejsce będzie oczywiście Ekaterinburg...
- Myślę, że to będzie najbardziej wymagający rywal, nawet może w całej rozgrywce.
A Wisła Can-Pack będzie czarnym koniem tej grupy?
- Wisła będzie czarnym koniem całych rozgrywek Euroligi!
A na krajowym podwórku sezon rozpocznie się bardzo szybko. Mecze będą rozgrywane praktycznie co 3-4 dni, a w pełnym składzie spotkacie się kilka dni przed rozpoczęciem sezonu. Nie boisz się, że optymalne przygotowanie do sezonu będzie trudne?
- Wszystkie dziewczyny w Wiśle grają w dobrych klubach WNBA, czy w reprezentacjach, dlatego myślę, że nie będzie to dla nas wielkie utrudnienie. Miałyśmy dosyć długą przerwę po sezonie ligowym, dlatego nie będzie tak źle. Zwłaszcza porównując z Amerykankami, które przeskakują z ligi do ligi i od nich się bardzo dużo wymaga. Dlaczego od nas nie można wymagać znacznie więcej? Zwłaszcza pełnego profesjonalizmu i zaangażowania!
Rozmawiał Krzysztof Zakrzewski
wislacanpack.pl
Jednym z filarów drużyny Wisły Can-Pack Kraków jest sprowadzona z drużyny Lotosu Gdynia Ewelina Kobryn. Zawodniczka jest filarem reprezentacji Krzysztofa Koziorowicza, a od siebie w najbliższym sezonie będzie wymagać nie tylko dobrego wyniku sportowego, ale również pełnego zaangażowania i profesjonalizmu każdego dnia.
Zapraszamy do lektury wywiadu z nową koszykarką drużyny mistrza Polski.
Ewelina Kobryn znana jest bardzo dobrze krakowskiej publiczności, choć ostatnie lata spędziła w Gdyni. Jaką zawodniczką jest teraz, po grze w zespole największego rywala krakowskiego zespołu?
- Mam nadzieję, że najważniejsze zmiany dopiero nadejdą. Jest jeszcze wiele elementów, nad którymi muszę popracować. Na pewno jestem bardziej doświadczoną zawodniczką. Podchodzę do każdego meczu z dystansem. Na pewno jest coś we mnie nowego, w porównaniu z okresem wcześniejszej gry w Wiśle. Doskonale się i myślę, że efekty tego nadal będą widoczne.
Zapytam przewrotnie: czy nie lepiej było kontynuować karierę w Krakowie zamiast przenosić się do Gdyni?
- Wydaje mi się, że ta decyzja była dobra. Tam miałam szansę od razu grać bardzo dużo. Nie wiem, co by się stało, gdybym została w Wiśle. Myślę, że to był dobry ruch, ale na pewno jeszcze lepszym jest powrót do Wisły. Zwłaszcza ze względu na miejsce, w którym znajduje się Wisła patrząc na całą Europę. Są same superlatywy i bardzo cieszę się z gry w Krakowie.
Jak zawsze drużyna ma ambitne cele - mistrzostwo, puchar Polski i miejsce w najlepszej ósemce w Europie. Czy ten ostatni cel jest Twoim zdaniem realny?
- Myślę, że tak. Jeśli każda dziewczyna przyjedzie do Krakowa z najlepszą formą i podejdzie do sezonu bardzo ambicjonalnie, to wydaje mi się, że ósemka, to jest cel minimalny, który możemy osiągnąć.
Czy pomoże w tym szczęśliwe - zdaniem niektórych - losowanie grup Euroligi? Może mogło być lepiej?
- Wiadomo, że Polak jak ma okazję, to narzeka. Wydaje się, że nie jest źle. Najlepsze zespoły rosyjskie i francuskie zostały dosyć równomiernie rozłożone w grupach. Jesteśmy w stanie powalczyć o pierwszą dwójkę w grupie.
Tym rywalem do najlepszego miejsce będzie oczywiście Ekaterinburg...
- Myślę, że to będzie najbardziej wymagający rywal, nawet może w całej rozgrywce.
A Wisła Can-Pack będzie czarnym koniem tej grupy?
- Wisła będzie czarnym koniem całych rozgrywek Euroligi!
