Lotos - Szolnok 80:67
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Lotos - Szolnok 80:67
Lotos Gdynia - Szolnok 80:67 ( 18:28, 20:14, 19:8, 23:17 )
Katastrofa. Tylko tak można określić postawę koszykarek Lotosu Gdynia w pierwszej połowie. Na szczęście w drugiej części meczu gdynianki zagrały zdecydowanie lepiej i pokonały węgierski Mav Coop Szolnoki
Gdynianki rozpoczęły to spotkanie żenująco słabo. Przede wszystkim w obronie nie potrafiły znaleźć recepty na żywiołowy zespół Mav Coop Szolnoki. A Węgierki grały tak, jak wszyscy się spodziewali. Niemal nie zdobywały punktów spod kosza. Wszystkie rzuty oddawały z dystansu. W I kwarcie trafiły aż 6 razy za 3 punkty! Bardzo słabo grała w tej części Małgorzata Dydek, która, przy szybkich zmianach pozycji przez Węgierki, wyglądała na zagubioną. Niższe o kilkadziesiąt centymetrów koszykarki Szolnoki były o wiele szybsze od środkowej Lotosu i jest to zrozumiałe. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego w gdyńskiej drużynie brakowało asekuracji.
Sporo zmieniło się w drugiej kwarcie. Lotos zagrał tylko minimalnie lepiej, ale wystarczyło to do odrobienia części strat. Krisztina Papp i Emoke Furesz nie miały już czystych pozycji i przestały trafiać. Rozegrała się za to Amerykanka Deanna Nolan. Po kilkuminutowym odpoczynku zagrała zupełnie inaczej niż na początku. Agresywniej w obronie i przede wszystkim szybciej w ataku. Do przerwy gdyński Lotos przegrywał już "tylko" czterema punktami, choć przewaga Szolnoki dochodziła do 11 punktów.
W drugiej części meczu gdynianki grały zdecydowanie lepiej. Rywalki musiały dużo delikatniej bronić, bo po cztery faule miały już Papp, Gina Farmer i Orsolya Englert. Bardziej zdecydowanie w defensywie grał za to Lotos. Obudziła się wreszcie Dydek, która zbierała większość piłek po niecelnych rzutach rywalek. W Lotosie, oprócz Dydek, dobrze grała Elaine Powell i Tatiana Troina. Rywalki wyraźnie osłabły i Lotos nawet bez Nolan i Powell spokojnie kontrolował sytuację na parkiecie. Był to już właściwie mecz jednego zespołu.
- Zlekceważyłyśmy przeciwniczki i stąd ten słaby początek - mówiła po meczu Agnieszka Bibrzycka. - W drugiej części pokazałyśmy, że jesteśmy o niebo lepszym zespołem - dodała koszykarka Lotosu.
Lotos Gdynia 80
Mav Coop Szolnoki 67
Kwarty: 18:28, 20:14, 19:8, 23:17.
Lotos: Dydek 22, Bibrzycka 14, Powell 12, Nolan 10 (1), Troina 6 oraz Veselovski 8, Pawlak 4, Chomać 4, Janyga 0, Motyl 0
Szolnoki: Papp 19 (1), Farmer 15 (1), Furesz 11 (3), Farkas 5 (1), Delmis 2 oraz Englert 15 (4), Horti 0
Widzów: 400
Michał Sielski Gazeta Wyborcza
Gdynianki rozpoczęły to spotkanie żenująco słabo. Przede wszystkim w obronie nie potrafiły znaleźć recepty na żywiołowy zespół Mav Coop Szolnoki. A Węgierki grały tak, jak wszyscy się spodziewali. Niemal nie zdobywały punktów spod kosza. Wszystkie rzuty oddawały z dystansu. W I kwarcie trafiły aż 6 razy za 3 punkty! Bardzo słabo grała w tej części Małgorzata Dydek, która, przy szybkich zmianach pozycji przez Węgierki, wyglądała na zagubioną. Niższe o kilkadziesiąt centymetrów koszykarki Szolnoki były o wiele szybsze od środkowej Lotosu i jest to zrozumiałe. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego w gdyńskiej drużynie brakowało asekuracji.
