Była jedną z najbardziej widowiskowo grających koszykarek w polskiej lidze, zawsze imponowała walecznością i zaangażowaniem. Dzięki temu stała się symbolem klubu z al. Unii.
31 marca 2004 roku rozegrała ostatni mecz w lidze, osiem miesięy później urodziła córkę, kiedy jednak drużynie grozi spadek, zdecydowała się pomóc, wracając na boisko.
Daiva Jodeikaite, bo to ona ratuje klub, urodziła się na Litwie. 16 lat temu przyjechała do Łodzi i została na stałe. Przez cały czas występuje w ŁKS, z którym wywalczyła dwa złote medale mistrzostw Polski, grała w europejskich pucharach. Skończyła pedagogikę na Uniwersytecie Łódzkim oraz gdańską AWF. Ma tytuł trenera II klasy.
Odchodząc z ligii nie odsunęła się od koszykówki. ŁKS przeżywał wielkie problemy finansowe, dlatego o pomoc poproszono Jodeikaite. Litwinka stanęła na czele sekcji - mimo zaawansowanej ciąży odwiedzała sponsorów, szukała pomocy dla koleżanek. Kiedy została została szczęśliwą mamą, wydawało się, że do gry już nie wróci. - Ale nigdy nie mówiłam, że kończę karierę - przypomina.
Dziś nadal ŁKS jest w trudnej sytuacji. Grozi mu spadek z ekstraklasy. Nowy trener Mirosław Trześniewski poprosił więc o pomoc kierowniczkę sekcji. Daiva Jodeikaite długo się nie zastanawiała. Wczoraj znów znalazła się w składzie na mecz ligowy.
W tym czasie niespełna trzymiesięczną Emilią opiekowała się babcia, która też przeniosła się z Litwy do Polski. Córka kapitan ŁKS dostała imię po babci Daivy Jodeikaite. Wszystko wskazuje, że też będzie koszykarką, bo od urodzin urosła aż 10 cm (mierzy już 69 cm). - Nie wiem, czy będzie uprawiała sport, ale jedno jest pewne, będzie musiała się nauczyć się ojczystego języka mamy - zapowiada ełkaesianka.
Daiva uwielbia gotować. Przyrządza potrawy polskie i litewskie. Na mecze czasami zabiera swojego ulubieńca yorkshire teriera Bambusa.
Już od kilku lat Jodeikaite oprócz gry, uczyła koszykówki dziewczynki. Jej podopieczne osiągają już spore sukcesy.
jw Gazeta Wyborcza