A na krajowym podwórku sezon rozpocznie się bardzo szybko. Mecze będą rozgrywane praktycznie co 3-4 dni, a w pełnym składzie spotkacie się kilka dni przed rozpoczęciem sezonu. Nie boisz się, że optymalne przygotowanie do sezonu będzie trudne?
- Wszystkie dziewczyny w Wiśle grają w dobrych klubach WNBA, czy w reprezentacjach, dlatego myślę, że nie będzie to dla nas wielkie utrudnienie. Miałyśmy dosyć długą przerwę po sezonie ligowym, dlatego nie będzie tak źle. Zwłaszcza porównując z Amerykankami, które przeskakują z ligi do ligi i od nich się bardzo dużo wymaga. Dlaczego od nas nie można wymagać znacznie więcej? Zwłaszcza pełnego profesjonalizmu i zaangażowania!
Rozmawiał Krzysztof Zakrzewski
wislacanpack.pl
Zakochana w Krakowie Ewelina Kobryn
- Rosyjskie limuzyny? O wiele lepiej smakuje obiad od mamy - wyznaje Ewelina Kobryn, koszykarka Wisły Can-Pack Kraków i reprezentacji Polski.
W sobotę Polki zagrają mecz z Finlandią w ramach dodatkowych kwalifikacji do mistrzostw Europy. Jeśli wygrają, wezmą udział w turnieju eliminacyjnym. Drużynę wzmocni Małgorzata Dydek, ale sporą część kadry stanowią zawodniczki Wisły: Agata Gajda, Dorota Gburczyk, Agnieszka Pałka oraz Ewelina Kobryn. Ta ostatnia w 2003 r. zdobyła z reprezentacją czwarte miejsce na mistrzostwach Starego Kontynentu.
Powrót urodzonej w Tarnobrzegu, wysokiej zawodniczki do Wisły zbiegł się z końcem zagranicznych wojaży jej mamy, z którą obecnie mieszka. Twierdzi, że to jej najlepsza przyjaciółka. Będą miały okazję nadrobić stracony czas, bo trzy ostatnie sezony Kobryn spędziła w Lotosie Gdynia.
- Przy Reymonta wychowałam się jako koszykarka. Nad morzem dojrzałam. W jednym i drugim mieście mam rodzinę, ale Kraków kocham za specyficzny klimat. Wolę atmosferę Rynku Głównego niż gdańskiej Starówki - podkreśla środkowa.
Transfer na Pomorze zbiegł się z miłością do pewnego koszykarza z tamtych stron ("było, minęło"). W Lotosie koszykarka radziła sobie bardzo dobrze, zdobywając złoto i dwa srebrne medale mistrzostw kraju, a także wicemistrzostwo świata. Spoważniała i stanęła w pierwszym rzędzie gwiazd polskiej ligi.
- Nie czuję się jeszcze motorem napędowym reprezentacji - przyznaje zawodniczka, która ofertę z Krakowa przedłożyła nad możliwość gry we Francji lub Rosji. - Wisła to nie tylko mistrz, ale i dobrze zorganizowany klub, zatrudniający świetne zawodniczki. Marzy mi się występ w Final Four Euroligi i obrona tytułu mistrzowskiego - nie ukrywa.
Zdaniem najlepszej polskiej koszykarki ubiegłego sezonu w PLKK Wisła w składzie z Anną De Forge, a także nowo pozyskanymi Amerykanką Candice Dupree i Hiszpanką Marią Fernandez może rywalizować z najlepszymi. Wszystko będzie jednak zależało od tego, jak ów "dream team" poukłada trener Tomasz Herkt.
- Nigdy nie pracowałam z nim w klubie, ale w reprezentacji sporo się nauczyłam. Na każdym treningu był perfekcyjnie przygotowany - wspomina koszykarka. O nowych twarzach Wisły Ewelina wie sporo. Dupree widziała z trybun na jednym z meczów WNBA, natomiast Hiszpankę tylko w telewizji. - Robiła wrażenie. Wniosła do zespołu sporo energii - ocenia 25-latka. Czy Wisła obroni mistrzostwo? Kiedy Lotos rządził w kraju, Kobryn grała w Wiśle. Zdecydowała się na transfer do Gdyni. Ale jak na złość wkrótce potem stolica żeńskiej koszykówki powędrowała pod Wawel. Ewelina podążą w tę i z powrotem śladem tytułu, ale ciągle jakby spóźniona.