Sporo zmieniło się w drugiej kwarcie. Lotos zagrał tylko minimalnie lepiej, ale wystarczyło to do odrobienia części strat. Krisztina Papp i Emoke Furesz nie miały już czystych pozycji i przestały trafiać. Rozegrała się za to Amerykanka Deanna Nolan. Po kilkuminutowym odpoczynku zagrała zupełnie inaczej niż na początku. Agresywniej w obronie i przede wszystkim szybciej w ataku. Do przerwy gdyński Lotos przegrywał już "tylko" czterema punktami, choć przewaga Szolnoki dochodziła do 11 punktów.
W drugiej części meczu gdynianki grały zdecydowanie lepiej. Rywalki musiały dużo delikatniej bronić, bo po cztery faule miały już Papp, Gina Farmer i Orsolya Englert. Bardziej zdecydowanie w defensywie grał za to Lotos. Obudziła się wreszcie Dydek, która zbierała większość piłek po niecelnych rzutach rywalek. W Lotosie, oprócz Dydek, dobrze grała Elaine Powell i Tatiana Troina. Rywalki wyraźnie osłabły i Lotos nawet bez Nolan i Powell spokojnie kontrolował sytuację na parkiecie. Był to już właściwie mecz jednego zespołu.
- Zlekceważyłyśmy przeciwniczki i stąd ten słaby początek - mówiła po meczu Agnieszka Bibrzycka. - W drugiej części pokazałyśmy, że jesteśmy o niebo lepszym zespołem - dodała koszykarka Lotosu.
Lotos Gdynia 80
Mav Coop Szolnoki 67
Kwarty: 18:28, 20:14, 19:8, 23:17.
Lotos: Dydek 22, Bibrzycka 14, Powell 12, Nolan 10 (1), Troina 6 oraz Veselovski 8, Pawlak 4, Chomać 4, Janyga 0, Motyl 0
Szolnoki: Papp 19 (1), Farmer 15 (1), Furesz 11 (3), Farkas 5 (1), Delmis 2 oraz Englert 15 (4), Horti 0
Widzów: 400
Michał Sielski Gazeta Wyborcza
Euroliga: Lotos znów wygrywa
Lotos Gdynia pokonał węgierski zespół MAV Coop Szolnok 80:67 (18:28, 20:14, 19:8, 23:17) w meczu 6. kolejki grupy C Euroligi koszykarek. Było to czwarte zwycięstwo mistrza Polski w grupie.
Nadspodziewanie silny opór stawiły wicemistrzyniom Europy debiutujące w rozgrywkach Euroligi Węgierki. Gdynianki przystępowały do meczu najwyraźniej zbyt rozkojarzone i w pierwszych minutach zlekceważyły rywalki. Spotkał ich za to prawdziwy "zimny prysznic", bo po 10 minutach Coop prowadził 28:18.
Ambitnie grające Węgierki prowadzenie oddały dopiero na początku drugiej połowy meczu. Podstawową bronią ekipy z Szolnoku były rzuty za trzy punkty. W pierwszych 20 minutach aż siedmiokrotnie trafiały do kosza zza linii 6 m 25 cm, a 21 zdobytych w ten sposób punktów stanowiło połowę dorobku zespołu z Węgier.
Mistrzynie Polski prawdziwą próbkę swych umiejętności dały dopiero po przerwie. Ze stanu 38:42 szybko doprowadziły do remisu 42:42, a później, po dwóch wolnych Bibrzyckiej, objęły pierwsze w meczu prowadzenie. Gdynianki, dzięki agresywnej obronie, zmuszały rywalki do oddawania nieprzygotowanych rzutów. Węgierki popełniały też błędy 24 sekund i przez dziesięć minut zdobyły tylko dziewięć punktów.
Równie konsekwentnie mistrzynie Polski zagrały w ostatniej kwarcie. Rywalki pierwszy celny rzut oddały dopiero w 35 minucie, a było wtedy już 72:50 dla Lotosu. Pod koniec meczu trener Krzysztof Koziorowicz tradycyjnie wypuścił na parkiet dublerki i przewaga gdynianek zmalała.
"Graliśmy bardzo dobrze w pierwszej połowie, później zaczęliśmy odczuwać zmęczenie. Gdynia przewyższała nas znacznie pod względem przygotowania fizycznego" - powiedział po meczu Peter Tapodi, trener Węgierek.
"Nie można przed meczem zakładać, że łatwo się wygra. Tego przykład mieliśmy dzisiaj. Po przerwie moje zawodniczki były bardziej skoncentrowane, graliśmy już lepiej w obronie. Pod koniec prowadzenie zmalało, bo chciałem wszystkim koszykarkom dać szansę na występ" - podsumował mecz Krzysztof Koziorowicz, trener Lotosu.
Lotos Gdynia - MAV Coop Szolnok 80:67 (18:28, 20:14, 19:8, 23:17)
Lotos: Małgorzata Dydek 22, Agnieszka Bibrzycka 14, Elaine Powell 12, Deanna Nolan 10, Monika Veselovski 8, Tatiana Troina 6, Aleksandra Chomać 4, Paulina Pawlak 4, Katarzyna Motyl 0, Karolina Janyga 0.
MAV Coop: Krisztina Papp 19, Gina Farmer 15, Orsolya Englert 15, Emoke Furesz 11, Andrea Farkas 5, Angela Belmis 2, Dora Horti 0.
PAP
Lotos Gdynia pokonał węgierski zespół MAV Coop Szolnok 80:67 (18:28, 20:14, 19:8, 23:17) w meczu 6. kolejki grupy C Euroligi koszykarek. Było to czwarte zwycięstwo mistrza Polski w grupie.
Nadspodziewanie silny opór stawiły wicemistrzyniom Europy debiutujące w rozgrywkach Euroligi Węgierki. Gdynianki przystępowały do meczu najwyraźniej zbyt rozkojarzone i w pierwszych minutach zlekceważyły rywalki. Spotkał ich za to prawdziwy "zimny prysznic", bo po 10 minutach Coop prowadził 28:18.
Ambitnie grające Węgierki prowadzenie oddały dopiero na początku drugiej połowy meczu. Podstawową bronią ekipy z Szolnoku były rzuty za trzy punkty. W pierwszych 20 minutach aż siedmiokrotnie trafiały do kosza zza linii 6 m 25 cm, a 21 zdobytych w ten sposób punktów stanowiło połowę dorobku zespołu z Węgier.
Mistrzynie Polski prawdziwą próbkę swych umiejętności dały dopiero po przerwie. Ze stanu 38:42 szybko doprowadziły do remisu 42:42, a później, po dwóch wolnych Bibrzyckiej, objęły pierwsze w meczu prowadzenie. Gdynianki, dzięki agresywnej obronie, zmuszały rywalki do oddawania nieprzygotowanych rzutów. Węgierki popełniały też błędy 24 sekund i przez dziesięć minut zdobyły tylko dziewięć punktów.
Równie konsekwentnie mistrzynie Polski zagrały w ostatniej kwarcie. Rywalki pierwszy celny rzut oddały dopiero w 35 minucie, a było wtedy już 72:50 dla Lotosu. Pod koniec meczu trener Krzysztof Koziorowicz tradycyjnie wypuścił na parkiet dublerki i przewaga gdynianek zmalała.
"Graliśmy bardzo dobrze w pierwszej połowie, później zaczęliśmy odczuwać zmęczenie. Gdynia przewyższała nas znacznie pod względem przygotowania fizycznego" - powiedział po meczu Peter Tapodi, trener Węgierek.
"Nie można przed meczem zakładać, że łatwo się wygra. Tego przykład mieliśmy dzisiaj. Po przerwie moje zawodniczki były bardziej skoncentrowane, graliśmy już lepiej w obronie. Pod koniec prowadzenie zmalało, bo chciałem wszystkim koszykarkom dać szansę na występ" - podsumował mecz Krzysztof Koziorowicz, trener Lotosu.
Lotos Gdynia - MAV Coop Szolnok 80:67 (18:28, 20:14, 19:8, 23:17)
Lotos: Małgorzata Dydek 22, Agnieszka Bibrzycka 14, Elaine Powell 12, Deanna Nolan 10, Monika Veselovski 8, Tatiana Troina 6, Aleksandra Chomać 4, Paulina Pawlak 4, Katarzyna Motyl 0, Karolina Janyga 0.
MAV Coop: Krisztina Papp 19, Gina Farmer 15, Orsolya Englert 15, Emoke Furesz 11, Andrea Farkas 5, Angela Belmis 2, Dora Horti 0.