- To nie pech, choć niektórzy się z tego śmieją - twierdzi koszykarka. - W tym sezonie Wisła będzie mistrzem. Na razie jednak skupiam się na reprezentacji i walce o start w mistrzostwach Europy.
Reprezentacja Polski zmierzy się z Finlandią w Toruniu w sobotę o godz. 18.30. Pierwszy wyjazdowy mecz wygrały nasze koszykarki 68:63. Na 12 września przewidziano rewanż ze Słowenią, którą Polki rozgromiły 95:54.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
ja bym jednak proponowała ,żeby Ewelina nie wypowiadała się w takim tonie odnośnie zdobycia MP przez Wisłe, bo to pecha przynosi
- Rosyjskie limuzyny? O wiele lepiej smakuje obiad od mamy - wyznaje Ewelina Kobryn, koszykarka Wisły Can-Pack Kraków i reprezentacji Polski.
W sobotę Polki zagrają mecz z Finlandią w ramach dodatkowych kwalifikacji do mistrzostw Europy. Jeśli wygrają, wezmą udział w turnieju eliminacyjnym. Drużynę wzmocni Małgorzata Dydek, ale sporą część kadry stanowią zawodniczki Wisły: Agata Gajda, Dorota Gburczyk, Agnieszka Pałka oraz Ewelina Kobryn. Ta ostatnia w 2003 r. zdobyła z reprezentacją czwarte miejsce na mistrzostwach Starego Kontynentu.
Powrót urodzonej w Tarnobrzegu, wysokiej zawodniczki do Wisły zbiegł się z końcem zagranicznych wojaży jej mamy, z którą obecnie mieszka. Twierdzi, że to jej najlepsza przyjaciółka. Będą miały okazję nadrobić stracony czas, bo trzy ostatnie sezony Kobryn spędziła w Lotosie Gdynia.
- Przy Reymonta wychowałam się jako koszykarka. Nad morzem dojrzałam. W jednym i drugim mieście mam rodzinę, ale Kraków kocham za specyficzny klimat. Wolę atmosferę Rynku Głównego niż gdańskiej Starówki - podkreśla środkowa.
Transfer na Pomorze zbiegł się z miłością do pewnego koszykarza z tamtych stron ("było, minęło"). W Lotosie koszykarka radziła sobie bardzo dobrze, zdobywając złoto i dwa srebrne medale mistrzostw kraju, a także wicemistrzostwo świata. Spoważniała i stanęła w pierwszym rzędzie gwiazd polskiej ligi.
- Nie czuję się jeszcze motorem napędowym reprezentacji - przyznaje zawodniczka, która ofertę z Krakowa przedłożyła nad możliwość gry we Francji lub Rosji. - Wisła to nie tylko mistrz, ale i dobrze zorganizowany klub, zatrudniający świetne zawodniczki. Marzy mi się występ w Final Four Euroligi i obrona tytułu mistrzowskiego - nie ukrywa.
Zdaniem najlepszej polskiej koszykarki ubiegłego sezonu w PLKK Wisła w składzie z Anną De Forge, a także nowo pozyskanymi Amerykanką Candice Dupree i Hiszpanką Marią Fernandez może rywalizować z najlepszymi. Wszystko będzie jednak zależało od tego, jak ów "dream team" poukłada trener Tomasz Herkt.
- Nigdy nie pracowałam z nim w klubie, ale w reprezentacji sporo się nauczyłam. Na każdym treningu był perfekcyjnie przygotowany - wspomina koszykarka. O nowych twarzach Wisły Ewelina wie sporo. Dupree widziała z trybun na jednym z meczów WNBA, natomiast Hiszpankę tylko w telewizji. - Robiła wrażenie. Wniosła do zespołu sporo energii - ocenia 25-latka. Czy Wisła obroni mistrzostwo? Kiedy Lotos rządził w kraju, Kobryn grała w Wiśle. Zdecydowała się na transfer do Gdyni. Ale jak na złość wkrótce potem stolica żeńskiej koszykówki powędrowała pod Wawel. Ewelina podążą w tę i z powrotem śladem tytułu, ale ciągle jakby spóźniona.