PAP
Statsy:
http://www.fibaeurope.com/Default.asp?pageID={E2D1324D-C75E-4FD0-BDBE-62FDA1E058C4}&cid={A440F8BD-44CB-4159-9FC6-547E93455FE2}&compID={B751A3B2-1D28-42B5-8BDE-9D01F3BD1F23}&season=2005&roundID=4130&teamID=&gameID=4130-C-17-6&
http://www.fibaeurope.com/Default.asp?pageID={E2D1324D-C75E-4FD0-BDBE-62FDA1E058C4}&cid={A440F8BD-44CB-4159-9FC6-547E93455FE2}&compID={B751A3B2-1D28-42B5-8BDE-9D01F3BD1F23}&season=2005&roundID=4130&teamID=&gameID=4130-C-17-6&
- MirU <poznań>
- Kadet
- Posty: 1235
- Rejestracja: 01 listopada 2004, 13:15
- Lokalizacja: Poznań
- Kontaktowanie:
Hersi pisze:Katastrofa. Tylko tak można określić postawę koszykarek Lotosu Gdynia w pierwszej połowie. Na szczęście w drugiej części meczu gdynianki zagrały zdecydowanie lepiej i pokonały węgierski Mav Coop Szolnoki
Gdynianki rozpoczęły to spotkanie żenująco słabo. Przede wszystkim w obronie nie potrafiły znaleźć recepty na żywiołowy zespół Mav Coop Szolnoki. A Węgierki grały tak, jak wszyscy się spodziewali. Niemal nie zdobywały punktów spod kosza. Wszystkie rzuty oddawały z dystansu. W I kwarcie trafiły aż 6 razy za 3 punkty! Bardzo słabo grała w tej części Małgorzata Dydek, która, przy szybkich zmianach pozycji przez Węgierki, wyglądała na zagubioną. Niższe o kilkadziesiąt centymetrów koszykarki Szolnoki były o wiele szybsze od środkowej Lotosu i jest to zrozumiałe. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego w gdyńskiej drużynie brakowało asekuracji.
Sporo zmieniło się w drugiej kwarcie. Lotos zagrał tylko minimalnie lepiej, ale wystarczyło to do odrobienia części strat. Krisztina Papp i Emoke Furesz nie miały już czystych pozycji i przestały trafiać. Rozegrała się za to Amerykanka Deanna Nolan. Po kilkuminutowym odpoczynku zagrała zupełnie inaczej niż na początku. Agresywniej w obronie i przede wszystkim szybciej w ataku. Do przerwy gdyński Lotos przegrywał już "tylko" czterema punktami, choć przewaga Szolnoki dochodziła do 11 punktów.
W drugiej części meczu gdynianki grały zdecydowanie lepiej. Rywalki musiały dużo delikatniej bronić, bo po cztery faule miały już Papp, Gina Farmer i Orsolya Englert. Bardziej zdecydowanie w defensywie grał za to Lotos. Obudziła się wreszcie Dydek, która zbierała większość piłek po niecelnych rzutach rywalek. W Lotosie, oprócz Dydek, dobrze grała Elaine Powell i Tatiana Troina. Rywalki wyraźnie osłabły i Lotos nawet bez Nolan i Powell spokojnie kontrolował sytuację na parkiecie. Był to już właściwie mecz jednego zespołu.
- Zlekceważyłyśmy przeciwniczki i stąd ten słaby początek - mówiła po meczu Agnieszka Bibrzycka. - W drugiej części pokazałyśmy, że jesteśmy o niebo lepszym zespołem - dodała koszykarka Lotosu.
Lotos Gdynia 80
Mav Coop Szolnoki 67
Kwarty: 18:28, 20:14, 19:8, 23:17.
Lotos: Dydek 22, Bibrzycka 14, Powell 12, Nolan 10 (1), Troina 6 oraz Veselovski 8, Pawlak 4, Chomać 4, Janyga 0, Motyl 0
Szolnoki: Papp 19 (1), Farmer 15 (1), Furesz 11 (3), Farkas 5 (1), Delmis 2 oraz Englert 15 (4), Horti 0
Widzów: 400
Michał Sielski Gazeta Wyborcza
Zarówno w ocenie pana redaktora z Gazety Wyborczej jak PAP-u czytając mam wrażenie jakbym oglądał inny mecz.Jeżeli dobrze widziałem to doskonałe zawody rozegrała była zawodniczka SMS PZKosz Paulina Pawlak.Na 13 przechwytów swojego zespołu ona sama zanotowała 5 z czego 3 w ciągu jednej minuty.Najlepiej zespół Lotosu bronił w ustawieniu Pawlak,Bibrzycka,Vesolowski,Chomać,Dydek.Gdy na placu gry były obie Amerykanki a zespół Gdyni grał strefą jedna zawodniczka węgierska (Papp) non stop wychodziła na linię rzutów wolnych i rzucała celnie do kosza.
Czwarte zwycięstwo Lotosu Gdynia
Czwartek, 9 grudnia 2004r.
Nie zlekceważyłyśmy przeciwnika, tylko w trakcie meczu musiałyśmy przestawaić się na bardziej agresywną obronę, do której w polskiej lidze nikt nas nie zmusza - mówiła po meczu z węgierskim Szolnokiem Małgorzata Dydek - najlepsza zawodniczka tego spotkania. W wygranym 80:67 meczu, zdobyła dla drużyny Lotosu Gdynia 22 pkt. Było to zarazem czwarte zwycięstwo gdyńskich koszykarek w piątym spotkaniu grupy C Euroligi. Mistrzynie Polski w tabeli ustępują tylko rosyjskiej Samarze.
Gdyńskie koszykarki rozpoczęły w kiepskim stylu. Pozostawiały przeciwniczkom zbyt dużo swobody na obwodzie. Te zaś początkowo imponowały znakomitą skutecznością rzutową. Tylko w pierwszej kwarcie przyjezdne aż sześć razy posłały piłkę do gdyńskiego kosza zza linii 6,25 m i po 10 minutach wygrywały 28:18.
Na początku drugiej kwarty koszykarki Szolnoka jeszcze tę przewagę powiększyły. W 14 minucie prowadziły 38:24 i jak się później okazało, była to ich największa przewaga w tym spotkaniu.
Hasło do pościgu dla zespołu Lotosu wydała Dydek. Dzięki niej, oraz skutecznym akcjom Amerykanek, Elaine Powell i Deannie Nolan, na zakończenie pierwszej połowy gdynianki traciły już tylko 4 pkt. (38:42).
Od początku drugiej połowy mistrzynie Polski zabrały się do solidnej pracy w defensywie. Dwa razy złapały przeciwniczki na przekroczeniu 24-sekundowego limitu na oddanie rzutu. W 22 minucie Dydek wyrównała stan meczu na 42:42, a chwilę później, po trafieniu Agnieszki Bibrzyckiej, gdynianki objęły pierwsze prowadzenie. Nie oddały go już do końca.
Czwartą kwartę doskonale rozpoczęła Paulina Pawlak. Rozgrywająca Lotosu dwa razy udanie penetrowała strefę podkoszową rywalek i raz złapała przeciwniczkę na ofensywnym przewinieniu. Przez ponad pięć minut węgierska drużyna nie była w stanie oddać żadnego celnego rzutu. Gdynianki za to prawie się nie myliły. Po trafieniu Moniki Veselovski na pięć minut przed końcem prowadziły już 72:50. W końcówce spotkania trener Krzysztof Koziorowicz sięgnął po swoje najgłębsze rezerwy. Na parkiecie pojawiły się nowe rozgrywające, Karolina Janyga i Katarzyna Motyl. Tym razem jednak nie były to zmiany udane.
Koszykarki Lotosu po tym spotkaniu nie będą miały czasu na odpoczynek. Już jutro czeka je wyjazdowy mecz ligowy z CCC Polkowice.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki

Czwartek, 9 grudnia 2004r.
Nie zlekceważyłyśmy przeciwnika, tylko w trakcie meczu musiałyśmy przestawaić się na bardziej agresywną obronę, do której w polskiej lidze nikt nas nie zmusza - mówiła po meczu z węgierskim Szolnokiem Małgorzata Dydek - najlepsza zawodniczka tego spotkania. W wygranym 80:67 meczu, zdobyła dla drużyny Lotosu Gdynia 22 pkt. Było to zarazem czwarte zwycięstwo gdyńskich koszykarek w piątym spotkaniu grupy C Euroligi. Mistrzynie Polski w tabeli ustępują tylko rosyjskiej Samarze.