- To nie pech, choć niektórzy się z tego śmieją - twierdzi koszykarka. - W tym sezonie Wisła będzie mistrzem. Na razie jednak skupiam się na reprezentacji i walce o start w mistrzostwach Europy.
Reprezentacja Polski zmierzy się z Finlandią w Toruniu w sobotę o godz. 18.30. Pierwszy wyjazdowy mecz wygrały nasze koszykarki 68:63. Na 12 września przewidziano rewanż ze Słowenią, którą Polki rozgromiły 95:54.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
ja bym jednak proponowała ,żeby Ewelina nie wypowiadała się w takim tonie odnośnie zdobycia MP przez Wisłe, bo to pecha przynosi
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Dziennikarze lubią Ewelinę...
Ewelina Kobryn: Pierwszy sukces w niedzielę
Etatowa reprezentantka Polski imponowała formą w meczach przedsezonowych. W niedziele będzie siać popłoch pod koszem swoich niedawnych koleżanek z Lotosu. O meczu o Superpuchar Polski, blamażu kadry i nadziejach na Final Four Euroligi rozmawiamy z wiślaczką Eweliną Kobryn.
Wasza koleżanka Natalia Trafimava przyjechała do Krakowa w szampańskim nastroju. Przed paroma dniami zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy. Wróciły wspomnienia o tych fatalnych eliminacjach?
- Po głowie krąży mi taka myśl, że gdybyśmy awansowały na te mistrzostwa, to mogłybyśmy je zakończyć tak jak reprezentacja Białorusi. Ale nie ma co gdybać, wiemy gdzie się znalazłyśmy po tych mistrzostwach. Jest wielkie rozczarowanie, będziemy walczyć o kwalifikacje w przyszłym roku. Mam nadzieję, że nie zawiedziemy kibiców w kolejnych latach.
Uciekła szansa wyjazdu na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie…
- Tak. Nie chodziło nam tylko o wywalczenie medalu, ale i możliwość gry o igrzyska. Szansa przepadła. Wiele strat te mistrzostwa nam przyniosły.
Zostawmy już te złe wspomnienia. Wróciła Pani do Krakowa na przygotowania z Wisłą Can-Pack do nowego sezonu. Jak je Pani ocenia?
- Jestem bardzo zadowolona z podejścia trenera Herkta. Wiadomo, że nie jesteśmy jeszcze w optymalnym składzie, dlatego ciężko powiedzieć, czy moja forma jest wysoka czy niska, ale mam nadzieję, że będzie szła w górę i nawet w zestawieniu z amerykańskimi gwiazdami nie będę wyglądała blado.
Po powrocie z kadry wyszły błędy w przygotowaniu fizycznym kadrowiczek. Udało się już dogonić koleżanki, które w Krakowie trenowały od sierpnia?
- Pracujemy nad tym. Mamy treningi ze sport-testerami, dużo biegamy. To wszystko wymaga pracy. Mam nadzieje, że przyniesie ona rezultaty i okazały cel w lidze i Eurolidze. Nie chce wracać do reprezentacji. Nie chce wspominać tych chwil. Przykro jest, gdy kadra Polski z takim składem nie awansuje do mistrzostw Europy. To jest blamaż.
Wszyscy w klubie podkreślają, że Wisła dysponuje większym potencjałem niż w latach ubiegłych. Bardzo duża jest presja na wysokie miejsce w Eurolidze. Według Pani stać Wisłę na ósemkę?
- Miejsce w ósemce to minimum stawiane przed nami w tym sezonie. Na pewno cel, który chcemy osiągnąć to Final Four. To ciężkie i mocne wręcz słowa na dzień dzisiejszy, ale mam nadzieje, że nam się uda. Minimum, mam nadzieje, że wykonamy bez większego problemu.
Jak Pani ocenia grupowe rywalki?
- Wydaje mi się, że wszystkie są w naszym zasięgu. Potrzeba tylko naszej pracy i determinacji. Jeżeli będzie wiara, to z takim potencjałem możemy osiągnąć naprawdę duży sukces.
W niedziele liga rozpocznie się od mocnego uderzenia. W Lesznie zagracie o Superpuchar Polski z Lotosem. Pani jako była zawodniczka gdyńskiej drużyny pewnie podpowiada trenerowi jak ograć rywalki?