Gdyńskie koszykarki rozpoczęły w kiepskim stylu. Pozostawiały przeciwniczkom zbyt dużo swobody na obwodzie. Te zaś początkowo imponowały znakomitą skutecznością rzutową. Tylko w pierwszej kwarcie przyjezdne aż sześć razy posłały piłkę do gdyńskiego kosza zza linii 6,25 m i po 10 minutach wygrywały 28:18.
Na początku drugiej kwarty koszykarki Szolnoka jeszcze tę przewagę powiększyły. W 14 minucie prowadziły 38:24 i jak się później okazało, była to ich największa przewaga w tym spotkaniu.
Hasło do pościgu dla zespołu Lotosu wydała Dydek. Dzięki niej, oraz skutecznym akcjom Amerykanek, Elaine Powell i Deannie Nolan, na zakończenie pierwszej połowy gdynianki traciły już tylko 4 pkt. (38:42).
Od początku drugiej połowy mistrzynie Polski zabrały się do solidnej pracy w defensywie. Dwa razy złapały przeciwniczki na przekroczeniu 24-sekundowego limitu na oddanie rzutu. W 22 minucie Dydek wyrównała stan meczu na 42:42, a chwilę później, po trafieniu Agnieszki Bibrzyckiej, gdynianki objęły pierwsze prowadzenie. Nie oddały go już do końca.
Czwartą kwartę doskonale rozpoczęła Paulina Pawlak. Rozgrywająca Lotosu dwa razy udanie penetrowała strefę podkoszową rywalek i raz złapała przeciwniczkę na ofensywnym przewinieniu. Przez ponad pięć minut węgierska drużyna nie była w stanie oddać żadnego celnego rzutu. Gdynianki za to prawie się nie myliły. Po trafieniu Moniki Veselovski na pięć minut przed końcem prowadziły już 72:50. W końcówce spotkania trener Krzysztof Koziorowicz sięgnął po swoje najgłębsze rezerwy. Na parkiecie pojawiły się nowe rozgrywające, Karolina Janyga i Katarzyna Motyl. Tym razem jednak nie były to zmiany udane.
Koszykarki Lotosu po tym spotkaniu nie będą miały czasu na odpoczynek. Już jutro czeka je wyjazdowy mecz ligowy z CCC Polkowice.
Adam Suska - Dziennik Bałtycki

- MirU <poznań>
- Kadet
- Posty: 1235
- Rejestracja: 01 listopada 2004, 13:15
- Lokalizacja: Poznań
- Kontaktowanie:
MirU <poznań> pisze:I kto tu teraz kłamie albo mówi prawdę???robimy dochodzenie
Różnica między 400 a 1300 jest duża więc, nie mam pojęcia skąd wzieliście takie dane a może fiba zfałszowała staty z meczu co do frekfencji i mamy kolejną aferę
Jako wiernym maniakom (nikt nie wie dlaczego.. hehe) wszelkiego rodzaju problemów z liczbą widzów na trybunach zadam ciekawe pytanie - równo tydzień temu Polka, była zawodniczka Olimpii, Poznanianka na dodatek, zagrała wiele minut w meczu koszykówki, który oglądało aż 11 tysięcy 57 widzów
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Hmmm domyślam się że chodzi o Tatasa, fakt rzuca się w oczy. I ma brodę i rzeczywiscie siwawą, ale nie jest taki stary...MARAS pisze:
Zawsze widze tego samego kibica w pierwszym rzędzie (takie starego dziadka z brodą)!

-
Byłem na meczu
gosc pisze:Na www.fibaeurope.com podaja ze bylo 1300 widzow na meczu. 400 ??? Pomylka zwykla.
NA MOJE OKO BYŁO OKOŁO 1200-1300.W sumie było tyle ile zawsze na meczach Euroligi (+/-100 osób).Nie wiem skąd oni wyczarowali te 400 (może to dane z meczu z Polfą lecz tam też było ze 150 osób więcej (co prawda był zawód bo na mecz z Wisła przyszedł prawie komplet)
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