- Trener jeszcze się mnie o nic nie pytał. Zobaczymy czy będzie odprawa przedmeczowa, jeśli będzie to na pewno jakiś wskazówek udzielę. Mam nadzieje, że będą trafne i żadnej gafy nie popełnię.
Ostatnie lata spędziła Pani w Gdyni. Mecz z Lotosem będzie dla Pani szczególny?
- Nie. Gram dla Wisły i będę walczyła jak najlepiej potrafię. Nie podchodzę do tego spotkania emocjonalnie. To jest po prostu mecz, który trzeba wygrać bez dwóch zdań.
Dla was to mecz prestiżowy, o przewagę psychologiczną nad rywalkami?
- Tak. W kraju są trzy trofea do zdobycia; Superpuchar, Puchar Polski i mistrzostwo. Zdobycie każdego z nich buduje drużynę i dodaje wiatru w żagle. Mam nadzieje, że pierwszy sukces będzie w niedziele.
Dariusz Jaroń/plkk.pl
Ewelina Kobryn: Pierwszy sukces w niedzielę
Etatowa reprezentantka Polski imponowała formą w meczach przedsezonowych. W niedziele będzie siać popłoch pod koszem swoich niedawnych koleżanek z Lotosu. O meczu o Superpuchar Polski, blamażu kadry i nadziejach na Final Four Euroligi rozmawiamy z wiślaczką Eweliną Kobryn.
Wasza koleżanka Natalia Trafimava przyjechała do Krakowa w szampańskim nastroju. Przed paroma dniami zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy. Wróciły wspomnienia o tych fatalnych eliminacjach?
- Po głowie krąży mi taka myśl, że gdybyśmy awansowały na te mistrzostwa, to mogłybyśmy je zakończyć tak jak reprezentacja Białorusi. Ale nie ma co gdybać, wiemy gdzie się znalazłyśmy po tych mistrzostwach. Jest wielkie rozczarowanie, będziemy walczyć o kwalifikacje w przyszłym roku. Mam nadzieję, że nie zawiedziemy kibiców w kolejnych latach.
Uciekła szansa wyjazdu na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie…
- Tak. Nie chodziło nam tylko o wywalczenie medalu, ale i możliwość gry o igrzyska. Szansa przepadła. Wiele strat te mistrzostwa nam przyniosły.
Zostawmy już te złe wspomnienia. Wróciła Pani do Krakowa na przygotowania z Wisłą Can-Pack do nowego sezonu. Jak je Pani ocenia?
- Jestem bardzo zadowolona z podejścia trenera Herkta. Wiadomo, że nie jesteśmy jeszcze w optymalnym składzie, dlatego ciężko powiedzieć, czy moja forma jest wysoka czy niska, ale mam nadzieję, że będzie szła w górę i nawet w zestawieniu z amerykańskimi gwiazdami nie będę wyglądała blado.
Po powrocie z kadry wyszły błędy w przygotowaniu fizycznym kadrowiczek. Udało się już dogonić koleżanki, które w Krakowie trenowały od sierpnia?
- Pracujemy nad tym. Mamy treningi ze sport-testerami, dużo biegamy. To wszystko wymaga pracy. Mam nadzieje, że przyniesie ona rezultaty i okazały cel w lidze i Eurolidze. Nie chce wracać do reprezentacji. Nie chce wspominać tych chwil. Przykro jest, gdy kadra Polski z takim składem nie awansuje do mistrzostw Europy. To jest blamaż.
Wszyscy w klubie podkreślają, że Wisła dysponuje większym potencjałem niż w latach ubiegłych. Bardzo duża jest presja na wysokie miejsce w Eurolidze. Według Pani stać Wisłę na ósemkę?
- Miejsce w ósemce to minimum stawiane przed nami w tym sezonie. Na pewno cel, który chcemy osiągnąć to Final Four. To ciężkie i mocne wręcz słowa na dzień dzisiejszy, ale mam nadzieje, że nam się uda. Minimum, mam nadzieje, że wykonamy bez większego problemu.
Jak Pani ocenia grupowe rywalki?
- Wydaje mi się, że wszystkie są w naszym zasięgu. Potrzeba tylko naszej pracy i determinacji. Jeżeli będzie wiara, to z takim potencjałem możemy osiągnąć naprawdę duży sukces.
W niedziele liga rozpocznie się od mocnego uderzenia. W Lesznie zagracie o Superpuchar Polski z Lotosem. Pani jako była zawodniczka gdyńskiej drużyny pewnie podpowiada trenerowi jak ograć rywalki?
- Trener jeszcze się mnie o nic nie pytał. Zobaczymy czy będzie odprawa przedmeczowa, jeśli będzie to na pewno jakiś wskazówek udzielę. Mam nadzieje, że będą trafne i żadnej gafy nie popełnię.
Ostatnie lata spędziła Pani w Gdyni. Mecz z Lotosem będzie dla Pani szczególny?
- Nie. Gram dla Wisły i będę walczyła jak najlepiej potrafię. Nie podchodzę do tego spotkania emocjonalnie. To jest po prostu mecz, który trzeba wygrać bez dwóch zdań.
Dla was to mecz prestiżowy, o przewagę psychologiczną nad rywalkami?
- Tak. W kraju są trzy trofea do zdobycia; Superpuchar, Puchar Polski i mistrzostwo. Zdobycie każdego z nich buduje drużynę i dodaje wiatru w żagle. Mam nadzieje, że pierwszy sukces będzie w niedziele.
Dariusz Jaroń/plkk.pl
Przede wszystkim dobry sędzia przez 3/4 czasu kiedy ów zawodniczka była na boisku gwizdał by jej kroki..
przecież Zamojski to najlepszy sędzia w Polsce.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Ali_G pisze:Po tym co widziałem wczoraj na meczu z Tęczą to mogę stwierdzić, że postępu to ona żadnego nie poczyniła. Przede wszystkim dobry sędzia przez 3/4 czasu kiedy ów zawodniczka była na boisku gwizdał by jej kroki..
Pozdrowienia z Leszna!
Kobryń nie zrobiła żadnych kroków, których nie odgwizdałby sędzia. Inną rzeczą jest, że miała wielkie problemy z trafieniem do kosza i grała słabo.
A Zamojski sędziował całkiem przyzwoicie.
"Jeśli człowiek nie odkrył czegoś, za co gotów jest umrzeć, nie jest godzien, by żyć."
https://bartolino78.wordpress.com
https://bartolino78.wordpress.com
Na jakiej podstawie stwierdza się, że sędzia jest najlepszy?
Gdyby faktycznie tak było, to co najmniej 6 krotnie można było jej odgwizdać ewidentne kroki
Z jednym się zgodzę grała słabiutko na tle "naszych" co będzie w Eurolidze?:)
Na dobrą sprawę Żytomirska przy lepszej kondycji fizycznej zneutralizowała by ją..
Pozdrawiam
Nikita Bell- I love this game!
Tęcza Leszno!
Tęcza Leszno!
Ali_G pisze:Po tym co widziałem wczoraj na meczu z Tęczą to mogę stwierdzić, że postępu to ona żadnego nie poczyniła.
w stosunku do jakiego okresu swojej gry postępu nie poczyniła?
Ewelina jest obecnie bez formy i nam pozostaje wierzyć, że to zmieni się do pierwszego meczu euroligii. Niemniej Kobryn jest graczem określonej klasy...i w ubiegłym sezonie została najleszpą koszykarką naszej szacownej ligi nie z powodu ładnych oczu.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Ali_G pisze::roll:
Na jakiej podstawie stwierdza się, że sędzia jest najlepszy?
Gdyby faktycznie tak było, to co najmniej 6 krotnie można było jej odgwizdać ewidentne krokiDobrze, że chociaż gwizdali jej 3 sekundy..
Z jednym się zgodzę grała słabiutko na tle "naszych" co będzie w Eurolidze?:)
Na dobrą sprawę Żytomirska przy lepszej kondycji fizycznej zneutralizowała by ją..
Pozdrawiam
Jeśli dla Ciebie dwutakt to są kroki- przyznaje Ci rację
Tylko w takim wypadku zachęcam do przeczytania książeczki pt.: "Przepisy gry w koszykówkę". Mogę nawet pożyczyć...
"Jeśli człowiek nie odkrył czegoś, za co gotów jest umrzeć, nie jest godzien, by żyć."
https://bartolino78.wordpress.com
https://bartolino78.wordpress.com
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości
